Grudzień 1970, mieszkanie Stanleya
Nastał czas ciemności
Stanley & Murdock
Nastał czas ciemności
Stanley & Murdock
Grudzień nie rozpieszczał nikogo. Za równo pod względem pogody jak i temperatury. Ciężko było doszukać się jakiegokolwiek pozytywu w codziennych zawieruchach czy tonach zalegającego na ulicach śniegu. To nie miało jednak większego znaczenia dla Stanleya, ponieważ jego stary druh, kompan, przyjaciel - wiele określeń miał na tego człowieka - w końcu odsiadywał swoją ostatnią nockę za kratami. Borginowi nie pozostało nic innego jak przywitać go na wolności, a następnie pomóc odnaleźć w nowej rzeczywistości, jako że trochę rzeczy się zmieniło na świecie od jego ostatniego wolnego oddechu.
Pomijając pewne przemiany społeczno-kulturowe, była jedna rzecz, która wstrząsnęła większością magicznego świata - manifest Toma Riddle'a, zwanego również od teraz Czarnym Panem. To był jeden z głównych tematów, które zamierzał poruszyć z Murdockiem. W końcu zależało mu aby jego druh ponownie zaaklimatyzował się w nowym otoczeniu - wierzył, że Greyback się zrehabilitował i zmienił na lepsze. Chociaż jeżeli to się nie stało, nie miał nic przeciwko. Dla niego nadal był niewinny, nawet jeżeli do tej pory stali po dwóch stronach barykady.
Stanley odebrał swojego kompana, a następnie czym prędzej udali się do jego mieszkania przy ulicy Horyzonalnej. Nie było ono za duże, jednak dawała trochę spokoju, wytchnienia oraz ciszy do tego aby mogli w cztery oczy porozmawiać - W końcu mogę Cię przywitać jak człowiek - powiedział zamykając za nimi drzwi, a następnie rozłożył ręce do szerokiego miśka, którym miał zamiar obdarzyć Murdocka - Na Merlina, całe wieki czekałem, aż wyjdziesz. Przez chwilę nawet się bałem, że zostaniesz tam na zawsze. Zacząłem nawet przypuszczać, że zaczęło Ci się tam podobać - zaśmiał się, poklepując go po plecach. Co by nie mówić, Borgin cieszył się niezmiernie, że w końcu nie dzieli ich więzienna krata i nikt ich nie pogania. Przed nimi była bardzo długa noc.
- Mam bardzo dobrą whiskey i kilka pączek papierosów na tę okazję... - poinformował mężczyznę, wskazując dłonią na stojący po środku salonu stolik na którym stała popielniczka - No i przede wszystkim dużo wolnego - dodał po chwili, a następnie zniknął na kilka chwil w kuchni z której przyniósł dwie szklanki i lodowatą butelkę, złocistego trunku. Nie czekając ani chwili dłużej czy na żadne potwierdzenie, postawił szklanki na stole poczym zalał do pełna.
- Jak potrzebujesz się gdzieś zatrzymać na trochę to nie widzę problemu abyś został u mnie - stwierdził, odpalając papierosa w ustach - Zawsze będę miał jakieś towarzystwo, więc nie będzie mi się nudziło - dodał, rzucając paczkę w jego stronę by po chwili usiąść przy stole - Powiem Ci, że trochę się zmieniło na świecie odkąd Cię przymknęli ale dojdziemy do tego. Opowiadaj co tam u Ciebie? Jak to jest być wolnym? - zapytał z nie ukrywaną ciekawością. Sam Stanley nigdy nie wylądował w więzieniu, a jedynie zamykał różnych przestępców - tak jak na brygadzistę z Grupy Uderzeniowej przystało. Postanowił jednak dać najpierw szansę Greybackowi aby ten powiedział coś od siebie, zanim Borgin zaleje go toną informacji.
"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina
"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972