• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 9 10 11 12 13 … 16 Dalej »
[3.08.1970] Wyspy Brytyjskie, Otto wraca do Niemiec, Vespera & Ulysses

[3.08.1970] Wyspy Brytyjskie, Otto wraca do Niemiec, Vespera & Ulysses
Cień Swojego Ojca
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrząc na niego z daleka widzisz schludnego, nienagannie ubranego mężczyznę. Mierzy około 180 cm wzrostu. Jest szczupły. Nieszczególnie umięśniony. Ma ciemne włosy i jasne, niebieskie oczy. Z bliska okazuje się, że natura obdarzyła go wydatnym nosem i często zaciska usta w cienką linię. Rzadko się uśmiecha. Nie żartuje. Jest spięty. Ma pedantyczne ruchy. Aż do bólu opanowany i kontrolujący.

Ulysses Rookwood
#1
24.07.2023, 23:36  ✶  
Ulysses patrzył w skupieniu na plecy Ottona von Gloedena. Myślami błądził wokół siostry, wokół tego co powiedziała mu tak niedawno i o czym teraz mówił mu jej podpity mąż. Słowa nie chciały mu się zlewać w jedno, ale też wcale nie musiały. Dwie różne opowieści. Dwójka zupełnie różnych, niepotrzebnie sparowanych ze sobą ludzi mających zupełnie inne oczekiwania wobec związku.
Pij Otto, pij – pomyślał smutno, schodząc wzrokiem niżej ku prawej ręce mężczyzny i trzymanej w niej nadpitej butelce whisky.
Zaczynało szarzeć. Byli na dworze. Niedaleko Little Hangleton, w przyjemnie ustronnym i cichym miejscu, które głupio wybrał sam von Gloeden, bo miało zapewnić im w rozmowie nutę tak potrzebnej prywatności. Przedzierali się przez dziko rosnącą, wysoką trawę. Ulysses czuł jak jego skórzane pantofle coraz głębiej zapadały się w grząską ziemię.
Jeszcze tylko kilka metrów dzieliło ich od osłoniętego zaroślami jeziora. Coraz wyraźniej słyszeli rechot żab i ciche pluski, gdy wskakiwały do wody. Spokojny i cichy wieczór, taki w którym można zniknąć niepostrzeżenie.
- Ja ją naprawdę strasznie kocham – zaczął znowu von Gloeden. – Czy to coś dziwnego, że oczekuję od mojej żony wierności? Stania po mojej i tylko mojej stronie? Małżeństwo nie jest tylko umową handlową, małżeństwo to jedność ciał, dusz i myśli… - wraz z upływem kolejnych słów jego głos się podnosił i pobrzmiewało w nim coraz więcej rozżalenia.
- Jesteś niepoprawnym romantykiem – rzucił w odpowiedzi Ulysses. – Może myślałaby podobnie, gdyby sama cię wybrała.
Ale zamiast Vespery, decyzję podjął ich ojciec. I chociaż Gloeden potrafił wspaniale warzyć eliksiry i mógł się poszczycić czystą i długą linią krwi, jednocześnie okazał się dość pompatyczny, egzaltowany i skłonny do popadania w przesadę. Miał też tę bardzo nieodpowiednią cechę, że po tym jak zawiodły stosowane przez niego prośby, spróbował grozić nie tylko żonie, ale i całej rodzinie Rookwoodów. Chester Rookwood musiał nie dość dobrze poznać historię Ottona, bo ten okazał się nie tylko otwarcie pro mugolski, ale i bezdennie głupi.
- Pownienem faszerować ją amortencją od pierwszego dnia – warknął ostrzej von Gloeden. – Byłaby wtedy posłuszna i tak zapatrzona we mnie, że nie musiałbym nawet kiwać palcem.
Pragmatyczny umysł Ulyssesa zgodził się w tym momencie z Ottonem. Rzeczywiście, taki opis związku, jaki zdążył mu przedstawić dzisiejszego wieczora, świetnie pasował do otumanienia małżonki amortencją.
- I wystarczyłoby ci takie małżeństwo? – odpowiedział pytaniem na pytanie młody Rookwood. – Puste spojrzenie omamionej eliksirem żony?
Jemu by nie wystarczyło, ale gdy myślał o aranżowanych małżeństwach, dużo bliżej było mu do tego, jak postrzegała je Vespera. Od wybranej przez ojca małżonki zaś, Ulysses wymagałby przede wszystkim rozsądku i respektowania jego granic. Nie potrzebował ani jej uczuć (czy prawdziwych, czy zbudowanych na amortencji to już nie miało znaczenia), ani bliskości.
- Nie. Oczywiście, że by mi nie wystarczyło – rzucił gorzko Otto. Pociągnął z butelki. Żaby kumkały coraz głośniej, jakby wołając ich by szybciej ku nim zmierzali. – Wiesz, że ja bym ciebie nie zdradził, nie? – zapytał nagle von Gloeden.
Ulysses zmarszczył brwi, ale była to jedyna oznaka niezadowolenia słowami rozmówcy.
- Powiedziałbym w ministerstwie, że popierdolony jest tylko wasz ojciec i moja żoneczka – mówił dalej Otto a mars goszczący na czole Rookwooda tylko uległ pogłębieniu. - Ty jesteś w porządku.
Jesteś głupi. Jesteś taki głupi – pomyślał, znowu skupiając spojrzenie na plecach von Gloedena. Dla Ottona to wszystko było takie proste, ale analityczny umysł Ulyssesa wiedział, że mężczyzna bredził. I jednocześnie czuł narastającą w sobie irytację, gdy uświadamiał sobie, że u męża Vespery granica między miłością a chęcią zniszczenia żony była od początku mocno zatarta.
- Uważaj, bo się potkniesz – rzucił na głos, obserwując jak Gloeden zatoczył się zamroczony alkoholem. Tam sobie wpadniesz. – Zaraz podejdziemy do stawu. Tam będzie miejsce, gdzie można przysiąść.
Czarna Wdowa
— Get on your knees —
Beg me to stop
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Vespera jest drobną kobietą, chudą i zgrabną. Ma metr sześćdziesiąt centymetrów, a waży zaledwie pięćdziesiąt dwa kilo. Wygląda na osobę, która przy pierwszym podmuchu wiatru poleci razem z nim i zniknie na wieki. Ma duże, tajemnicze, brązowe oczy, które patrzą na rozmówcę pewnie oraz zagadkowo. Usta są pełne, a kąciki lekko uniesione w zadziornym, flirtującym uśmiechu. Twarz jest mała i owalna. Włosy ciemne, ścięte na boba okalające drobną twarz w uroczy sposób. Kobieta ubiera się modnie i kobieco. Często swoim ubiorem przyciąga wzrok mężczyzn, co jest celowym zabiegiem, ponieważ Vespera dobrze czuje się jak ludzie na nią patrzą.

Vespera Rookwood
#2
25.07.2023, 20:41  ✶  

Vespera w przeciwieństwie do swojego męża była bardzo trzeźwa i świadoma otoczenia. Była też wdzięczna, że jej brat zechciał pomóc w problemie jaki tworzył Otton w ich domu. Nie znosiła, gdy ktoś ją ograniczał, nie znosiła, gdy ktoś się narzucał. Lubiła swobodę, a jeśli jej mąż tego nie zaakceptuje nigdy nie otrzyma od niej wierności. Vesepra była człowiekiem, który potrafił być wierny jak pies, ale jedynie odpowiedniej osobie. Co prawda jego starania wydobycia z niej miłości były urocze, ale nie dla niej. Może jakby najpierw się poznali, może jakby to jej ojciec go nie wybrał byłaby w stanie coś poczuć. Nie kochanie mężów było dla niej pewnego rodzaju buntem przeciwko jej ojcu. Musiała być mu wierna, ale nie musiała być wierna mężom. Zdawała sobie sprawę, że niszczyła tym siebie i tych mężczyzn, ale nie mogła inaczej. Pragnęła chaosu, była z definicji destrukcją, ale nikt tego nie dostrzegał.

Dziewczyna schowana była między drzewami i krzakami, doskonale jednak widziała jak jej brat prowadzi jej męża w stronę stawu. Słyszała strzępki ich rozmów i czuła jak złość gotuje się w niej niemiłosiernie. Dawał jej kwiaty, czekoladki, chciał wychodzić do restauracji, ale nie potrafił się dobrze ubrać, nie potrafił zachować odpowiedniej kultury, który wymagała od osoby towarzyszącej na bankietach, szary, bez barwy alchemik wiecznie pochylony nad kotłami. Jak mógł wygląda? Jak mógł być jej reprezentacją? Vespera nauczona była obracać się wśród zadbanych mężczyzn, nie dorównywał nawet jej braciom, którzy byli definicją elegancji. Była jak lis między krzakami, jej ciemne oczy wbijały się w posturę jej męża jak szpilki. Do tej pory miała na szyi siniaki od jego silnych palców, które zaciskały się na niej kilka nocy temu. Dobrze, że mężczyzna był na tyle odurzony alkoholem, że udało się jej go strącić. Możliwe, że nie byłoby jej tu, gdyby nie to. Teraz miała na szyi czarną apaszkę, aby zasłonić ten atak słabości.

Miała ochotę prychnąć, gdy usłyszała coś o amortencji. Domyśliła się tego, co mężczyzna mówił nawet jeśli nie słyszała całości. Ale miała ochotę go utopić własnymi rękami, ale nie miała zamiaru przykładać do jego śmierci nawet palca. Wszystko miało być przypadkiem, ponieważ nie chciała z jego powodu głupich kłopotów. Gdy dotarli do stawu, Vespera zakradła się cicho za plecy Ulyssesa, dała mu znać, że już przyszła delikatnym dotknięciem jego ramienia. Dobrze, że jej brat stał tuż za jej mężem, bo mógłby ją zauważyć.

Cień Swojego Ojca
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrząc na niego z daleka widzisz schludnego, nienagannie ubranego mężczyznę. Mierzy około 180 cm wzrostu. Jest szczupły. Nieszczególnie umięśniony. Ma ciemne włosy i jasne, niebieskie oczy. Z bliska okazuje się, że natura obdarzyła go wydatnym nosem i często zaciska usta w cienką linię. Rzadko się uśmiecha. Nie żartuje. Jest spięty. Ma pedantyczne ruchy. Aż do bólu opanowany i kontrolujący.

Ulysses Rookwood
#3
28.07.2023, 02:09  ✶  
- Ona nawet nie traktuje mnie jak mężczyzny – pożalił się znowu Otto.
Ulysses otworzył usta, żeby coś powiedzieć, ale żadne sensowne słowa nie przychodziły mu do głowy. Von Gloeden z pewnością wyglądał na mężczyznę.
Ale jak był traktowany przez Vesperę? Być może rzeczywiście, w jakiś sposób, próbowała go poniżać, ale czy chodziło o jakieś braki w jego fizjonomii czy buntowanie się przeciwko małżeństwu nakazanemu przez ojca, tego młody Rookwood nie wiedział. A gdyby tylko siostra przyznała mu się, że mąż próbował ją zabić, teraz nie rozmawiałby z nim tak spokojnie.
- To może powinieneś wyjechać? – zaproponował wreszcie, żeby tylko nie milczeć. – Wrócić do Niemiec?
- I powiedzieć rodzicom, że nie potrafiłem upilnować mojej angielskiej żony? – prychnął Otto. Butelka whisky, którą trzymał w ręku była już niemal pusta. Ze złością zamachnął się nią i rzucił przed siebie. Resztki złotego płynu na chwilę zawisły w powietrzu a potem rozlały się po trawie. Plusnęło, gdy szkło sięgnęło stawu. – Wiesz, że mam udokumentowaną czystość krwi do czterdziestego pokolenia wstecz? – zapytał powoli.
Ulysses wzruszył ramionami. Nawet uwierzył w to wyznanie, ale nie zrobiło ono na nim wielkiego znaczenia. Odwrotnie, czasami wydawało mu się, że im czystszą krew nosił w sobie czarodziej, tym większe ogarniało go szaleństwo. Tylko jak szalony był Otto?
Mężczyzna znowu się potknął, tym razem o kretowisko. Zachwiał się i z irytacją kopnął w spulchnioną ziemię. Ciemny piasek prysnął również w stronę młodego Rookwooda.
- Jeszcze chwila – uspokoił von Gloedena. – Więc co zamierzasz zrobić?
- Myślałem, że ty mi doradzisz. To twoja siostra.
- Mam ci doradzać jak powinieneś się zachowywać w sypialni z moją siostrą? – w głosie Ulyssesa pojawiła się konsternacja.
Zapatrzył się na plecy Ottona, po raz pierwszy tego popołudnia, poczuł szczere obrzydzenie. Tak, Rookwoodowie mieli swoje problemy, ale nie byli aż tak popierdoleni.
Na szczęście doszli już do stawu. Gloeden stał bliżej, Ulysses dalej, mierząc go pochmurnym spojrzeniem.
- Głupio zabrzmiało – usprawiedliwił się Otto. Pochylił się ku trawie, najwidoczniej dostrzegając jakąś wartą zerwania roślinę. – Myślałem, żeby ją stąd wywieźć. Utemperowałaby się za granicą sama. Albo… - urwał. Zmrużył oczy i powrócił do stania. Przyglądał się jakiemuś kwiatkowi z zainteresowaniem. – Miałeś rację, że rosną tu ciekawe rośliny, ale tak poza tym to straszne bajoro – zamarudził.
Ulysses odwrócił głowę w stronę Vespery. Posłał jej pytające spojrzenie. Teraz był dobry moment na pozbycie się problemu. Póki von Gloeden zajmował się kwiatkami, nawet nie próbowałby się bronić. Sam zaatakowałby w tym momencie. Ale może jego siostra nie chciała, by jej mąż wpadł do wody i nawet nie wiedział, że ginie. Dla niego to nie była sprawa osobista. Dla Vespery i owszem. Czekał aż podejmie jakąś decyzję.
Czarna Wdowa
— Get on your knees —
Beg me to stop
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Vespera jest drobną kobietą, chudą i zgrabną. Ma metr sześćdziesiąt centymetrów, a waży zaledwie pięćdziesiąt dwa kilo. Wygląda na osobę, która przy pierwszym podmuchu wiatru poleci razem z nim i zniknie na wieki. Ma duże, tajemnicze, brązowe oczy, które patrzą na rozmówcę pewnie oraz zagadkowo. Usta są pełne, a kąciki lekko uniesione w zadziornym, flirtującym uśmiechu. Twarz jest mała i owalna. Włosy ciemne, ścięte na boba okalające drobną twarz w uroczy sposób. Kobieta ubiera się modnie i kobieco. Często swoim ubiorem przyciąga wzrok mężczyzn, co jest celowym zabiegiem, ponieważ Vespera dobrze czuje się jak ludzie na nią patrzą.

Vespera Rookwood
#4
29.07.2023, 17:12  ✶  

Słuchała tego, co bredził jej mąż. Nawet jeśli wysłałby ją za granice nic by to nie zmieniło. Nadal byłaby sobą, znalazłaby i tam swoje miejsce, ujarzmiła ludzi, zgniotła ich pod swoim butem. Czasami była podobna do swojego ojca, silna, uparta i pewna swojej wartości. Jej mąż nie był zły na początku, ale nie chciała go kochać. Nie chciała mu ulegać, chciała męża, z którym będzie w stanie się dogadać, z którym wejdzie w biznes, a nie w związek. Nie potrafiła nawet myśleć o związku z tym mężczyzną. Zależało jej na zachowaniu logiki i dystansu. Zgodziła się nawet mieć z nim jedną sypialnie, bo myślała, że tak go przekona do odpowiedniej współpracy. Przekona do swoich racji, ale był głupi, nierozmyślny. Jak miała go pokochać jak nawet nie dał się odpowiednio poznać. Na każdym kroku popełniał błąd i źle się zachowywał – źle w jej rozumieniu. Powinien trafić na jakąś słodką, dobrą kobietę, a nie na Vesperę. Ona nie była słodka i uległa.

Widząc, że Ulysses patrzy na nią skinęła głową. Miała go pchnąć do wody, czy lepiej żeby zrobił to starszy brat? Nie, nie mogła go w to zamieszać. Serce zabiło jej szybciej. Gdy planowała tą sytuacje nie sądziła, że będzie to takie trudne. Chciała pozbawić człowieka życia. Człowieka, z którym spała, któremu ślubowała wierność. Poczuła gule w krtani, ale w końcu postąpiła krok do przodu przypominając sobie ten strach, który wywołał u niej, gdy zaciskał dłonie na jej szyi, a potem, gdy przepraszał zrzucając winę na alkohol i na jej chłód. Oh, Otto jakiś ty był głupi.

Nie wiedziała kiedy, nie wiedziała jak, ale w końcu zrobiła to i Otto zaczął się topić. Jej brat rzucił zaklęcie i Otto topił się w ciszy. Dziewczyna nie mogła oderwać oczu od mężczyzny, którego pochłaniała woda. Czuła jak dłonie jej drżą, a oczy wytrzeszczają się w strachu. Zabiła męża. Pierwszego zabił jej tata, nawet jej przy tym nie było. Teraz patrzyła jak komuś ulatują siły witalne, myślała, że było to łatwiejsze. W końcu się ocknęła. Nie  mogła pokazać bratu swojego strachu. Zrobiła dobrze. Nie dałaby rady żyć z kimś, kto ciągle czyhałby na jej życie. 

– To koniec – szepnęła i spojrzała na Ulyssesa, a ulga którą poczuła sprawiła, że się rozluźniła. Przerażała ją ta ulga. Przywołała wino, które ukryła w krzakach i otworzyła. Nie fatygowała się, aby używać kieliszków. Nie było na to czasu. Napiła się prosto z butelki. Była to profanacja tego alkoholu, ale nie sądziła, że zareaguje w ten sposób. Myślała, że będzie to łatwiejsze. Ściągnęła z szyi apaszkę, bo zrobiło się jej ciepło.

Cień Swojego Ojca
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrząc na niego z daleka widzisz schludnego, nienagannie ubranego mężczyznę. Mierzy około 180 cm wzrostu. Jest szczupły. Nieszczególnie umięśniony. Ma ciemne włosy i jasne, niebieskie oczy. Z bliska okazuje się, że natura obdarzyła go wydatnym nosem i często zaciska usta w cienką linię. Rzadko się uśmiecha. Nie żartuje. Jest spięty. Ma pedantyczne ruchy. Aż do bólu opanowany i kontrolujący.

Ulysses Rookwood
#5
01.08.2023, 03:16  ✶  
Ulysses cierpliwie czekał. Przyglądał się w milczeniu Vesperze, jakby w jej młodziutkiej, ślicznej twarzy mógł wyczytać coś, czego nigdy nie spodziewał się tam zobaczyć. Na kiwnięcie głową, odpowiedział kiwnięciem.
Palce już miał zaciśnięte na różdżce a wysunięcie jej z kieszeni marynarki okazało się łatwiejsze niż cokolwiek innego.
Silencio. Żebyś przestał gadać.
Silencio. Żebym nie słyszał jak krzyczysz.
Silencio. Żeby potwory drzemiące w naszych głowach zamilkły razem z tobą.
Nie reagował, gdy Vespera zbliżyła się do von Gloedena. To była jej decyzja i to był jej mąż. Osobista sprawa. Zbyt osobista, by można było racjonalnie podjąć jakąś decyzję i zbyt złożona, by werdykt okazał się być pomyślny dla Ottona.
Chyba nawet nie słyszał plusku wody, gdy ciało wpadło do stawu. Mechanicznie obrócił się o sto osiemdziesiąt stopni. Przez kilka sekund patrzył na szumiący las a jego myśli błądziły wokół rosnących w nim na polanie jagód. Kiedyś, kiedy był jeszcze małym, niewinnym dzieckiem, zaprowadził tam Vesperę i Augustusa. Wrócili do domu usmarowani słodkim sokiem z jagód. Ojciec jak zwykle krzyczał, ale Ulysses traktował tamto wspomnienie jak jedno z tych dobrych, z tych właściwych i takich, które powinno się posiadać w dzieciństwie. Tak, jako dorosły mężczyzna wiedział, że postąpił nierozważnie i głupio, że mogli najeść się wilczej jagody i umrzeć, że mogły ich zaatakować dzikie zwierzęta. Ale dzieci nie myślą o wszystkich konsekwencjach i dlatego potrafią czerpać z życia pełnymi garściami. Kiedyś nawet Ulysses to potrafił.
Poruszył głową dopiero wtedy, gdy usłyszał głos Vespery. Znowu na nią patrzył, tym razem nie do końca przekonany czy potrzebowała wsparcia, przeprosin a może gratulacji. W tej sekundzie wydawała mu się tak delikatna, jak zwieszona między gałązkami ostrokrzewu pajęczyna.
Ale jego siostra nie była pajęczyną, którą mógł zerwać nawet gwałtowniejszy powiew wiatru. Była silna, dużo bardziej silna, niż sama zdawała sobie z tego sprawę. Jego twarz pozostała poważna, ale w oczach błysnęło ciepło, jakby był z niej dumny? A potem jego spojrzenie mimowolnie podążyło za uwolnioną apaszką, aż wreszcie na powrót skupiło się na siostrze.
I wtedy Ulysses poczuł uderzającą w niego wściekłość. Zacisnął usta w cienką linię. Odbite na jej szyi ślady palców bolały i jego. Resztki współczucia, które miał do Ottona wyparowały. Nie zastanawiał się nad tym, co robi, gdy złapał Vesperę za ramiona i przyciągnął do siebie, by ją mocno przytulić. O wino w tym momencie wcale nie dbał.
- Obiecaj mi, że następnego męża weźmiesz sobie z miłości – poprosił.
Z miłości a nie po to, by sprawić przyjemność ojcu.
Czarna Wdowa
— Get on your knees —
Beg me to stop
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Vespera jest drobną kobietą, chudą i zgrabną. Ma metr sześćdziesiąt centymetrów, a waży zaledwie pięćdziesiąt dwa kilo. Wygląda na osobę, która przy pierwszym podmuchu wiatru poleci razem z nim i zniknie na wieki. Ma duże, tajemnicze, brązowe oczy, które patrzą na rozmówcę pewnie oraz zagadkowo. Usta są pełne, a kąciki lekko uniesione w zadziornym, flirtującym uśmiechu. Twarz jest mała i owalna. Włosy ciemne, ścięte na boba okalające drobną twarz w uroczy sposób. Kobieta ubiera się modnie i kobieco. Często swoim ubiorem przyciąga wzrok mężczyzn, co jest celowym zabiegiem, ponieważ Vespera dobrze czuje się jak ludzie na nią patrzą.

Vespera Rookwood
#6
01.08.2023, 14:00  ✶  

Gdy Ulysses odwrócił się od stawu, Vespera nadal się patrzyła na ciało, które pochłaniała woda. Nie był już mężem – był ciałem, draniem, kupą mięcha. Chciała tak go zapamiętać, jak nic nie znaczący robak w brnięciu do jej niezależności? Było warto? Jej dłoń odszukała dłoń brata i zacisnęła się na niej mocno. Zrobiła to mechanicznie, jakby chciała upewnić się, że ten nadal tu był. W końcu też odwróciła się od stawu, bo było jej zbyt ciężko, aby klasyfikować się jeszcze jako morderczyni, a Ulysses ją przytulił. Przełknęła w końcu gulę i westchnęła ciężko odwzajemniając uścisk. Nie sądziła, że to będzie tak ciężkie. Zamknęła oczy zaciskając się mocno. Chciałaby być znowu tym dzieckiem, które dokuczało jemu i Augustusowi, chciała znowu zdzierać kolana i dostawać burę od matki, że nie powinna tak robić, że powinna być grzeczna. Chciała być grzecznym dzieckiem, chciała nie myśleć o tym, że życie pakuje ją w sytuacje, w których staje się coraz bardziej spaczona. Najbardziej przerażało ją to uczucie, że zaczynała to lubić. Władza nad życiem, nad losem. Nie chciała już tracić władzy nad losem, nie chciała pozwolić ojcu wpakować ją w kolejne aranżowane małżeństwo nawet jeśli oznaczałoby to kłótnie z nim.

– Tak zrobię – szepnęła. – Postaram się nie pakować się w to bagno ponownie – złożyła mu obietnicę i miała zamiar tej obietnicy dotrzymać. Swojego brata kochała nad życie, ale nie potrafiła mu wyznać, że boi się kochać innych mężczyzn. Boi się, że nie potrafi tego robić, że nie potrafi na nich patrzeć przez pryzmat tej dziwnej, niezrozumiałej miłości. Nie chciała go puszczać, było jej dobrze, gdy ją przytulał, nie musiała wtedy myśleć o tym, że mają trupa w stawie, trupa, który był zbyt blisko ich domu. – Trzeba… trzeba z nim coś zrobić? – zapytała niepewnie w końcu się od niego odsuwając, ale była mu wdzięczna, że to on z nią tu był.

Cień Swojego Ojca
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrząc na niego z daleka widzisz schludnego, nienagannie ubranego mężczyznę. Mierzy około 180 cm wzrostu. Jest szczupły. Nieszczególnie umięśniony. Ma ciemne włosy i jasne, niebieskie oczy. Z bliska okazuje się, że natura obdarzyła go wydatnym nosem i często zaciska usta w cienką linię. Rzadko się uśmiecha. Nie żartuje. Jest spięty. Ma pedantyczne ruchy. Aż do bólu opanowany i kontrolujący.

Ulysses Rookwood
#7
05.08.2023, 01:24  ✶  
Ulysses patrzył na czubek głowy tulącej się do niego Vespery. Wolał skupiać uwagę na niej, nie na tonącym Ottonie. Skoro ten próbował ją zabić to nie miał dla niego nawet źdźbła litości. Nie chciał też zapamiętywać szamoczącego się, tonącego ciała. Wystarczyło, że będzie musiał obejrzeć je unoszące się na wodzie. Sam nie odsunął się od siostry, dając jej tyle siebie ile potrafił. Nie znosił kontaktu fizycznego, unikał go jak ognia, ale w tamtym momencie jak nikt inny, zdawał sobie sprawę, że Vespera potrzebowała pocieszenia – dlatego sam go zainicjował. No i zależało mu na niej dużo bardziej niż na własnym komforcie psychicznym.
Nie żałował von Gloedena. Nie po tym jak okazał się nie tylko bełkotliwym pijakiem, ale również człowiekiem, który próbował zamordować mu siostrę. Pewnych rzeczy, po prostu, się nie puszczało płazem.
- A jeśli będziesz musiała to pakuj się w nie tylko z własnej woli – uściślił. I znowu, gdy nie ton głosu, nie sytuacja, w której się znaleźli, słowa Ulyssesa mogłyby zabrzmieć jak niefortunny żart. Jak próba powiedzenia: wyjdź za mąż, kiedy sama będziesz chciała a nie kiedy ktoś inny będzie tego chciał za ciebie.
- Myślałem, żeby transmutować ciało Ottona w kamień i wrzucić do morza – opisał beznamiętnie. – Kiedy zaklęcie przestanie działać, albo zjedzą go morskie stworzenia, albo wypłynie i zostanie znaleziony przez mugoli. W pierwszym przypadku jego ciała nigdy nikt nie odnajdzie. W drugim… utopił się. Nawet gdyby sprawdzono nasze różdżki to co na nich znajdą? Silencio? Nie jest to szczególnie mordercze zaklęcie. A do czasu, gdyby taka próba zaszła, zdążę rzucić dziesiątki Reparo i Lumos.
A Vespera? Vespera użyła rąk, nie magii.
Ulysses zmarszczył brwi, myśląc o jeszcze jednym.
- Wiesz, nie musimy nawet mówić ojcu lub Augustusowi – powiedział cicho.
I nie, nie chodziło o tworzenie tajemnicy. Chodziło o to, by ta dwójka nie musiała brać sobie na głowy aż tak ciężkiego sekretu. Tak na wszelki wypadek, jakby kiedyś jednak ktoś użył na nich veritaserum i próbował poznać wszystkie, brudne sekrety Rookwoodów.
Czarna Wdowa
— Get on your knees —
Beg me to stop
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Vespera jest drobną kobietą, chudą i zgrabną. Ma metr sześćdziesiąt centymetrów, a waży zaledwie pięćdziesiąt dwa kilo. Wygląda na osobę, która przy pierwszym podmuchu wiatru poleci razem z nim i zniknie na wieki. Ma duże, tajemnicze, brązowe oczy, które patrzą na rozmówcę pewnie oraz zagadkowo. Usta są pełne, a kąciki lekko uniesione w zadziornym, flirtującym uśmiechu. Twarz jest mała i owalna. Włosy ciemne, ścięte na boba okalające drobną twarz w uroczy sposób. Kobieta ubiera się modnie i kobieco. Często swoim ubiorem przyciąga wzrok mężczyzn, co jest celowym zabiegiem, ponieważ Vespera dobrze czuje się jak ludzie na nią patrzą.

Vespera Rookwood
#8
12.08.2023, 17:18  ✶  

Woda. Symbol życia, a w przypadku Ottona była symbolem śmierci. Pochłaniała go, topiła, wlewała się do płuc, a on nic nie mógł zrobić, bo nie nauczył się pływać, bo sparzył się na pierwszej próbie.  Słaby, nic nie znaczący, pokonany przez pieprzoną żonkę. Gdzieś w środku czuła satysfakcję, że to ona była powodem do zamordowania tego człowieka, że to ona go pokonała i pozbyła się go ze swojego życia. Będzie musiała udawać załamaną, zatroskaną, zrozpaczoną wdówkę, ale to nie było trudne. Trudne było wepchnięcie go do tego stawu, trudne będzie zatuszowanie swojej i brata winy. W końcu musiała się opanować, nie żałowała go, nie powinna go żałować. Uniosła podbródek widząc jak jego ciało zaczyna unosić się na wodzie, a ona dookoła robi się spokojna. Nie wiedziała ile tu tak stali, ale muszą się sprężać, aby nikt nie zaczynał ich szukać.

Małżeństwo nie było jej teraz w głowie. Ledwo pozbyła się jednego balastu i nie zamierzała wchodzić w kolejne, nie dopuści do żadnych nowych zaręczyn, za sabotuje każdą próbę, którą jej ojciec podejmie w tym kierunku. Nie potrzebowała kolejnego balu, kolejnych lepkich łap na swoim ciele. Teraz każdy kto będzie mógł ją dotknąć będzie idealnie wyselekcjonowanym kochankiem – nie mężem – kimś z kim nic ją nie będzie wiązać. Zero zaręczyn, ślubów i balów matrymonialnych. Będzie musiała wyleczyć się z tragedii i szybkiego owdowienia, będzie udawać, że nie jest gotowa na nowy związek. Kiedyś wyjdzie za mąż, a może umrze samotnie. Druga opcja w tej sytuacji była dla niej bardziej satysfakcjonująca.

Ocknęła się w końcu z zamyślenia. Nie mogła pozwolić Ulyssesowi tak długo czekać na odpowiedź.

– To dobry pomysł – odpowiedziała na wszystkie jego słowa. – Nikt nie musi o tym wiedzieć i przepraszam, że cię w to wpakowałam – ojciec raczej nie pozwoliłby na rozwód, bo wtedy jedna ze stron niszczyłaby drugą i byłoby to kłopotliwe. – Zabierzmy się do pracy – machnęła różdżką przyciągając ciało mężczyzny z wody. Ułożyła je niedaleko nich u stóp i spojrzała na niego czując obrzydzenie. – Mógłbyś go zmienić? – zapytała niepewnie. Nigdy nie była za dobra w transmutacji, a miała wrażenie, że Ulkowi szła ona delikatnie lepiej od niej.

Cień Swojego Ojca
Prawdziwa nienawiść to dar, którego człowiek uczy się latami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrząc na niego z daleka widzisz schludnego, nienagannie ubranego mężczyznę. Mierzy około 180 cm wzrostu. Jest szczupły. Nieszczególnie umięśniony. Ma ciemne włosy i jasne, niebieskie oczy. Z bliska okazuje się, że natura obdarzyła go wydatnym nosem i często zaciska usta w cienką linię. Rzadko się uśmiecha. Nie żartuje. Jest spięty. Ma pedantyczne ruchy. Aż do bólu opanowany i kontrolujący.

Ulysses Rookwood
#9
15.08.2023, 01:24  ✶  
Ulysses zdawał sobie sprawę, że w tej chwili Vesperze nie w głowie były kolejne śluby. Ale wiedział również, że jego podejście do cielesności nie cieszyło się specjalnym uznaniem innych ludzi. On pamiętał później wszystko: spocone ciała, jęki, oddechy, zwykłym ludziom natura z czasem pozostawiała jedynie wspomnienia emocji. I tak samo było ze związkami, inni pamiętali najistotniejsze szczegóły, on pamiętał wszystko, nawet detale, które umykały jego rozmówcom.
On lubił samotność, lubił ciszę, którą dawał mu spokojny wieczór na balkonie i obserwowanie gwiazd. Ale Vespera nigdy nie była typem samotniczki. Może nie dzisiaj, nie jutro i nie za miesiąc, ale wreszcie zacznie poszukiwać towarzystwa innych ludzi. Może znajdzie kogoś interesującego a może ojciec znowu spróbuje wydać ją za mąż. Ulysses miał nadzieję, że kolejny związek będzie jej wyborem. Tylko jej.
Odwrócił się ku zwłokom Ottona. Wyciągnął różdżkę a potem wymamrotał pod nosem zaklęcie transmutacji. I już nie było ciała a zamiast niego na trawie leżał kamień wielkości pięści. Rookwood wyciągnął z kieszeni sporej wielkości chustkę. Owinął nią kamień, pilnując by nie dotknąć go samemu. To wszystko to był zbytek ostrożności, ale nie potrafił się przed nim ustrzec.
- Jestem twoim bratem. Zawsze możesz na mnie liczyć – przypomniał cicho. Może nie zawsze potrafił to okazać, ale nie zmieniało to tego, że naprawdę zależało mu na siostrze. A widok siniaków na jej szyi wstrząsnął nim dużo mocniej niż chciał to pokazać. – Chcesz aportować się sama nad brzeg morza i tam porzucić kamień? – zapytał. – Tylko ściągnij chustkę. Spal ją potem byle incendio – poprosił.
No, chyba że jednak wolała by sam pozbył się zwłok. Na to również był gotowy. Posłał jej pytające spojrzenie.
Czarna Wdowa
— Get on your knees —
Beg me to stop
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Vespera jest drobną kobietą, chudą i zgrabną. Ma metr sześćdziesiąt centymetrów, a waży zaledwie pięćdziesiąt dwa kilo. Wygląda na osobę, która przy pierwszym podmuchu wiatru poleci razem z nim i zniknie na wieki. Ma duże, tajemnicze, brązowe oczy, które patrzą na rozmówcę pewnie oraz zagadkowo. Usta są pełne, a kąciki lekko uniesione w zadziornym, flirtującym uśmiechu. Twarz jest mała i owalna. Włosy ciemne, ścięte na boba okalające drobną twarz w uroczy sposób. Kobieta ubiera się modnie i kobieco. Często swoim ubiorem przyciąga wzrok mężczyzn, co jest celowym zabiegiem, ponieważ Vespera dobrze czuje się jak ludzie na nią patrzą.

Vespera Rookwood
#10
27.08.2023, 13:01  ✶  

Mąż z kamienia zawinięty w kawałek materiału spoczywał w jej dłoni. Nie był klejnotem, nie był czymś za czym będzie tęsknić. Był zwykłym ciężarem, który utonie w głębinach morza. Miała nadzieję, że nigdy go już nie znajdą, że nigdy nie będzie musiała myśleć o nim i martwić się, że powróci, że złapie jej szyję i dokończy dzieła.

– Zrobię to sama. Już i tak wiele dla mnie zrobiłeś, dziękuję Ulysses – szepnęła i skinęła mu głową w podzięce.

Ciche pyknięcie i zniknęła przenosząc się nad morze. Stała tam krótko, nie chciała, aby ktoś ją tam zobaczył, nie chciała, aby ktokolwiek skojarzył ją z tym miejscem. Rzuciła kamień pozbywając się ciężaru z życia i serca. Chustkę spaliła jak powiedział jej brat i wróciła do domu. Myślała o tym, co działo się do tej pory w jej życiu, że właśnie osobiście pozbyła się człowieka, że wciągnęła w to swojego brata. Starała się stłumić emocje, starała się zrzucić je w czeluści swojej duszy, aby nie przejmować się, aby stać się głazem, posągiem, który jest obojętny na krzywdę ludzką. Chciała zabić w sobie wszystko co ludzkie, aby było jej łatwiej żyć, łatwiej być Vesperą Zabójcą, aby nigdy nie być słabą, aby mieć władzę nad tym, co wrzucali w jej życie mężczyźni. Mieć siły na wypełnianie ich woli i nie zatracenie siebie.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ulysses Rookwood (2067), Vespera Rookwood (1696)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa