Pogoda była cudowna. Słońce znajdowało się wysoko na niebie i grzało, bardzo mocno grzało. Zachęcało do wyłonienia się z domu. Jako, że nie miała akurat żadnego zlecenia, postanowiła wybrać się na spacer, bez szkodników, bo oba psy zostawiła w domu, z nimi zdecydowanie wolała wychodzić kiedy na ulicach nie było tłumów. Wcale nie tak łatwo było być matką dwóch szczeniaków. Na szczęście Triss ostatnio często u niej bywała i pomagała jej doglądać ferajny, co ona by zrobiła bez tej wspaniałej skrzatki!
Szła właściwie zupełnie bez celu, zbliżało się południe. Ubrana była raczej nietypowo jak na siebie, bo w sukienkę, z racji na to, że wyjątkowo nie szła dzisiaj do lasu. Długą, zwiewną, raczej w mugolskim stylu. Geraldine nie uważała za nic złego podglądanie tego, w jaki sposób nosili się mugole, ba uważała, że mają też świetne gusta muzyczne.
Gdy tak szła zupełnie donikąd natrafiła na zaułek, akurat się zatrzymała, żeby odpalić papierosa. Nie zdążyła jednak tego zrobić, bo dostrzegła dziewczynkę, raczej najpierw ją usłyszała, bo tego pisku nie zignorowałby nawet głuchy. Zainteresowała się sprawą i weszła w zaułek.
Obserwowała przez chwilę to maleństwo i zastanawiała się o co właściwie chodzi w tej całej sytuacji. Po chwili do niej dotarło. Próbowała złapać kota, szło jej to jednak raczej nieudolnie. Yaxley nie miała raczej obycia jeśli chodzi o dzieci, jednak chciała pomóc tej małej. Była w końcu myśliwą, nie powinna mieć problemu ze złapaniem kota, czyż nie?
- Mała, potrzebujesz pomocy? - Wsadziła sobie za ucho papierosa, nie zamierzała go póki co odpalać. Zbliżyła się jeszcze bardziej do dziewczynki, cóż dzisiaj nie wyglądała jakby chciała zrobić komuś krzywdę, więc nie był to najgorszy dzień na zagadywanie dzieciaków.