• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11 … 16 Dalej »
[21.06.1963] Kolor kwiatu paproci

[21.06.1963] Kolor kwiatu paproci
przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#1
07.02.2024, 10:50  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.01.2026, 12:51 przez Samuel McGonagall.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Nora Figg - osiągnięcie Badacz Tajemnic I

Czekał na ten czas, jak niedźwiedzie wyczekiwały wiosny. Dla niego życie powracało właśnie wtedy, gdy noce stawały się niemiłosiernie krótkie, a kasztany gubiły swoje kwiaty. Lecz to nie natura rozbudzała jego uśmiech, to nie ptasie trele wibrowały w piersiowej klatce. Oderwany od systemu, paradoksalnie dostroił swój kalendarz do dat i prądów szkoły, której nigdy nie dane było mu ujrzeć. Szkoły, z której w końcu wyfrunęła umiłowana przez niego kocica.

Nora była przede wszystkim jego przyjaciółką, coś, co odczuwał jako miłość i uwielbienie przyszło z czasem, gdy zdał sobie sprawę z tego jak tęsknie wypatruje jej listów, z jaką niecierpliwością czeka jej chwili wolności, którą mogła przeznaczyć na podróż do babci w Dolinie Godryka. Jego serce płonęło nadzieją, że była to też podróż do niego, do Sama z Kniei.

Z wielką radością i ulgą przyjął zaproszenie na urodzinową imprezę. Z wielką radością pił i biesiadował, sycił oczy jej roześmianą buzią i roziskrzonymi oczami, gdy tańczyła z innymi. Sam nie był zbyt dobry w tańcu, nieporadny jak krogulec na pieszo, ale w pewnym momencie i jego porwała w wir, śmiejąc się i łaskocząc go złocistym warkoczem.

– Nora… – nie miał problemu, by złapać oddech, choć mówienie i tańczenie, to było już trochę sporo. Na moment zatrzymali się na prowizorycznym parkiecie, pośród śmiechów i szybkiej przygrywki miejscowej kapeli. Kręciło mu się w głowie, alkoholowy poszum upajał równie mocno jak smak jej imienia na języku. – Czy mogę… mogę coś spróbować? – zapytał cicho, niepewnie, twarz bolała go od uśmiechu i niedowierzania, że jego dłonie mogą spocząć wokół jej talii, płonąć od wrażenia dotyku, tęsknić za bielą ukrytej pod spodem skóry.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#2
07.02.2024, 10:53  ✶  

Nadeszło oczekiwane przez wielu lato. Tym razem było inne. Zakończył się pewien etap w jej życiu. Już nigdy nie miała wrócić za mury szkoły, skończyło się dzieciństwo, chociaż, czy tak naprawdę? Teraz dopiero miało się wszystko zacząć. Miała wiele planów, wiele marzeń, do których spełnienia zbliżała się wielkimi krokami.

Udało jej się zdać wszystkie egzaminy, mimo tego, że nie była szczególnie lotna, zwyczajna Puchonka rzucona między tych wszystkich wspaniałych magów. Jak każdy miała swoje mocne i słabe strony, chociaż wydawało jej się, że nieco odstaje od reszty. Nadrabiała jedynie eliksirami, to od zawsze był jej konik i temu poświęcała największą uwagę. Nie, żeby wiązała z tym swoją przyszłość, wiedziała, że jest stworzona do mniejszych rzeczy. Do tego, do czego przygotowywała ją babcia – miała zostać cukierniczką i to o tym marzyła najbardziej na świecie.

Nie mogła się doczekać, kiedy wreszcie pojawi się w Dolinie. Nie wiązało się to wcale z tym, że miała pomagać babci w Karczmie, traktowała to raczej jako nudny obowiązek, tyle, że w Dolinie było coś więcej, ktoś kogo bardzo chciała zobaczyć. Ekscytowała się na samą myśl o tym, że wreszcie będzie tak blisko niej, na wyciągnięcie ręki, obok. Oczywiście, że zaprosiła go na swoje przyjęcie urodzinowe, które tak naprawdę miało być kolejną potupają “ U Lizzy”. Wyczekiwała odpowiedzi i bała się, że nie będzie się chciał tam pojawić, bo mogło go trochę przytłoczyć towarzystwo, jednak tak się nie stało. Pojawił się w karczmie, co spowodowało ogromny przypływ szczęścia, niczego już jej nie brakowało.

Musiała poświęcić sporo uwagi wszystkim gościom, przynajmniej na samym początku, nie, żeby nie wolała być w tej chwili gdzieś indziej. Z dala od tego zgiełku, od wszystkich ludzi, tylko w towarzystwie jednej osoby. Na całe szczęście czas pędził jak szalony, wszyscy wyśmienicie się bawili, powoli byli nieco upojeni alkoholem, więc mogła odpuścić, wreszcie mogła znaleźć się przy tym, którego towarzystwa pragnęła teraz najbardziej.

Wpatrywała się w niego błyszczącymi oczami, czuła, że stado motyli unosi się jej w brzuchu, dopiero niedawno zrozumiała, jak właściwie wygląda to uczucie i co inni mają na myśli, korzystając z tego określenia. Mimo tego, że wokół nich bawili się inni, Norka miała wrażenie, że są tutaj sami, jakby świat zatrzymał się w miejscu, tylko dla nich. – Nie musisz mnie pytać, wiesz? Po prostu próbuj. – Uśmiech nie schodził jej z twarzy, policzki miała rumiane, z powodu ruchu, ale również emocji, które ją wypełniały. Było ją gorąco, paliło ją w środku, dłonie, na które czekała tyle czasu, wreszcie mogły ją objąć. Ufała mu na tyle, że była w stanie przystać na każdy pomysł, każdą prośbę, bez mniejszego zawahania. Mogła zrobić dla niego wszystko.

przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#3
07.02.2024, 11:32  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.02.2024, 14:46 przez Samuel McGonagall.)  
Przez usta wysmyknęło się westchnienie niedowierzania i szczęścia, błekitne ślepia na moment ześlizgnęly się do innych, wprawniejszych par wirujących w koło. A potem nie czekając dłużej porwał ją w koło, w szalony wir szkockiej melodii wygrywanej na szalonych skrzypkach. Po prostu musiał to zrobić. Jego dłonie zacisnęły się nieco mocniej.

– Uwaga… zaraz pofruniesz ptaszyno… – wypchnął słowa z piersi i hop… spódnica załopotała, gdy Nora uniosła się ku górze. Normalnie tancerka musi wnieść sporo wysiłku w podnoszenie, musi samej dźwigać większość samej siebie, aby partner był w stanie ją widowiskowo unieść. Ale nie Sam… przemawiała przez niego siła niedźwiedzia, z którym był połączony więzią silniejszą niż totem.

Gdy opadła, nie pozwolił jej stopom zbyt długo dotykać ziemi, hajda, już następny obrót, już kolejna fraza i kolejna okazja… Na ustach poczuł metaliczny smak krwi, nie zdawał sobie sprawy, że przygryza wargę, patrząc w zachwycie na swoje słońce, górująca nad nim niewiastę o włosach jak len. Miał ochotę zagarnąć ją do siebie, nie dbać o otaczający ich tłumek, dać upust uwielbieniu. Lękał się tego pragnienia nawet jeśli rozsadzało mu klatkę. A teraz, gdy była tuż obok…

Nie zdawał sobie sprawy z tego, że przez muzykę przebijały się gwizdy kibicującym im pijaczkom. Najkrótsza noc rządziła się swoimi prawami…
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#4
07.02.2024, 11:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.02.2024, 11:36 przez Nora Figg.)  

Z Nory nie była jakaś wprawiona tancerka. Miewała problemy z utrzymaniem równowagi po prostu idąc, co dopiero, kiedy w rytmie musiała się poruszać znacznie szybciej. Okropna z niej była pierdoła, nie panowała nad swoimi kończynami, ale nie powstrzymywało jej to przed tańcem, szczególnie w takim towarzystwie.

Ostrzegł ją — nie tego się jednak spodziewała, ale skoro słowo się rzekło, to po prostu zamknęła oczy. Strach był mniejszy, kiedy nie widziało się zagrożenia. Serce biło jej mocno, w tej chwili czuła, że żyje, tak naprawdę. Trochę się bała, działo się to tak szybko, ale wiedziała, czuła, że nie stanie się jej krzywda. Nie pozwoliłby na to.
Wydawało jej się, iż jest dla niego lekka niczym piórko, bez mniejszego problem manewrował nią w powietrzu. Odważyła się otworzyć oczy w locie, bardzo szybko jednak znowu je zamknęła. Zacisnęła mocniej swoje dłonie na jego koszuli, bardzo nie chciała spaść na ziemię przy tych wszystkich ludziach, którzy na nich spoglądali. Stali się bowiem chwilową atrakcją tej niewielkiej potańcówki. Nie ma się co dziwić, mało kto mógł im w tej chwili dorównać.

Bawiła się świetnie, nie była przyzwyczajona jednak do takiego wysiłku, gwizdy dochodzące do niej nieco ją zawstydziły, nie lubiła spojrzeń skierowanych w swoją stronę, czuła się wtedy dość niepewnie. Widziała, że sprawia mu to radość, ale może był to odpowiedni moment, aby zakończyć przedstawienie i się stąd ulotnić? Kiedy jej stopy dotknęły po raz kolejny parkietu skłoniła się teatralnie trzymając go za dłoń, po czym zaczęła przedzierać się przez tłum w stronę wyjścia ciągnąc go za sobą. Nie było to wcale takie proste zadanie, bo była bardzo drobna, ale jakoś jej się to udało.

– Jesteśmy wolni. – Odparła, kiedy znaleźli się na zewnątrz z dala od tych spojrzeń. – Chyba, że wolisz tam wrócić, widziałam, że Ci się podobało. – Wolała się upewnić, iż przypadkiem nie ma ochoty tam zostać, dopiero teraz dostrzegła krew na jego ustach, pozwoliła sobie zetrzeć ją z nich delikatnie palcem zupełnie bez słowa.

przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#5
07.02.2024, 11:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.02.2024, 14:47 przez Samuel McGonagall.)  
Podoba mi się wszędzie tam, gdzie Ty jesteś… miał już powiedzieć, ale nie powiedział ogłuszony zachwytem, z zaciśniętym gardłem nie wierząc w to, że wciąż trzymają się za ręce. Nie, żeby to był ich pierwszy raz, już zeszłego lata i jeszcze zeszłego, już zdarzało im się przecież biec gdzieś, ciągnąć się nawzajem, czy to w miasteczku, czy w na rubieżach kniei.
Ale teraz to trzymanie rąk było inne, niosło ze sobą znaczenia, które spijał ze słów pisanych przez nią w ciągu roku, znaczenia, które jeszcze nigdy nie padły między nimi, a które, och jak byłoby to miłe, mogły paść.
Nie mógł mówić, z trudem pamiętał o oddychaniu. Skinął głową w odpowiedzi na pytanie, które nie padło.
– Prowadź – zdołał wydusić, modląc się do wszystkich leśnych bogów, by ciepło jej dłoni nie opuszczało go, by przez jeszcze chwile mógł czuć ją tak blisko. Był gotów iść wszędzie, gdzie wskaże, tej nocy była jego królową.

O słodka ironio, nie był świadomy, że w głowie dziewczęcia podobne myśli się kłębiły i jakoś żadne najwidoczniej nie chciało przejmować inicjatywy, wydawać tych słodkich rozkazów, kierować drugim ciałem podług własnej woli. Ciągnął ich jednak ku sobie magnetyzm, prawa starsze niż magia.
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#6
07.02.2024, 11:47  ✶  

Coś się zmieniło. Patrzyli na siebie inaczej, a myśli błądziły zupełnie w inne miejsca niż wcześniej. Dojrzali też trochę, mimo że nadal byli dziećmi, choć teraz na skraju dorosłości. Grunt, że spotkało ich to razem, okropne to musiało być uczucie spoglądać w ten sposób na kogoś i nie widzieć tego samego w jego oczach. Mieli dużo szczęścia.

Nie łatwo było myśli ubierać w słowa, szczególnie kiedy miały mówić o uczuciach, bardzo silnych, był to pierwszy raz, kiedy czuła te dotąd nieznane emocje. Nie chciała też na razie próbować o tym mówić, co jeśli wyraziłaby się źle? Czyny miały większe znaczenie od słów i tym się w tej chwili kierowała. Miała nadzieję, że zinterpretuje to odpowiednio.
Wyraził chęć na wspólne zniknięcie, co ją ucieszyło, chociaż czy wiedziała, gdzie chce iść? Nie miała pojęcia, gdziekolwiek, byleby razem. Nogi same prowadziły ją w miejsce które znały, całkiem bliskie, lecz z dala od wzroku ciekawskich. Nie odzywała się ani słowem, bo i milczeć w odpowiednim towarzystwie można było wieczność. Księżyc oświetlał im drogę w tę najdłuższą, najbardziej radosną noc w roku.

Dotarli w kilka minut do niewielkiego jeziora na skraju lasu. Powietrze było tu nieco chłodniejsze, jednak po tym wysiłku to całkiem przyjemne orzeźwienie. Wokół nie było żywej duszy, może poza świerszczami, które cykały przepiękne melodie. – Jest pięknie. – Nie wiedzieć mógł co do końca miała na myśli, czy otoczenie, czy to, co zaczynało się dziać między nimi, uścisnęła jednak przy tym jego dłoń jeszcze mocniej, jakby nie chciała, żeby przypadkiem wypuścił tę jego ze swojej.

przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#7
08.02.2024, 11:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.02.2024, 14:47 przez Samuel McGonagall.)  
Tak naprawdę chciał zabrać ją dalej, głębiej, bliżej swojego domu, bliżej kniei. Chciał zmienić się w niedźwiedzia i porwać ją jak brankę, daleko, na piękną polanę wypełnioną świetlikami i starożytną magią. Chciał być, chociaż na tę jedną noc jej magicznym księciem, którego ujrzenie w świetle księżyca nie przekreśli uczuć, nie sprawi, że klątwa rozdzieli kochanków na zawsze.

Książka z baśniami, które kupiła mu w zeszłym roku na jarmarku, wciąż była ukryta przed rodzicami i robiła mu bardzo dziwne rzeczy w głowę. Jako że matka do snu od maleńkości czytała mu atlas botaniczny, a jego wyliczanki opiewały liczne zabawne nazwy kozich chorób, stojący u progu dorosłości umysł chłonął jak gąbka wielkie romanse i narracje tak obce w stosunku do praktycznego podejścia jego rodziców.

Bo czyż to nie było piękne, że pocałunek prawdziwej miłości łamie wszelkie klątwy? W swojej naiwności, w burzy hormonów, poszumie krwi zdał sobie sprawę, że zaczął marzyć. Kto wie... może pocałunek złamałby i jego przekleństwo?

Serce zaczęło mu walić jak oszalałe, błękitne, lśniące oczy ześlizgiwały się po twarzy towarzyszki, wciąż w oszołomieniu zatrzymując się na pełnych, słodkich, uśmiechniętych wargach. Przyspieszony puls łomotał mu w uszach zagłuszając jej słowa, ale chyba... chyba była szczęśliwa jak on teraz.

To było niebezpieczne. Czuł swąd magii, wyczuwał iskry kłębiącej się pod skorupą ziemi roślinnością. W każdej chwili mógł znów stać się zagrożeniem dla siebie, a co gorsza - dla niej.

Szlag

Wysunął dłoń z jej dłoni i wymusił zawadiacki uśmiech.

– Kto ostatni w wodzie ten zaschła mandragora! – krzyknął zrzucając bogato wyszywany kaftan kupiony specjalnie na okoliczność jej urodzin. Zaraz potem przez głowę ściągnął koszulkę biegnąć w kierunku wody. Woda mu pomoże, chłodna, rześka... woda sprawi, że będą bezpieczni...
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#8
08.02.2024, 12:04  ✶  

Ona na pewno nie miałaby nic przeciwko temu. W tej chwili mogłaby zatonąć w jego niedźwiedzich ramionach, uciec jak najdalej stąd, jakby jutra miało nie być. W pełni oddać mu się tej jednej, magicznej nocy w roku. Na pewno magia związana z Lithą tylko potęgowała to uczucie, które zaczynało się rodzić, a może właśnie w pełni rozkwitało.

Marzyła o tym, że kiedyś spotka na swojej drodze kogoś, kto spojrzy na nią inaczej, jak w tych wszystkich opowieściach o księciach z bajki. Najwyraźniej marzenia się spełniały, tylko trzeba było w to wierzyć. Nigdy nie czuła jeszcze takiego szczęścia, nie miała ochoty jeść, pić, mogłaby zapomnieć oddychać, kiedy na niego spoglądała. Przyziemne potrzeby przestały mieć jakiekolwiek znaczenie. Ten widok zapierał jej dech w piersiach. Czuła przy tym wszystkim dziwny spokój, jakby to szczęście miało trwać wiecznie.

Poczuła dłoń wysuwającą się z jej dłoni, to przywróciło jej myśli do rzeczywistości, bo zaczęła gdzieś daleko odpływać. Nie zdążyła się jednak odezwać, Samuel zrobił to pierwszy.

Normalnie, pewnie by się nad tym dłużej zastanawiała, jednak ta zaschła mandragora całkiem skutecznie przekonała ją do tego, żeby zareagować szybko. Zsunęła z siebie spódnicę, co wcale nie było takie łatwe, bo była bliska od tego, aby się w niej zaplątać i runąć jak długa na ziemię, na całe szczęście obyło się bez dodatkowych atrakcji. Pozbyła się też koszuli, po czym wbiegła do jeziora.

Zimna woda wcale nie ochłodziła jej serca, które nadal wydawało się być gorące niczym ogień. Czuła, że bije bardzo szybko, mimo to pierwszy kontakt z jeziorem nie należał do najprzyjemniejszego. Musiała się przyzwyczaić do temperatury, najprostszym rozwiązaniem wydawało się być zanurzenie całego ciała, tak więc zrobiła. - Chyba zostałam mandragorą. - Powiedziała, gdy wynurzyła się z wody, tak naprawdę już na samym początku wiedziała, że jest skazana na porażkę.

przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#9
08.02.2024, 16:10  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.02.2024, 14:47 przez Samuel McGonagall.)  
Odpowiedziała w nocną przestrzeń, pachnącą nagrzanym czerwcowym słońcem jeziorem. Tafala wody była tylko lekko zmierzwiona jej pojawieniem się, ale już po chwili milczenia chlupot zza niej oznajmił, że nie tylko Nora uznała za dobry pomysł całkowite zanurzenie się.

Samuel ochłodzony wodą również nie mógł zgasić płomienia młodzieńczego uczucia, które pochłaniało kolejne połacie lasu jego spokojnego dotąd leśnego żywota. Mieć jej myśli na papierze w listach to jedno, mieć ją teraz obok, gdzie ledwie kilka skrawków mokrego materiału oddzielało go od...

...zachłysnął się własnymi myślami i chwile trwali w milczeniu, patrząc na siebie w świetle niebieskich ciał, w których liczni upatrywali zapisany los. I kłamstwem byłoby uznanie, że to był ostateczny punkt, po którym nie będzie powrotu, że chwila gdy runął ku niej silnymi ramionami była tą chwilą, przed którą dałoby radę się skryć i oszczędzić obojgu wielkiej zgryzoty.

Nie, on był już w jej sieci od dawna, od lat, od wszystkich wspólnych letnich momentów wysyconych śmiechem i docinkami. Był w jej sieci, gdy zbierał zbierał kwiaty na jej powitanie i rzeźbił kolejnego, być może teraz doskonałego niedźwiadka, by mogła mieć w Hogwarcie coś, co będzie przypominało... Był jej za każdym razem, gdy czytał książkę z baśniami, gdy wyobrażał sobie, jakby to było, gdyby czytała mu je swoim ochrypłym po całym dniu dokazywania głosem. Musieliby nigdy się nie spotkać, musieliby być winnej dolinie, w innej kniei, wszystko bowiem grawitowało do tego momentu.

Oplótł ją chłodnymi ramionami, jak bluszcz opiekuńczo wtapia się w elewację domu. Zapragnął nagle zapuścić w bieli jej skóry korzenie, by już na zawsze byli tak połączeni. By mógł rosnąć latami, wspierać się na jej wspaniałości i niezłomności, by mógł czuć pod sobą nieskończoną miękkość.

Nagle pozostała w jego głowie już tylko jedna myśl i tak jak w dotyku Nora okazała się najwspanialszym doświadczeniem jego niedługiego życia, tak nie mogło zniknąć jedno pytanie:

Czy tak samo nieziemsko smakuje?
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#10
08.02.2024, 17:07  ✶  

Pojawił się nagle, tuż za nią na tafli spokojnego jeziora, niczym lilia tam zagubiona. Spoglądała na niego uważnie, wpatrywała się w oczy mieniące się w księżycowym świetle. Chciała zapamiętać ten widok, aby jej towarzyszył w przyszłości, gdy będą musieli choć na moment się rozstać. Najchętniej by do tego nie dopuszczała, spragniona była jego bliskości, wszak tyle na to czekała. Nie do końca zdawała sobie sprawę, że, aż tak będzie tonęła w tych błękitnych bez dna oczach, oby nie pozwolił jej się utopić. Mogłaby się w nim zanurzyć cała, by opływał ją wkoło, wnikał niczym muzyka, która dociera do każdego zakamarka ciała.

Odliczała dni, miesiące, aż wreszcie stało się upragnione. Znalazł się przed nią i objął swymi ramionami, poczuła się bezpiecznie, jakby nikt już nigdy miał jej nie skrzywdzić. Wtuliła się mocno w silne ramiona, bez słowa, bo czasem wcale nie były potrzebne, bez sensu jest mówić, gdy gesty opowiadają wszystko, czym chciała się z nim podzielić. Przymknęła oczy, oddychała spokojnie, powoli, chciała się nacieszyć tą bliskością. Mogła tak trwać wiecznie, w blasku księżyca, czy też słońca.

Czuła, że ciało ją pali od środka, pomimo chłodu czerwcowej nocy spotęgnowanego kojącą wodą jeziora. Miała wrażenie, że niedługo spłonie. Kiedy był tuż obok i mogła go dotknąć, pod opuszkami palców poczuć ciepło jego ciała dotarło do niej, że nie jest to mara, że dzieję się to naprawdę. Myślała o tym wiele razy ostatniego roku, czy faktycznie te listowne deklaracje będą miały rację bytu, w tej chwili nie potrafiła uzasadnić swoich obaw. Niczym się już nie martwiła, bo był tuż obok, najwyraźniej tak jak ona wyczekiwał tej bliskości. Dwa ciała, spragnione swojego dotyku, które zaczęły poznawać się bliżej podczas tej magicznej, czerwcowej nocy.

Zadarła głowę w górę, by móc na niego spojrzeć, kocie, zielone oczy wpatrywały się w jego twarz bardzo uważnie, jakby chciały zapamiętać każdy, nawet najdrobniejszy szczegół. Przesunęła swoją dłoń na jego policzek, bardzo delikatnie, tak, że ten dotyk był praktycznie nieodczuwalny, opuszczkami przejechała po odznaczających się kościach żuchwy, pozostawiała tam ciepło po śladach swoich drobnych palców, które powoli zmierzały ku jego szyi.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nora Figg (4733), Samuel McGonagall (3785)


Strony (3): 1 2 3 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa