• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
1 2 Dalej »
[16.06.1972] Meet me there where it's never hopeless

[16.06.1972] Meet me there where it's never hopeless
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#11
23.09.2023, 00:50  ✶  
- Łamiesz mi serce - przyznał łamiącym się głosem, łapiąc dłonią za pierś w dramatycznym geście. Nawet jeśli jego uśmiech zaraz znowu się poszerzył, to gdzieś głęboko dało się wyczuć delikatne ukłócie zawodu. Bo czy to znaczyło, że Brenna w ogóle się nie pojawi się na ich pojedynku? Nie, żeby jej tam do czegokolwiek potrzebował, ale... - A gdybym poprosił, przyszłabyś? - zapytał, bardziej jednak z ciekawości niż faktycznej potrzeby badając grunt.
- Cholera, a przez chwilę cieszyłem się, że nagle znalazłem sie w jakimś elitarnym gronie. Że mnie twoja mama zaprosi na obiad, na przykład - rzucił z rozbawionym przekąsem, kciukiem delikatnie podważając górną część zapalniczki, jednak nie otwierając jej całkiem i nie zaczynając znowu nią pstrykać. - Nie, nie. Myślę, że "ta wariatka" albo "twoja siostra, nie pamiętam imienia" mogą zbyt bezpośrednie. Niech się chłopak trochę pozastanawia chociaż o kogo chodzi - prychnął, podpierając się drugą ręką o krawędź łóżka, zamiast próbując wciąż ukryć rozbawiony uśmieszek. - Ale dobrze, niech będzie. Już się nie śmiejemy, nie ma przecież z czego. Nie martw się, imie i naziwsko Anthony Borgin - podniósł odrobinę głos, w całej swojej złośliwości, nachylając się nawet w jej stronę i patrząc jej prosto w oczy, kiedy jawnie ja właśnie prowokował. - Już ani razu nie padnie z moich ust podczas tej rozmowy. Słowo aurora. - poklepał się po sercu, przypieczętowując tę obietnicę. - Niestety, ale nie bawię sie w swadkę, ale może powinienem zacząć, może wtedy chłopak spożytkowałby energię na kogoś mniej zajętego próbami popełnienia przypadkowego samobójstwa. Nie martw się, jak chcesz to jak tylko stad wyjdę, to wystosuję do Erika odpowiednią prośbę. Ba, mogę to zrobić nawet teraz, masz może pergamin i pióro? Dam radę nawet na kolanie. A kapłankami sie nie martw, jak będzie trzeba to cię złapię - spoglądał na nią cały czas zaczepnie, z to malejacym, to zwiększającym się uśmiechem. Czy to magia sprawiała, że w sumie to rozmawiało im się całkiem dobrze? Może, chociaż Bulstrode chciał wierzyć w to, że nie miała już tak dużej właszy nad nimi po tak sporym czasie. Że te drobne ukłócia i szarpnięcia, kiedy byli blisko siebie, nie miały aż takiego wpływu na to, jak się zachowywali. A same kapłanki, z jakiegoś powodu tak jak Brenna zdawała się nimi przejmować okropnie, tak Atreus wcale, uważając że wyolbrzymia sprawę i liczac na to, że ich zapał ostudził nieco fakt, że będąc w kowenie ogłosił się jako wciąż zaręczony, a potem fakt, że minęło sporo czasu od kiedy był u Macmillanów.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#12
23.09.2023, 01:08  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.09.2023, 01:13 przez Brenna Longbottom.)  
– Nie proś – powiedziała po prostu, uśmiechając się krzywo. Brat nie poprosił i całe szczęście, bo to prawdopodobnie zadziałałoby znacznie lepiej niż głupie podchody. Ale sprawa wyglądała tak, że Brenna faktycznie nie chciała tam być. Nie chciała iść na zebranie pełne Srebrnych Różdżek, nie ekscytowały jej takie widowiska i wolała, aby ktoś nie uznał za dobry pomysł poprosić o wypowiedź siostrę sekundanta, gdyby przypadkiem Erikowi przyszło walczyć i wygrałby z Louvainem. I nie chciała obiecywać, że pójdzie gdzieś, gdzie w lipcu będzie Atreus Bulstrode. – Nie wiesz, co mówisz, nawet w żartach. Gdybym miała do wyboru iść bić się ze stadem śmierciożerców albo radzić z moją wkurzoną matką, wybrałabym to pierwsze – stwierdziła, i chyba nawet mówiła poważnie. Sama się dziwiła, że jej dementorem nie jest rozczarowana matka.
Martwiła się kapłankami i całą otoczką, bo z jej perspektywy wszystko wyglądało zupełnie inaczej niż z niego. Brenna zwyczajnie zawsze myślała o tysiącu spraw dookoła, swoje poczynania warunkując w dużej mierze tym, co uważała za dobre dla Zakonu Feniksa i rodziny. On nie. Dochodził do tego fakt, że może chociaż i samą, normalną rozmowę, byłaby skłonna nie uznać za wpływ magii, bo zwykle całkiem nieźle radziła sobie z rozmawianiem z ludźmi – nawet jeżeli musiała mówić za wszystkich rozmówców – to już całą resztę na to zrzucała. Poza tym do niektórych rzeczy podchodzili skrajnie inaczej.
– Zakochałeś się w nim, że ciągle o nim gadasz? – spytała z jawną irytacją, bo Brenna naprawdę miała problem z Borginami. Z gatunku tych poważnych. Morderczo wręcz poważnych. Poza tym była więcej niż pewna, że miał takich dziewczyn na pęczki, a niedługo i tak ożeni się z jakąś ładną czystokrwistą, która albo będzie siedzieć w domu i organizować herbatki, albo razem z nim murdować mugoli.
Przez ułamek sekundy korciło ją, by walnąć go książką, która leżała przy jej boku, ale szkoda było rozwalać nie tak dawno temu zdobyte wydanie Mesjasza Diuny. Zgarnęła więc poduszkę, aby walnąć mu nią prosto w twarz, skoro już i tak nachylił się w jej kierunku, bo przecież obiecała mu, że mu przyłoży, jeżeli jeszcze raz wspomni o Anthonym. Chociaż to było nie tylko za niego, a całokształt. Chociaż tak, wiedziała, że prawdopodobnie robił to celowo, by ją sprowokować. I tak, natychmiast tego pożałowała, bo znowu poczuła ranę na plecach i mogła mieć tylko nadzieję, że ta się nie otworzyła od nagłego ruchu.
– Wspomniałam coś o nie rozmawianiu z moim bratem? To obejmuje też niepisanie do niego.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#13
23.09.2023, 01:40  ✶  
- Hmm, no nie wiem - potarł brodę, zastanawiając się przez chwilę. - A co powiesz na to? Brenno Longbottom, czy w takim razie zrobisz mi ten zaszczyt i nie pojawisz sie na pojedynku Louvaina Lestrange i Philipa Notta? - uśmiechnął się do niej niewinnie. Widział jednak co czuła i jak bardzo nie chciała pojawiać się na całym wydarzeniu. I jakikolwiek nie był ku temu powód, przecież nie mógł jej do tego zmusić, ani też nie miał zamiaru błagać o jej uwagę i obecność. Mógł to jednak obrócić w zupełnie inną głupotkę, prawda?
- Rozwiazanie jest proste, nie denerwuj mamy - zacmokał z dezaprobatą, jakby to miało być takie proste. Sam garnął się do aprobaty ze strony rodziców i nie lubił się z nimi kłócić, te sytuacje uznając za jedne z najbardziej nieprzyjemnych, ale jeszcze nie osiągał takich poziomów, jak zdawała sie Brenna. Z resztą... jego matka miała tendencję do robienia z kłótni okazji do zakładów i rozwiązywania ich dość losowo.
- Ktoś musi, skoro z taką zaciętością go odrzucasz - parsknął, a jego twarz zaraz zniknęła pod posłaną mu poduszką. Nie, żeby się tego nie spodziewał w tej sytuacji, nie kiedy specjalnie ją prowokował. Złapał za poszewkę na momen przyciskając do siebie całą poduchę i chowając wreszcie zapalniczkę do kieszeni. Potem wstał i przesunął się bliżej głowy łóżka. Ugniótł poduszkę, by przywrócić jej pełną puszystość i machnął na kobietę głową, żeby się uniosła. Wyciągnął rękę, by nieco jej pomóc, biorąc pod uwagę że wciąż była poraniona, wspierając ją na wysokości łopatek, kiedy drugą ręką wsunął jej poduszkę pod plecy.
- No dobra, niech będzie. Żadnych listów - zgodził się, niby to boleściwie, dla podkreślenia efektu. - Ale jeśli sam do mnie napisze, to już nie moja wina - uniósł jeszcze dłonie ku górze, w obronnym geście, a potem wsunął je do kieszeni spodni i uśmiechnął się do niej znowu, już i wiele bardziej delikatnie.
- Cóż, mam nadzieję, że nie nakrzyczysz na niego za bardzo. W każdym razie, jak zaraz nie zapalę to szczeznę, więc będę się zbierać. Zanim zrobisz znowu coś głupiego, to przynajmniej pozwól, żeby ci się te wszystkie rany pogoiły. - mimowolnie spojrzał na siniak, który znajdował się na jej szyi, a który nieśmiało wystawał spod jej piżamy. - Dbaj o siebie Brenna, mówię serio. - rzucił nieco ciszej i nieco poważniej i jeśli nie mieli już sobie nic ważnego do powiedzenia to wyszedł z jej pokoju, ruszając korytarzem do wyjścia ze szpitala.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#14
23.09.2023, 01:53  ✶  
– Bardzo chętnie spełnię tę prośbę – zapewniła, omal znowu nie wybuchając śmiechem. Bo zaiste, nie chciała tam iść. Z wielu powodów. Erik chyba też zdawał sobie z tego sprawę, skoro nie próbował skorzystać z chwytu poniżej pasa czyli „Proszę, Brenna, chodź tam ze mną”. – Bardzo się staram, żeby nie dowiedziała się o niczym, co może ją zdenerwować – zapewniła.
Skrzywiła się mimowolnie, kiedy wspomniał o Borginie. Znowu.
– Bardzo straszne, że ktoś nie ma ochoty się za nim uganiać – mruknęła tylko. Nie, nigdy nie brała zachowań Anthony’ego na poważnie. A nawet gdyby, nie wątpiła, że już dawno się pocieszył. Przesunęła się nieco, kiedy oddał jej poduszkę, chociaż po prawdzie w tej chwili pożałowała trochę, że jednak nie walnęła go książką. Nie chciała być jeszcze bardziej wytrącona z równowagi.
Musiała dokończyć ten list do Victorii i przy okazji spytać, jak poszło im u klątwołamaczki.
– Nie nakrzyczę. Zniszczę go nie podnosząc głosu – obiecała. – I pewnie, znikaj stąd lepiej, zanim wpadniesz na niego w drzwiach.
Bo wtedy naprawdę mogłaby podjąć się w końcu próby morderstwa. Nie była jeszcze pewna na kim, może ostatecznie skończyłoby się na samobójstwie, ale istniała całkiem duża szansa, że ktoś by tego nie przeżył, gdyby we troje znaleźli się w jednym pokoju.
– Mhm – podsumowała tylko to „dbaj o siebie”, zanim zwyczajnie znów skuliła się na łóżku. Dbanie o siebie było w tych czasach cholernie skomplikowane. I ogólnie, od tego przeklętego święta, nic nie było proste – z bardzo wielu różnych powodów.
Po chwili sięgnęła po pergamin.
Miała liścik do brata do napisania.
Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (3022), Brenna Longbottom (3291)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa