• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[09.05.1972] Jak bardzo zimni są Zimni?

[09.05.1972] Jak bardzo zimni są Zimni?
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#1
06.09.2023, 05:14  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.06.2024, 09:07 przez Mirabella Plunkett.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Atreus Bulstrode - osiągnięcie Piszę, więc jestem
Rozliczono - Florence Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic

Dobrze było wrócić do domu, chociaż Atreus nie mógł z czystym sumieniem powiedzieć, że tych parę dni spędzonych w Kowenie Whitecroft nie należało do całkiem przyjemnych doświadczeń. Przez parę pierwszych dni zwyczajnie odzyskiwał siły, bo podróż do Limbo w z powrotem okazała się faktycznie wyczerpująca. Nie wspominał, albo raczej nie myślał też o fakcie, że udał się tam bez biletu w drogę powrotną i praktycznie musieli go ratować, cudem tylko wyciągając na światło dzienne. Oh, ale jakie to było światło. Może to znajdujące się aktualnie za oknem rodzinnej kamienicy wcale nie wyglądało aż tak przekonująco, bo oświetlało znajome, szare podwórko, ale kiedy tylko pierwszy raz otworzył oczy, wszystko wydawało się takie przyjemnie. Widok zatroskanych panien był niezwykle budujący, szczególnie dla niego i czasem na samo wspomnienie uśmiechał się jeszcze głupio, nie próbując jednocześnie się oszukiwać, że nie zapamiętał chyba ani jednego imienia tych wszystkich kapłanek, które przewijały się przez jego pokój. No... może oprócz Sary, ale to dlatego że ta okazała się dwoma rzeczami; 1. istotą o niezwykle irytującej wymowie, 2. absolutnie przydatną. Fakt, ze zainteresowała się związanym z nim tematem zanim jeszcze zdążył otworzyć oczy był bardzo pomocny. Odpowiadał na chociaż część pytań, nawet jeśli była to garstka w morzu jego aktualnych potrzeb.
Trochę brakowało mu tego, ze ktoś o niego nieustannie dbał i kiedy teraz musiał sam sobie zrobić herbatę, było naprawdę, ale to naprawdę ciężko. Z cichym westchnięciem więc, sadowiąc się na kanapie w salonie, pochylił się nad ustawioną na niskim stoliku filiżanką i zamieszał łyżeczką, mieszając wrzucony tam cukier.
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#2
06.09.2023, 08:07  ✶  
Gdy Atreus doskonale bawił się swoim przymusowym urlopem w gronie kapłanek, Florence może nie umierała z niepokoju - nie lubiła przesady - ale na pewno się niepokoiła. I to mimo tego, że rodzinę poinformowano o przebudzeniu pacjenta. Niepokoiło ją to, że brat był w znacznie gorszym stanie niż pozostała trójka Zimnych. Niepokoiło ją, co wypisywano o nim w prasie: czytała te artykuły, zaciskając wargi w wąską linię, i przysięgając wszystko co najgorsze uzdrowicielowi albo aurorowi, który wyniósł te opowieści o Limbo... bo to przecież musiał być któryś z nich, skoro rozeszły się tak szybko. Niepokoiło ją wreszcie, w jakim stanie byli Mavelle i Patrick - chociaż paradoksalnie, to, że miała z nimi kontakt, okazało się też trochę... uspokajające. Wiedziała przynajmniej, że żadne z nich nie umiera i nie przejawia oznak rychłej zamiany w ghula albo wampira.
Nic specjalnie zaskakującego, że zapukała do części mieszkania zajętej przez Atreusa niedługo po jego powrocie. Uchyliła drzwi do salonu i z pewnym obrzydzeniem spojrzała na filiżankę herbaty, w której właśnie mieszał łyżeczką.
Słodzona herbata zdawała się abominacją dużo bardziej niż zbyt niska temperatura ciała.
- Atreus. Mam nadzieję, że czujesz się już lepiej? - spytała, mimo swego jasnowidzenia kompletnie nieświadoma, że Bulstrode pozostał w kowenie tak długo nie tyleż ze względu na stan zdrowia, a na to, że było mu tam po prostu wygodnie. W dodatku absolutnie nie ufała kapłankom pod względem ich umiejętności medycznych. Do tej pory nie potrafiła zrozumieć, dlaczego Atreusa nie przywieziono do Munga, a do siedziby Macmillanów. - Wiedziałam, że wiele zrobisz dla awansu, ale nie spodziewałam się wyprawy do samego Limbo - powiedziała, wkraczając do pomieszczenia.
Zmierzyła go uważnym spojrzeniem jasnych oczu. Wyglądał normalnie. Jak zwykle. Może trochę blado. Ale wiedziała, że "normalnie" nie było.
- Chcę cię zbadać - poinformowała prosto z mostu. Przygotowana rzecz jasna na twardy opór, bo brat miewał tendencje do odmawiania oddania się w ręce medyków, nawet jeżeli miał zaraz zemdleć. Nie była pewna, czy "nie chcę być zimny jak trup" jest dla niego dostateczną motywacją, aby zrezygnować z tego zwyczaju.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#3
07.09.2023, 00:52  ✶  
Głupio było przyznać, ale nawet nie pomyślał - ale to akurat wydawało się idealnie do niego pasować. Nie przejmował się, że ktoś może się o niego martwić, bo akurat do tego wydawał się zwyczajnie przywyknąć. Florence była jego zdaniem odrobinę nadopiekuńcza i w pewnym momencie swojego życia przestał się tym przejmować. Domyślił się, że kowen da znać jego rodzinę, że jednak udało im się poskładać go do kupy i jedyne co zrobił, to porozmawiał z matką, kiedy ta zatroskana pojawiła się w jego pokoju dzień po jego przebudzeniu. Potem z jego strony nastąpiła cisza, o ile ktoś sam nie pokwapił się do niego.
- Cóż, lepiej to dość relatywne stwierdzenie - wzruszył ramionami, uderzając o krawędź filiżanki łyżeczką, żeby strząść z niej zagubioną kroplę i odłożył ją na spodek. Przyjrzał się siostrze. - Zrobiłem to tylko i wyłącznie z troski o moich drogich kolegów po fachu - wyjaśnił jej, uśmiechając się uroczo, tak samo gdy był małym chłopcem i próbował się z czegoś wyłgać na ładne oczy. Trochę jednak było w tym prawdy, wszedł bo chciał wiedzieć czy portale są wciąż otwarte. Czy ci, którzy tam weszli przed nim, nie potrzebowali pomocy. To, że awans mógł się z tym wiązać, było akurat miłym dodatkiem.
- Badali mnie w kowenie - skrzywił się odrobinę na jej słowa. To nawet nie była prośba, ona zwyczajnie oznajmiała mu fakt. Po to tu przyszła i nie wyjdzie, póki tego nie zrobi. Może akurat to ostatnie nie padło z jej ust, ale przecież znał ją całe swoje życie. Wiedział, że do tego to wszystko zmierza. - Nie mówiąc o tym, że kapłani i kapłanki kowenu zajęli się mną w znakomity sposób. Nie mówiąc o tym, że jak na moje, to wszystko jest ze mną w porządku.
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#4
07.09.2023, 01:05  ✶  
Florence miała wielką ochotę ruszyć do kowenu, kiedy Atreus nie wrócił trzeciego, czwartego ani piątego maja. Ale powstrzymała ten odruch. Bywała nadopiekuńcza: ale też zdawała sobie sprawę z tego, że ci, o których troszczyła się jako dzieci dorośli i nie mogła już wiecznie stać nad nimi niby kwoka nad pisklętami.
Co nie oznaczało, że nie robiła tego od czasu do czasu.
– Wybacz, zapomniałam o twoim złotym sercu, zawsze skłonnym do bezinteresownych poświęceń – powiedziała łagodnie, chociaż na moment kącik ust drgnął lekko, nadając jej poważnej twarzy nieco kpiący wyraz. Zaraz jednak znów patrzyła na niego ze swoim zwykłym spokojem. Florence wyprowadzić z równowagi było dość trudno – no chyba że zrobiło się bałagan w eliksirach leczniczych. Kiedy zajęła miejsce naprzeciwko brata, i jej mina, i aura wskazywały na ten spokój. Aura Bulstrode zresztą nigdy nie przejawiała skłonności do gwałtownych zmian koloru, zwykle zachowując dość jednolite barwy, i co najwyżej czasem lekko kolorując się rozbawieniem czy niepokojem.
– Naprawdę? I wróciłeś w pełni wyleczony, nie czujesz już przedziwnego zimna, na które nie pomoże żadna, nawet najcieplejsza herbata? – spytała Florence retorycznie. Wiedziała, że odpowiedź brzmi nie. I Mavelle, i Patrick, byli zimni. I odczuwali ten chłód. Żaden ogień, żadne słońce, żadne zaklęcie, żaden dotyk, nie mogły sprawić, że będzie im ciepło. – Chętnie usłyszę, co takiego powiedziały ci kapłanki, ale wolałabym przeprowadzić badania sama – oświadczyła stanowczym tonem. Bo tak, umiała być równie uparta jak Atreus, i teraz koniecznie chciała go przebadać na własną rękę. – Rozumiem, że zawsze marzyłeś o znalezieniu sobie partnerki z nekrofilskimi zapędami? – spytała z kamiennym wyrazem twarzy, kiedy wspomniał, że jego zdaniem wszystko jest w porządku. – Dotykanie waszej skóry jest jak dotykanie trupów – powiedziała prosto z mostu. Nie martwiła się specjalnie, że zrani uczucia Atreusa, bo nie siedział przed nią Laurent. Najmłodszy z Bulstrodów miał twardą skórę.
I zimną, niestety. A chociaż jemu to nie przeszkadzało, Florence już tak: głównie dlatego, że obawiała się, że śmierć z opóźnieniem przyjdzie po swoje.
Bo było tak, jakby umarli, ale coś pchnęło ich z powrotem do życia.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#5
07.09.2023, 01:22  ✶  
- Wybaczam - oznajmił wielkodusznie, uśmiechając się do niej łaskawie. Następnie podniósł filiżankę i upił parę łyków herbaty. Nie zawsze pijał ją z cukrem, jeśli już chodziło o świętokradczość tego czynu, ale teraz czuł, ze potrzebował nieco więcej energii. Dlatego też jego herbata było okrutnie mocna i równie słodka. Pił ją jednak bez mrugnięcia okiem.
- Nie piję herbaty, żeby się rozgrzać, to po pierwsze - poinformował ją z jakże stoickim spokojem, zwyczajnie ją małpując. - A zimno, no cóż, jest i co mam z tym zrobić? Jest prawie lato, to mi się wiesz, wyrównuje ta temperatura, szczególnie kiedy jest na zewnątrz, bo pogoda jak na razie dopisuje. - brzmiał, jakby wyjawiał jej właśnie największe sekrety na doskonale znany mu temat. Ekspert, pewnie ktoś mógłby pomyśleć, ale zdawał sobie sprawę, że na Florence takie słowa raczej nie działały.
- W dużym skrócie, że nic mi nie jest i bardzo imponuje im moja wycieczka do Limbo - uśmiechnął się do niej zdawkowo, zastanawiając się, od kiedy niby to ona jest ekspertem w kwestii Zimnych. Wypisywali takie szczegóły w gazetach czy może upolowała kogoś z trójki, która obudziła się wcześniej?
- Słucham?! - zapytał, autentycznie oburzony jej oskarżeniami. - Wypraszam sobie takie oszczerstwa. Żeby od razu że z nekrofilskimi? - zmarszczył brwi. W odrobinie zimna nie było jeszcze nic złego i jakby jakiejś pannie się to podobało, to by nawet nie narzekał, ale do tej pory to jedno, konkretne słowo którego użyła, absolutnie nie przespacerowało mu się po głowie. Teraz jednak poczuł się, jakby nagle ktoś wybudził go w bardzo niemiły sposób.
Nie musiała powtarzać dwa razy, bo osiągnęła swój cel. Atreus już rozpinał ze złością guziki koszuli i zrywał ją wręcz z siebie, kiedy już tylko mógł. W sumie to nawet nie rozpiął jej do końca tylko na tyle, żeby móc ściągnąć ją przez głowę.
- Dawaj ten swój stetoskop czy co tam masz - rzucił obrażony, mierząc ją spojrzeniem. - Wiesz, mogłabyś się chociaż zainteresować, jak tam moja połamana ręka, albo te wszystkie poparzenia, ale nieee, bo przecież to, że te akurat obrażenia faktycznie bolały, to nie ma znaczenia. Wiesz jakie to uczucie, kiedy ktoś zaklęciem wyłamuje ci wszystkie palce w dłoni? Bo ja tak.
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#6
07.09.2023, 01:33  ✶  
- Atreus – westchnęła Florence. – Badałam Mavelle Bones i przyjaźnię się z Patrickiem Stewardem od dwudziestu lat.
Nie, nie była specjalnie zaskoczona, że o tym drugim nie wiedział – to w końcu był Atreus. Prawdopodobnie nie zauważyłby nawet, gdyby wpadł na Stewarda na schodach własnego domu. Ale Florence owszem, upolowała dwójkę z pozostałej trójki Zimnych, a właściwie to nawet trójkę, bo z Victorią też przecież rozmawiała. Nie było więc mowy, że kupi bajeczkę o tym, że to zimno właściwie w ogóle nie przeszkadza.
A poza tym nie była może specjalistką od Zimnych, ale na nekromancji znała się prawdopodobnie lepiej niż sporo kapłanek i sam Bulstrode. Nie z praktyki wprawdzie, ale musiała wiedzieć pewne rzeczy, by rozpoznawać klątwy, które chciała złamać.
Z trudem powstrzymała uśmiech, cisnący się na usta na jego oburzenie. Znali się dostatecznie długo, aby każde potrafiło zmanipulować do pewnego stopnia drugie – w czym pewnie zresztą pomagała krew Prewettów. Chociaż nawet Florence nie spodziewała się, że reakcja będzie aż tak żywiołowa.
– Cóż, w gruncie rzeczy… w pewnym sensie byliście wśród zmarłych – mruknęła, podnosząc się. Sięgnęła jednak nie po stetoskop, a po różdżkę. – I jedno z was wróciło też z klątwą, więc dobrze przekonać się, czy nie masz podobnej, nie uważasz? – zasugerowała, machając różdżką jednocześnie i zaczynając od serii podstawowych zaklęć diagnostycznych. Chciała sprawdzić puls, pracę serca, temperaturę ciała – by upewnić się, czy jest dokładnie taka sama, jak u pozostałych Zimnych.
– Z tego, co wiem, nastawiono ją jeszcze w namiocie i wierzę, że kapłanki podały ci eliksiry. Pełen proces gojenia powinien już się zakończyć – powiedziała, chociaż wyraz twarzy nieco jej złagodniał. Tak, Florence była trochę za miękka, gdy szło o jej krewnych, i naprawdę poruszało ją, że ktoś wyłamał zaklęciem palce jej bratu. Wiedziała, że Orion i Atreus wybrali niebezpieczną ścieżkę, ale to nie oznaczało, że łatwo było pogodzić się z takimi obrażeniami. – Czy zaobserwowałeś jakieś efekty uboczne poza tym zimnem? Byłeś w znacznie gorszym stanie niż reszta.
Do tego stopnia, że zdaniem uzdrowicieli miał umrzeć. Nie trafił do kowenu bez powodów…
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#7
07.09.2023, 01:49  ✶  
Uniósł tylko brwi, kiedy powiedziała mu kogo badała i uniósł je jeszcze bardziej, kiedy wspomniała ile to czasu znała się ze Stewardem.
- Czasem zapominam, jaka jesteś stara - wymruczał pod nosem, bardziej do siebie jak do niej, ale nic nie stało na przeszkodzie, żeby Florence to usłyszała. Siedzieli zwyczajnie zbyt blisko siebie i znali się zbyt dobrze na takie głupawe teksty pod nosem.
- Czekaj chwilę, jaką klątwą - odwrócił głowę w jej stronę, wyraźnie nie rozumiejąc. Nie doszedł jeszcze do tego, że Bones została pokarana, chociaż faktycznie był świadkiem i świadomy tego, że Voldemort rzuca jakieś zaklęcie. Czy ta wspomniana przez niego pamiątka, to była właśnie ta wspomniana klątwa?
Nie znosił, kiedy miała rację, więc nadął się jak obrażony dzieciak, z pełną boleści pokorą przyjmując to jej machanie różdżką nad głową. W końcu jednak podniósł rzeczoną dłoń i poruszył palcami, jakby chciał jej pokazać, że faktycznie ma rację i wszystko jest już w najlepszym porządku. Nie znaczyło to, że czasem ze zdziwieniem przyjmował fakt, że dłoń już nie boli. W końcu do urazu doszło zaledwie parę dni temu i mimo, ze nie takie rzeczy mu się zdarzały, a magia robiła swoje i leczyła szybko, czasem zwyczajnie zapominał.
- Nie. Raczej nie. Mam wrażenie, że wszystko poszło tak źle, dlatego że wszedłem do portalu w tak złym stanie. Poparzenia, dłoń. Czułem się naprawdę słabo. Dobrze, że zaklęcie na ograniczenie poparzeń od samego ogniska mi się udało. W każdym razie... ktoś w limbo kazał mi zawracać, ale może Victoria, Patrick i Mavelle widzieli to samo? Mam wrażenie, ze powinni.
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#8
07.09.2023, 02:01  ✶  
Gdyby tę uwagę rzucił któryś ze stażystów, magomedyków albo pacjentów, Florence zapewne w bardzo uprzejmy sposób postarała się wbić go w podłogę. Atreusa obdarzyła jednak tylko chłodnym uśmiechem. Bo po pierwsze, był jej bratem, po drugie… chyba właśnie czegoś takiego by się po nim spodziewała.
– Przypomnę ci to następnym razem, gdy będziesz narzekał, że traktuję cię jak dziecko – oświadczyła. W końcu jeżeli była taka stara, to nic w tym złego, prawda?
Na kolejne pytanie nie odpowiedziała od razu, skupiona na szeptaniu zaklęć. Tym razem już bardziej skomplikowanych, takich, które w Mungu niekoniecznie by pochwalili, ale Atreus raczej nie miał okazji zrozumieć, co dokładnie robi… Przekrzywiła lekko głowę, spoglądając na niego z pewnym namysłem.
– Taka, której jeszcze nie potrafię zdjąć. Ale na tobie nie widzę niczego takiego – powiedziała. Nie wdawała się w szczegóły głównie dlatego, że Mavelle była jej pacjentką. Sądziła, że Atreus wiedział, co tam się dokładnie stało, podobnie jak Victoria i Patrick, ale skoro nie, Florence nie zamierzała być tą, która ujawni, jaka klątwa spadła na pannę Bones. – Hm… – mruknęła, odkładając różdżkę. Sięgnęła po dłoń brata, faktycznie prawie tak zimną, jak trupa – musiała się pilnować, by nie wzdrygnąć się na ten dotyk – i przez chwilę badała mu puls. – Jest tak, jakby Limbo próbowało was tam zatrzymać. Coś wam zabrało. Ale ciebie… ciebie mocniej niż innych – stwierdziła powoli. A może sekret tkwił w tym, co stało się zanim Atreus do nich dobiegł, skoro wszedł do środka w złym stanie i nie wiedział, co widzieli pozostali? – Porozmawiam z Patrickiem. Może stało się tam coś, co pozwoliło im wyjść z mniejszym szwankiem – stwierdziła. – Możesz się ubrać. Będziesz grzecznym chłopcem i pozwolisz pobrać sobie krew? – spytała, spoglądając na niego spod zmrużonych lekko powiek. Miała nieodparte wrażenie, że to, co było nie tak, działało na poziomie ich magii i dusz, ale musieli najpierw wykluczyć wszystkie inne czynniki, a krew… krew w końcu miała zwykle określoną temperaturę.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#9
07.09.2023, 02:30  ✶  
Świetnie, mówiło spojrzenie, które jej posłał. Niech mu przypomina, w sumie nie spodziewałby się po niej niczego innego, że w najgorszym momencie wróci właśnie do tej chwili. Ale tak to już było. Przytykali sobie, potem o tym przypominali i tak w kółko. I musiał przyznać, że bardzo lubił ten taniec między nimi. Bo dzięki niemu wiedział, że jej mu na nim zależało i lubił to uczucie.
Po prawdzie, to Florence mogła właśnie przywoływać najgorsze czarnomagiczne zaklęcia, a on nawet nie mrugnąłby okiem. Była przecież jego siostrą i mógł się dąsać, obrażać i być aurorem, ale ufał jej bezgranicznie. Jeśli uważała, że powinna sięgnąć do arkanów nekromancji - droga wolna, jego mina pozostawałaby tak samo znudzona i naburmuszona jak wcześniej. Tym bardziej, że wyraźnie nie chciała mu powiedzieć, co też za klątwę przywlekli z Limbo.
- Wiesz, niektórzy mówią, że przed śmiercią życie przelatuje ci przed oczami - zaczął niezobowiązująco, sięgając po wcześniej zdjętą koszulę i zaczął ją zakładać. Nie patrzył też na Florence, a na filiżankę, wciąż jeszcze delikatnie parującą. - Widziałem to Florence i najgorsze było to, że to było takie przyjemne uczucie. - zanim zaczął zapinać koszulę, podwinął jeden z rękawów, tym samym dając jej znać, że może pobrać krew. - Czułem się taki spełniony... jak nigdy w życiu. I zacząłem iść, bo był tam taki krzak i w jego płomieniach było widać to wszystko. Było widać taki spokój i ukojenie, bo wszystko tak strasznie bolało. - zamilkł na chwilę i sięgnął po herbatę, upijając parę łyków i znowu ją odstawiając. - Gdyby nie Victoria, to chyba bym tam został. Ah cholera, teraz jak o tym mówię... tak strasznie przeraża mnie to, jak blisko było tego, żebym tak faktycznie został... - spojrzał na nią pustym wzrokiem. Czuł się dziwnie, mówiąc o tym pierwszy raz od Beltane i czuł się w jakiś sposób winny, że obarczał ją tym właśnie teraz. Kiedy nie robiła nic innego, tylko martwiła się przez ostatnie dni.
Holding The Grudge
do dilfs
not drugs
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Wysoki na 183 centymetry wzrostu, umięśniony, chociaż nie tak wysportowany jak większość Aurorów. Ubiera się w mundur, który nosi dumnie, lub w proste, kolorowe koszule, marynarki i spodnie od garnituru. Błękitne oczy i ciepły uśmiech sprawiają, że jego spojrzenie stopiło już niejedno serce.

Orion Bulstrode
#10
09.09.2023, 01:32  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.09.2023, 01:39 przez Orion Bulstrode.)  
Ostatnie tygodnie nie należały do szczególnie przyjemnych. Niespodziewane pojawienie się śmierciożerców na Beltane zdecydowanie wywołało ogromne zamieszanie i chaos. Całe ministerstwo wrzało od opowieści i plotek. Ludzie z ekscytacją i przerażeniem wspominali te wydarzenia, próbując odgadnąć, o co w tym wszystkim chodziło. Bo przecież nie zaatakowaliby bez większego powodu. Wiele osób w biurze zajmowało się pochodnymi tej sprawy, a w tym i Orion. Przyjmował zgłoszenia, badał tropy i starał się pomóc jakoś to wszystko ogarnąć, ale głową znajdował się w innym miejscu. Od święta męczył go ogromne wyrzuty sumienia, a wszystko przez to, że nie było go przy Atreusie, gdy ten tego potrzebował. Podczas gdy Orion zajmował się kontrolowaniem spanikowanego tłumu, on wraz z innymi starł się z przeciwnikiem, odnosząc przy tym poważne, bolesne rany. Jasne, ogarnięcie ludności cywilnej może i było istotne, ale przecież on był cholernym aurorem. Powinien był działać, a nie kierować ruchem. Zdecydowanie znalazłyby się do tego inne osoby.
Takie obwinianie się może i nie miało sensu, ale po prostu nie potrafił inaczej. Po prostu czuł się odpowiedzialny za brata i po prostu wiedział, że go zawiódł. Jako członek rodziny i jako brat. Przez kilka dni kusiło go wygarnąć przełożonym to idiotyczne łączenie ich w losowe pary z ludźmi z BUMu, ale zrezygnował. Bo tak naprawdę winił tylko siebie.
Gdy Atreus się leczył, starał się go odwiedzać praktycznie codziennie, przynajmniej w teorii. W praktyce często nie miał odwagi wejść do jego pokoju, nie wiedząc, czy faktycznie chce się z nim skonfrontować. Zupełnie, jak gdyby zobaczenie tych wszystkich ran miało je na nowo odnowić. Kilka razy z nim rozmawiał, ale były to raczej krótkie pogawędki. Ot, żeby się upewnić, że niczego nie potrzebuje. Oczywiście nie oznaczało to, że się nim nie przejmował, wręcz przeciwnie. Spędził długie godziny, rozmawiając z leczącymi go medykami, którzy pod koniec mieli już chyba dość tej sytuacji. Zazwyczaj spokojny i opanowany Orion miał problemy z kontrolą własnego zachowania, gdy przychodziło do rodzeństwa, o czym mieli okazję się przekonać ci nieszczęśnicy.
No i jeszcze to Limbo. Próbował dowiedzieć się o tym czegoś więcej, ale tak naprawdę nikt nic nie wiedział. Zresztą, liczyło się tylko to, że go stamtąd wyciągnęli.
Im więcej czasu mijało, tym mniejszy chaos panował w jego głowie. Panika i nerwowość powoli zanikały i chociaż wyrzuty sumienia wciąż pozostały, kontrolował się zdecydowanie lepiej. Na tyle, że w końcu przestał unikać brat niczym jakiś dziwak. Zresztą, to i tak musiało się w końcu skończyć, bo mieszkali w jednej kamienicy.
Doskonałym przykładem była aktualna chwila. Chciał zgarnąć z salonu papiery, które wcześniej tam zostawił, ale na miejscu spotkał Flo i Atreusa. W pierwszej chwili chciał uciec, ale wziął głębszy oddech, po czym wszedł do środka. Posłał obydwojgu lekki, ciepły uśmiech, patrząc, co tak właściwie robili.
— Mam nadzieję, że nie przeszkadzam? — zaczął, po czym skupił spojrzenie na siostrze. — Jeśli musisz się skoncentrować, mogę sobie pójść — lekka wymówka, żeby jednak uciec? Być może. Mimo tego spojrzał jeszcze na brata, posyłając mu przy tym nieco szerszy uśmiech. — Z dnia na dzień wyglądasz coraz lepiej. Lekarze wspominali, kiedy będziesz mógł wrócić do pracy? — Przy końcówce jego mina nie była już tak pewna. Nie, żeby nie chciał z bratem pracować. Po prostu wyrzuty uderzyły go w splot słoneczny. Bo przecież to on był partnerem Atreusa.
Gdy czekał na jakąś reakcję i odpowiedź, przeszedł przez salon i zgarnął dokumenty, po które przyszedł tutaj w pierwszej kolejności. Co prawda był już po godzinach pracy, ale w biurze wciąż panował spory rozgardiasz, a przecież nikomu jeszcze nie zaszkodziła odrobina nagodzin.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (2258), Florence Bulstrode (2439), Orion Bulstrode (1579)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa