• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 Dalej »
[21.05.1972 wieczór] shopping queens | Norka i Brenka

[21.05.1972 wieczór] shopping queens | Norka i Brenka
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#11
08.09.2023, 22:19  ✶  

- Taka cykliczność może być dobrym pomysłem. - Zgodziła się z przyjaciółką. Zapewne wprowadzi te pomysły do życia w najbliższym czasie, jak tylko znajdzie chwilę wolnego. Dobrze jednak było czasem porozmawiać z kimś pomysłowym. Brenna miała wiele dobrych pomysłów, które naprawdę podobały się Norce.

Zauważyła, że Longbottom nie była do końca przekonana tym, żeby otworzyła kolejne miejsce. Potrzebowała kogoś, kto ostudzi jej zamiary, spojrzy na sprawę rozsądnie. Na Brenn zawsze mogła liczyć i wierzyła, że to, co mówi faktycznie ma sens oraz, że kieruje się tylko i wyłącznie dobrymi zamiarami. Nie dałaby jej wejść na minę - tego była pewna. - Masz rację. To nie ma sensu w tym momencie. Może zainteresuję się tematem, kiedy wszystko się uspokoi. - Dolina nie była bezpieczna, pewnie mało kto byłby zainteresowany kupowaniem ciastek, gdy większość była zajęta naprawianiem strat po ostatnich wydarzeniach. Nie był to odpowiedni moment na otwieranie kawiarni w tym miejscu. Mogłoby się to skończyć wielką klęską.

- Mam nadzieję, że już niedługo. - Powiedziała jeszcze cicho. Miała dość tej całej sytuacji, zapewne jak wielu. Szkoda, że to im przyszło żyć w trakcie tego konfliktu. Nigdzie nie mogli się już czuć bezpiecznie. Nieprzyjaciele tylko czekali na to, aż powinie im się noga. Chcieli przejąć władzę w imię jakiś bezsensownych ideałów. Nie potrafiła się z tym pogodzić.

Mogły już opuścić sklep i udać się do Nory. Nie spodziewała się, że Brenna zechce jej towarzyszyć, było to dla niej miłe zaskoczenie. - Naprawdę masz czas? - Odparła zaskoczona, bo miała wrażenie, że Longbottom ostatnio ciągle jest w biegu i ma wiele naglących spraw do załatwienia. - Jeśli chcesz to zapraszam do kuchni. Przyda mi się jakieś wsparcie. - Oczywiście nie dopuściłaby swojej przyjaciółki do kociołka. Nie, żeby jej nie ufała, jednak uważała, że Brenna nie będzie w stanie zrobić wszystkiego tak dobrze, jak ona. Miała wprawę w warzeniu eliksirów i wolała mieć pewność, że składniki, które kupiły się nie zmarnują. W końcu Zakon potrzebował mikstur.

Spacer był całkiem przyjemny, dosyć szybko doszły do Nory. Figg od razu skierowała się do kuchni. Nie był to odpowiedni czas na to, aby przejmować stery na ladzie. Była spokojniejsza, bo znajdowała się na miejscu, a gdyby Wendy potrzebowała pomocy mogła ją po prostu zawołać. - Rozpakujmy to wszystko. - Powiedziała do Longbottom. - Tutaj mam składniki zwierzęce, a w tej szafce obok roślinne. - Dbała o to, żeby mieć porządek w komponentach, nie znosiła bałaganu.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#12
09.09.2023, 11:00  ✶  
Brenna z całego serca kibicowała przyjaciółce i bardzo chciałaby, aby ta stała się posiadaczką największej sieci cukierni w całym kraju. Ale była też realistką i czerwiec tego roku nie wydawał się jej najlepszą porą na otwieranie filii właśnie w Dolinie Godryka, gdzie stało się tak wiele złego.
- Może skoro idzie lato, powinnaś pomyśleć o lodach? – zasugerowała zamiast tego, natchnięta myślą o artykułach sezonowych.
A chwilę później, gdy w głosie Nory, pytającej, czy naprawdę ma czas, zabrzmiało bezbrzeżne wręcz zdumienie, Brennę zalała fala wyrzutów sumienia. Oczywiście, że miała czas. Zostanie ile trzeba, choćby miała nie iść dziś spać, a rankiem pić kawę na hektolitry. Czuła, że poświęca ostatnio za mało czasu Norze, Mabel, rodzinie i całej reszcie przyjaciół – i miotała się, z jednej strony chcąc to zmienić, a z drugiej pracując w tej chwili nie za dwie, a trzy czy cztery osoby, bo mieli braki kadrowe i po Beltane absolutną katastrofę.
– Pewnie, że tak. Pokażesz mi tylko, co robić – oświadczyła, uśmiechając się do Figg pogodnie, nie chcąc zdradzić myśli chodzących jej po głowie. I nie, nie planowała próbować zaglądać Norze do kociołka: Figg była mistrzynią eliksirów, a Brenna potrafiłaby co najwyżej przyrządzić wywar powodujący czkawkę. I to taki, który pewnie miałby jakieś dodatkowe efekty uboczne. Nie przygotowywała żadnych mikstur od czasów Hogwartu.
Po drodze Brenna paplała po swojemu, opowiadając o tym i owym, a na miejscu wpakowała się do środka za Norą, ustawiła skrzynkę na stoliku, a potem także koszyk. Po czym zabrała się do wyjmowania składników – sprawdzała starannie nalepki i etykiety, a jeżeli nie była czegoś pewna, zostawiała to na stole, by Nora mogła sama zdecydować, gdzie daną fiolkę albo woreczek schować.
– Podziwiam cię za cierpliwość. Mnie zawsze mieszanie w kociołku nudziło. Nie umiałam usiedzieć w miejscu. Chyba dlatego to był dla mnie najtrudniejszy z OWUTEmów – stwierdziła. – Składniki do wiggenowego chować, czy od razu zaczynasz?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#13
11.09.2023, 11:06  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.09.2023, 11:06 przez Nora Figg.)  

- Lody to jest najlepsze, co może być. To chyba mój ulubiony wyrób cukierniczy. - Odpowiedziała Brennie. Oczywiście, że nie zabraknie ich w cukierni. Już nie mogła doczekać się pracy nad najbardziej orzeźwiającymi smakami. Limonki, cytrynki, pietruszki, porzeczki - na pewno będzie w czym wybierać, już ona o to zadba. Lato było jej ulubionym czasem w roku, bo większość składników była dostępna od ręki - najważniejsze mogła je zebrać po prostu z ogrodu swoich rodziców.

- Wspaniale. - Powiedziała jeszcze do Brenny. Dobrze było spędzić więcej czasu z przyjaciółką. Wiedziała, że Longbottom ma sporo na głowie, nie chciała się po prostu narzucać, szczególnie, że była w stanie wszystko zrobić sama. Tyle, że Norka naprawdę lubiła mieć towarzystwo, lubiła sobie poplotkować i po prostu mieć świadomość, że ktoś jest tuż obok. Ostatnio jednak wszyscy byli tacy zabiegani... Zresztą ona sama nie do końca miała czas, żeby wyrwać się z cukierni. Rozumiała z czego to wynika i nie miała żadnych pretensji, tyle, że no cóż, czuła się przy tym coraz bardziej samotna, a była człowiekiem, który uwielbiał przebywać z innymi. Wtedy wypełniała ją pozytywna energia, gdy zbyt długo była sama, to zaczynała myśleć, za dużo myśleć o tym wszystkim, co działo się na świecie.

Kiedy Brenna rozpakowywała zakupy Figg nie zwlekała. Wyciągnęła wielki kocioł i postawiła go na palenisku. Ogień był niewielki, nie można było przesadzić z temperaturą. - Śluz gumochłona i sok z chrobotka. - Mruknęła pod nosem i udała się w stronę przyjaciółki. Wzięła wszystkie fiolki, które kupił właśnie z tymi składnikami. - Te chrobotki, jakbyś mogła, tutaj jest nożyk, ponacinać, musimy wycisnąć z nich jak najwięcej soku. - Wręczyła Brennie nóż, wcześniej jednak sama pokazała jej dokładnie jak sobie z tym poradzić. Sama udała się do kociołka z śluzem gumochłona, wlała zawartość wszystkich fiolek do niego. Miały tego sporo, nie rozpisywała sobie proporcji, bo bardzo dobrze je znała. W między czasie wróciła do składników, które podzieliła Longbottom i pochowała je do szafek. - Jak tam, gotowe? - Spojrzała na to, jak szło Brennie, w zasadzie nie było najgorzej. Rzuciła zaklęcie i przeniosła sok z chrobotka do kotła. - Teraz musi się gotować, później dorzucę zioła, jutro powinnam ci wysłać gotowe fiolki, z takiej ilości wyjdzie tego myślę ze dwadzieścia sztuk. - O ile dobrze oszacowała.

Odwróciła się jeszcze na pięcie, bo przypomniała sobie o czymś o co prosiła ją przyjaciółka. Zaczęła grzebać w niewielkiej szafce, wcześniej jednak rzuciła zaklęcie, aby ją otworzyć. Dbała o to, aby nikt nie miał do niej dostępu. - Jest. - Powiedziała do siebie, po czym ruszyła w stronę przyjaciółki. Miała w ręku niewielką fiolkę, którą bardzo mocno ściskała. - Mam coś dla Ciebie, tylko musisz mi obiecać, że nie użyjesz tego dopóki nie będziesz pewna, że to naprawdę koniec. - Nie tak łatwo było jej wręczyć Brennie truciznę, w końcu była jej bardzo bliska, ale rozumiała dlaczego tego potrzebuje. Wręczyła jej fiolkę, której zawartość była ciemna. Znajdował się w niej jad bazyliszka wymieszany z rozdrobnionym owocem cisu i tojadu. Nora wiedziała, że jeśli Brenna spożyje tą miksturę to odejdzie z tego świata w kilka sekund.

Pogawędziły jeszcze chwilę, po czym pożegnała przyjaciółkę wręczając jej przy tym karton pączków dla mieszkańców jej domu.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2378), Nora Figg (3272)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa