• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[06/05/1972] Zemsta szalonego kaktusa || Theodore & Mackenzie

[06/05/1972] Zemsta szalonego kaktusa || Theodore & Mackenzie
Lekkoduch
Wszystko jest możliwe, kiedy kłamiesz.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Theodore Lovegood
#1
05.04.2023, 12:01  ✶  
- Greengrass!? Greengrass!? Jesteś? Potrzebuje Cię!
Ktoś, przy w towarzystwie nerwowych wołań, zaczął dobijać się do drzwi gwiazdy Quidditcha z taką werwą, jakby na korytarzu na najmniej się paliło, a od szybkiej reakcji blondynki zależało czyjeś życie.
Dla Theodore’a, twórcy tego zamieszania, sytuacja mniej więcej tak właśnie się prezentowała. Jego życie mogło legnąć w gruzach i potrzebował pilnej pomocy, a przede wszystkim pragnął, by jak najszybciej go wpuściła. Nikt postronny nie mógł go zobaczyć w takim stanie! To byłby koniec świata! Każda sekunda, w której Green nie otwierała, podnosiło szansę, że jakiś przypadkowy sąsiad się napatoczy i ujrzy odmienionego, szkaradnego Lovegooda.
Sam nie był pewien, jak znalazł się w tej sytuacji. Poprzedni dzień nie zapowiadał żadnych kłopotów. Kilka godzin wcześniej, po umyciu się, położył się spać o normalnej godzinie (to, co dla niego jest normalną godziną, dla całej reszty świata jest środkiem nocy), a gdy obudził się, po jedenastej, nic już nie było takie, jak dawniej. Gdy próbował wstać z łóżka, zorientował się, że coś jest bardzo nie tak. Jego głowa była wyjątkowo ciężka, jakby przez całą noc się uczył, a gdy ją podniósł to poduszka, niczym namagnesowana, powędrowała za nią w powietrze. Zdziwiony tym wszystkim chciał przeczesać włosy, ale coś, jakiś dziwny kształt, którego nie powinno tam być, ukłuło go w rękę. Przestraszony niecodziennym odkryciem pobiegł szybko do lustra, a to, co w nim zobaczył, przeraziło go do głębi. Zasłonił buzię i wydał z siebie pisk tak głośny, że mógł być słyszalny nie tylko w najbliższych, sąsiednich lokalach, ale nawet i w całym budynku.
Kilka minut zajęło mu dojście do siebie. W tym czasie wpatrywał się w swoje odbicie, zniekształcone z powodu sterczącego, zielonego kształtu wystającego z jego głowy. Kaktus wyglądał całkiem normalnie, gdyby nie to, że powinien wyrastać z ziemi, a nie z czyjegoś mózgu. Theodore z początku próbował go pochwycić, by upewnić się, czy jest prawdziwy, ale tylko został ukłuty. Próbował też ściągnąć wiszącą przy jego głowie poduszkę, ale ta wmieszała się między igły i gdy chciał ją szarpnąć, zaczynały boleć tak, jak gdyby próbował wyrwać sobie włosy.
Poproszenie Greengrass o pomoc wydawało mu się dobrym pomysłem. Była miejscową hodowczynią, miłośniczką roślinek. Uznał, że mogła kiedyś słyszeć o czymś takim. Wciąż ubrany w piżamę, z poduszką doczepioną do kaktusa, wyskoczył ze swojego mieszkania, doskoczył do jej drzwi i zaczął się dobijać do środka niczym szaleniec, mając nadzieję, że nikt go nie ujrzy, nim nie otrzyma od sąsiadki pomocy. Miał szczerą nadzieję, że nie miała tego dnia żadnych treningów.
Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#2
05.04.2023, 12:39  ✶  
Ostatnio wszystko było nie tak – a właściwie bardziej „nie tak” niż zwykle. Mackenzie jednak tylko tym mocniej trzymała się swojej utartej ruty. Tego dnia więc jak zazwyczaj wstała wcześnie, zjadła śniadanie, składające się z jogurtu oraz dużej ilości warzyw, a że (tu Theodore miał szczęście), dziś akurat przypadał dzień wolny od treningu, poszła biegać. Zdążyła też wrócić, wziąć prysznic i przebrać się, a Lovegood zaczął dobijać się do jej drzwi akurat, kiedy strumieniem ciepłego powietrza z różdżki usiłowała dosuszyć jasne włosy.
Zmarszczyła brwi i zerknęła na zegarek na nadgarstku.
Według standardów Theodore’a powinna jeszcze panować głęboka noc. Znowu ktoś ich zalewał? (Zerknęła tu na swoją ścianę, ale nie dostrzegła na niej żadnych mokrych plam.) Czyżby ktoś próbował go zamordować i próbował uciekać do jej mieszkania? Albo znalazł w pościeli jakiegoś paskudnego pająka i chciał, żeby Mackenzie przyszła i się go pozbyła…? Ewentualnie może wpadł na jakąś doskonałą interpretację fragmentu roli i koniecznie musiał komuś ją zaprezentować, a wszyscy inni sąsiedzi zdążyli już wyjść z mieszkań?
Mackenzie podniosła się z fotela i ruszyła do wejścia, by otworzyć drzwi. Była trochę rozczochrana, włosy miała jeszcze wilgotne, i ubrana w mugolskie ubrania, ze względu na fakt, że chciała wybrać się na miotle do Doliny Godryka. Mieszkanie za jej plecami wyglądało jak zwykle – już w pełni umeblowane, ale dość skromnie, jak na kogoś, kto miał naprawdę pełną skrytkę w banku. I rzecz jasna, też jak zwykle, nie brakowało w nim roślin. Paprotka zwieszała długie liście z półki, na parapecie kwitł tojad, tuż obok krokusa w doniczce, a na blacie królowały mięta i bazylia.
- Co się… - zaczęła Mackenzie i urwała, spoglądając na kaktus oraz poduszkę. – O – stwierdziła, skupiając wzrok na roślinie. - Cephalocereus senilis. Piękny okaz.
Mogła doskonale zrozumieć, że Theodore postanowił wyhodować kaktusa. Może była to forma rekompensaty za tamtego, którego tak okrutnie uśmiercił. Nie była tylko pewna, dlaczego postanowił hodować go na własnej głowie. Czy był to sposób na to, aby tym razem nie zapomnieć o tym, że nawet kaktus raz na kilka tygodni potrzebuje odrobiny wody? A może koniecznie chciał mieć roślinę zawsze przy sobie? Nie, żeby Mackenzie tego nie rozumiała, ale…
- Głowa nie jest dla niego odpowiednim środowiskiem – pouczyła Theodore’a. – Potrzebuje stałego nasłonecznienia i temperatury minimum piętnaście stopni.
W Anglii wciąż bywało chłodnawo, więc wychodząc z nim na zewnątrz, mógł zaszkodzić roślince. Nie wspominając już o tym, że ta poduszka gniotła jej ciernie!
Lekkoduch
Wszystko jest możliwe, kiedy kłamiesz.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Theodore Lovegood
#3
07.04.2023, 17:54  ✶  
Nie marnował czasu. Gdy drzwi się otworzyły, szybko wprosił się do środka. Był zbyt poddenerwowany, by czekać na zaproszenie na korytarzu. Wszedł do mieszkania Green z takim pośpiechem, jakby ktoś go ścigał i prędko zamknął za sobą drzwi. Dopiero wtedy odetchnął i obrócił się w stronę gospodyni, która była nadzwyczaj spokojna i widok kaktusa nie zdawał się zrobić na niej większego wrażenia. To ani trochę nie uspokoiło Theodore’a, który nie rozumiał, jak mogła tak stoicko udzielać mu lekcji zielarstwa, gdy całe jego życie właśnie waliło się w gruzy.
- Żaden piękny okaz – zaprotestował dziewczynie, która wyraźnie nie rozumiała powagi sytuacji - Żaden Cecezereus syfilis. To demon, szatan w roślinnej postaci. Mój kaktus wrócił zza grobu, by się na mnie zemścić – powiedział tak, jakby sam nie mógł się zdecydować, czy powinien krzyczeć, żeby dotarło do niej, w jakich był kłopotach, czy może szeptać, żeby przypadkiem jacyś sąsiedzi go nie usłyszeli i dowiedzieli się o jego wstydliwym problemie. Jego usta wygięły się w minie wyrażającej ogromny smutek i niezadowolenie: nawet nie musiał udawać, by osiągnąć ten efekt, wystarczyło pomyśleć tylko o tym jak niedorzecznie, głupio, nieatrakcyjnie, nierycersko i niebohatersko musiał wyglądać z siwo-zielonym potworem na głowie. Zupełnie nie tak jak Godryk Gryffindor powinien wyglądać.
- Zgadzam się, on nie powinien być na mojej głowie. Musisz pomóc mi go z niej ściągnąć. Jesteś moją jedyną nadzieją – Niczym dziecko trzęsące skarbonką po to, by wydobyć z niej pieniążka, tak on miał ochotę chwycić dziewczynę za ramiona potrząsać nimi tak długo, aż wyleci z jej ust dobra rada. Powstrzymał się przed tym i jedynie wbił w nią błagające spojrzenie sugerujące, że nigdzie sobie nie pójdzie, póki jego kłopot nie zostanie rozwiązany.
- Widziałaś kiedyś wcześniej coś podobnego? - spytał się, delikatnie łapiąc za poduszkę. Znów próbował ją uwolnić z uścisku roślinki, ale ponownie zasyczał, bo zabolały go od tego tylko „włosy”.
Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#4
07.04.2023, 18:20  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.04.2023, 18:29 przez Mackenzie Greengrass.)  
Theodore faktycznie nie wyglądał ani trochę bohatersko – w piżamie, z kaktusem na głowie i jeszcze poduszką na dodatek. Na całe szczęście, Mackenzie nie była widzem na jego przedstawieniu, a znała go już wystarczająco długo, aby chyba żaden stan, w jakim mógłby się znaleźć, nie zrobił na niej wrażenia.
- Cephalocereus senilis – sprostowała odruchowo, przesuwając się, kiedy Lovegood wpadł do jej mieszkania. – Broda starca.
Zmarszczyła lekko brwi. Czasem bywała czyjąś „jedyną nadzieją” – ale tylko podczas meczy, kiedy zdobycie trzech goli mogło zadecydować o wygranej. Raczej nie w takich sytuacjach, jak ta. To ją trochę konsternowało. Z drugiej strony, ten biedny kaktus, pozostawiony na głowie Theodora, na pewno umrze.
- Siadaj – zarządziła, przysuwając mu krzesło, kiedy zobaczyła jak marnie idzie mu walka z poduszką. Jeżeli miała pozbyć się tej poduszki i obejrzeć kaktusa, nie zamierzała w tym celu stawać na palcach ani skakać. – Nie. Widziałam nos zamieniony w rzepę. W wyniku klątwy.
Pochyliła się nieco, starając ocenić wygląd kaktusa, ale nie, nie myliła się: broda starca. Żaden magiczny okaz, który dałoby się wyhodować na czyjejś głowie, żaden pasożyt. To też ją trochę konsternowało. Sięgnęła ku poduszce, ale szybko odkryła, że kolce dość mocno się w nią wbiły. Próba wyciągnięcia jej mogła uszkodzić roślinę, a także głowę Lovegooda. Może to było trochę mniej istotne, ale Mackenzie jednak nie chciała żywcem oskalpować swojego sąsiada.
- Mam nadzieję, że masz zapasową poduszkę – powiedziała, sięgając po różdżkę. Ciche reducto i za pomocą transmutacji po prostu przekształciła poduszkę w znacznie mniejszy obiekt. Na tyle nieduży, że zdołała ostrożnie odczepić go od kolców i nawet nie pokaleczyła sobie przy tym mocno palców.
- Skąd to wzięło się na twojej głowie? – zapytała, ostrożnie odgarniając jego włosy, po czym przesunęła palcami u nasady rośliny, chcąc sprawdzić, jak mocno kaktus się zakorzenił. Jeśli nie miał korzeni, i tak obumrze. Jeśli jednak miał i te sięgnęły w głąb czaszki… to jej wiedza o zielarstwie i transmutacji zdecydowanie nie wystarczała i musiał biec do Munga. Rezultat nietrwałego zaklęcia mógł jednak zaraz minąć. Brała pod uwagę, że chłopak po prostu z jakichś powodów chciał wyhodować sobie coś na głowie i jakieś rzucił. Nie miała pojęcia, dlaczego, ale to nie była żadna nowość, że czegoś nie pojmowała w cudzym zachowaniu…
Lekkoduch
Wszystko jest możliwe, kiedy kłamiesz.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Theodore Lovegood
#5
08.04.2023, 22:20  ✶  
Odetchnął z dużym uczuciem ulgi i grzecznie, niczym dzielny, choć przestraszony pacjent, usiadł na krześle i nadstawił swoją głowę. W jego serduszku pojawiła się nadzieja na to, że wszystko skończy się dobrze i nikt, poza Green, nie ujrzy go w takim stanie, a jego reputacja nie ucierpi i będzie mógł kontynuować swoje plany podbicia świata artystycznego jako aktor bez ryzyka, że zostanie zapamiętany przez potomnych jako dziwak z kaktusem na głowie.
- Broda starca? Czy naprawdę będę na starość wyglądał tak okropnie? - spytał się, gdyż to doświadczenie dało mu też trochę do myślenia. W siwym kolorze, które teraz mocno dominowało jego głowę, wyglądał fatalnie. Jego zdaniem zupełnie mu nie pasował. Kiedy się zestarzeje i kolor włosów mu się zmieni, będzie musiał koniecznie użyć jakieś farby maskującej siwizne.
Jęknął, gdy załatwiała sprawę poduszki, ale krótko, bolało go to mniej, niż przypuszczał, że będzie. Na jej obawy o zniszczenie jego własności machnął tylko szeroko ręką. Takie sprawy były drugorzędne – tu chodziło o jego życie!
- Mam gotową teorię – oznajmił jej i obrócił lekko głowę, chcąc na czas opowieści nawiązać kontakt wzrokowy. - Pamiętasz jak opowiadałem kiedyś o tym, jak kiedyś, zupełnie nie z mojej winy, zmarł mi kaktus? Otóż obawiam się, że mógł mieć mi to za złe, że mógł mnie obwiniać o swoją śmierć i teraz wrócił, by zniszczyć moją karierę aktorską. Jestem przekonany, że jego duch pałętał się po okolicy przez cały ten czas, a wczoraj postanowił mnie opętać – powiedział i zamyślił się na chwilę. W historii tej, w którą wierzył całym swoim sercem, brakowało jednego szczegółu, który nadałby wszystkiemu sens i złożył wszystko w jedną całość. Westchnął, a zaraz potem oczy mu się zaświeciły, gdyż był pewien, że znalazł ten brakujący element.
- Pewnie dlatego, bo przy myciu się wypróbowałem nowy szampon. O kaktusowym zapachu. Zmarła roślinka wyczuła tę woń, pomyślała, że próbuję ją zastąpić innym okazem i się zdenerwowała na tyle, że zaatakowała moją głowę! – powiedział tonem detektywa, który po błyskotliwej dedukcji wskazywał winnego. Podskoczyłby z krzesła, ale kontrolował się na tyle, usiedzieć na miejscu i nie przeszkadzać jej w oględzinach pacjenta.
- Myślisz, że to przeżyje? - spytał się trochę poważniej, kiedy dziewczyna dokładnie sprawdzała mu głowę. Mogła dojrzeć, że korzenie rośliny otulały jego czerep niczym dziecko trzymające palcami z całych sił smakołyka, ale nie wbiły się w czaszkę Theodore’a, by siać tam zamęt. Chłopak nie był jednak tego świadomy, a wyobraźnia podpowiadała mu, co może się z nim stać w przyszłości.
- A co jeśli korzenie wkręcają mi się teraz w mózg i wysysają z niego całą energię? - Jego głowa tymczasem działała na szybkich obrotach i wymyślała coraz to dziwniejsze scenariusze. - Albo przejmą na nim kontrolę? Och, jeśli niedługo zacznę nawijać o fotosyntezie, to rzuć we mnie Avadą. Wolę zginąć niż stracić nad sobą kontrolę.
Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#6
09.04.2023, 09:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.04.2023, 09:03 przez Mackenzie Greengrass.)  
- Przecież twoja broda będzie rosła w dół – odparła Mackenzie. To nawet nie tak, że próbowała się wymądrzać. Po prostu niezbyt pojmowała, dlaczego Theodore uznał, że kaktus na jego głowie będzie miał coś wspólnego z tym, jak będzie wyglądać jako starszy człowiek. Poza tym, że mógł się wtedy dorobić siwej głowy.
Biedny kaktus, pomyślała, kiedy dostrzegła, że jego korzenie oplatają głowę Lovegooda, próbując znaleźć zapewne w ten sposób wodę i składniki odżywcze. Oczywiście, że roślina nie miała szans przetrwać w takich warunkach. Greengrass obserwowała ją z zastanowieniem, delikatnie wodząc palcami pośród włosów, i szukając sposobu na odczepienie tej biednej roślinki od Theodora tak, aby żadnemu nie wyrządzić zbyt dużej krzywdy.
Tylko co dalej z kaktusem?
Milczała, kiedy opowiedział swoją historię. Jeśli skojarzyła, że to szampon był winny, na razie nie dała tego po sobie poznać. Nie od razu odpowiedziała też na pytanie, czy Lovegood przeżyje. Nie planowała celowo trzymać go w niepewności, po prostu rozważała, czy ma dość miejsca na jeszcze jedną roślinkę, i czy jeśli nie, to pozostawienie jej w rękach Lovegooda będzie humanitarne. Jej umysł pracował w tej chwili na wysokich obrotach – prawie tak, jak wtedy, gdy roztrząsała strategię kapitana i trenera, i szykowała się do tyrady ze wskazaniem błędów.
- Nie umiem rzucać avady, Theodore. Mogę tylko wziąć cię na miotłę i zrzucić z dużej wysokości – stwierdziła w roztargnieniu, ale potem wreszcie wpadła na odpowiedni pomysł. Obeszła krzesło, by pochylić się lekko i spojrzeć mu w oczy. – Przeżyjesz. Mogę go ostrożnie usunąć z twojej głowy – obiecała ze swoją zwykłą powagą, z jaką wygłaszała prawdę, kłamstwa, a także bywało, że nieliczne żarty. – Ale myślę, że możesz mieć rację. Może to był magiczny kaktus. Aby uniknąć jego zemsty i go udobruchać, przesadzimy tego kaktusa w doniczkę i będziesz musiał dobrze o niego dbać. Bo co, jeżeli umrze i będą mścić się na tobie dwa kaktusy? Na wszelki wypadek zabiorę też ten szampon. Skoro twierdzisz, że zwabił go ten zapach.
Greengrass nie była absolutnie głupia. Prawdopodobnie przynajmniej podejrzewała, że to wina szamponu. Bywała jednak bardzo uparta, a teraz postanowiła, że kaktus musi przeżyć. W celu jego ocalenia zdecydowała się więc wspiąć na wyżyny przebiegłości. Zresztą, była niemal pewna, że próba zrobienia tego, co zrobiłby każdy racjonalny człowiek – czyli wyjaśnienia chłopakowi, że to żadna zemsta kaktusów, a po prostu podejrzany specyfik, jaki wylał na głowę – spali na panewce. Mackenzie nie była szczególnie przekonująca, łatwiej więc było po prostu kiwnąć głową na jego historię, w którą i tak już wierzył i uzyskać przy okazji swój cel, jakim było ocalenie rośliny…
Lekkoduch
Wszystko jest możliwe, kiedy kłamiesz.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Theodore Lovegood
#7
12.04.2023, 17:44  ✶  
- Ale moje włosy też kiedyś posiwieją i będą wyglądać podobnie jak te igły. Białe, bez blasku, byle jakie – stwierdził niezadowolony. Wygląd był jedną z rzeczy, z których był zadowolony z siebie. Okrutny świat, nie dosyć, że odebrał mu go w teraźniejszości, to jeszcze planował powtórzyć swoją sztuczkę w przyszłości. Jego mina jeszcze bardziej zbledła, gdy uświadomił sobie coś jeszcze.
- Chyba że na starość wyłysieje. Oby nie! To byłby dopiero koszmar! - Już wolałby nosić kaktusa na głowie do końca życia. Albo spaść z miotły. Nawet nie umiał wyobrazić sobie samego siebie bez włosów – tak bardzo byłby w swoim mniemaniu szpetny, tak tragiczna idea była dla niego. Liczył też na to, że kaktus po swoim odejściu nie zostawi łysego placka na czubku głowy.
Wizja uratowania swojego życia i uzdrowienia podbudowała go. Gotów był powiedzieć i zrobić wszystko, by pozbyć się problemu, więc kilka skromnych warunków Greengrass zaakceptował bez mrugnięcia okiem. Uśmiechnął się lekko i nieśmiało i przyłożył dłonie do serca w geście oznaczającym szczerość i otwartość.
- Przysięgam, że dam z siebie wszystko, by był szczęśliwy. Dam mu imię, będzie moim najlepszym przyjacielem, będę śpiewał jego ulubione piosenki i brał na spacery… - zapewnił i kiwnął entuzjastycznie głową - No i nie zapomnę go też podlewać! - dodał po przypomnieniu sobie, że to właśnie przez zignorowanie tej czynności rozpoczęły się problemy, przez które skończył ze zniszczoną głową. Przymknął oczy w niecierpliwym oczekiwaniu. Zacisnął zęby. Spodziewał się, że operacja będzie boleć, ale gotów był to znieść, byleby odzyskać swój normalny wygląd.
- Możesz wziąć ten szampon, znajdę sobie inny. Tylko będziesz musiała z nim uważać, żebyś nie rozwścieczyła przypadkiem jakiegoś ducha. Najlepiej będzie go wyrzucić, by duch kaktusa przestał się niepokoić – Stresował się tym, czy Mackenzie na pewno sobie poradzi no i jak bardzo bolesne to będzie, więc po prostu zaczął gadać o byle czym, by skupić się na czym innym.
Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#8
13.04.2023, 09:24  ✶  
- Istnieją eliksiry na porost włosów – odparła Mackenzie odruchowo. Może ktoś inny trochę zdziwiłby się, że Lovegood w szacownym wieku lat dwudziestu trzech desperuje, że przyjdzie dzień, w którym posiwieje… Greengrass jednak takie rzeczy przyjmowała po prostu do wiadomości. – Spróbuj się nie ruszać – poprosiła, całkiem zadowolona z deklaracji Theodora, który najwyraźniej faktycznie wierzył, że inaczej kaktus wróci go nawiedzać. Jeśli faktycznie nie zapomni podlewać kaktusa… Zamarła na moment, z jedną ręką wplecioną w jego włosy, a z drugą na różdżce.
- Podlewanie góra raz na trzy tygodnie i jakieś pół szklanki. Nadmiar wody też może go zabić – ostrzegła, by przypadkiem Lovegood w przypływie entuzjazmu nie doprowadził do gnicia korzeni, z których właśnie miała zamiar go uwolnić. – Skąd będziesz wiedział, że to jego ulubiona piosenka?
Machnęła różdżką, i jeden z korzeni „wypuścił” głowę Theodora. Cała procedura nie należała może do najprzyjemniejszych – czasem nieco ciągnęły włosy, które Mackenzie musiała odwinąć ostrożnie, żeby przypadkiem nie uszkodziły korze… to znaczy, żeby korzeń ich nie wyrwał… ale nie była też specjalnie bolesna. To już prędzej ona oberwała bardziej, bo raz czy dwa ukłuła się którymś z kolców.
- Jestem pewna, że poradzę sobie z duchami kaktusów – uspokoiła go Mackenzie, chociaż jej zamiarem było zbadanie szamponu i sprawdzenie, co dokładnie napisano na pudełku, i czy och, to na pewno szampon, a nie jego używanie. Jakkolwiek bardzo lubiła rośliny, noszenie kaktusa na głowie było pomysłem nieco ekscentrycznym nawet w jej oczach, nie wspominając o tym, że mogłoby utrudnić wykonywanie manewrów na miotle. – Zwłaszcza, że ja nigdy żadnego nie zabiłam – dodała, a tym razem w jej głosie zabrzmiała nuta potępienia.
Odsunęła się, demonstrując Theodorowi kaktusa.
- Gotowe. Mam zapasową doniczkę i trochę ziemi. Zaraz go przesadzę – poinformowała go. Zastanowiła się, czy to pora na poinstruowanie go w kwestii nawozu, którego dobrze użyć trzy razy do roku, dość szybko doszła jednak do wniosku, że chłopak prawdopodobnie nie jest na to gotowy. Lepiej będzie, jeżeli po prostu osobiście przyjdzie odwiedzić i dokarmić kaktusa.
Lekkoduch
Wszystko jest możliwe, kiedy kłamiesz.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Theodore Lovegood
#9
04.05.2023, 16:51  ✶  
- Zapamiętam, nie martw się o to – powiedział i zdążył zapomnieć, co mu przekazała, nim jeszcze zdążył dokończyć zdanie. Był zbyt zamyślony tym, czy operacja się uda, by być w stanie zapisać coś w swojej pamięci na dłużej.
- Mackenzie, nie zrozumiesz tego, bo w przeciwieństwie do mnie nie jesteś matką – odparł bez złośliwości w głosie. Po prostu przedstawiał fakty. Nie mogła zrozumieć zależności, jakie tworzyły się przy dzieciach, bo żadnego nie miała.
- Rodzica i dziecko łączy specjalna, nie do opisania więź. Wystarczy, że na niego spojrzę i będę wiedział, co chodzi mu po głowie – wyjaśnił cierpliwie dziewczynie, w której ciele jeszcze nigdy nic nie wyrosło wbrew jej woli. On miał inny od niej punkt widzenia, bo los obdarował go pociechą. Do chodzenia po mieście z kaktusem na głowie nie czuł się przygotowany, ale macierzyństwo roślinki to inna para kaloszy. Był przekonany, że sobie poradzi.
- Nazwę go Theodore Junior – oznajmił i skrzywił się, bo czuł powoli odchodzące korzenie. Nie było tak bolesne, jak się spodziewał, ale wciąż towarzyszyło temu nieprzyjemne uczucie, zwłaszcza wtedy, gdy któryś z korzeni wmieszał się we włosy. Jego ciało w trakcie operacji było przez to tak nienaturalnie spięte, że aż zaczął go boleć kark. Starał się jednak nie poruszać głową, by nie pogorszyć sprawy, a swoje emocje pokazywał tonem głosu oraz ruchami rąk. Gdy mówił o swoim „synu”, dłonie trzymał przy sercu, a ton miał ciepły, niemal nostalgiczny.
Uśmiechnął się dopiero wtedy, gdy akcja zdejmowania kaktusa dobiegła końca i po raz pierwszy ujrzał Juniora oddzielonego od jego ciała. Rozmasował kark, a następnie przypomniał sobie o własnej głowie. Jego dłonie wylądowały na niej, sprawdził, czy kaktus nie został mu dziury w czaszce i czy ma wszystkie włosy. Zadowolony z wyniku tego testu skierował spojrzenie na blondynkę.
- Niezła z ciebie akuszerka – pochwalił ją, bo w jego mniemaniu wykonała naprawdę dobrą robotę – No dobrze. Chciałbym wziąć go już na ręce, ale poczekam – pozwolił jej jeszcze przesadzić roślinkę, nim wreszcie będzie mógł wziąć swoje dziecko w ramiona. Wstał z krzesła, podszedł bliżej, by przypatrzeć się z bliska temu, co zamierzała zrobić z jego pierworodnym.
Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#10
13.05.2023, 19:26  ✶  
- Zapiszę ci to – zdecydowała Mackenzie. Może i normalnie dałaby się przekonać, ale była z natury podejrzliwą istotą, poza tym wciąż miała w pamięci historię o kaktusie, którego Theodore zdołał ususzyć. Obawiała się, że ten czeka podobny los. Ewentualnie zgnije, bo Lovegood w przypływie eee… macierzyńskich lub ojcowskich uczuć zacznie go podlewać za często.
Zamarła na chwilę, słuchając jego stwierdzeń o tym, że w przeciwieństwie do niego nie jest matką, a dziecko i rodzica łączy specjalna więź. Zmarszczyła czoło, walcząc z chęcią pociągnięcia korzeniami tak, żeby zabrały ze sobą kilka włosów chłopaka. W jej głowie zrodziło się bowiem podejrzenie, że Theo bezczelnie sobie z niej kpi. W ostatniej chwili ugryzła się w język, nim z jej ust padło coś o tym, że ma nadzieję, że Theodore Junior będzie mądrzejszy niż jego tata. Tudzież mama.
Mackenzie często nie rozumiała ludzi. Ale miała nieodparte wrażenie, że Theodore’a nie rozumie jeszcze bardziej niż większości z nich.
– Nie wiem, jak ci to powiedzieć, ale ty jesteś człowiekiem. On kaktusem. To wyklucza… macierzyństwo. Wyrósł tylko na twojej głowie – burknęła. Z jednej z szafek wyciągnęła po chwili doniczkę, później z kolejnej rękawkiczki oraz worek i rozsiadła na podłodze, aby przygotować dla Theodore’a Juniora akceptowalne warunki bytowania. Ostrożnie umieściła w środku część ziemi, potem wsadziła tam kaktusa, a następnie zasypała korzenie. Dorzuciła garść nawozu, a na koniec podlała pół szklanki, tak na wszelki wypadek, gdyby Lovegood jednak miał zapomnieć o podlewaniu. – Lepiej nie bierz go na ręce, bo albo sam się pokłujesz, albo uszkodzisz mu włosie. Podlej go najwcześniej za dwa tygodnie – poradziła, gdy zakończyła całą procedurę. Wyciągnęła w stronę chłopaka doniczkę z roślinką z myślą, że chyba już absolutnie nic jej nie zdziwi…
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Mackenzie Greengrass (2027), Theodore Lovegood (2155)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa