• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu v
« Wstecz 1 2 3 4 Dalej »
[noc 26.05.72, Nokturn] Hello darkness my old friend

[noc 26.05.72, Nokturn] Hello darkness my old friend
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#11
12.09.2023, 23:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.09.2023, 23:13 przez Atreus Bulstrode.)  
Wywrócił oczami. Dobrze że sprecyzowała, bo jeszcze by pomyślała, że chciałaby się na niego rzucić w zupełnie inny sposób. Chociaż jakby ktoś chciał, to to duszenie akurat również można było różnie odebrać. Może, ale tylko może, w innych okolicznościach pozwoliłby sobie na jakąś uwagę na ten temat, ale chwilowo niekoniecznie było mu do śmiechu. Na całe szczęście jednak, albo nieszczęście dla robienia całej afery, podobnie jak w jej przypadku - złość powoli rozpływała się. Uciekała z niego, jak powietrze z źle zawiązanego balonika. Nie był tylko pewien czy była to zasługa zwyczajnego używania słów, czy ich związania.
- Za co niby? - zapytał, bezradnie rozkładając ręce, zaraz po tym jak machnął na odpowiedź Mavelle ręką. Była ona absolutnie niepomocna, ale w sumie czego innego mógł się w tej sytuacji spodziewać. Że mu pomoże? - Po co miałbym się niby mścić po ostatniej rozmowie? - zapytał, ale bez wyrzutu w głosie. Zwyczajnie chciał wiedzieć, co też właściwie działo się w jej głowie, chociaż gdyby nie próbowała odpowiadać, to nawet by się tym nie przejął, a nawet zrozumiał. Pierwszy był do robienia rzeczy, które niekoniecznie mogły mieć sens. Takie właśnie działanie sprawiło, że szedł teraz tyłem przez ten zapchlony Nokturn. W końcu jednak doszedł do wniosku, że może nie była to najlepsza metoda poruszania się. Odwrócił się, zrównując z nimi i zajmując miejsce po drugiej stronie Longbottom.
- Uważam, że to dobry chłopak, który w stosunku do Ciebie nie miał złych intencji - rzucił dyplomatycznie, czując się w obowiązku chociaż odrobinę go obronić. - Nie zmienia to faktu, że nie znając całości okoliczności, ani nie posiadając informacji u źródła - spojrzał na nią znacząco, sugerując tutaj siebie. - Zwyczajnie popłynął za daleko. - zawyrokował, szczerze licząc na to, że jakoś ją to udobrucha. I że nie zapyta o całą genezę tej historii, bo czuł że wiłby się przy tym do tego stopnia, że na pierwszy rzut oka byłoby widać że łże i próbuje załagodzić sytuację, który sam stworzył. Jej kolejne słowa nie były tym czego się spodziewał. Albo zwyczajnie czymś, czego chciał. Chciał zostać, nawet jeśli towarzyszyła im Bones, bo prawdę powiedziawszy, czemu miałby się przed jej obecnością wzbraniać? W końcu jego i Brenny absolutnie nic nie łączyło oprócz tymczasowego, nieco niefortunnego rytuału.
- Nigdzie nie wracam. Bo widzisz, właśnie postanowiłem również wziąć patrol i tak się składa, całkiem przypadkowo, ze również na Nokturnie. - uśmiechnął się do niej szelmowsko, mrugając do niej. - I niczego nie zacznę, już bez przesady. Nie pierwszy raz auror znalazł się na patrolu z brygadzistkami. Ale oprócz tego, masz moje słowo, że się nimi zajmę. - oj tak, już on się nimi zajmie. W sumie to Stanleya już wyjaśnił, a do drugiego wystarczyło zaledwie wysłać miły list, żeby nie słuchał pierwszego i nie powtarzał dalej. - Pięć metrów? Brzmi na za dużo - wyszeptał niemal, a przez to że szedł obok niej liczył na to, że na tyle umiejętnie by ona to usłyszała, ale Bones już nie. Zaraz jednak odezwał się znowu, już normalnym tonem. - Nie trzeba, tylko zmarnuje się papier, który i tak pewnie się gdzieś zawieruszy.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#12
12.09.2023, 23:47  ✶  
– Skąd mam wiedzieć? Nie czytam ci w myślach. Tak jakby ciężko było nie uznać, że wyszło to od ciebie, skoro twój najlepszy przyjaciel przyszedł z prośbą, żeby dać ci spokój – stwierdziła. Sama niekiedy robiła rzeczy, które nie miały sensu, chociaż niekoniecznie była do tego pierwsza. Po prostu uznała, że wkurwił się o kolejną przygodę albo narzekał przyjaciołom. Nie znała go na tyle, by być pewną, jak postąpi w danej sytuacji, a jego rodzina, przynajmniej od strony matki… Brenna nie byłaby zdziwiona, gdyby taka Seraphina wymyśliła tego typu opowieść tylko dla czystej rozrywki, kto wie, czy nie było to rodzinne?
Zerknęła na niego z ukosa, kiedy zaczął nagle bardzo dyplomatycznie tłumaczyć postępowanie Anthony’ego. I tak, natychmiast zrobiła się podejrzliwa, chociaż niekoniecznie domyślała się pierwotnego źródła plotki. Chętnie zaczęłaby naciskać, próbując wyrwać prawdę, bo brzmiało to tak, jakby ostatecznie Bulstrode wiedział znacznie więcej od niej. Powstrzymało ją tylko jedno: obecność Mavelle, której rękę wreszcie puściła, pozwalając jej wreszcie zająć miejsce u swojego boku, zamiast być tak holowaną.
– Jesteś niemożliwy – podsumowała tylko, rezygnując z wykłócania się. Może dlatego, że nie, tak naprawdę nie miała nic przeciwko jego towarzystwu, wręcz przeciwnie. A może, bo po prostu zbliżali się do celu, do alejki, gdzie mieli zastąpić dwójkę Brygadzistów, a Brenna naprawdę nie chciała robić awantury na ich oczach. Miała przeczucie, że chyba żeby wykopać stąd Atreusa, trzeba by to naprawdę zrobić siłą, a takie przedstawienie nawet na Nokturnie wywołałoby zainteresowanie.
Zajmę się Borginami brzmiało prawie, jakby planował ich zamordować.
Nie to, że w to wierzyła, ale w gruncie rzeczy niewiele ją obchodziło, w jaki sposób miałby ich wyjaśniać. To w końcu byli Borginowie.
– Doprawdy? Jeśli życzysz sobie innej odległości, da się zmienić papiery – mruknęła, a potem przeniosła spojrzenie na Mavelle. Zawahała się, ale po tym, co tutaj odstawili na oczach Mavelle, nie było mowy o dalszym milczeniu.
- Beltane. Rytuał - rzuciła skrótowo. - Teraz ja czuję, kiedy on jest z kobietami, a on, kiedy ja nadstawiam karku.
Mavelle nie wiedziała o każdym "wybryku" Brenny, bo Brenna nie chciała jej niepotrzebnie martwić. Ale już zdawała sobie sprawę z wielu z nich - w niektórych brała udział - mogła więc zrozumieć, dlaczego Bulstrode zdaniem Brenny miałby zapragnąć się za coś mścić.
- A Borgin przyszedł mi dziś oznajmić, że całe ministerstwo huczy od plotek, że się za nim uganiam i go napastuję. I gdybyś się zastanawiała, to nie, nie robiłam tego.
Brenna ograniczyła się z wyjaśnieniami do minimum. Pominęła całą, żenującą resztę, czyli ten moment, gdy sądziła, że zgłupiała, bo zaczęła oglądać się za kimś zaręczonym, tylko dlatego, że dobrze walczył i jest przystojny. I że właściwie całe szczęście, że był zaręczony, a potem wiedziała już, że to magia, inaczej być może nawet jej charakter, nie powstrzymałby Brenny przed tym, by w pewnym momencie nie potwierdzić tych plotek i nie zrobić czegoś skrajnie głupiego, na przykład rzucić się mu na szyję. Chociaż chciała wierzyć, że zachowałaby minimum rozsądku, był w końcu kobieciarzem, dręczył kiedyś Cedrika, przyjaźnił się z Borginami, a ona była absolutnie nie w jego typie.
- Tylko nie mów mamie - poprosiła, wygłaszając to zdanie, które najczęściej mówiono w domu Longbottomów, czasem mamę zastępując ciocią albo Elise. - I Erikowi lepiej też nie. Właściwie to nikomu nie mów. Będę pisała do Macmillanów z prośbą o informacje.
Po czym… skierowała się do zaułka, gdzie mieli czekać Brygadziści.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
broom broom
Throw me to the wolves and
I'll return leading the pack
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Mavelle Bones
#13
13.09.2023, 23:27  ✶  
Milczała. Naprawdę milczała i tylko po prostu szła, pozwalając Bulstrode’owi i Brennie się pokłócić, wszystko z siebie wyrzucić i tak dalej, i tak dalej – aczkolwiek nie zmniejszało to nijak jej skonfundowania i niezrozumienia sytuacji.
  Więc, nie wtrącała się.
  Mimo wszystko wsadzanie palców między drzwi a framugę zwykle nie należało do najbezpieczniejszych pomysłów, nawet jeśli rolę drzwi należało przypisać jej oczku w głowie, znaczy się Brennie. Sama zresztą nie byłaby szczególnie zadowolona, gdyby siostra postanowiła się nagle wtrącić jej własną kłótnię, chociażby z Alkiem. 1O ile byłaby świadkiem takowej, oczywiście.
  W ciemnych oczach pojawił się błysk zrozumienia, gdy w końcu otrzymała wyjaśnienie. Mocno zdawkowe, mocno skrótowe, ale wystarczyło. Wstępnie. Rytuał… tak, to dużo mówiło, bardzo dużo, zwłaszcza że sama odczuwała podobnie, przez co nie raz i nie dwa musiała zaciskać dość mocno zęby.
  Bo to bolało.
  Pokiwała tylko głową, przyjmując wyjaśnienia. W porządku, rytuał. Plotki. Tak, jesteś neiwinna, promyczku, nie posądziłabym ciebie o napastowanie, nawet w innym życiu. Tak, nie powinien cioci, Erikowi ani nikomu innemu, za kogo ty mnie masz.
  - Później – mruknęła tylko, sygnalizując, że naprawdę, nie musi jednak teraz. I niewtrącanie się nie trwało wiecznie. Bo znajdowali się coraz bliżej miejsca, w którym miały się stawić, a Atreus… uparcie się ich trzymał, gorzej jak rzep psiego ogona. Westchnęła w końcu, samej zaczynając odczuwać irytację.
  - Spływaj Bulstrode, a może boisz się samemu wracać i mamy cię za rączkę potrzymać? – rzuciła, bo, jakkolwiek by nie patrzeć, nie zapraszały nikogo do obserwowania, jak pracują. A taki nieproszony gość, sterczący nad głową, to było… uch. Irytujące. Przeszkadzające.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#14
13.09.2023, 23:50  ✶  
- Uznam to za komplement - uśmiechnął się, wyraźnie z siebie zadowolony. Nie chciała się dalej kłócić, tym lepiej dla nich, bo mu też już praktycznie całkowicie minęła już ochota do wygrażaniu z pięściami wzniesionymi pod niebiosa. Kiedy odwróciła się do Bones, zaczął klepać się po kieszeniach ubrania, aż w końcu znalazł paczkę papierosów, wyciągnął jednego i zapalił. Zrobił też drobny krok w bok, żeby dym nie leciał na nie, a przynajmniej nie robił tego w aż tak ostentacyjny sposób. W sumie to jak się tak zastanowił, nie przeszkadzało mu to, że Mavelle wie. Prawdę powiedziawszy, to myślał że Brenna już wcześniej podzieliła się tymi bolączkami ze swoimi najbliższymi przyjaciółkami. Teraz jednak, widząc jej reakcję na nieporozumienie i pośpieszne tłumaczenie przyszło mu do głowy, że skoro tak bardzo jej zależało na dyskrecji, to jej kuzynka była ostatnią osobą, która cokolwiek wypapla. 
- A co, jesteś chętna? A może obie jesteście? - zapytał, uśmiechając się do Bones zaczepnie, wyciągając w jej stronę dłoń, a potem i podnosząc drugą, spoglądając na Brennę. Nawet jeśli się wygłupiał, doskonale wiedział, że jakaś część niego nie miałaby nic przeciwko, gdyby Longbottom poszła na tę propozycję. Nie był tylko pewien czy chodziło o magie, czy coś leżącego gdzieś głębiej. O ten kontrast, który zdawał się tak wyraźny przez to, że jego ciało było lodowate, a jej wciąż zdawało się tętnić życiem. Może też o to, że tak naprawdę nie była mu nikim bliskim, a mimo tego te trzy dni temu, kiedy jej dotknął, nie wyglądała jakby musiała ze sobą walczyć, żeby nie zabrać dłoni. Że nie wzdrygnęła się, co przecież byłoby naturalną reakcją.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#15
14.09.2023, 00:17  ✶  
– Kim jestem, żeby wyprowadzać cię z błędu – rzuciła tylko krótko.
Nie, nie powiedziała Mavelle. Nie powiedziała Victorii, Cynthii oraz Norze, choć sama je wypytywała. Brenna w swoim całym paplaniu mogła wydawać się kimś, kto wygada absolutnie wszystko, a sposób w jaki podchodziła do ludzi sugerował ogromną otwartość… i doskonale, bo dzięki temu mało kto podejrzewał, ile sekretów tkwiło w jej głowie.
A własnych strzegła równie pilnie, co cudzych. To był jej problem. Gdyby Atreus się tutaj nie pojawił, nikt nigdy by się nie dowiedział. Nawet jeżeli sama widziała już, że między Mavelle a Alastorem coś działo się z powodu tego rytuału.
– Nic z tego, nie możesz chodzić z nią za rączkę, nie jesteś dla niej dość dobry – oświadczyła jeszcze, rzucając mu kpiące spojrzenie. Czy miałaby ochotę wziąć go za tę rękę? Pewnie tak i właśnie dlatego wiedziała, że absolutnie nie może tego zrobić. Bo przecież zwykle nie miała oporów, wobec rodziny, przyjaciół czy nawet przypadkowych znajomych – ten nawyk był w niej tak głęboko zakorzeniony, że nawet jego na Beltane dwukrotnie po prostu złapała za dłoń i pociągnęła za sobą, niczego się w tym geście nie doszukując. Ale teraz… nie było jej wolno. Zamiast tego schwyciła za rękę kuzynki, też tak straszliwie zimną: ale ten chłód dla niej po prostu nie mógł mieć znaczenia, nie kiedy Zimnymi stały się właśnie te konkretne osoby. Już nawet przywykła do tego uczucia, jak jej własna dłoń powoli zdawała się stygnąć, kiedy któregoś z nich dotykała.
– Cześć chłopcy – mruknęła niezbyt głośno, wchodząc do zaułka, gdzie tkwiło dwóch Brygadzistów. – Lećcie do łóżek, zmieniamy was.
Miała przeczucie, że wprawdzie dziś na tym patrolu nie zdarzy się żadna z rzeczy, jakie lubiły się jej przydarzać – w rodzaju spadania ze schodów – ale i tak może na swój sposób… być bardzo ciężki.
Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1763), Brenna Longbottom (2437), Mavelle Bones (1720)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa