• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
[30/06/1967] Park, Dolina Godryka || Erik, Brenna & Nora

[30/06/1967] Park, Dolina Godryka || Erik, Brenna & Nora
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#11
22.11.2022, 12:44  ✶  
- Spokojnie, Nora, miotły dziecięce latają najwyżej pół metra nad ziemią i chyba mają zaklęcie zabezpieczające – zaznaczyła Brenna. Na razie to było „chyba”, bo rzecz jasna przed podarowaniem chrześnicy takiego prezentu Longbottom zamierzała się tego dowiedzieć. Oraz wielu innych rzeczy, z dużym prawdopodobieństwem doprowadzając sprzedawcę do załamania nerwowego, które być może potem wynagrodzi fakt, że kłopotliwa klientka przynajmniej wyciągnie sakiewkę. – Och, tych pomysłów jestem pewna. Za parę lat będziesz musiała uważać, bo jeśli Mab wymyśli na przykład, żeby wujek Erik kupił jej własną salamandrę, to on zaraz przyjdzie z salamandrą. Patrząc po tym, jak ty świetnie sobie z nim radzisz, wystarczy, że wda się w ciebie.
Zerknęła na brata z rozbawieniem, po prawdzie nawet dopuszczając do siebie myśl, że to kupno salamandry było możliwe. Brenna lubiła myśleć, że sama zachowa trochę więcej rozsądku. (I trzeba było przyznać, że salamandry dziecku nie sprawi, ale jeżeli już to przyjdzie pewnego dnia oznajmiając, że potrzebuje najnowszej miotły sportowej, domku na drzewie albo kociołka ze złota, istniała całkiem spora szansa, że Brenna bez zastanowienia popędzi do sklepu.)
- Przejmowałabym władzę nad światem, braciszku – odparła beztrosko na pytanie, co do tego, kim by się stała, gdyby urodziła się w innej rodzinie. Choć rzecz jasna, w wieku szczenięcych lat dwudziestu dwóch, absolutnie nie wierzyła, że mogłaby być kimś innym. – Albo… odpowiadałabym na pytanie Nory każdemu, kto by chciał albo nie chciał słuchać. Otóż Nobby Leach mógłby chcieć zajmować się sportami mugoli, bo pośród nich się wychował. A jak pokazują liczne badania, pierwsze lata dziecka są kluczowe dla jego rozwoju – oznajmiła tonem specjalistki, pochylając się przy tym, by pocałować Mabel w czubek głowy. Gdy ta się urodziła, Brenna wcale nie zamówiła kilka podręczników. Mugolskich i czarodziejskich. Wcale, ale to wcale. – Ekscytował się wtedy piłką dwunożną, czy jak to się zwie, nie quidditchem, kibicował Anglii i te emocje zostały z nim na zawsze. Ponieważ pozwalamy dzieciom z mugolskich rodzin utrzymywać kontakty z rodzicami, miał z tym regularną styczność… może jego ojciec zabrał go na mecz reprezentacji i był bardzo smutny, gdy im nie szło, może jego wuj postawił duże pieniądze na wygraną Anglii... aż uznał, że może trochę im pomoże…
Urwała, zmieniając pozycję na kocu i przy okazji ręką zagradzając drogę Mabel, która najwyraźniej uznała, że pora zacząć poznawać świat. Dziewczynka zagruchała w proteście, przeciwko takiemu ograniczaniu jej wolności osobistej.
- Na szczęście jestem z Longbottomów, więc jak słyszę bzdury o Mistrzostwach Świata, mówię tylko, że chyba ich porąbało, bo tak jakby nasz Minister ma za dużo rzeczy na łbie, żeby jeździć jak głupi za jakąś mugolską drużyną i czarować piłkę – dokończyła z radosnym uśmiechem kogoś, kto gdyby urodził się w rodzie Blacków albo Malfoyów, mógłby pewnie na stanowisku specjalistki od PR Voldemorta za parę lat udowadniać, że te wszystkie akty terroru można trochę ograniczyć, bo przecież łatwo przejmą władzę legalnie, niech tylko dadzą jej przygotować parę wywiadów.
Na wyjaśnienia Erika odnośnie możliwych motywacji, tylko raz za razem przytakiwała głową, by na końcu dorzucić jedno stwierdzenie:
- Oczywiście, twierdził, że to z troski o nasze społeczeństwo, bo Leach jest beznadziejnym ministrem.  Ale spójrzmy prawdzie w oczy, Nobby mógłby być całkiem niezłym przywódcą, gdyby ciągle nie rzucano mu kłod pod nogi – westchnęła, na moment odrywając spojrzenie od Mabel i kierując je w górę, ku jasnemu niebu. Słońce przyjemnie przyświecało, wdychała zapach trawy, leżała na kocu z przyjaciółmi i nie była biednym Nobbym Leachem. Czego chcieć więcej od życia?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#12
13.12.2022, 13:00  ✶  

Zauważyła, że do Erika dotarły jej słowa o nieprzyprowadzaniu wielkich stworów do jej domu. Na całe szczęście, jeden problem z głowy, miała nadzieję, że szybko nie wrócą do tego tematu, a najlepiej by było, jakby nigdy więcej nie wspominał o takich pomysłach, bo ona prędzej, czy później zwariuje. - Nie powiem, że te słowa bardzo łechtają moje ego, nie spodziewałam się, że mam nad Tobą jakąkolwiek władzę Erik.- Uśmiechnęła się do przyjaciela. - Jeśli mam być szczera, to wcale nie znam się na miotłach, ale można się zainteresować tematem, miotła brzmi zdecydowanie bardziej korzystnie od hipogryfa.- Figg jeszcze była zupełnym świeżakiem w tematach typowo dziecięcych, zamierzała jednak nadrobić braki w wiedzy, nie miała innego wyjścia skoro już Mabel pojawiła się w jej życiu. - Mam nadzieję, że w stosunku do Mab Erik będzie trochę bardziej asertywny, chociaż niestety wydaje mi się, że z nią będzie jeszcze gorzej.- Kto bowiem był w stanie oprzeć się urokowi tej małej dziewczynki? Ona jako matka miewała czasem z tym problem, a co dopiero rodzice chrzestni.

- Mam wrażenie, że każde z Was ma predyspozycje do przejmowania władzy nad światem.- Brenna i Erik zdaniem Norki świetnie odnajdywali się w rzeczywistości, miała wrażenie, że mogliby za sobą pociągnąć tłumy, gdyby tylko chcieli. W końcu byli Longbottomami. Słuchała uważnie dalszej opowieści Brenny o ministrze. Dobrze było mieć wokół siebie kogoś, kto jest w stanie wyjaśnić sytuację. Norka sama średnio raczej interesowała się politykom, cudownie, że inaczej było z przyjaciółmi, potrafili w całkiem przyjemny sposób wytłumaczyć jej sens tego wszystkiego. - Myślisz, że byłoby to dla niego tak bardzo ważne, że czarowałby piłkę?- Na jej twarzy można było zaważyć zamyślenie, chyba faktycznie próbowała zrozumieć, czy mogło to być dla niego tak bardzo ważne, że nie bałby się czarować przy mugolach. - Niby ta piłka dwunożna jest dla nich tak ważna, że ryzykowałby, że ktoś zauważy? - nie do końca to do niej przemawiało. Nie sądziła, że minister byłby tak bardzo lekkomyślny. - Czego to oni nie wymyślą, żeby zrzucić go ze stołka...- Westchnęła ciężko. Obserwowała Brennę, która zabawiała Mabel. Ciekawe, jak będzie wyglądał świat, kiedy jej córka dorośnie. Miała nadzieję, że te czasy, kiedy ludziom przeszkadza pochodzenie czarodziejów miną, szkoda by było, żeby Mabel musiała przeżywać to co oni teraz.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#13
13.12.2022, 22:40  ✶  

— Dobrze przeczuwasz — przyznasz bez bicia. — Jak już pójdzie do szkoły, to pewnie wystarczy jeden list z drobną sugestią udzielenia jej pomocy, a rzucę wszystko, żeby załatwić czego jej potrzeba. I nie martw się, zwierzaka jej nie przyślę... Sowy miałyby problem z udźwignięciem jakieś wielkiej klatki.

Co tu dużo mówić, Mabel była skazana na zostanie oczkiem w głowie swoich chrzestnych jeszcze zanim pojawiła się na tym świecie. Ot, zasługa odpowiednich decyzji podjętych przez jej matkę, która zadbała o to, aby otoczyć dziecko opieką swoich najbliższych. W sumie to nie mógł się doczekać, kiedy dziewczynka faktycznie zacznie uczęszczać do szkoły. Odkąd został absolwentem, musiało się sporo zmienić w szkolnych murach, a konfrontowanie tych przemian z własnymi wspomnieniami mogło być nad wyraz ciekawe. Nie mówiąc już o tym, że młoda pewnie spędzi tam świetne kilka lat.

— O nie! — przyłożył teatralnie dłoń do ust, wybałuszając oczy. — Teraz będziesz mogła to wykorzystać przeciwko mnie. Teraz to już w ogóle nie będę miał własnego zdania, skoro będziesz wiedziała, że możesz na mnie łatwo wpłynąć.

Zerknął kontrolnie na chrześnicę bawiącą się z Brenną i uśmiechnął się pod nosem. Chwilę później siostra postanowiła rozszerzyć swoją myśl, przez co mina mu nieco zrzedła. W sumie czyż nie powinien się tego spodziewać? W końcu dzielili tę samą krew, więc nic dziwnego, że pewne oznaki krytycznego myślenia i oceniania otaczającego ich świata były obecne zarówno u niego, jak i u niej.

— Wystarczyłoby, żebyś zmieniła nieco ton wypowiedzi i lepiej dobrała słownictwo, a brzmiałoby to, jak poparcie do tego, aby po dostaniu listu z Hogwartu odseparowywać dziecko od rodziców niemagicznego pochodzenia — skrzywił się z niesmakiem. Z jednej strony świadczyło to o tym, że Brenna poniekąd była świadoma tego, jak łatwo można manipulować ludźmi w kwestiach tego typu, ale z drugiej to jak łatwo przychodziło jej formułowanie podobnych wniosków, było nieco straszne. Gdyby nie wiedział z kim ma do czynienia, to podałby w wątpliwość jej moralność. — Chociaż wnioski wyciągasz logiczne. Pewnie dlatego prasa nie ma problemów z tym, żeby atakować Nobby'ego w taki sposób. Wyjaśnienie jego zaangażowania w oszustwo jest jednocześnie mało prawdopodobne, ale przy tym sensowne, jeśli odpowiednio je przedstawisz. Sprytny pismak nawet zwykły sentyment może przedstawić jako wielki dramat.

Przewrócił lekko oczami na słowa Nory, jednak, zamiast utrzymać z nią kontakt wzrokowy, zaczął się rozglądać na boki, jak gdyby nagle zainteresowały go poczynania spacerowiczów, którzy postanowili odwiedzić Dolinę Godryka. W gruncie rzeczy wykorzystał po prostu ten czas, aby ułożyć swoje myśli w logiczną całość, którą mógłby się podzielić ze swoimi towarzyszkami.

— Świat ma wystarczająco dużo problemów. Nie potrzebuje dobrodusznego Ericzka u steru, który próbowałby zbawić każdą grupę społeczną, nie poprawiając w ogólnym rozrachunku niczego. A Brenna Czarnowidząca mogłaby wywołać ogólnokrajową panikę — dorzucił, starając się nie zastanawiać głębiej nad tym pomysłem.

Ludzie zbyt często sięgali po władzę, tylko po to, aby nie miał jej ktoś inny. Prywatne uprzedzenia oraz konflikty interesów sprawiali, że ludzie nie czuli się bezpiecznie, oddając swój los czy interesy w czyjeś ręce. Na samą myśl o tym, jak wyglądałyby w jego wykonaniu negocjacje mające na celu zabezpieczenie interesów rodów czystej krwi, półkrwi i mugolaków, robiło mu się słabo. Każde pójście na rękę jednej grupie sprawiłoby, że druga zaraz zaczęłaby mieć pretensje lub żądać zadośćuczynienia. Do takiej pracy trzeba było mieć stalowe nerwy i ogromne wsparcie od współpracowników.

— Pozostaję się liczyć, że jego ewentualni następcy zdołają wprowadzić zmiany efektywniej. Takie na dobre znaczy się — stwierdził z nadzieją. Skoro Leach nie był w stanie wpłynąć na społeczeństwo w taki sposób, aby uczynić je trwalszym i silniejszym, nie poświęcając przy tym przychylności żadnego z ugrupowań, to musieli czekać, aż nadejdzie ktoś zdolny do tego, aby to zrobić.



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#14
14.12.2022, 23:06  ✶  
Uśmiech błąkał się jej po ustach, gdy Erik mówił, że rzuci wszystko, by w razie czego pomóc Mabel. Dobrze, że Nora była w miarę rozsądna, bo rodzice chrzestni inaczej skandalicznie by dzieciaka rozpuścili. Ale po prawdzie istniała całkiem spora szansa, że za dziesięć lat w Hogwarcie w okolicach świąt czy urodzin wszystkie hogwarckie dzieciaki oniemieją na widok morza sów niosących prezenty dla panny Figg, na które dwójka Brygadzistów wydała najmniej miesięczne zarobki...
Brenna uznała jednak, że Nora nie jest gotowa, by dzielić się z nią tą wizją.
- Erik, słońce, przecież właśnie to miałam na myśli – roześmiała się Brenna, kiedy powiedział, że wystarczyło, aby trochę zmieniła ton… Bo przecież w pewnym sensie to robiła: wcielała się w kogoś, kto faktycznie chciałby oczernić Nobbyego Leacha. Choć sama nie wierzyła w swoje słowa.- Że gdybym urodziła się w niewłaściwej rodzinie, mogłabym snuć takie wspaniałe opowieści. Dlatego Nobby Leach ma szczęście, że nie stoję po drugiej stronie barykady. Wyjaśniałam tylko Norze, w jaki sposób można manipulować opinią publiczną. Uargumentować bzdurną tezę, że Leach biega za mugolską piłką, bo patrzcie, prawie mi uwierzyliście. I nie, Nora, nie myślę, że Nobby ryzykowałby karierą z takiego powodu. Nie wierzę, że w ogóle maczał w zwycięstwie Anglii palce. Problem w tym, że nie dla wszystkich liczy się prawda.
Jej ton był lekki, a gdy mówiła, wciąż trącała leciutko Mabel, tym razem co rusz bardzo ostrożnie ją łaskocząc, wywołując salwy śmiechu. Chociaż owszem, w jej słowach było coś strasznego. I przy okazji doskonale obnażało, jak działał umysł pogodnej, zawsze sympatycznej Brenny, która uśmiechała się głupio, a w głowie analizowała wydarzenia, rozgrywała możliwe scenariusze i starała się odpowiedzieć na wszystkie ruchy przeciwników, nim je jeszcze wykonali.
Inna sprawa, że to, że ujawniała to przy nich, świadczyło najlepiej o tym, że bratu i Norze ufa.
Usiadła i chwyciła Mabel, próbującą znów odraczkować poza koc, ostrożnie sadzając ją sobie na kolanach i podtrzymując. Na początku bała się jej nawet dotknąć, ale teraz już wiedziała, jak zachowywać się, by dzieciaka przypadkiem nie skrzywdzić.
- Och, gdybym chciała przejąć władzę nad światem, skłoniłabym Erika, żeby to zrobił. Lepiej wypada na zdjęciach i oficjalnych okazjach. Ja zostałabym szarą eminencją i czasem mu coś podpowiadała - oświadczyła żartobliwie. - Poza tym braciszku, nie mam pojęcia, o czym mówisz z tym czarnowidzeniem...
To dopiero zaczynało się u niej rozwijać. Poza tym uważała, że przyjmuje raczej postać planowania do przodu i starania się zapobiec wszelkim możliwym katastrofom, a nie przejmowania się, że nic nie wyjdzie...
- Myślę, że i tak zrzucą go ze stołka, prędzej czy później. Najwyraźniej nasz świat nie jest jeszcze gotowy na ministra z mugolskiej rodziny - westchnęła. Ilekroć używała słów w rodzaju "czarowanie", "mugole" i tak dalej, zniżała nieco głos, chociaż w pobliżu niby żaden mugol nie siedział. - Myślę, że te zmiany musimy wprowadzać sami. Po trochu. Żaden Minister tego za nas nie zrobi. Nawet najlepszy. A w sumie już to, że Malfoy z nim przegrał, o czymś świadczy.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#15
16.12.2022, 14:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 21.01.2023, 15:31 przez Morgana le Fay.)  

Westchnęła ciężko i przewróciła oczami. - Nie sądzisz, że powinna sobie radzić sama? Tak, jak my?- Miała nadzieję, że córka w przyszłości będzie na tyle rozsądna, że nie będzie nadużywać pozycji swojego ojca chrzestnego. Wolałaby, żeby Mabel sama rozwiązywała swoje problemy. Zresztą, nie ma co nad tym na razie dywagować, dopiero się okaże, jaki charakter będzie miała jej córka.

- Musisz uważać Erik, co mówisz głośno. Może ja nie, ale ktoś inny mógłby to zacząć wykorzystywać.- Norka bardzo dobrze wiedziała, jak reaguje Erik na jej prośby, starała się jednak tego nie wykorzystywać, no może jedynie czasem, kiedy była w jakichś podbramkowych sytuacjach.

- Mamy szczęście, że Brenna stoi po odpowiedniej stronie, inaczej coś czuję, że naprawdę moglibyśmy mieć przesrane. Szczególnie, że zawsze się we wszystko tak mocno angażujesz.- Powiedziała jeszcze do przyjaciółki. Norka bardzo dobrze zdawała sobie sprawę, że ta zawsze angażowała się mocno we wszystkie sprawy. Bardzo dobrze, że urodziła się Longbottomem, bo mieli ją po swojej stronie, teraz to Voldemort mógł im naskoczyć.

- Straszne jest to, że Ci dziennikarze nie mają honoru. Jak oni mogą przy tym wszystkim w ogóle spać spokojnie? Pastwią się nad człowiekiem, który nie jest niczemu winien. Może będzie mu dane coś zmienić w ministerstwie, skoro jeszcze siedzi na stołki.- Przynajmniej tak się jej wydawało, w końcu jeszcze nigdy żaden mugolak nie objął tego stanowiska. Naprawdę kibicowałaby mu dalej, oby tylko jak najdłużej dzierżył to stanowisko.

- Dajmy Erikowi kilka lat, wierzę, że może być kolejnym ministrem, gdzieś w przyszłości, w końcu ma rzeszę fanów, od zawsze.- Naprawdę uważała, że Longbottom nadaje się na to stanowisko, tylko musiał zyskać jeszcze trochę więcej doświadczenia.

Korzystali jeszcze dłuższą chwilę z wiosennej pogody, dyskutując przy tym o różnych sprawach, istotnych i tych mniej, a następnie się rozeszli, w końcu przyszła na nich pora.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2359), Erik Longbottom (2894), Nora Figg (2140)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa