• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 Dalej »
[8.06.1972] Chodź, porwę cię | Olivia, Tristan

[8.06.1972] Chodź, porwę cię | Olivia, Tristan
Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#11
20.11.2023, 09:30  ✶  
Zapewne nawet tysiąc słów by nie wystarczyło, żeby osoby postronne mogły zrozumieć ból, który w nim siedział. Dlatego ona nie pytała. Po prostu była obok i być może tylko odrobinę narzucała się mu ze swoją obecnością.
- Ciężko żeby na szybko doprawić farsz, ale może jakiś sos... - zmarszczyła brwi, czytając co napisał na kartce. No tak, zapomniała o sosie. Trudno, już zjadł i wyglądało na to, że mu smakuje: następnym razem będzie mądrzejsza i będzie pamiętać. Powróciła na chwilę spojrzeniem do świetlików, a potem znowu do Tristana. - Wiesz, przeszło mi ostatnio przez myśl, żeby je złapać do słoika. Bardzo ładnie by wyglądały przy łóżku, na szafce nocnej.
Zaczęła, poprawiając się na kocu. Z reguły plotła głupoty, ale tym razem chciała podzielić się ważną lekcją, które dało jej życie.
- Ale przypomniałam sobie, że za dzieciaka złapałam motyla do słoika. Nawet go nie zakręciłam tylko zablokowałam otwór gazą, żeby motyl się nie udusił. A i tak następnego dnia był martwy. Nie wiem czy one krótko żyją, czy ja zrobiłam coś nie tak, ale wtedy postanowiłam że już nie będę łapać owadów. Są piękne takie jakie są, w swoim naturalnym środowisku - uśmiechnęła się do własnych myśli. Teraz podejrzewała, że motyle po prostu krótko żyją, ale wtedy to była dla niej prawdziwa tragedia. Była w końcu dzieckiem i nie rozumiała pewnych rzeczy. Gdy przeczytała, że Tristan nie wie więcej o świetlikach, nie wyglądała na zawiedzioną. Po prostu przyjęła ten fakt do wiadomości. Podniosła się jednak do siadu i sięgnęła do kieszeni. Mieli jeszcze trochę czasu, zanim Ward nie zniknie w drugiej pracy. Ten czas kurczył się w zatrważającym tempie, większość z niego zmarnowali na dojście tu.

Olivia wyciągnęła z kieszeni małe zawiniątko. Przedmiot w materiałowej, malutkiej chustce. Chwilę się wahała, a potem ostrożnie podała go mężczyźnie.
- Gdy zobaczyłam na wystawie, od razu pomyślałam o tobie. Poprosiłam by wygrawerowali, jest jedyny w swoim rodzaju - uśmiechnęła się lekko, nieco z zawstydzeniem. Jej policzki pokryły się rumieńcem ekscytacji, jak zwykle gdy nie mogła zapanować nad emocjami. Dlatego też gdy podała mu zawiniątko, odwróciła głowę z powrotem w stronę świetlików. W materiale znajdowała się malutka metalowa koperta jak od listu. Można ją było otworzyć: w środku była metalowa karteczka, na której starannie wygrawerowano runę, mającą przynosić szczęście. Całość znajdowała się na niewielkim kółku, mógł przewlec przez nie łańcuszek lub po prostu do czegoś przyczepić. - Pomyślałam, że skoro już cię karmię, to przydałoby ci się trochę szczęścia, żeby przeżyć.
Roześmiała się. A jeśli teraz po pójściu do drugiej pracy zwróci to, czym go nakarmiła, to najzwyczajniej w świecie zrzuci to na teleportację. Sama rzygała po niej jak kot i to za każdym razem. Czarodzieje nie powinni poruszać się w sposób, który wywracał żołądek do góry nogami.
Czarodziej
Życie to sztuka, którą uprawia niewielu. Większość tylko wegetuje.
wiek
33
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
Złotnik / Kowal
Wysoki brunet, mierzący 193 cm o zielonych oczach. Ubierający się jak zwyczajni mugole, nie rzucając się w oczy. Szczupły, z dobrze zbudowaną sylwetką.

Tristan Ward
#12
21.11.2023, 01:52  ✶  

Tristanowi obecność osób trzecich, w tym tak życzliwych jak Olivia, nie przeszkadzała w jego życiu. Czuł wtedy, że ma kogoś z kim może spędzać czas. Czuł wtedy, że nie jest sam. Nawet jeżeli nie mógł z siebie wydobyć głosu, ktoś inny mówił a on słuchał. Olivia była dla niego bardzo miła, uprzejma, pomocna, a co więcej, wyrozumiała. Jego niepełnosprawność jej nie przeszkadzała. To było miłe.

Zasugerował, że jeżeli nie przyprawy, to zawsze potrawę można doprawić sobie samemu sosem. A ten także można przygotować. Ward uśmiechnął się na słowa koleżanki, dając jej moment do zastanowienia, zapamiętania, przetrawienia w pamięci, że może kiedyś spróbuje.

Temat zmienił się z jedzenia na świetliki, gdzie Olivia zakomunikowała co przeszło jej przez myśl. Zamknięcie świecących owadów w słoiku nie było złym pomysłem, ale nieprzyjemnym dla samych owadów. To jak zamknięcie w klatce, z której nie możesz wyjść. Musiałby na pewno mieć zapewniony pokarm i napojenie.

Słuchał dalej, jak wspomniała z czasów dzieciństwa, kiedy zamknęła motyla w taki sposób, a on i tak umarł na kolejny dzień. Nic dziwnego, że został oddelegowany od swojej społeczności i na dodatek skazany na głodówkę. Chcąc jej na ten temat coś powiedzieć, odwrócił kartkę notesu, napisał:

"- Motyl jak każdy inny owad i żyjące stworzenia, tak jak my potrzebuje pożywienia i napojenia. Prawda, że żyją krótko. Ale może Twój nie miał zapewnionego jedzenia i picia? Słoik to też ograniczenie ruchu. Dobrze, że więcej tego nie robiłaś."
Motyle żyją krótko. Od czasu wyklucia z kokonu, szukają już partnerów i aby wydać potomstwo. Te piękne stworzenia przyciągały oczy każdego, kto lubił naturę. O nich akurat Tristan wiedział trochę więcej niż o świetlikach. Pokazał Olivii to co napisał, podświetlając różdżką. Widząc że chyba zawiódł ją brakiem większej wiedzy na temat świetlików, chyba obrał sobie za cel poczytać o nich w jakiejś bibliotece.

Gdy nastała chwila ciszy, Tristan sam skupił widok na świecący chaotycznie krzak. Obserwowanie świecących punkcików było relaksujące. Słysząc w pewnym momencie słowa Olivii, Tristan spojrzał na nią a po chwili na owinięty przedmiot, jaki trzymała. Zaskoczyła go. Że zaniemówił. Nawet jak nie mówił. Odebrał od niej pakunek, raz jeszcze spojrzawszy na jej twarz, która pokryła się rumieńcem. Nie mogło mu się to wydawać. Mężczyzna rozwinął podarek, którym okazała się być metalowa koperta. Pierw obejrzał dokładniej , a następnie otworzył. To co ujrzał, mocno go zaskoczyło. Runa szczęścia. Wtedy Olivia wyjaśniła, jakby to dotyczyło faktu z przynoszonym przez nią jedzeniem. Sam się zaśmiał, spojrzawszy na nią rozbawiony. Lecz z jego uśmiechu, nie było nic słychać. W języku migowym jej podziękował. To cenny dla niego prezent. Schował runę do koperty a tę zawinął z powrotem w materiał. Ten gest sprawił, że na jej urodziny musi się naprawdę postarać z prezentem.

Córka koleżanki twojej starej
Powinni wynaleźć kamizelki ochronne na duszę, nie tylko na ciało.
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Wytwórca eliksirów
Rude proste włosy, obcięte za ramiona, rozwiane. Piegowaty nos. Niebieskie oczy. Drobna, raczej szczupła, wiecznie roześmiana, rozgadana. Niska, mierząca zaledwie 160 cm wzrostu.

Olivia Quirke
#13
21.11.2023, 11:37  ✶  
Sos… W sumie też mógł być inny. Na przykład jeden ostry, a drugi łagodny, i każdy może sobie wybrać ten, który woli. To było w sumie logiczne. Zapamięta to i następnym razem coś kupi. Bo na ukręcenie własnego sosu nie miała zadatków - mogła aspirować do osoby, która nie otruje jedzeniem, lecz ten poziom wtajemniczenia był jeszcze daleko przed nią.

- Miał kwiatek, one jedzą pyłek, prawda? - zmarszczyła brwi, bez problemu odczytując pismo Tristana. Albo pisał wyraźnie, albo miała do tego talent, ewentualnie już się przyzwyczaiła do tego zawijasów. - Ale mniejsza, nie będę już próbować. Nie powinno się ich zamykać.

Odetchnęła z ulgą, gdy się zaśmiał i podziękował. Bała się, że mu się nie spodoba. Zawsze się tego bała, obojętnie czy dawała mamie kwiaty, czy komuś bliskiemu drobny upominek.
- Podobno takie talizmany działają wtedy, kiedy ktoś ma dobre intencje. Nie żebym wierzyła w runy i wróżby, ale wiesz co mówią - lepiej dmuchać na gorące - kolejne przekręcenie powiedzenia, ale chyba nawet nie zwróciła na to uwagi. Powoli zbliżał się koniec bezpiecznego czasu, gdy Tristan mógł się jeszcze przyszykować do pracy. Olivia rzuciła jeszcze tęskne spojrzenie w stronę świetlików, Ale sama zostawać tu nie zamierzała. Nie była głupia i wiedziała dobrze, że okolica była tylko pozornie bezpieczna. Już nigdzie nie było w pełni bezpiecznie, tak prawdę mówiąc. - Jak jedziesz do Hogsmeade? Fiuu, teleportacja? Swoją drogą - jeśli zwrócisz to co ci przygotowałam, to będzie wina teleportacji. Zawsze mówiłam, że nie powinno się w ten sposób podróżować, to podrażnia żołądek i źle wpływa na trawienie.
Tere-fere. Gdyby tylko mogła, już nigdzie by nie chodziła pieszo.
Czarodziej
Życie to sztuka, którą uprawia niewielu. Większość tylko wegetuje.
wiek
33
sława
III
krew
mugolak
genetyka
—
zawód
Złotnik / Kowal
Wysoki brunet, mierzący 193 cm o zielonych oczach. Ubierający się jak zwyczajni mugole, nie rzucając się w oczy. Szczupły, z dobrze zbudowaną sylwetką.

Tristan Ward
#14
21.11.2023, 22:38  ✶  

Motyl miał kwiatka. To była dopiero zagadka, dlaczego ten motyl nie przeżył kolejnego dnia. Może to były jego ostatnie dni? Kwiatek nie miał wystarczająco pyłku, aby motyl mógł się posilić? W każdy razie ważne, że Olivia już wtedy stwierdziła, że nie będzie tak męczyć drobne zwierzątka. Temat ten mogli zakończyć. Powiedziała, że nie będzie tego już robić. Przyjemnie obserwuje się małe stworzenia w naturze, dziko żyjące.

Przedmiot jaki mu podarowała, był dla niego cenny. Nie ze względu na symbolikę runy i to, z czego została wykonana blaszka, ale od kogo otrzymał. Schował do kieszeni, chcąc to chronić jak swój skarb.
"- Chyba, dmuchać na zimne". Poprawił ją w języku migowym, pokazując w gestykulacji dłoni i palców. Krótkie słowa, mógł tak przedstawiać. Dłuższe zdania, lepiej było napisać, aby Olivia zrozumiała co chciał powiedzieć. I tak cieszył się, że podstawy odczytywania języka migowego szybko pojmowała. To nawet i jemu ułatwiało komunikację.
A czy Tristan wierzył we wróżby i runy? Póki co, uwierzył że istnieje klątwa.

Bardzo przyjemnie spędzali ze sobą czas wolny, ale niestety Tristan musiał zbierać się do pracy. Nie ukrywane, że szybciej będzie mu się tam dostać przez teleportację. Wstał z koca, pomógł jeszcze te rzeczy poskładać i oddać Olivii. Gdy ją słuchał, zastanowił się nad czymś. Było późno, wiele dzielnic w miastach nie było bezpiecznych. Na wzmiankę o tym, aby zwalić winę na teleportację, w przypadku dolegliwości żołądkowych, uśmiechnął się.

"- Mam stalowy żołądek. Nie przejmuj się. Do Hogsmeade udam się teleportacją. Będzie szybciej. Mógłbym Cię najpierw odprowadzić do domu. Zgoda?"
Napisał w notesie, zanim schował go do drugiej kieszeni. Pisanymi słowami nie wyrazi emocji, ale spojrzał na nią z troską i prośbą, aby się zgodziła. Chciał mieć pewność, że Olivia dotrze do domu bezpiecznie. Jeżeli się zgodziła, Tristan z uśmiechem ją odprowadził do Dziurawego Kotła a tam już na ulicę Pokątną. Łatwiej było mu wtedy udać się przez teleportację do Hogsmeade. Pożegnali się i podziękował jej za dzisiejsze spędzenie czasu.

Do pracy zdążył na styk. Umiejętność teleportowania się była cudem. Przez długie godziny tworzył broń na zamówienie, nawet jako eksponaty, bo ktoś dla kogoś chciał dać w prezencie. Zdobienia, runy i tak dalej. Kiedy zbliżał się koniec pracy, Tristan dopiero odczuł iż wzięły go mdłości. Nie takie, aby miał zaraz wymiotować. Jakoś ciężej na żołądku mu się zrobiło. Westchnął, przypominając sobie, co wcześniej jadł. Wiedział, co mogło mu trochę zaszkodzić. Wytrwał do końca pracy i wrócił do siebie, gdzie od razu zrobił ziołową herbatę. Olivii nie zamierzał nic mówić. Nie chciał jej martwić.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Olivia Quirke (3222), Tristan Ward (3005)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa