26.06.2023, 20:31 ✶
30 maja 1972
Szkocja; gdzieś w lesie nieopodal Wick
Harlan Fawley i Bellamy Dupont
Było wyjątkowo chłodno, jak na czerwiec, a wilgoć, która utrzymywała się w lesie, sprawiała, że Bellamy dosłownie czuł, jak włosy zaczynają skręcać się na jego głowie. Nie był przyzwyczajony do takich warunków. Chociaż już dawno wyzbył się wszelkich oznak wychowywania w przesadnym bogactwie swojego francuskiego dworku, to ciągle jeszcze czasami odzywały się w nim jego snobistyczne przyzwyczajenia. Co tu dużo mówić, nie potrzebował zbyt dużych wygód, by czuć się dobrze, jednak komfort był czymś, czego od życia oczekiwał. A poranne spacery w wysokich, okropionych rosą trawach, nie były na szczycie jego listy rzeczy do zrobienia.
Ale wiedział, że było warto, że tego rodzaju poświęcenie z całą pewnością mu się opłaci, dlatego też nie narzekał na niewygody. A przynajmniej nie robił tego na głos. Był uparty i o dziwo stanowczy w swoich postanowieniach. Rzadko rezygnował, jeśli nie miał ku temu dobrych powodów. Nie mówiąc już o tym, że wyrwanie się z Londynu było dobrą odmiana i czymś, czego potrzebował.
Ukradkiem spoglądał na Harlana, którego jakimś tylko przypadkiem udało mu się namówić na tego typu eskapadę. Wiedział doskonale, że mężczyzna podróżował, więc namówienie go nie stanowiło większego problemu. Dupont nie spodziewał się tylko, że warunki będą… niesprzyjające. Nie znał co prawda oczekiwań swojego towarzysza, więc nie miał pojęcia, czy ten spodziewał się aż takich przeciwności. Obaj podzielali jednak zapał do zielarstwa, każdy na swój unikalny sposób, jednak łączyło ich to, że obaj chcieli poznawać rośliny czy to po to, by dokładniej zgłębić ich budowę, czy też by sprawdzić, jakie właściwości mogą posiadać. I spośród wszystkich roślin, które warto poznawać najbardziej, z całą pewnością należą rodzime endemity. Pierwiosnek szkocki Primula scotica był doskonałym okazem, któremu warto było się przyjrzeć, głownie z uwagi na to, że Bellamy w swojej całkiem pokaźnej już kolekcji roślin, posiadał jego kuzyna – pierwiosnka skandynawskiego – Primula scandinavica. Logicznym więc wydawało mu się to, by teraz sprawdzić w jakich aspektach te dwie rośliny są do siebie podobne, a w jakich się różnią. Był przekonany, że uda mu się znaleźć wszystkie cechy wspólne i różnice w ich budowie anatomicznej, co pozwoli mu na zrozumienie, dlaczego tak podobne okazy żyją w innych miejscach.
– Już niedaleko – powiedział, spoglądając na mężczyznę idącego niedaleko niego.