• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
[23.06.72, ranek. Catherine Barlow] W miejscu, gdzie krzyżują się drogi

[23.06.72, ranek. Catherine Barlow] W miejscu, gdzie krzyżują się drogi
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#1
24.09.2023, 09:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.09.2023, 10:10 przez Bard Beedle.)  
Fabuła pod ZF, Catherine Barlow, etap I. Sesja nr 2.

Do ataku na kryjówkę Catherine Barlow, ochranianej przez Jasona Meadowesa, doszło późnym wieczorem 22 czerwca. Aurorzy pojawili się na miejsce koło drugiej w nocy, zaalarmowani przez mieszkańca Doliny, który zobaczył na niebie Mroczny Znak. Znaleźli zrujnowany salon, kompletnie zniszczoną sypialnię, ciało Meadowesa, potraktowane avadą (i kilkoma innymi zaklęciami) na progu oraz ani śladu kobiety, którą mieli za zadanie ochraniać.
Nikt nie mówił tego głośno, ale pojawiło się podejrzenie, że ktoś z aurorów albo ktoś z wydziału sądownictwa zdradził.
Jason Meadowes był członkiem Zakonu. Dołączył do niego przed kilkoma miesiącami, ale wesoły i zawsze nadmiernie brawurowy chłopak szybko zdobył sobie sympatię i zawarł mocne więzi z kilkoma osobami z Zakonu. Znali go głównie ci, którzy walczyli, chociaż i inni mogli wpaść na niego podczas zebrań. Catherine Barlow zaś była informatorką – dziewczyną o „nieodpowiedniej krwi”, mimo młodego wieku pełną odwagi.
I dlatego w tej samej chwili, w której swoje śledztwo rozpoczęło Ministerstwo, Zakon też zaczął działać. Chcieli ją znaleźć.
Giovanni zaś z samego rana został obudzony przez sowę, pukającą do jego okna. Ktoś z jego znajomych wspominał w liście, że chyba natknął się na Catherine i prosił o poradę, czy informować o tym Ministerstwo… bo jego zdaniem Barlow chyba nie chciała zostać znaleziona. Gio został więc przez Brennę poproszony o to, by spotkał się z tą osobą – a Lucy posłana z nim na wypadek problemów oraz ze względu na umiejętność fal. Mogła błyskawicznie przekazać to, czego się dowiedzą, do swojej kuzynki Mavelle.
Mieli spotkać się przed punktem Fiuu w Dolinie Godryka, skąd ruszą do miejsca, gdzie Giovanni umówił się ze znajomym.
*


Giovanni, Lucy, wybraliście opcję samodzielnego rozpisania sesji. Oto informacje dla was. Gdybyście potrzebowali dodatkowej ich porcji albo mieli pytania – oznaczcie moje konto (nie barda, któregokolwiek) w poście lub napiszcie na priv. Być może wejdę tu bardem niespodziewanie, dopisując parę rzeczy – są one zależne od tego, co zrobią Heather na jednej grupie oraz osoby z drugiej.
- tak jak prosiliście - sami odgrywacie npc
- kim jest npc i jego charakter zgodnie z życzeniem pozostawiam dla Gio – uznajemy jedynie, że nie jest to członek Zakonu Feniksa i musi być osobą, która z jakichś powodów przebywała w niemagicznym Londynie. Poinformował/a Gio, bo nie była pewna, czy informować MM
- npc zobaczył Catherine Barlow na dworcu Kings Cross, nad ranem, zwracała na siebie uwagę, bo miała na sobie nocny strój. Nastąpiło to bardzo niedługo przed waszym spotkaniem, bo poproszono was o ruszenie natychmiast
- jest prawie pewien, że to była ona, rozpoznał ją ze względu na zdjęcia publikowane przy okazji procesu. Próbował do niej podejść, ale przed nim uciekła i była bardzo spanikowana
- nie wie, dokąd się udała – znikła mu z oczu, ale prawdopodobnie jest lub była gdzieś w niemagicznym Londynie
- nie wiecie, jak się tutaj dostała - z informacji, jakie Brenna dała Lucy, Catherine nie potrafi się teleportować
- możecie sami ustalić, czy znali Jasona i jego śmierć ich boli. Lucy na pewno miała jakąś styczność z nim, bo pracował wśród aurorów i na pewno przynajmniej dwukrotnie był w domu Longbottomów na zaproszenie jej kuzynostwa (nie ustalajcie tylko proszę czegoś, co miałoby objąć innych - w rodzaju, tylko mnie lubił w Zakonie, bo inni też mogą go znać albo osobiste szczegóły w rodzaju miał dziewczynę czy X braci - bo ten npc pojawi się w wizjach, we wspomnieniach, jeśli Catherine przeżyje, będzie o nim opowiadała i tak dalej, więc by się nie kłóciło to, co ja napiszę o nim innym i co już mam ustalone, z tym, co wy dacie tutaj)
- ponieważ nie ma deadline – zakładam z góry, że Lucy zgodnie z prośbą podczas rozmowy przekaże falami informację, że Catherine widziano przy Kings Cross. Gdyby z jakichś powodów chciała to zataić przed resztą Zakonu, proszę o informację na priv.
Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#2
24.09.2023, 21:38  ✶  

Gio poznał osobiście większość członków Zakonu. Był jednym z tych, którzy od razu podchodzili do każdej nowej osoby by się przywitać i lepiej poznać. Szczególnie biorąc pod uwagę specyfikę zgromadzenia, Urquartowi zależało na pielęgnowaniu koleżeńskich relacji między członkami. Nikt nie powinien być za bardzo na marginesie. Wszyscy powinni się wspierać. Budowało to lojalność i zaufanie. A także podnosiło morale. O wiele lepiej znosiło się trudy z przyjaciółmi, niż z przypadkowymi wrogami. Dlatego też Gio znał się z Jasonem. Nie mieli wielu okazji do spotkań, przez wzgląd na zajmowanie się innymi sprawami Zakonu, ale gdy takie się nadarzały, zawsze wymieniali ze sobą kilka słów. Dlatego jego śmierć ugodziła boleśnie czarodzieja.

Każda wojna przynosiła straty. To oczywiste. Ale Giovanni cały czas żył nadzieją, że tym razem będzie inaczej. Niestety każda strata członka Zakonu, bądź innej osoby zaangażowanej w walkę, powodowała potężny ból oraz poczucie winy. Czuł się tak bardzo nieskuteczny.

Jeszcze kilkanaście dni siedział z Kim we Włoszech, ciesząc się spokojem śródziemnomorskiej przyrody. Czasami wolałby zostać tam na zawsze, ale wtedy do końca życia żyłby z poczuciem obrzydzenia do samego siebie. Musiał wracać na Wyspy.

Kolejne przydzielone zadanie było dla niego tak ważne, jak każde poprzednie. Stanowiło najwyższy priorytet. Gdy tylko upewnił się, że Kim jest bezpieczna w jego rodzinnym domu, ruszył na spotkanie z Lucy przed punktem Fiuu. Biorąc pod uwagę podróż do niemagicznego Londynu, przywdział beżowe spodnie dzwony oraz żółtą bluzkę będącą niemal parodią stereotypowych średniowiecznych koszul. Co poradzić, taka moda. Bluzkę miał oczywiście wciśniętą w spodnie, te zaś spięte czarnym pasem. Włosów nawet nie musiał ruszać.

Dotarł na miejsce zbiórki i upewnił się, że różdżka bezpiecznie spoczywa specjalnie ukrytej kieszonce.

Czarodziej
I won’t let you down
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziejka nie wysoka, może zginąć w tłumie, ale jej nie lekceważ. Gdy jednak zobaczysz jej pełen uroku, życzliwy uśmiech na pewno go nie zapomnisz! Aby poznać Lucy musisz ją spotkać!

Lucy Longbottom
#3
25.09.2023, 21:38  ✶  
Zaczęło się lato. Pogoda na Wyspach nie była taka ostra jak zwykle, a na twarzy można było poczuć wyraźnie więcej promieni słonecznych. Można by powiedzieć, że dzięki temu można było poczuć się lżej. W tych okolicznościach przyrody życie toczyło się dalej, swoim torem. U sióstr Longbottom emocje po pogrzebie ojca już trochę opadły, niemniej dalej przeżywały ogromną stratę. Teraz ich życie wyglądało tak jak teraz, bez osoby, która zawsze o nich dbała i otaczała miłością. Jak sobie z tym poradzą trudno było na razie powiedzieć. Lucy popłakiwała od czasu do czasu, ale starała się być silna głównie dla swojej siostry Danielle. Nie wiedziała jak na nią ostatecznie wpłynie ta strata.
Istotnie podczas Beltane wydarzyło się coś strasznego. Czarny Pan pokazał swoją siłę, a straty były ogromne. Zginęło wielu zacnych czarodziejów. Ale z pewnością gdyby nie działania członków Zakonu Feniksa ofiar byłoby jeszcze więcej. Przecież w tej walce zginął ich ojciec. Z pewnością to wydarzenie i hekatomba, która się tam wydarzyła zmieniła na zawsze czarodziejski świat. Nikt od tej pory nie mógł czuć się bezpiecznie. Czy zatem teraz jeszcze bardziej nie była potrzebna obecność i działania organizacji, powołanej do życia przez profesora Dumbledora?
Lucy z tym wszystkim ciężko było na duszy. Zaraz po pogrzebie ojca nie chciała brać urlopu, tylko wróciła z zaangażowaniem do swojej pracy. Praca w Ministerstwie Magii i działanie w strukturach Zakonu stały się teraz jeszcze bardziej sensem jej życia. Musiała sobie samej przed sobą udowodnić, że to działanie ma sens. Ściganie czarnoksiężników i rozpracowywanie struktury siatki lorda Voldemorta były w istocie działaniami, które mogły przywrócić porządek i pokój świata. Chciała w tym dołożyć swoją małą cegiełkę. To jedyne co mogła zrobić, aby godnie uczcić pamięć o ojcu, poza opieką nad jedyną najdroższą, ukochaną młodszą siostrą, która jej na tym świecie pozostała.
Ale jednak toczące się dalej życie przynosiło kolejne tragiczne wydarzenia. Była to sprawa Catherine Barlow, która zapewne tego ranka rozgrzeje nastroje wśród czarodziejów poprzez media. Już miało się wydawać, jak donosił „Prorok Codzienny”, że dzięki zeznaniom młodej kobiety udało się ująć kolejnego zbrodniarza, podejrzewanego o związki z Czarnym Panem, a tu jednak doszło do kolejnej tragedii. Catherine zniknęła, a przy tym zginął ochraniający ją Auror Jason Meadows. Lucy znała Jasona z Biura Aurorów. Chociaż byli tylko kolegami z pracy Lucy cieszyła się z tego, że kolejny pracownik Ministerstwa dołączył przed kilkoma miesiącami także do Zakonu Feniksa. To kolejny członek, którego stracili. Chociaż nie znali się tak dobrze, Lucy było bardzo przykro z powodu jego straty. Był jeszcze młody, pełen życia. Do biura wpadał zawsze z uśmiechem, ale cóż. Był kolejnym, którego życie zakończyło się przedwcześnie.
Lucy tego ranka ubrała się w czarny sweter i spodnie. Udała się pośpiesznie na miejsce spotkania z Giovannim, przed punktem Fiuu. Wiedziała tyle, że mogą dziś pozyskać jakieś istotne fakty dla sprawy. Lucy wyszła przed dom i aportowała się na miejsce spotkania. Na miejscu czekał już Giovanni. Lucy trochę zaskoczył jego jaskrawy ubiór, ale nawet nie myślała, żeby to jakkolwiek komentować. Po prostu ot tak przypominał jednego z Beatlesów. Czuć było od niego energię do życia, w przeciwieństwie do Lucy, której twarz była blada, a oczy zaczerwienione od płaczu, ale w pracy potrafiła pozbierać się w całość.
– Witaj Giovanni – pozdrowiła kompana.
– Dziękuję, że wtedy byłeś na pogrzebie – Lucy nie chciała wprowadzać przykrej atmosfery, ale była mu wdzięczna, że tam był. Istotnie było to ich pierwsze spotkanie od tamtego momentu.
Czekając chwilę powiedziała
– To jak? Od czego zaczynamy? – Powiedziała, aby zacząć od czegoś normalną rozmowę.
Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#4
28.09.2023, 11:03  ✶  

— Dzień dobry, Lucy — odpowiedział pogodnie, jak to miał w zwyczaju. Był zwarty i gotowy do drogi. Jego motywacja sięgała poza horyzont, nawet jeśli misja tego w ogóle nie wymagała.

Starał się nie zmieniać nastawienia, gdy Lucy wspomniała pogrzeb. Czyżby to teraz był łączący ich wszystkich temat? Ataki Czarnego Pana i jego konsekwencje?

— Oczywiście. Derwin był przyjacielem rodziny... — odpowiedział. — Pamiętaj, że ty, jak i Danielle, zawsze możecie liczyć na wsparcie moje i mojej rodziny.

Pierwotnie chciał wspomnieć tylko rodziców, wszak to oni mieszkali w Dolinie. Ale wolał uniknąć używania słowa, które mogłoby sprawić czarownicy przykrość. Poza tym, siostry Giovanniego, nawet jeśli miały swoje życie, również nie odwróciłyby się od pomocy któremukolwiek z Longbottomów.

— Tak, tak, ruszajmy. Będziemy musieli przejść kawałek do niemagicznego Londynu, więc nie ma czasu do stracenia. Najpierw na Pokątną.

Podeszli do kominka i poprzez sieć Fiuu dotarli do stolicy. Gio trochę rzucał się w oczy, dopóki nie przeszli przez Dziurawy Kocioł. Wtedy Urquart natychmiast przeistoczył się w poważnego mężczyznę podążającego za trendami, aczkolwiek większość osób zdecydowanie nie ubierała się aż tak modnie jak w katalogach, którymi się wzorował.

— Kawałek trasy pokonamy autobusem.

Mówiąc to, wręczył Lucy bilet. Było akurat po porannych godzinach szczytu, tak więc poza nimi, w pojeździe siedziało kilka staruszek. Giovanni z dużym entuzjazmem rozglądał się wokół. Jakie to niesamowite, że podczas gdy świat czarodziejów spowity jest mrokiem wojny, tuż obok mugole żyją sobie jak gdyby nigdy nic. Mijali kolorowo ubranych przechodniów, spoglądali na plakaty nowych albumów muzycznych i filmów. I nikt z nich nie miał pojęcia o tragediach rozgrywających się w dzielnicy obok.

— Mój znajomy Bob, będzie czekał na nas w pobliskim parku — oznajmił, gdy wysiedli po dwudziestominutowej przejażdżce. — Absolutnie nie rzuca się w oczy i nie wybierze żadnego charakterystycznego miejsca na spotkanie, dlatego być może będziemy musieli obejść cały park. Podobno nie jest duży.

I tak też było. Cały obszar zieleni dał się obejść w kilkanaście minut, ale nawet tylko nie potrzebowali, by spotkać Boba.

— Dobrze cię widzieć — przywitał się Gio. — Poznaj Lucy. Jest tu ze mną dla wsparcia. Możesz jej zaufać i opowiedzieć przy niej wszystko, co powiedziałbyś mi.

Czarodziej
I won’t let you down
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziejka nie wysoka, może zginąć w tłumie, ale jej nie lekceważ. Gdy jednak zobaczysz jej pełen uroku, życzliwy uśmiech na pewno go nie zapomnisz! Aby poznać Lucy musisz ją spotkać!

Lucy Longbottom
#5
01.10.2023, 13:15  ✶  
Lucy łagodnie przyjęła powitanie Giovanniego skinieniem głową. Była wdzięczna, że był wobec niej taki uprzejmy.
Na wspomnienie o pogrzebie ojca Giovanni odpowiedział, że ona i jej siostra mogą liczyć na wsparcie ich rodziny. Było to miłe. Chociaż miały swoich bliskich, którzy mogli się nimi zająć, krewnych bliższych i dalszych, to zawsze mile było usłyszeć coś takiego.
Lucy nie zdziwiła się specjalnie, że mają się udać do niemagicznego Londynu. W zasadzie bywała tam już wielokrotnie, a kontakt Giovanniego mógł się znajdować gdziekolwiek. Tak więc przez sieć Fiuu przenieśli się na miejsce. Trochę zaskakujący był dla Lucy fakt, że będą przemieszczać się autobusem, ale przyjęła od Giovanniego swój bilet i ruszyła za nim. Autobus na szczęście o tej godzinie nie był tak zatłoczony. Podczas, gdy Gio oglądał świat, który mijali, Lucy raczej była ciągle zatroskana. Wydarzenia ostatniego czasu wciąż w pełni ją zajmowały. Kiedy wysiedli z autobusu ze spokojem przyjęła informację, że znajomy Gio Bob będzie czekał na nich w parku. To może dobrze, że nie będą się rzucać w oczy, w końcu rozmowa miała być poufna. Gdy już przybyli na miejsce Lucy skinieniem głowy powitała nieznajomego i czekała, żeby usłyszeć, co ma im do powiedzenia.
Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#6
01.10.2023, 15:09  ✶  

Po formalnościach przedstawienia się, zasiedli na ławeczce, jak zwykła gromadka znajomych. Nie rzucali się w oczy. Ptaszki ćwierkały, drzewa szumiały i wszystko było w porządku. Oprócz tematu ich rozmowy.

— Więc, Bob... Mógłbyś nam opowiedzieć... o niej? — zaczął ostrożnie Giovanni.

Bob w ostatniej chwili powstrzymał się przed rozejrzeniem się na wszystkie strony. To wzbudzałoby podejrzenia. Zamiast tego odpowiedział normalnie, tak jakby tylko plotkowali o sąsiadach.

— To było dzisiaj około piątej rano... Wróciłem właśnie nocnym pociągiem od rodziny... Wiesz, nie cierpię świstoklików. No i byłem na dworcu Kings Cross... Na początku rzuciła mi się w oczy kobieta w piżamie. Nie tylko mi. Wiele osób zwróciło na nią uwagę. Ale oczywiście omijali ją, traktowali jak kolejnego obłąkanego człowieka w dużym mieście. Ale ja zaczepiłem na niej wzrok na dłużej, bo wydawała mi się jakaś taka... znajoma?

— Oh, tak, wspominałeś, że chyba widziałeś ją w Proroku! — Giovanni sięgnął do kieszeni i wyjął niewielki zwitek papieru. Był to wycinek z gazety o procesie Catherine. — To ona?

— Tak, tak, zdecydowanie ona! — Bob skarcił się w duchu za podniesienie głosu. — Wyglądała na tak bardzo zagubioną... Chciałem jej pomóc, chciałem podejść... ale po prostu uciekła. Nie dziwię jej się, ale przecież czy ja wyglądam jak brygadzista albo złodziej?

— Pobiegłeś za nią?

— Tak, na tyle, na ile mi się udało. Ale zniknęła mi z oczu. Przez chwilę chciałem dalej za nią biec, ale stwierdziłem, że to może nie mieć sensu. Deportuje się i na tyle moje wysiłki. Pobiegłem za to do mieszkającego blisko znajomego i od niego wysłałem do ciebie sowę, Giovanni. Jesteś najrozsądniejszą osobą jaką znam, sam zupełnie nie znam się na prawie i nie wiem, czy zgłoszenie tego do Ministerstwa byłoby dobrym ruchem...

— Na Merlina, Bob, to nie czas na schlebianie... — roześmiał się krótko Urquart. — Ale twój wybór był dobry. Tak się składa, że wraz z Lucy mamy rzeczywiste możliwości, by pomóc pani B... Catherine... Lucy, masz może jakieś podejrzenia, dokąd mogła się udać? Czy ma jakichś znajomych, do których mogła się deportować?

Czarodziej
I won’t let you down
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziejka nie wysoka, może zginąć w tłumie, ale jej nie lekceważ. Gdy jednak zobaczysz jej pełen uroku, życzliwy uśmiech na pewno go nie zapomnisz! Aby poznać Lucy musisz ją spotkać!

Lucy Longbottom
#7
03.10.2023, 21:45  ✶  
Lucy usiadła z Giovannim i Bobem na ławce w parku. Nie zadawała pytań. Zamieniła się w słuch i czekała, aż zrobi to Gio i tak było w istocie. Była cierpliwa, ale i ciekawa, czy ów mężczyzna może dostarczyć im jakichś istotnych w tej sprawie informacji. Hm… O piątej rano, na dworcu Kings Cross, kobieta w piżamie. Pewnie była zagubiona. Po ucieczce, którą umożliwił jej broniący ją Auror musiała być zdezorientowana. Uciekała po prostu przed siebie. W takim stroju, nawet o tak wczesnej godzinie, musiała wzbudzać zainteresowanie osób obecnych wtedy na dworcu. To była już jakaś informacja – wiadomo, że udało jej się uciec. Ale co dalej? Nie przyjęła pomocy od mężczyzny. W końcu trudno się dziwić. Po ataku śmierciożerców na jej kryjówkę jej zaufanie do obcych musiało być mocno ograniczone. Niemniej jednak mieli już jakiś trop. Informacja, że to była ona, miała duże prawdopodobieństwo pewności – o kobiecie pisała przecież czarodziejska prasa. Tylko ciekawe jak się tutaj dostała?
– Nie, nie mam o tym informacji, czy miała tu jakichś znajomych – odpowiedziała Lucy na pytanie Gio, a nawet gdyby o tym wiedziała, to nie powiedziałaby o tym przy osobie, którą dopiero poznała. Tak samo na razie przemilczała fakt, że kobieta nie mogła się deportować, ponieważ po prostu tego nie umiała, co wiedziała od Brenny, tym bardziej dziwne, że znalazła się tutaj tak szybko.
– Muszę się na chwilę skupić – nie powiedziała, że przesyła do Mavelle informację falami, o tym czego się na razie dowiedzieli, tak jak prosiła Brenna:
Mavelle, Catherine była widziana przez świadka na dworcu Kings Cross, około piątej rano. Na razie nie wiemy dokąd się udała. Będziemy w kontakcie.
Może i dobrze, że mężczyzna nie zdecydował się przekazać informacji bezpośrednio do Ministerstwa – wiadomo, na razie nie wiedzieli skąd pochodził przeciek o kryjówce kobiety – lepiej, żeby tą sprawą najpierw zajął się Zakon Feniksa. Lucy czekała na dalszą rozmowę mężczyzn, sama dodała, kierując się do Boba
– Czy wiesz coś jeszcze, co mogło by nam pomóc ją odnaleźć? - Była tu niedawno, więc nie było czasu do stracenia.
Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#8
04.10.2023, 12:41  ✶  

— Skoro nic na ten temat nie wiesz, to być może nie miała... A przynajmniej nikogo bliskiego, kogo dażyła zaufaniem. W tej sytuacji być może nie poszłaby do przypadkowego współpracownika.

Gio skinął głową i również się zastanowił. Gdyby on był na miejscu Catherine, co by zrobił? Jak tu się ukryć? Deportowałby się jak najdalej — to jasne. W dodatku do miejsca nie mającego nic wspólnego z czarodziejami. Jakiejś małej miejscowości. Niestety nie znali Catherine na tyle, by przewidzieć, gdzie by to mogło być.

A jeśli postanowiła zostać w Londynie? To też mogło jej się udać. Musiałaby wtopić się w tłum mugoli. Ale z początku mogła nie ułożyć żadnego sensownego planu. Chciała nie tyle się ukryć, co uciec. Być może nawet nie myślała wtedy o swojej piżamie.

— Cieżko powiedzieć... Widziałem ją może dwie minuty... Wydaje mi się, że raczej nie chciała wsiąść do żadnego z pociągów... Ale wolę nie powiedzieć za dużo, żeby też nie dawać fałszywych tropów — odpowiedział strapiony Bob.

— Czy pozwolisz mi zajrzeć do swojego umysłu? — Giovanni położył koledze rękę na ramieniu.

— Że co? Co masz na myśli...

— Legilimencja. Zaufaj mi, chcę zajrzeć tylko do tego wspomnienia.

— Oh... Oh!? No d-dobrze... Skoro trzeba...

Gio subtelnie wyjął różdżkę i wniknął w głąb umysłu Boba. Pragnął odnaleźć wspomnienie Catherine, co nie było trudne, jako że od kilku godzin obydwoje tylko o tym myśleli. Urquart chciał zaobserwować lepiej mimikę kobiety i kierunek, w którym chciała się udać. Czy miała w ręce różdżkę? Czy w ogóle widać było, czy miała ją przy sobie? Czy może spoglądała na rozkłady jazdy pociągów?

Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#9
04.10.2023, 17:58  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.10.2023, 17:58 przez Bard Beedle.)  
Fale posłane przez Lucy z pewnością dotarły do celu – wszystko poszło jak trzeba i grupa poszukiwawcza wiedziała już, że Catherine widziano w okolicach King’s Cross.
Legimencja nie należała do nieinwazyjnych form magii. Chociaż Bob wyraził zgodę na to, aby Giovanni jej użył, próbował bronić się odruchowo przed włamaniem do umysłu, co wymagało od Urquarta pełnego skupienia. Zdołał zdławić oporów i przedostać się do wspomnienia: przez chwilę przed jego oczami stanął obraz dworca King’s Cross. We wczesnych godzinach nie był aż tak zatłoczony, jak podczas szczytu, i tak jednak kręciło się tam sporo ludzi. Zmęczeni podróżni, którzy wysiadali z nocnych pociągów lub wybywali w poranną podróż. Pracownicy spod Londynu, docierający tutaj do pracy, będący właściwie gośćmi we własnych domach… Niektóre rzeczy były zamazane, trudne do dostrzeżenia – Bob w końcu nie na wszystko zwrócił uwagę, część widoków wyleciała mu z pamięci.
Ale Catherine, która wybiegła gdzieś od strony łazienek, pozostawała doskonale widoczna.
Gio nie widział różdżki. Być może miała ją przy sobie, chociaż szanse na to pozostawały stosunkowo niewielkie, bo kobieta była ubrana w koszulę nocną – i prawdopodobnie dlatego Bob w ogóle zwrócił na nią uwagę. Nie tylko on zresztą, bo jakaś starsza kobieta z walizką obejrzała się za Barlow, a jeden z pracowników stacji po chwili wahania ruszył w jej stronę. Catherine dostrzegając to, gwałtownie skręciła, jakby nie chcąc z nim rozmawiać. Jedna z jej nóg była bosa – na drugiej miała błękitny, domowy pantofel. Na pewno nie planowała znaleźć się tutaj o tej porze, w takim stroju. Sprawiała wrażenie przestraszonej, może nawet… spanikowanej.
Przystanęła, spoglądając na rozkład pociągów i uniosła rękę, jakby sprawdzała jeden z nich, próbując zapamiętać nazwę albo godzinę odjazdu… Bob był jednak za daleko, aby zobaczyć, jaki był to pociąg…
A wtedy Bob ruszył w jej stronę. I ledwo to zrobiła, dosłownie wybiegła, by zniknąć w tłumie. Chyba kierowała się w stronę wyjścia na niemagiczny Londyn, Gio nie mógł być jednak tego pewien.
Wspomnienie rozpłynęło się.
Bob pochylił się w przód. Na jego czole perlił się pot.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (970), Giovanni Urquart (1234), Lucy Longbottom (1114)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa