• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[30 czerwca 1972] Jeździec bez głowy

[30 czerwca 1972] Jeździec bez głowy
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#1
08.11.2023, 20:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.12.2024, 10:45 przez Baba Jaga.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Stanley Borgin - osiągnięcie Badacz tajemnic I

Mogłoby się wydawać, że wszystko już się zaczęło układać. Beltane minęło, część osób pewnie już o nim zapomniała i trzeba było żyć dalej. Stanley też mógłby przysiąść, że wszystko jest już w porządku, a mały prezent podarowany Harper Moody tak się jej spodobał, że aż zaniemówiła z wrażenia i była w takim szoku, że nie zamierzała dociekać kto go sprezentował... no szkoda, że akurat tak nie było. Maj jak i ponad połowa czerwca napawały optymizmem, aż do dzisiaj, kiedy to Poppy Vance postanowiła udać się na małą pogawędkę do szefowej Aurorów.

W zwykłej pogawędce nie ma przecież nic złego, czyż nie? No w tej akurat tak, ponieważ to nie była zwykła pogawędką, a tak zwane spełnienie swojego obowiązku służbowego (lub w innych kręgach nazywane słowem zaczynającym się na "k", a kończącym na "apuś") przez tę niewyróżniającą się od innych funkcjonariuszek. Dopóki Moody nie zasłoniła swojej rolety, wszystko wskazywało na to, że nie jest zła ani nic - a już na pewno nie była jakaś zła nadprogramowo, wszak zła to była codziennie albo przynajmniej dawała takie odczucie.

Stanley palił sobie papieroska w najlepsze, aż tu nagle opadły rolety niczym kotary w jakimś teatrze i chyba trzeba było zacząć bić brawa na ten piękny spektakl... ale chyba nie tym razem bo nikt inni nie kwapił się aby to zrobić. Nie minęło kilka minut, a do środka weszło dwóch funkcjonariuszy i wypadło jeszcze szybciej, niż się tam znaleźli. Czym prędzej ruszyli do biurka Borgina, a on tylko podniósł na nich wzrok i po chwili opuścił, wracając do swojego raportu. Zdawał sobie sprawę, że idą do niego - taki obrali kurs i tylko inne biurka zmuszały ich do wymijania czy chodzenia slalomem. Czy się tym przejął? Może trochę ale nadal palił w spokoju papierosa, chociaż każdy kolejny krok ich butów brzmiał coraz bardziej jak młotek sędziego. Jedzie pociąg, złe wagony do więzienia wiozą mnie... pomyślał, gasząc papierosa i jakby nigdy nic, sięgając po nowego.

Kiedy dwóch służbistów znalazło się przy jego biurku, podniósł swój wzrok na nich - Mogę w czymś pomóc panowie? - zapytał retorycznie mimo tego, że znał odpowiedź i brzmiała ona "TAK". Nie zamierzał się z nimi bić, kłócić czy uciekać, a współpracować. Jako, że miał z nimi raczej gdzieś pójść - zrobił to bez żadnego buntu i słowa sprzeciwu. W końcu wszystko można jakoś wyjaśnić, czyż nie?


@Eutierria


"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Czarodziejska legenda
Wilderness is not a luxury but a necessity of the human spirit.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodzieje dążą do zatarcia granicy pomiędzy jaźnią i resztą natury, wchodząc tym samym na wyższe poziomy świadomości. Część z nich korzysta do tego z grzybów, a część przeżywa głębokie poczucie spokoju i połączenia podczas religijnych obrzędów i rytuałów. Ostatecznie jednak ciężko opisać najgłębsze wewnętrzne doświadczenia i uznaje się, że każdy z czarodziejów odczuwa je na swój sposób. Zjawisko to nazywane jest eutierrią.

Eutierria
#2
13.11.2023, 02:24  ✶  
Atmosfera na piętrze momentalnie zgęstniała, ale był to dopiero ten pułap, który świadczył o zwyczajnej, ludzkiej nudzie - działo się coś ciekawego, toteż śledzili to wszyscy mający biurko dostatecznie blisko cichego, trzymającego się zwykle na uboczu Brygadzisty. Dlaczego to akurat Stanley został pokierowany do gabinetu ze złotą tabliczką i dlaczego właściwie eskortowała go tam dwójka ludzi, skoro w normalnych warunkach wszyscy wysyłali sobie papierowe samolociki? Ciekawość była rzeczą bardzo ludzką, nie można było winić nikogo za nachalne wpatrywanie się w Borgina podchodzącego do sytuacji „na luzie”. Próbowali skojarzyć, czy zawsze taki był, czy jednak blefował, bo mówiąc kolokwialnie - będąc w jego sytuacji, większość by się momentalnie zesrała i poszła tam z podkulonym ogonem, bo to morowe powietrze budowało klimat opiekunki domu zapraszającej do siebie na pięterko, żeby spuścić komuś manto za utratę żałośnie wysokiej ilości punktów.

- Harper powiedziała, że mamy cię przynieść - powiedział jeden z nich, a drugi uniósł brwi i spojrzał na Stanleya z góry, ale nie pełen gniewu, tylko tak zwyczajnie, po ludzku skołowany. - Co żeś ty odjebał? - Zapytał wprost, nie szarpiąc Borgina w żaden sposób, bo skoro się nie zamierzał wyrywać, to po co miał to robić. Drugi, widząc, że delikwent nie stawia żadnego oporu, znalazłszy się przy drzwiach, skinął do niego głową i odszedł w stronę punktu pocztowego. Dopiero teraz przyszło ci zauważyć, że trzymał w dłoni zapieczętowaną, czerwoną kopertę. Poszedł nadać coś w imieniu swoim lub (to było tylko twoje podejrzenie) Moody.

Gabinet szefowej biura wyglądał jak zawsze. Wliczając w to ją chodzącą z boku na bok. Była wyraźnie zirytowana, ale przez ostatnie dwa miesiące był to stan permanentny. Powiedzieć, że jej się nie układało, to było przecież potraktowanie sprawy dosyć łagodnie. Porażka Beltane. Odcięta głowa bez nadawcy. Kuzynka tkwiąca w Lecznicy Dusz, niepotrafiąca funkcjonować bez otaczających ją lekarzy. Śmierć Derwina Longbottoma...

- Siadaj. - Najwyraźniej zamierzała darować sobie normalne powitanie. Odsunęła mu krzesło naprzeciwko biurka z ciężkiego drewna i nawet raczyła wybrać się w podróż naokoło, żeby znaleźć się po drugiej stronie, ale sama nie usiadła. Nawet mimo tego, że miała na sobie buty na obcasie. Nie wspomniała też nic o Poppy Vance. - Poprosiłam Moonów, żeby cię przyprowadzili, bo muszę zadać ci kilka pytań, Stanley. - Mówiła bardzo szybko, ale nie było to nic nadzwyczajnego - Harper po prostu tak się wysławiała - jakby się gdzieś wiecznie spieszyła. - O zeszły kwartał. - Ewidentnie cię obserwowała, tym takim irytująco wnikliwym spojrzeniem chcącym wyłapać pierwszą reakcję, jaka wyleje się na twoją twarz.

@Stanley Andrew Borgin
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#3
14.11.2023, 23:33  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.11.2023, 23:37 przez Stanley Andrew Borgin.)  

Każdy mógł zgrywać chojraka czy nawet cwaniaka dopóki nie przekroczył magicznej bariery w postaci biura Harper. I pomyśleć, że problemu by nie było gdyby tylko ktoś skupił się bardziej na rzucaniu czarów podczas Beltane zamiast gubienia i poszukiwania własnej różdżki. Niestety nie można było mieć wszystkiego, a uwarzone piwo, należało wypić.

Ciężko westchnął na słowa jednego z nich. Nie było to oczywiście żadnym zaskoczeniem - raczej nikt nie sądził, że wychodząc z biura Moody można było powiedzieć, że sam Lord Voldemort kazał kogoś przyprowadzić... chociaż w tym momencie mogłoby to być na rękę - Nie wiem... - odparł spokojnie, nie wiedząc w sumie dlaczego. W zasadzie powinien się co najmniej trochę zestresować, wszak wołała go do siebie osoba, którą miał czelność potraktować cruciatusem podczas pamiętnego wieczora - Ale zaraz się dowiem - dodał, idąc wraz z dwójką mężczyzn. Może to nadal działała nikotyna, która przyjemnie rozprowadzała się po całym ciele? Ciężko było stwierdzić. Im bliżej biura się jednak znajdowali, tym bardziej czuł jak serce bije mu niczym jakiś młot ale nadal starał się zachowywać normalnie. W tym momencie ten cały list go nie obchodził. Jego zawartość na pewno była ciekawa ale musiał się skupić na rzeczach ważniejszych.

Stanley poprawił swój mundur jakby to miało cokolwiek zmienić, zapukał lekko w drzwi i po chwili wszedł do środka pomieszczenia - Dzień dobry - przywitał się mimo wszystko, rozglądając po całym środku. Sam nie bywał tu zbyt często i nie rozchodziło się  o to aby podziwiać jak ładnie było tutaj wystrojone. O nie, nic z tych rzeczy. Rozchodziło się tylko i wyłącznie o próbę wybadania sytuacji czy atmosfery - Rozumiem - odparł, zajmując miejsce które zostało mu przygotowane przez swoją niedoszłą szefową. Poprosiłam? Ciekawe. Wypadli stąd jakby mieli mnie co najmniej rozszarpać - O zeszły kwartał...? - powtórzył, unosząc brew do góry. Borgin był przekonany, że jego rozmówczyni przeszywa go swoim wzrokiem, a nawet jak tego nie potrafiła robić to i tak miał wrażenie, że tak właśnie było - Wszystkie raporty czy dokumenty oddałem chyba w terminie... Jeżeli któryś się nie zgadza albo nie złożyłem go w czasie to zapewniam, że do końca tygodnia to się zmieni i wszystko poprawię - dodał od siebie, podpierając się twarzą o dłoń. Starał się utrzymywać kontakt wzrokowy ze swoją rozmówczynią, nawet pomimo faktu, że miała w sobie coś co odrzucało od tego. Dużo prościej było jej patrzeć prosto w oczy w masce i Śmierciożerczej szacie.

Czekając na odpowiedź od Moody zaczął się zastanawiać czyja zemsta mogłaby być w razie czego gorsza. Dożywocie w Azkabanie czy potraktowanie criuciatusem lub avadą przez zwolenników drogi, którą sam przecież popierał. Nikt raczej na co dzień nie myślał o zdradzie ale jak zaczynało się palić pod nogami... no cóż. Wszystko wchodziło wtedy w grę.


@Eutierria


"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Czarodziejska legenda
Wilderness is not a luxury but a necessity of the human spirit.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodzieje dążą do zatarcia granicy pomiędzy jaźnią i resztą natury, wchodząc tym samym na wyższe poziomy świadomości. Część z nich korzysta do tego z grzybów, a część przeżywa głębokie poczucie spokoju i połączenia podczas religijnych obrzędów i rytuałów. Ostatecznie jednak ciężko opisać najgłębsze wewnętrzne doświadczenia i uznaje się, że każdy z czarodziejów odczuwa je na swój sposób. Zjawisko to nazywane jest eutierrią.

Eutierria
#4
27.11.2023, 02:29  ✶  
W jej spojrzeniu ciężko było odczytać cokolwiek poza chaotycznością. Stanley widział w niej dokładnie to samo co podczas Beltane - w jej aparycji wybrzmiewało spłoszone zwierzę. To już nie był silny ból, który zinterpretował wtedy jako potrzebę personalnej vendetty, to była jakaś taka... nieobecność. Jakby coś ją gryzło, odpływała myślami gdzieś indziej.

- Mhm, panie Borgin, o zeszły kwartał. Precyzując - o przełom kwietnia i maja. - Spoglądała na niego niby to swobodnie, nawet z lekkim uśmiechem, ale to własnie był jasny znak, że coś było nie tak - bo ona się wiecznie wszędzie spieszyła, nie musiała robić podchodów kiedy nic się nie działo. Była doświadczoną Aurorką, ale w tym przypadku nie wyszło jej to wszystko tak dobrze, jakby mogło. - Nie był pan przydzielony do patrolu na Beltane, był pan wtedy w Biurze, prawda? Pamięta pan w jakich godzinach? - Tak naprawdę nie musiałeś tego pamiętać, bo wpisywaliście się wszyscy na listy obecności, ale chociaż było to już miesiąc temu, to ciężko było nie pamiętać tego dnia dosyć wyraźnie. - Ciężki temat dla nas wszystkich - zaczęła, chyba chciała, aby zabrzmiało to nonszalancko, ale wyszło bardzo drętwo - ale potrzebuję, żeby się pan bardzo dobrze skupił i spróbował odtworzyć te dni w swojej pamięci, a następnie podzielił się ze mną tym, co zaobserwował w Biurze.

Po gabinecie poniósł się dźwięk stukania butów na obcasie. To Harper zdecydowała się na charakterystyczne, nerwowe chodzenie wzdłuż biurka, nieodłączny element chaotycznego charakteru wiecznie mówiącej za szybko kobiety.

Ale do ciebie dotarło już, że nie mogła cię zatrzymać. Istniały dwie potencjalne ścieżki. Pierwsza - kupowała sobie teraz czas, kiedy jeden z Brygadzistów wysyłał gdzieś tajemniczą kopertę. Druga - zbierała teraz od ciebie informacje, które chciała porównać z innymi zebranymi przez służby i potencjalnie tymi, jakimi chciała zebrać w przyszłości, w trakcie oficjalnych przesłuchań. Nie można było przecież aresztować kogoś po mglistym zeznaniu jednej osoby, ale można było wystawić na przykład nakaz zbadania sprawy szerzej. Wszelkiej maści nakazy przetrzepania komuś domu lub tymczasowego ograniczenia wolności wystawiała właśnie ona... No, ona albo Bones, ale on raczej nie miał tutaj większego znaczenia.

@Stanley Andrew Borgin
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#5
05.12.2023, 00:38  ✶  

Stanley przejechał dłonią po swojej brodzie w zastanowieniu. To przecież było takie trudne pytanie, czyż nie? Zeszły kwartał, 1 maja, Beltane? No gdyby tylko pamiętał co tam się wtedy działo... A nie, wróć. Pamiętał. Bardzo dobrze pamiętał ale w chuja cięcie, też zajęcie.

- Hmm... Przełom kwietnia i maja... - powtórzył po Harper. Co się tak szczerzysz... pomyślał od razu ale nie odważył się, aby powiedzieć jej tego wprost. Widział na własne oczy co robiła z kastetem w dłoniach i wszystko wskazywało na to, że wcale nie potrzebowała go do tego, aby wymusić na kimś wizytę u dentysty - Prawda. Nie byłem przypisany do patrolu. Miałem dyżur w biurze - zgodził się, potwierdzając słowa Moody - W jakich godzinach? Nie jestem do końca pewny w tym momencie... Trzeba by sprawdzić na liście obecności... Ale jeżeli mnie pamięć nie myli to wydaje mi się, że gdzieś do 16... Maksymalnie 17 - stwierdził bez większego trudu. W końcu mówił tak jak był, a przynajmniej robił to na razie - Tragedia jakich mało - dodał od siebie po słowach szefowej Aurorów, kiwając przy tym głową na zgodę. Wielka tragedia...

- Z wielką chęcią pomogę... Zrobię co w mojej mocy pani Moody. Ale muszę wiedzieć co mam próbować sobie przypomnieć... Jakich szczegółów mam się doszukiwać... - odparł - Każdego dnia się bardzo dużo dzieje, dziesiątki jak nie setki ludzi się kręci po biurze. To prawdziwy natłok informacji - wytłumaczył. Stanley przecież nie miał pojęcia o co może jej chodzić.

Za to chodziła za nim wielka chęć na papierosa. Niby to po spotkaniu Brenny miał chęć wypalić paczkę ale trzeba było przyznać, że siedząc u Harper, chciał ich wypalić z osiem. Borgin przetarł dłonie, wszak nie miał co innego z nimi zrobić. Nie mógł sięgnąć po buszka, a uzależnienie zaczynało dawać o sobie powoli znak - Czy chodzi o jakąś konkretną datę? Może tak będzie mi prościej czegoś odszukać w pamięci? - zapytał, chcąc się dowiedzieć o której dzień jej może chodzić. Nie widząc innej możliwości, aby zająć swoje dłonie, zaczął gładzić się po brodzie, symulując swoje szare komórki do "ciężkiego" wysiłku.




@Eutierria


"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Widmo
Wit Beyond Measure Is Man's Greatest Treasure.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarownica czystej krwi; jedna z czworga legendarnych założycieli Hogwartu. Posiadaczka słynnego diademu, obdarzającego niezwykłą mądrością.

Rowena Ravenclaw
#6
12.12.2023, 22:39  ✶  
Fizycznie znajdowała się na wyciągnięcie ręki Stanleya. Mógł wyczuć zapach jej perfum, dojrzeć pot perlący się na jej skórze i bruzdę na jej czole, gdy marszczyła brwi. Mentalnie jednak była w innym miejscu; może w przeszłości, analizując każde słowo, każdy najmniejszy znak od wszechświata, że posłany uśmiech jest tym ostatnim i że powinna pozwolić mu całować ją dłużej, a może myślami wybiegła już w przyszłość, rozważała potencjalne odpowiedzi, tworzyła w głowie algorytm odpowiedzi.

Pokiwała głową, lecz Stanley nie mógł być pewien, czy zrobiła to, by zachęcić go do dalszego mówienia, czy też przytakiwała w myślach wersji, która zrodziła się w jej głowie.
— Czy jest pan w stanie przypomnieć sobie wydarzenia z trzydziestego kwietnia oraz pierwszego maja? — zapytała, zatrzymując się wreszcie. Oparła się biodrem o blat biurka i spojrzała mężczyźnie w oczy — Mam na myśli, czy może widział pan tego dnia, kto dostarczał pocztę lub kręcił się w biurze, pomimo tego, że nie powinno go tam być?

Zacisnęła usta, jakby chciała zapytać go o coś jeszcze, jednak w porę się powstrzymała. Dowody były niejasne, zaś sam Borgin cieszył się zbyt dobrą reputacją w Ministerstwie, by bezpośrednio rzucać pod jego adresem tak poważne oskarżenia. Pomimo dławiącej rozpaczy Harper była w stanie wykrzesać z siebie nadzieję, że być może jest jakieś logiczne wytłumaczenie. Nie wykluczała, że w tej układance mógł istnieć jeszcze jeden brakujący puzzel, którego dostraczy jej właśnie Stanley?

W gabinecie zapadła cisza. To, jakimi słowami zostanie przerwana, będzie mieć kluczowe znaczenie dla rozwoju tej sytuacji.

@Stanley Andrew Borgin

Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#7
24.12.2023, 15:13  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.12.2023, 15:13 przez Stanley Andrew Borgin.)  

Ewidentnie nie była to typowe spotkanie na kawkę, wszak tej nawet nie było podanej przy stole. Do najprzyjemniejszych rozmów to ona nie należała, zwłaszcza kiedy należało zważać na słowa i starać się rozgryźć drugą osobę. Stanley był na ziemi, tutaj. Nie wybiegał z dala w przyszłość, bo nie miał pojęcia jak to się dla niego zakończy.

- Hmmm... Trzydziesty kwietnia oraz pierwszy maja... - powtórzył po Harper, skupiając pełnie swojej uwagi na jej własnej osobie - Nic nie przykuło mojej uwagi i nic nie wzbudziło moich podejrzeń. W końcu też... Nie patrzę cały czas czy ktoś coś przynosi, czy ktoś się nie kręci... Mamy swoje obowiązki do wykonania przecież - wyjaśnił bez zawahania - Obawiam się więc, że nie mogę w tej kwestii za dużo powiedzieć bo po prostu nie posiadam wystarczająco dużo informacji - dodał, kładąc dłonie na blacie, aby następnie stuknąć parokrotnie palcami - Bardzo chciałbym pomóc ale nie bardzo mam jak w zaistniałej sytuacji - stwierdził, opierając się plecami na krześle - Może mogę inaczej pomóc, niż tak? Istnieje taka możliwość? - zaproponował. W końcu mógł się przydać w innej kwestii, skoro tutaj "nie miał" żadnej wiedzy. Czy nie grali z Harper do jednej bramki? Czy nie chcieli ująć tego, który był odpowiedzialny za to wszystko co wydarzyło się na Beltane? Oczywiście, że chcieli - byli funkcjonariuszami, pilnowali bezpieczeństwa, służyli, chronili i pomagali społeczeństwu. Tak przynajmniej było kiedy przywdziewali swoje mundury, a kiedy je zdejmowali? No cóż... tutaj sprawa wyglądała całkowicie inaczej, niż można byłoby się spodziewać.

Borgin zdawał sobie sprawę, że to co powiedział nie było prawdą ale musiał się trzymać swojej narracji, którą przyjął na to spotkanie - najpierw próba kłamstwa, a dopiero później ewentualne powiedzenie prawdy, taka była kolejność rzeczy. Tylko czy to brzmiało wystarczająco przekonująco dla Moody? I czy to wystarczyło, aby był w stanie ujść stąd jako jeszcze wolny człowiek?


@Eutierria


"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Widmo
Wit Beyond Measure Is Man's Greatest Treasure.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarownica czystej krwi; jedna z czworga legendarnych założycieli Hogwartu. Posiadaczka słynnego diademu, obdarzającego niezwykłą mądrością.

Rowena Ravenclaw
#8
09.01.2024, 01:11  ✶  
To prawda, że nie uraczyła go kawą, lecz szybko się zreflektowała i sięgnęła do szuflady biurka, z której następnie wyjęła metalowe pudełko, z którego zdjęła wieczko i podsunęła je Stanleyowi. W środku znajdowały się świeże maślane ciasteczka w kształcie serduszek.

— Skusi się pan? — zapytała, po czym - bez względu na to, czy Stanley się poczęstował, czy jej odmówił - postawiła pudełko na biurku w zasięgu jego ręki. Sama oparła się biodrem o blat i sięgnęła po jedno z ciasteczek; trudno jednak powiedzieć, czy z chęci pokazania mu, że łakocie wcale nie są zatrute, czy dlatego, że Harper miała taką zachciankę. Być może z obu tych powodów, trudno bowiem było odgadnąć, co siedzi w jej głowie. — Przez nawał pracy człowiek zapomina zabrać ze sobą drugie śniadanie i później trzeba improwizować — posłała mu uśmiech; pozornie ciepły, ale wciąż nieobecny, tak zupełnie do niej niepodobny. Zjadła ciastko. I drugie. I trzecie. 

A potem, słysząc jego słowa, westchnęła jedynie, strzepała zagubione okruszki z dekoltu i wróciła na swoje miejsce.

— Jest pan pewien? — rzuciła mu badawcze spojrzenie, jakby szukała w jego mowie ciała czegokolwiek, co mogłoby sugerować, że ma do tamtych wydarzeń emocjonalny stosunek — Panie Borgin, to, co teraz powiem, nie może wyjść poza próg tego gabinetu. Ufam jednak, że potrafi pan zachować dyskrecję.

Kiedy mówiła, bezustannie podbierała z pudełka ciastka, jedno po drugim, więc wszystkie jej wypowiedzi były przerywane cichym chrupaniem. Wreszcie splotła dłonie w koszyczek i odkaszlnęła.

— Podczas Beltane mieliśmy bardzo niepokojący incydent z pocztą. Zabójca - niewątpliwie związany z terrorystami, którzy napadli na Polanę Ognisk - przesłał nam dobitny dowód swej zbrodni. Nie wiemy, czy była to groźba, czy też próba odwrócenia naszej uwagi, ale mam nadzieję, że rozumie pan, jak bardzo delikatna jest ta sprawa. Może pomogę odświeżyć pańską pamięć...

Pochyliła się w stronę Stanleya. Nie uśmiechała się, ale też nic nie wskazywało na to, żeby targały nią negatywne emocje. Wyglądała jak niezmącona tafla wody - tylko jej oczy wydawały się nieobecne, jakby zasnute bielmem smutku.

— Zaprosiłam tutaj pana, ponieważ jeden z pańskich współpracowników twierdzi, że tamtego dnia widział pana przy poczcie.  Czy teraz pan sobie przypomina?

@Stanley Andrew Borgin

Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#9
21.01.2024, 21:38  ✶  

No ciasteczek to by się tutaj chyba w ogóle nie spodziewał. Prędzej jakiegoś łamania palców, może przypalania rozgrzanym do czerwoności metalem... ale wypieków cukierniczych? Szok i niedowierzanie.

- Podziękuje ale proszę się nie krępować - odparł z przelotnym uśmiechem, dalej skupiając się na tym co ma mu do przekazania. Gdyby ufał Moody chociaż odrobinę to pewnie by się skusił na ciasteczko ale tak nie. Cóż... - Ciężko się z panią nie zgodzić - przyznał jej rację bo w sumie to mówiła samą prawdę o zaistniałej sytuacji. Każdemu mogło się zdarzyć zapomnieć śniadania, a już na pewno komuś kto dostał taki ładny prezent i tylko o nim myśli.

Oczywiście, że był pewien. Miał się jej tutaj przyznać do wszystkiego? Zaczął sypać nazwiskami na lewo i prawo? Niedoczekanie - Jestem pewien - odparł krótko - Jak najbardziej. Skoro mówi pani, że nie może to wyjść poza próg tego gabinetu to tak się stanie. W końcu, jak mniemam, jest to polecenie służbowe, a ja mam zamiar je spełnić. Potrafię zachować dyskrecję - zapewnił, przyglądając jak Harper zajada sobie te smakowite ciasteczka.

Stanley słuchał jak wspomina mu o tych wszystkich rzeczach, które miały miejsce przed jak i w trakcie Beltane, a nawet to walczyli ze sobą ale ona o tym nie wiedziała - jej szkoda. Przez cały czas wypowiedzi Moody, nie odzywał się, pozwalając jej dokończyć to co chce powiedzieć.

- W pełni rozumiem powód z jakiego pani mnie tutaj zaprosiła. Lepiej wyjaśnić pewne rzeczy, niż rzucać oskarżeniami na lewo i prawo - stwierdził - Mogło tak się zdarzyć, że przeszedłem obok poczty... w końcu nie ma przecież zakazu, aby przejść obok niej kiedy się gdzieś idzie... no chyba, że zmieniły się zasady i nikt nas o tym nie poinformował - wzruszył ramionami - Wtedy przepraszam, że mogłem przejść obok i obiecuję, że więcej to się nie powtórzy - dodał, wyjaśniając to ze swojej perspektywy.



@Eutierria @Rowena Ravenclaw


"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Widmo
Wit Beyond Measure Is Man's Greatest Treasure.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarownica czystej krwi; jedna z czworga legendarnych założycieli Hogwartu. Posiadaczka słynnego diademu, obdarzającego niezwykłą mądrością.

Rowena Ravenclaw
#10
23.02.2024, 23:03  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.02.2024, 23:07 przez Rowena Ravenclaw.)  
Harper zamarła w bezruchu i przymrużyła powieki. Jedna z nich przez krótką chwilę mimowolnie zadrżała; szybko się jednak opanowała i posłała mężczyźnie szeroki uśmiech. Pozbawiony był on jednak radości. Mało tego, nie było w nim nawet cienia sympatii; sprawiał wrażenie sztucznego, przyklejonego i w ogóle nie na miejscu.

— Aha — rzekła krótko, głosem niepodobnym do własnego, bo nienaturalnie wysokim, jakby niewidzialna ręka ścisnęła ją za gardło i nie chciała wypuścić. Podniosła się z miejsca, strzepała resztki tych nieszczęsnych okruszków ze swojego ubrania na blat i zgarnęła je dłonią, a następnie wyrzuciła do kosza pod biurkiem; choć wygląd był teraz dla niej sprawą drugorzędną, tak nie lubiła, gdy coś było nie na swoim miejscu. Gdy ktoś nie był na swoim miejscu.

— A-HA — powtórzyła nieco głośniej, zaciskając ręce po obu stronach blatu, aż sklejka, z której został zrobiony, zaczęła pękać. W Harper zaszła zmiana - nie tylko pod względem jej zachowania, lecz także w środku. Jej oczy nie wyrażały już smutku i swoistej apatii, ale dosłownie zdawały się płonąć gniewem; żywym i gorącym. Gdyby spojrzenie mogło zabić, Stanley padłby bez życia.

— A pamiętasz może — wycedziła przez zaciśnięte zęby, a do uszu Borgina dotarł przy okazji charakterystyczny nieprzyjemny dźwięk zgrzytającego szkliwa — Jak chodziłeś od biurka do biurka z pocztą?

Stwierdzenie, że Moody była wściekła, było zbyt łagodnym eufemizmem. Ta kobieta była jak wulkan przymierzający się do wybuchu; naczynia krwionośne na jej twarzy, szyi oraz dekolcie gwałtownie się rozszerzyły, sprawiając, że jej skóra przybrała kolor intensywnej czerwieni. Zdawało się, że jego sprytne oraz wymijające odpowiedzi tylko ją rozsierdziły.

Wtedy też mógł dostrzec to w jej oczach; to nie były oczy człowieka. Przypominały ślepia dzikiej bestii gotowej do ataku. Wszystko w postaci Harper jawiło się nieludzkie, jakby zwierzęce. A jak powszechnie wiadomo, w przypadku spotkania z nastroszonym zwierzęciem, najbezpieczniej się wycofać...

@Stanley Andrew Borgin

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eutierria (766), Rowena Ravenclaw (1051), Stanley Andrew Borgin (2370)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa