16.02.2024, 20:29 ✶
– Z Norą? Norą Figg? – zapytała Brenna odruchowo, chociaż przecież było na świecie więcej Nor niż ta jedna. A panna Figg nawet nie mieszkała w Dolinie, odwiedzała tutaj tylko babcię i dość często odwiedzała wtedy Warownię. Ale z drugiej strony, ile w takiej miejscowości mogło mieszkać lub bywać dziewczynek o imieniu Nora?
Spojrzała na niego nieco uważniej, kiedy wspomniał, że może zamieniać się i w inne zwierzę. Nieświadomie podał jej informacje – cenne informacje, które ktoś mógłby użyć przeciwko niemu skuteczniej nawet niż tę o nielegalnej animagii, o tym, że jego matka złamała prawo. Otworzyła już usta, by powiedzieć, że nie może zamieniać się w dwa zwierzęta, że animagia tak nie działa, zanim przypomniała sobie, że była rodzina, której przedstawicielom czasem się to udawało.
McGongall.
A więc wywodził się z tego rodu i jego matka to potrafiła. On miał to potrafić. Miał też ukrywać tę sprytniejszą, zwinniejszą formę.
I nawet mając te naście lat Brenna zrozumiała, że matka chłopca chciała, aby ludzie Samuela się bali i go unikali, skoro miał być postrzegany jako duży i silny.
– Hm – mruknęła, wędrując przez chwilę w milczeniu. Nawet ona potrafiła czasem zachowywać ciszę i teraz w tej ciszy rozważała jego słowa, wszystko, co powiedział i to, czego nie powiedział. Bywała głupiutka, narwana, ale była nieodrodną córką swojego ojca i analizowała otrzymywane informacje. Już od małego lubiła się w to bawić, udając, że jest jak tata. – Nie powiem. A ty w zamian też tego nie rób, nie przez… powiedzmy najbliższe dwa lata – zdecydowała, obrzucając go spojrzeniem i próbując oszacować jego wiek. Czy dwa lata wystarczą, żeby zrozumiał, jakiej biedy mógłby sobie napytać, mówiąc takie rzeczy nieodpowiedniej osobie?
I czy wystarczą, żeby ona zastanawiało się, czego boi się albo czego chce jego matka?
– To będzie nasza wspólna tajemnica. Co ty na to?
Spojrzała na niego nieco uważniej, kiedy wspomniał, że może zamieniać się i w inne zwierzę. Nieświadomie podał jej informacje – cenne informacje, które ktoś mógłby użyć przeciwko niemu skuteczniej nawet niż tę o nielegalnej animagii, o tym, że jego matka złamała prawo. Otworzyła już usta, by powiedzieć, że nie może zamieniać się w dwa zwierzęta, że animagia tak nie działa, zanim przypomniała sobie, że była rodzina, której przedstawicielom czasem się to udawało.
McGongall.
A więc wywodził się z tego rodu i jego matka to potrafiła. On miał to potrafić. Miał też ukrywać tę sprytniejszą, zwinniejszą formę.
I nawet mając te naście lat Brenna zrozumiała, że matka chłopca chciała, aby ludzie Samuela się bali i go unikali, skoro miał być postrzegany jako duży i silny.
– Hm – mruknęła, wędrując przez chwilę w milczeniu. Nawet ona potrafiła czasem zachowywać ciszę i teraz w tej ciszy rozważała jego słowa, wszystko, co powiedział i to, czego nie powiedział. Bywała głupiutka, narwana, ale była nieodrodną córką swojego ojca i analizowała otrzymywane informacje. Już od małego lubiła się w to bawić, udając, że jest jak tata. – Nie powiem. A ty w zamian też tego nie rób, nie przez… powiedzmy najbliższe dwa lata – zdecydowała, obrzucając go spojrzeniem i próbując oszacować jego wiek. Czy dwa lata wystarczą, żeby zrozumiał, jakiej biedy mógłby sobie napytać, mówiąc takie rzeczy nieodpowiedniej osobie?
I czy wystarczą, żeby ona zastanawiało się, czego boi się albo czego chce jego matka?
– To będzie nasza wspólna tajemnica. Co ty na to?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.