• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [06.06.1972] there is no better place than home | Gerry i Gerard Yaxley

[06.06.1972] there is no better place than home | Gerry i Gerard Yaxley
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#1
28.11.2023, 23:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.08.2024, 19:11 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Geraldine Yaxley - osiągnięcie Badacz Tajemnic

Przepiękne promienie słońca obudziły ją dzisiaj bardzo wcześnie rano. Nie żeby zazwyczaj spała do południa, jednak aż chciało się żyć widząc tą aurę na dworze. Nie zwlekała, bardzo szybko zwlekła się z łóżka, a następnie doprowadziła do jakiejkolwiek używalności. Nie spała najlepiej, często miewała problemy z ciągłością w odpoczynku. Wiele spraw ją martwiło, tak też było i tej nocy. Dostrzegła w lustrze delikatne sińce pod oczami, przywykła do tego, że coraz częściej pojawiały się na jej twarzy. Pod prysznicem wpadła na doskonały pomysł. Przynajmniej tak się jej wydawało, kiedy gorąca woda spływała po jej ramionach. Ostatnio był dzień dziecka, a ona dawno nie widziała się ze swoim ojcem, miała mu tak wiele do przekazania. Bez zbędnego namyślania się (na szczęście nie musiała chodzić do pracy) wzięła w rękę miotłę i wyszła z domu.

Ubrana, jak zawsze, w skórzane spodnie, męską koszulę, bo nie znosiła, gdy ją coś uwierało, lewą dłonią złapała jeszcze swój płaszcz ze smoczej skóry, wysoko na niebie mogło wiać, wolała nie zmarznąć, bo była by to całkiem niezła ironia losu, gdy tutaj na dole, przy ziemi było tak gorąco. Była gotowa do drogi. Na samą myśl o podróży, tych kilometrach, które przeleci na miotle robiło jej się przyjemnie. Uwielbiała obserwować świat z nieba, w szczególności jej ukochaną, zieloną Walię, do której się wybierała. Ta wyprawa na pewno będzie warta zobaczenia tych widoków, które pamiętała jeszcze z dzieciństwa. Darzyła rodzinne okolice ogromnym sentymentem, tam w górach i lasach uczyła się polować przy boku ukochanego ojca.

Odbiła się stopami od ziemi i wzbiła w powietrze. Leciała bez żadnych komplikacji, pogoda naprawdę dzisiaj dopisywała, była idealna do podobnych wycieczek. Żałowała, że nie wzięła kogoś ze sobą, z drugiej strony może to i lepiej, miała Gerardowi wiele do powiedzenia, wolała to zrobić bez gapiów.

Po dosyć długim locie dotarła przed bramy rodzinnej posiadłości, która znajdowała się w hrabstwie Gwynedd. Zeskoczyła z miotły i wzięła ją do ręki, a później znalazła się w domu. Czasami brakowało jej tych czasów, kiedy biegali wszyscy po tych wielkich włościach, zupełnie beztroscy, szczęśliwi, nie martwiący się o nic i o nikogo. Uśmiechnęła się do siebie gdy mijała wielki dąb, z którego kiedyś spadła i wylądowała na ziemi tak niefortunnie, że złamała sobie rękę. Do dzisiaj pamiętała złość matki (zawsze lubiła ją denerwować).

Kiedy dotarła do drzwi wejściowych weszła bez pukania. Była w końcu u siebie, drzwi domu rodzinnego zawsze stały przed nią otworem. Zauważyła Triss, która kręciła się nieopodal postanowiła skorzystać z jej pomocy, aby znaleźć ojca. - Triss, czy mogłabyś znaleźć mojego tatę i przekazać mu, że czeka na niego gość. Nie mów kto, powiedz, że to niespodzianka. Powinien się domyślić, jak mu powiesz, że czekam na tej drewnianej ławce, przy wejściu do lasu. Dziękuję! - Nie wysłuchała odpowiedzi skrzatki, wiedziała, że Triss jak zawsze jej pomoże, ruszyła ku stronie ławki o której wspomniała. Rzuciła jeszcze miotłę na ścianę, tuż przy drzwiach wejściowych, jak to robiła, kiedy była dzieckiem ze swoją pierwszą miotełką. Spacer zajął jej chwilę, ale na tym jej zależało. Skoro była taka piękna pogoda, to warto było z niej korzystać. Usiadła na tej drewnianej ławce, którą zdecydowanie dotknął upływ czasu, wyglądała tak, jakby miała szansę tu postać jeszcze z maksymalnie dwa, czy trzy lata. Wyciągnęła z kieszeni płaszcza papierosy, nim go zdjęła i położyła na oparciu, jednego wsadziła sobie do ust i odpaliła mugolską zapalniczką zippo. Zaciągnęła się dymem i czekała. Miała nadzieję, że ojciec nie zapomni tu przyjść, bo bywało z nim różnie. Nie miała mu tego za złe, najwyżej złapie go później w domu.

Widmo
Wit Beyond Measure Is Man's Greatest Treasure.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarownica czystej krwi; jedna z czworga legendarnych założycieli Hogwartu. Posiadaczka słynnego diademu, obdarzającego niezwykłą mądrością.

Rowena Ravenclaw
#2
12.02.2024, 19:29  ✶  
Wreszcie się zjawił.
Odziany był w znoszony bezrękawnik, spod którego wyzierała pomięta brunatnozielona koszula, włosy miał w nieładzie, zaś w rękach dzierżył kuszę, którą mierzył teraz w stronę Geraldine. Kiedy jednak zdał sobie sprawę z pomyłki, natychmiast - choć bez cienia skrępowania - opuścił broń i uśmiechnął się szeroko. Ruchy miał trochę ociężałe, jakby ospałe, roztaczał wokół siebie zapach świeżych trocin - kilka z nich odnaleźć można na jego ramionach - oraz ostrości alkoholu; z pewnością przed chwilą musiał pociągnąć spory łyk z piersiówki wystającej butnie z jego kieszeni, jakby rzucała wyzwanie całemu swiata.
— Gerry...? — zapytał zaskoczony — Na brodę Merlina, Gerry! Czemu nie mówisz, że to ty? Myślałem już, że to Karen Moher się na mnie tu zasadziła, bo nie chciałem jej odwiedzić po polowaniu. Nie mogłem jednak, wiesz o tym — zniżył głos do konspiracyjnego szeptu — Twojej mamie by się to nie spodobało.
Zaraz potem rozłożył ramiona (w ferworze zapomniał odłożyć kuszę, choć nie sprawiał wrażenia szczególnie przejętego tym, że może skrzywdzić swą jedyną córkę) i zawołał donośnie:
— Niech no ja cię uścisnę!

@Geraldine Yaxley
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#3
12.02.2024, 23:55  ✶  

Nie usłyszała jego nadejścia, nie od razu. Dopiero kiedy zbliżył się w miarę blisko, przeniosła na niego swój wzrok, a na jej twarzy pojawił się ogromny uśmiech. Dobrze widzieć go takiego, dokładnie jak go zapamiętała. Nic się nie zmieniał, nie widać było po nim upływu czasu. Kusza, którą trzymał w ręku nie wzbudziła w niej żadnych negatywnych emocji, nawet to, że w nią celował. To dobrze, to znaczy, że nie przestawał być czujny i nadal był w formie!

Bawiło ją to, że ten potężny myśliwy bał się Jennifer. Niby był w stanie poradzić sobie z każdą bestią, a z tą, z którą żył pod jednym dachem miał problem i to od tak dawna. - Karen tu przychodzi? Myślałam, że nie jest na tyle odważna. - Sama trochę bała się gniewu swojej matki, dlatego też omijała dom rodzinny szerokim łukiem, przynajmniej, kiedy nie musiała się faktycznie tutaj pojawić.

Nim zdążyła coś więcej powiedzieć ojciec złapał ją w ramiona, jak zawsze bardzo mocno przejmował się zasadami bezpieczeństwa, kusza zaczęła jej się wbijać w bok, nie dawała po sobie jednak poznać, że choć trochę ją to boli. Nie chciała zrobić staruszkowi przykrości, bo po co.

- Stęskniłam się za tobą. - Odparła, kiedy wreszcie ją puścił, odetchnęła przy tym z ulgi, że kusza przestała jej się wreszcie wbijać w ciało. Dostrzegła kątem oka piersiówkę, która wystawała z kieszeni spodni ojca, nie zapytała, czy może ją wyciągnąć, po prostu sięgnęła ręką w stronę kieszeni i przejęła butelkę. - Nie masz nic przeciwko, prawda? - Przy okazji zgasiła peta na ziemi swoim butem, a następnie upiła niewielki łyk z piersiówki. Skrzywiła się przy tym okropnie. - Co to za specjał? - Pewnie jakaś księżycówka, którą pędzili po kątach okoliczni mieszkańcy, przynajmniej tak się jej wydawało na tyle, na ile znała ojca.

Widmo
Wit Beyond Measure Is Man's Greatest Treasure.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarownica czystej krwi; jedna z czworga legendarnych założycieli Hogwartu. Posiadaczka słynnego diademu, obdarzającego niezwykłą mądrością.

Rowena Ravenclaw
#4
22.02.2024, 21:35  ✶  
Gdyby był katolikiem, zapewne na samo wspomnienie przez córkę Karen Moher wykonałby znak krzyża w powietrzu; Gerard nie wiedział jednak czym w ogóle był katolicyzm oraz że coś takiego istnieje (sądził, że wszystkie mugolskie kościoły to osobliwe domy towarowe otwierane w niedzielę), dlatego tylko rozejrzał się na boki, jakby w obawie, że ktoś ich usłyszy.

— Czasy się zmieniły... Kto wie, co tej strzydze może strzelić do głowy, z roku na rok robi się coraz bardziej przebiegła i zachła... załachmana... popierdolona się robi... — mruknął jakby od niechcenia — Potrzebujemy wiedźmina. Znasz jakiegoś, Gerry?

Zaraz jednak strzyga Karen Moher, strzelanie do głowy i wiedźmin przestali mieć dla niego znaczenie. Nawet postępujące delirium zdawało się na chwilę ulec pod wpływem ojcowskiej miłości, gdy trzymał w ramionach córkę. Nie przeszkadzało mu nawet to, że jego córka - jego jedyna córka, którą pragnął wychować najlepiej jak potrafił - podbierała mu właśnie alkohol.

— To jest Jaskółka — powiedział z dumą, kiwając głową w kierunku buteleczki — Uleczyła mnie, kiedy ostatnim razem zraniłem się na polowaniu.

Mówiąc to pomachał jej przed twarzą brudnym od ziemi palcem, na którym znajdowało się niewielkie skaleczenie wielkości ziarna dojrzałego słonecznika.

— Spróbuj, ma lekką nutę bzu i azbestu... Tfu, agrestu znaczy się!
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#5
22.02.2024, 22:11  ✶  

Gerry nie bała się mówić o potworach, wiedziała, że Karen Moher miesza w życiu jej ojca. Martwiło ją to strasznie, może wreszcie powinna zainteresować się tematem? Rzadko kiedy widziała ojca takiego przejętego. Sprawa musiała być naprawdę poważna.

- Chujowo to brzmi. - Nie miała pojęcia dlaczego ta strzyga tak bardzo uparła się na jej ojca. Nie chciałaby, żeby stała mu się krzywda. - Wiedźmina może nie znam, znaczy żadnego poza tobą, za to znam jedną wiedźminkę, która mogłaby pomóc. Mogłaby zrobić z niej pasztet. - Niech no tylko jej to zleci. Pójdzie chociażby zaraz szukać tej przebiegłej istoty, a później pokaże jej, że nie warto zadzierać z ich rodziną. Tak właściwie, to nie potrzebowała nawet jego polecenia, przecież i tak zawsze robiła to, na co miała ochotę. Idealny moment, aby się tym zająć.

Nie miała pojęcia dlaczego zawsze tak bardzo zależało jej na uznaniu ojca. Kiedy ją przytulił... poczuła się, jak mała dziewczynka. Gerard zawsze poświęcał jej sporo uwagi, mimo, że w dosyć niestandardowy sposób, bardzo to ceniła.

- Mocno oberwałeś? - Jaskółka, czy inny ptak, było jej to w tej chwili obojętne, ważne, że kopało, tego potrzebowała. Byleby tylko nie kopnęło jej tak bardzo mocno, jak ojca, gdy spadł z konia.

- Musiało boleć, jak sam skurwesyny. - Te najmniejsze rany bywały najgorsze, bardzo dobrze zdawała sobie z tego sprawę, dobrze, że ojciec znalazł sobie sposób na to, żeby sobie z tym poradzić. On zawsze miał łeb na karku.

Zachęcona upiła łyk alkoholu. Nie skrzywiła się nawet mimo, że trochę śmierdział. - Nie jest najgorsze, masz tego więcej? Albo powiesz kto to tworzy, chętnie się zaopatrzę. - Skoro do tego wszystkiego leczyło takie okropne rany, może faktycznie warto było uzupełnić spiżarkę o ten cudowny napój.

Widmo
Wit Beyond Measure Is Man's Greatest Treasure.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarownica czystej krwi; jedna z czworga legendarnych założycieli Hogwartu. Posiadaczka słynnego diademu, obdarzającego niezwykłą mądrością.

Rowena Ravenclaw
#6
18.03.2024, 00:11  ✶  
Kim właściwie była Karen Moher? Delirycznym bytem, który pojawił się w głowie Gerarda w trakcie krótkotrwałej śpiączki po upadku z konia. Karen była harpią, demonem, kobietą fatalną, uosobieniem wszystkich jego najgorszych lęków. Tutaj należy zaznaczyć, że ze wszystkich bestii, z jakimi stary Yaxley kiedykolwiek stoczył bój, ze wszystkimi potworami, z jakimi się siłował oraz monstrach, jakie przyszło mu tropić, najniebezpieczniejszymi były kobiety.

— Mmm... Pasztet, pasztecik — rozmarzył się, a ślina napłynęła mu do ust — W zeszłym tygodniu zrobiliśmy z matką pasztet z królika, to sobie weźmiesz, boś ty mizerna, dziewczyno! A tak to sobie pasztecik zjesz. Gdzie w Londynie taki znajdziesz? Tylko tym razem te... no... pudełka do domu przywieź, bo się matka dąsa, że wszystkie jej zabraliście i nie ma w co wam spakować...

Podrapał się po głowie, zapominając o ranie.

— Niee, ani trochę — zaprotestował, wypinając przy tym dumnie tors, a guziki jego koszuli musiały walczyć, by utrzymać ją w ryzach.

— Dziadek z Doliny Godryka pędzi te cuda — dziadek, zupełnie tak, jakby wcale nie dzieliła ich różnica kilku zaledwie lat! — To i Oddech Bazyliszka. Musisz zostać na kolację, napijemy się...
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#7
18.03.2024, 18:27  ✶  

To był dzień, w którym dotarło do niej, że to właśnie ona musi się zająć Karen Moher. To był jej obowiązek, to było jej przeznaczenie. Musiała zająć się świętym spokojem ojca, chociaż jeszcze nie wiedziała, jak ugryźć ten temat, ale nie pozwoli mu dłużej się z tym męczyć, zajmie się sprawą, aby mógł spokojnie odpoczywać na zasłużonej emeryturze.

- Chętnie wezmę, bo ostatnio jadam tylko konserwy. - Cóż, dobrze było jak rasowy słoik przywieźć do Londynu trochę zapasów, szczególnie, że tam nie było szansy dostać takich wspaniałych produktów. - Naprawdę dalej wypomina te kilka pudełek? Myślałam, że zapomniała. - Jennifer jednak miała w zwyczaju pamiętać o wszystkim, dosłownie każdym jej błędzie, który zwrócił jej uwagę przeszło przez trzydzieści lat życia. Co to była za kobieta, jeszcze jakby nie było jej stać na zakup pudełek, najwyżej wyśle matce ich zapas, żeby przestała jej to wyrzygiwać.

- W sumie widać, że nadal jesteś w formie. - Skomentowała jeszcze sylwetkę ojca, kiedy prężył tors.

- Przyleciałam na miotle, wolałabym nie nadziać się na jakiś podniebny patrol, jeśli wypiję zbyt dużo. - Na jednego łyka, czy tam dwa mogła sobie pozwolić, z większą ilością jednak byłby problem.

- Tak właściwie, chciałam ci powiedzieć, że nawiązałam współpracę z jednym kaletnikiem. - Chciała się ojcu pochwalić tym, że myśli o ich rodzinnym biznesie. - No i Astaroth u mnie mieszka, nie wiem, czy ci o tym wspominał. - Miała brata na oku od kiedy zmienił się w wampira, liczyła na to, że ojciec to doceni.

Widmo
Wit Beyond Measure Is Man's Greatest Treasure.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarownica czystej krwi; jedna z czworga legendarnych założycieli Hogwartu. Posiadaczka słynnego diademu, obdarzającego niezwykłą mądrością.

Rowena Ravenclaw
#8
05.07.2024, 00:33  ✶  
Uśmiechnął się tajemniczo i nachylił się w stronę córki. Oddech miał ognisty, chyba nawet zbyt ognisty jak od jednej małej Jaskółki, którą dopiero co pociągnęli z piersiówki. Z pewnością musiał doprawić się czymś wcześniej... albo czymś jeszcze, kiedy Geraldine nie patrzyła.

— Dwóch rzeczy matka nigdy nie zapomni — rzucił półszeptem, jakby zdradzał jej największą tajemnicę życia. Być może tak właśnie było. — Dnia, w którym cię urodziła i tych wszystkich pudełek z jedzeniem, które miałaś jej oddać i nigdy tego nie zrobiłaś.

W odpowiedzi na jej obawy machnął tylko lekceważąco ręką.

— Nie strasz nie strasz, bo się... — urwał, jakby w porę przypominając sobie, że nie wypada mu przeklinać przy dziecku. Nawet, jeśli było już dorosłe. — Czterdzieści lat po kieliszku latam i nigdy mnie nie złapali! Raz tylko... Prawie, przez takiego Lamberta. Lambert, Lambert, tyyyyyy chuju!

A potem umilkł, spojrzał na nią jakoś dziwnie i podrapał się po głowie z rosnącym wyrazem konsternacji, który odznaczał się na jego twarzy.
— U ciebie? — dopytał z niedowierzaniem — Astaroth mieszka u ciebie, moja Płoteczko? Dałbym sobie rękę uciąć, że znalazł se wreszcie jaką pannicę i wreszcie co z tego będzie, nawet prosiaka żem kupił i zaczął tuczyć na weselicho. I co? Dzisiaj nie miałbym ręki! Do diabła z wami wszystkimi, Geraldine! — podniósł głos, ale wcale nie brzmiał na wściekłego — Kiedy twoi bracia zamierzają się wreszcie ożenić i przekazać dalej dumną i czystą kreeeeeew Yaxleyów?

Krew Gerarda z pewnością była czysta - w żyłach krążył mu czysty alkohol.

— Nooo, ale opowiadaj. Co za kaletnik?
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#9
05.07.2024, 10:39  ✶  

Zionął jej prosto w twarz ogniem, to znaczy odetchnął głęboko. Poczuła, że wlał w siebie już dzisiaj sporo, ale czy jej to przeszkadzało? Nie do końca. Był na emeryturze, mógł korzystać z życia, ona w jego wieku pewnie będzie zachowywała się podobnie. Daleko jej było od negatywnego oceniania jego zachowania. Strasznie kochała ojca i mogła wytłumaczyć każde jego postępowanie, aby wybielić Gerarda, przynajmniej przed samą sobą.

Słuchała uważnie tego, co miał jej do powiedzenia, bo brzmiał, jakby chciał się podzielić z nią jakąś tajemnicą. Parsknęła jednak, gdy usłyszała jego słowa. - Ona naprawdę liczy te pudełka? - Nie spodziewała się właściwie, że ją obchodzą. - Poproszę Triss, żeby je oddała, może chociaż to mi wybaczy. - Z dniem, w którym przyszła na świat trochę już nie mogła nic zrobić - niestety.

- Ciebie nie złapali, a z moim szczęściem pewnie tylko wsiadłabym na miotłę, to już by na mnie czekali. - Czasem dziwiło ją podejście, ona niby też miała wyjebane, ale chciałaby się tak zupełnie niczym nie przejmować, jak on. Jakież jego życie musiało być lekkie.

Och, nie chciała zmartwić ojca. Myślała, że raczej się ucieszy, że ma oko na Astarotha, szczególnie po tym, jak dał się ugryźć jakiemuś wampirowi i prawie umarł, a teraz sam stał się bestią. - No Astaroth ma jakąś pannę, ale on chyba nie może, wiesz? No raczej nie będzie z tego dzieci. - Trochę było jej głupio rozmawiać z ojcem na temat tego, że jej bratu już nie stawał. No, ale skoro zaczął, to trudno. To był tylko Gerard, mogło być gorzej, matka mogła się do niej przyjebać, że dalej pstro jej w głowie.

- Nie chcę cię martwić, ale to się chyba zbyt szybko nie stanie. - Miała świadomość, że rodzicom może zależeć na tym, żeby wreszcie którekolwiek z nich dorobiło się potomka, ale to najwyraźniej nie było wcale takie proste, jak się mogło wydawać.

- Ach kaletnik, zaczepiłam go ostatnio, to Rowle, świetny w swoim fachu, udało mi się go przekonać do współpracy, myślę, że możemy na tym całkiem nieźle zarobić, szczególnie, że wydawał się być bardzo zainteresowany naszym towarem. - Była bardzo dumna z tej umowy, którą udało jej się zawrzeć, miała nadzieję, że ojciec to doceni, bo w końcu starała się jak mogła, aby rodzinny biznes prężnie działał.

Widmo
Wit Beyond Measure Is Man's Greatest Treasure.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarownica czystej krwi; jedna z czworga legendarnych założycieli Hogwartu. Posiadaczka słynnego diademu, obdarzającego niezwykłą mądrością.

Rowena Ravenclaw
#10
07.07.2024, 19:34  ✶  
Uśmiechnął się do niej serdecznie eksponując nieco pożółkłe po latach palenia tytoniu zęby.

— Noo... Samych pudełek jej nie szkoda, bo ma argument, żeby kupić nowe, ale moja mała Gerwazynko, wiesz jak to jest... Godzinami wybiera, przebiera, myśli do czego jej pasują, pod garnki dobiera - mówi sobie "o! to pomieści baranie udko, a tamto raciczki dzika w galarecie" — roześmiał się — Nie żartuję, co chwila wydaje galeony na nowe i jeszcze mnie ciąga po sklepach. Bądź więc tak dobra i oszczędź ojcu ganiania za tym... no.... palcownikiem... nie... to nie to... palistykiem... plastykiem! Mugolskie gówno, psia mać.

Wciąż się uśmiechał, ale tym razem bardziej enigmatycznie - zapewne w swoich wyobrażeniach był piękną i tajemniczą Mona Lisą, w rzeczywistości był to chytry uśmieszek godny wujka z wesela, który właśnie wyciągał zza pazuchy przemyconą flaszkę.

— A myślisz, że ja się nigdy na skurwysynów nie nadziałem? Ale tu trzeba ich sposobem, słoneczko, słuchaj... — zniżył głos do szeptu, jakby właśnie zwierzał się jej z największej tajemnic świata — Musisz mieć zawsze przygotowane pęto wędzonej kiełbasy i półlitrówkę czystej we wsiąkiewce. Jak cię kontrola łapie, to mówisz, że mandat zapłacisz od ręki i wyciągasz... No, jakie galeony do łapy też trza im dać, ale wiesz... Lepsze to, niż wpis w papierach.

Podrapał się po głowie skonsternowany. Wiedział o osobliwej przypadłości syna, czyniącej go nieco... niedysponowanym, ale w tamtym momencie nie połączył ze sobą kropek.

— A co, z tą pannicą coś nie tak? Jałowa jaka? Powinna więcej orzechów jeść, wątróbki z kurczaka, albo czereśni... Matki zapytaj, będzie wiedziała — zapytał szczerze zmartwiony i poruszony kwestią ewentualnej niepłodnością swojej przyszłej synowej. Chciał zostać dziadkiem nim całkiem mu się w głowie pomiesza i zapomni o wszystkim i pogrąży się w delirycznych fantazjach o Karen Moher. Niekiedy miewał takie krótkie przebłyski świadomości, kiedy patrzył na swoje przeorane zmarszczkami oblicze w lustrze i zastanawiał się, kiedy przestanie się rozpoznawać. A potem znów był uśmiechniętym Gerardem biegającym po rodowych lasach z kuszą.

— Rowle, Rowle... — powtarzał nazwisko, próbując wydobyć je z meandrów pamięci; wydawało się przecież znajome, a jednocześnie obce. Znał jakiegoś Rowle? A może o jakimś czytał w gazecie? Może Jennifer coś mówiła o jakiejś pani Rowle? — Ooo, to dobrze! Słuchaj, mam tyle skór w chałupie, przydałoby się coś wreszcie z nimi zrobić. Chodź, pokażę ci.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Geraldine Greengrass-Yaxley (2226), Rowena Ravenclaw (1214)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa