• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 Dalej »
[10.04.72] Proszę dopisać do rachunku - Florence i William

[10.04.72] Proszę dopisać do rachunku - Florence i William
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#11
12.02.2023, 22:56  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.03.2023, 23:42 przez Florence Bulstrode.)  
- Rozumiem. Jeśli przeforsowywałeś brak skrzata, mogłaby się zezłościć, że zmieniłeś zdanie. Eden zawsze miała stanowczy charakter – przyznała Florence. Kojarzyła pannę Malfoy ze szkoły. Były na jednym roku i Bulstrode miała przeczucie graniczące z pewnością, że Eden jej wtedy nie znosiła. Mogło mieć to coś wspólnego z jej sposobem bycia, ale też i z tym, że marząc o byciu nie tylko uzdrowicielką, ale najlepszą uzdrowicielką, ćwiczyła zaklęcia i transmutację wręcz szaleńczo. A ciężko było nie zauważyć, że Eden zdawała się zawsze dbać nie tylko o swoje wyniki, ale też chyba o to, jakie mają inni…
Nie potraktowała uwagi Williama jako skarżenia się. Chyba nawet nie przyszłoby jej do głowy, że ten mógłby przyjść tutaj po to, żeby narzekać na żonę. Ot przyjmowała to jako informację, że mają pod tym względem różnicę zdań… co Florence nie dziwiło ani odrobinę, bo ciężko było jej sobie wyobrazić wielu czystokrwistych, którzy zaakceptowaliby taką opinię na temat skrzatów. Mógł być też wręcz doskonale spokojny względem tego, że wypowiedziane słowa nie zostaną powtórzone dalej. Plotkowanie jakoś nigdy specjalnie nie interesowało Flo.
- Jak pewnie każdy – podsumowała słowa odnośnie kompromisach. Pod wieloma względami też nigdy nie umiała ich odnajdywać. – Cóż, jeśli kiedyś by wspomniała, że wolałaby skrzata od gosposi, możesz zawsze zaproponować, że dobrze, jeżeli dostanie zapłatę. Ale nie dziwię się, że nie chcesz poruszać tematu.
Jakby nie było, skoro zmusił żonę, aby zrezygnowała z takiej pomocy domowej, do jakiej przywykła, nagła zmiana zdania mogłaby zostać źle przyjęta.
- Wypadło mi z torebki wszystko, więc niekoniecznie – westchnęła, odkładając widelec. Sałatka była naprawdę wyborna, ale trochę trudno się dziwić, że nagle straciła apetyt na danie, za które nie miała jak zapłacić. – Po prostu na mnie wpadł, wytrącił mi torebkę z ręki. On pobiegł dalej, ale jeśli to złodziej, jego wspólnik mógł kręcić się w pobliżu. Ale równie dobrze sakiewka mogła upaść gdzieś, gdzie jej nie zauważyłam… W środku było kilkanaście galeonów.
Mniej więcej tyle, ile wyliczała, że będzie kosztować obiad oraz nieco więcej na wszelki wypadek. Ich strata sama w sobie nie była jakoś straszliwie bolesna. Florence nie była może bogaczką – głównie dlatego, że nie chciała korzystać z pieniędzy rodziców i sporo wydawała na eliksiry, księgi dotyczące klątwołamania czy nawet ubrania – ale też do biedoty było jej bardzo daleko.
Sytuacja sprawiała jednak, że utrata sakiewki stawała się ogromnym problemem. Było jej wstyd. Zmusiła się do uśmiechu, choć było to robienie dobrej miny do złej gry.
- Gdyby to nie była nowa restauracja, to łatwo bym to załatwiła, bo znam sporo ludzi na Horyzontalnej, ale tutaj… Nie jestem pewna, czy zechcą przyjąć obrączkę w ramach zapłaty – powiedziała powoli. Nie umiała się nawet teleportować, aby szybko skoczyć po pieniądze. – Poza tym obawiam się, że twoja żona nie byłaby zachwycona. Żadna żona nie byłaby zachwycona. Prawdę mówiąc większość mogłoby popełnić w takiej sytuacji mężobójstwo. Mam zegarek i pierścionek, ale wątpię, by kelner przyjmował taką formę płatności…
Zerknęła na przegub. Zegarek wprawdzie prezentował się bardzo prosto, ale był  markowy, bo Florence po prostu lubiła prostą elegancję i ceniła wysoką jakość. I na pewno wart więcej niż dziesięć obiadów. Tyle że wątpiła, aby trzymali tu rzeczoznawcę, na wypadek, gdyby ktoś z klientów nie miał przy sobie gotówki…

Odkryj wiadomość pozafabularną
EDIT z 26.03
- Przepraszam? Muszą państwo zapłacić gotówką albo będziemy zmuszeni wezwać Brygadę.
Kelner zmaterializował się przy stoliku jak wezwany za pomocą Accio. Florence zmarszczyła lekko brwi, zirytowana. Doprawdy, czy obsługa podsłuchiwała tutaj fragmenty rozmowy gości?
- Mieszkam tuż obok. Mogę... - zaczęła, ale mężczyzna jej przerwał.
- Przykro mi, proszę pani, ale w takich wypadkach wzywamy Brygadzistów, to część polityki restauracji.
Współczucia, bo długo nie pociągnięcie, pomyślała mimowolnie. Nazwisko jej i Lestranga może nie powinno wystarczyć, by zjedli za darmo, ale już do tego, by próbowano rozwiązać sytuację bardziej pokojowo, owszem. Nieco bezradnym spojrzeniem powiodła po sali, i... o cudzie! Przy stoliku w kącie dostrzegła swoją kuzynkę.
- Zechce się pan odsunąć? Widzę znajomą. Pożyczę od niej potrzebną sumę - poinformowała i podniosła się. Pochyliła się tam i zamieniła kilka słów z krewną, obiecując oddać dług jeszcze tego samego wieczora, po czym wróciła i wręczyła odpowiednią sumę kelnerowi, obdarzając go wściekłym spojrzeniem. - Nie omieszkam wszystkim opowiedzieć, jaka to wspaniała restauracja - zapewniła uprzejmie, po czym spojrzała na Williama, by obdarzyć go bladym uśmiechem. - Jestem bardzo ciekawa, co powiedzieliby moi bracia, gdyby mnie aresztowano. Wychodzimy? Chyba straciłam apetyt - stwierdziła. Poczekała na jego odpowiedź, a jeśli się zgodził, oboje opuścili niedługo potem restaurację.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Florence Bulstrode (3013), William Lestrange (3325)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa