Nie spała. Nie, żeby to było dla niej coś nowego, jednak tym razem nie mogła zmrużyć oka z podekscytowania. Dawno się nie widzieli, ogromnie za nim tęskniła, a za chwilę, krótką chwilę miała go zobaczyć. Strasznie cieszyło ją to, że wszystko z nim w porządku, może nie do końca w porządku, bo miała wrażenie, że się ukrywa, nie wiedziała przed kim, jednak żył. W czasach jak te, to było naprawdę nie takie oczywiste, szczególnie, iż wiedziała, że pomaga tym, którzy tego potrzebowali, a to nie było do końca mile widziane.
Poleciała do rezydencji Urquartów na miotle. Pogoda była piękna, szkoda by było więc zmarnować taką możliwość.
Zeskoczyła z miotły przed drzwiami wejściowymi. Oparła ją o jedną ze ścian. Ściągneła z nadgarstka gumkę do włosów, żeby zrobić porządek z tym, co miała na głowie po tej jakże przyjemnej podróży. Wyglądała zwyczajnie, ubrana w skórzane spodnie i buty ze smoczej skóry z którymi się nie rozstawała. Do tego wkomponowała lekką, lnianą koszulę w niebieskim kolorze. Przesiąkła zapachem wiatru, postanowiła jeszcze zapalić fajkę, nim weszła do środka. Kiedy to zrobiła zastukała w drzwi, bardzo głośno, żeby dać znać o swojej obecności. Widać było po niej ekscytację, naprawdę, ale to naprawdę cieszyła się, że się tutaj znalazła.
Nie czekała przed drzwiami, po tym jak w nie zastukała nacisnęła klamkę i weszła do środka. Była częstym gościem w tym miejscu, czuła się tutaj jak u siebie w domu, w końcu bardzo często bywała u Gio.