• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 11 Dalej »
[14 VI 1972] Pieczenie babeczek to prawdziwie trudna sztuka | Stanley & Megajra

[14 VI 1972] Pieczenie babeczek to prawdziwie trudna sztuka | Stanley & Megajra
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#1
21.02.2024, 22:26  ✶  
14 czerwca 1972, godziny popołudniowe - mieszkanie Stanleya
Stanley Andrew Borgin & Megajra McKinnon


Czasami wystarczyło trzymać język za zębami. To było takie proste, a jednak takie trudne. Nic więc dziwnego, że Borgin obiecał pieczenie babeczek małej Meg. Pojawiło się tylko kilka problemów. Po pierwsze - Stanley nie miał zielonego pojęcia jak się to robi. Po drugie - nie mógł zawieść córki Persephony. Po trzecie - był w sytuacji bez wyjścia.

Powiedziało się A przy Persy, trzeba było teraz powiedzieć B przy Megajrze. Musiał dotrzymać słowa, wszak zawsze to robił.

Prawde mówiąc to całe pieczenie nie mogło być, aż takie trudne. Wystarczyło przecież wymieszać kilka składników, uformować jakieś kulki lub gdzieś, coś wylać, a następnie poczekać... I to było chyba wszystko? Tak się Borginowi wydawało. Gdyby tylko mógł poprosić Elaine o pomoc... to była całkiem sprytna myśl...

Wysłać list do rudowłosej kucharki z prośbą o wykonanie palety babeczek? Pomysł dobry ale nie idealny. Młoda McKinnon była bardziej przenikliwa i spostrzegawcza od większości osób, które znał - zaraz wyczułaby tutaj jakiś przekręt i zamieszanie. Ten plan też był skazany na przegraną. Na zapomnienie.

Pozostawało tylko jedno. Stanley musiał ubrać fartuszek, wyjąć jakąś książkę kucharską i spróbować nie zrobić z siebie totalnego idioty. O ile te dwa pierwsze zadania były całkiem proste, tak to trzecie zakrawało o bycie niemożliwym do spełnienia.

W co ja się kurwa wpakowałem... Ta myśl towarzyszyła mu podczas zakupów. Nie był nawet pewny co musi kupić, więc kupił wszystkiego po trochu. Jakieś jajka, mąkę, cukier i pewnie z 10 innych rzeczy, które wyglądały na przydatne. Nie mogło też zabraknąć kolorowych posypek i pisaków, aby dokonać aktu dekoracji.

Godzina sądu ostatecznego Borgina zbliżała się nieubłaganie. Każda minuta, która znikała z tarczki zegara, niebezpiecznie zbliżając się do 17, informowała o końcu żywota. Dobrze, że Stanley miał te swoje uzależnienie w postaci papierosów, które pomagały znieść stres i Brenne. To pierwsze dało się przeżyć i bez nich... Ale to drugie? Dramat i tragedia. Musiał to wypalić przed przybyciem tego małego demona, wszak nie chciał jej zmuszać do biernego palenia, ponieważ było to bardzo złe.

Kiedy za drzwiami od mieszkania zniknęła Persephona. Zostali sami. Stanley i Megajra. Fakt - nie do końca sami. Mieli wspólnego wroga i przeciwnika - babeczki.

Borgin przykucnął odrobinę bo ze swoimi prawie dwoma metrami wzrostu, Meg mogła nie być w stanie do niego dosięgnąć przez najbliższe 8 lat - Co się robi wujka... na P? - zapytał, przechylając lekko głowę, dając młodzieży szanse na zastanowienie - Z czym robimy te babeczki? Wzięłaś Nessie? - dodał, nie zmieniając swojej pozycji. Musiał wiedzieć czy musi uważać tylko na McKinnon czy na jej przerażająca laleczkę też.

Megajra mogła dostrzec, że wujek trzymał coś za plecami w swoich dłoniach. Niestety nie dało się tego dostrzec spoglądając na Stanleya od frontu ale już od boku tak. Gdyby to zrobiła ujrzałaby, że ma tam niedużą czarną róże. Damy uwielbiały kwiatki, a w końcu młodsza wersja Persephony taką była. Pytanie tylko czy czarny kolor był tym, który ją zadowoli.



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Mały Diabełek
„When you're hurt and scared for so long, the fear and pain turn to hate and the hate starts to change the world”
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Dziewczę o długich prostych włosach o czarnej barwie, które spogląda na innych swoimi niebieskimi oczętami. Drobna, zwinna, ale pełna gracji, często nosząca w dłoniach małą drewnianą laleczkę o koszmarnej aparycji.

Megajra McKinnon
#2
21.02.2024, 23:34  ✶  
Czasami wystarczy powiedzieć zwyczajne „nie”, wujek Stanley nie miał jednak takiej asertywności, jeśli Meg coś od niego chciała. Próbował grać oschłego i trzymającego dziewczynkę w ryzach; Megajra wiedziała jednak swoje i dlatego lubiła spędzać z nim czas. Przez co zapewne miał właśnie zagwozdkę odnośnie do tego, jak właściwie piecze się babeczki. Ona sama nie wiedziała, jak to robić, zobaczyła jakąś reklamę o babeczkach w gazecie i postanowiła, że chce takie same tylko lepsze i własnej roboty. Uparta dziewczynka, która zawsze stawia na swoim, nie mogła zrobić inaczej, jak sięgnąć swoimi łapkami po jedną z książek kucharskich, gdzie odnajduje przepis do pieczenia, na nic innego jak na ukochane babeczki. Przeczytała go raz, potem kolejny raz i już po chwili znała przepis, który powtarzała sobie w głowie. Godzina prawdy nadchodziła nieubłaganie, a Meg była gotowa do wyjścia. I tak równo z wybiciem siedemnastej na tarczy zegara, pojawiła się wraz z mamą u progu domostwa wuja Stanleya. Zanim mama skończyła swoja dorosłą rozmowę, ta przyglądnęła się kuchni, jakby szukając wzrokiem dobroci, które mogą się tam znajdować, jednak po porażce w poszukiwaniach, skierowała ostatecznie swoje spojrzenie dezaprobaty na wujka, który właśnie żegnał się z jej mamą.
Pomachała jej i podniosła wzrok do góry, gdy olbrzym stanął tuż przed nią. Nie sądzi, aby kiedykolwiek mogła wyrosnąć na tak ogromną dziewczynę, nawet jeśli będzie grzecznie wypijać każdą dawkę mleka, którą da jej mama. Być może jakiś eliksir albo czar? Niestety ani nie umie warzyć nawet najprostszych wywarów, to i nawet na czarowanie jest jeszcze zbyt młoda. Niemagiczna różdżka raczej nie pomoże jej, a Nessie; Dla jej małej, uroczej laleczki byłoby najlepiej, gdyby ta została dzieckiem już na wieki. Wielokrotnie słyszała od niej, że gdy Megajra dorośnie, to zapewne ją porzuci, ale to przecież kłamstwo. Jak dorośnie, to będzie kochać ją tak samo mocno, jak wtedy gdy była dzieckiem. Nie rozumiała zatem jej bezpodstawnych obaw, ale ona to w sumie sporo rzeczy nie rozumiała, miała dopiero dziewięć lat, nie można oczekiwać od niej zbyt wiele.
- pali się, na 100% o to mu chodzi albo rzuca przekleństwo, ale to raczej będzie to pierwsze; na pewno coś wygramy za dobrą odpowiedź..
- przestań Nessie, tu chodzi o przytulaska dla wujka, głuptasku ty mały..
- przytulenie, toś wymyśliła...
Zrobiła rozbawioną minę na słowa Nessie, ten głuptasek nie wiedział nawet tak prostych rzeczy, przez co często według Meg mówiła jej totalne głupotki. Wyciągnęła więc swoje dziewczęce rączki i objęła nimi tego wielkoluda, na tyle ile było to możliwe, a laleczka jedynie pokręciła głową z dezaprobatą, że ta nie powiedziała tego, co jej podpowiedziała.
- a co mamy? Chce takie czekoladowe z ładną posypką. Zrobimy też dla mamy? Pewnie będzie uradowana; bo wiesz wujek mama niby nie ale pewnie tez kocha słodycze, każdy kocha słodycze prawda?
Nessie chciała coś chyba dodać, ale jednak skwitowała to milczeniem, pewnie dlatego, że była wykonana z drewna i nie mogła jeść. Jednak nie będzie teraz o tym z nią dyskutować, bo właśnie jest coś tu przed małą Meg ukrywane. Jako bardzo mała, ale ciekawska istotka nie pozwoli, by ta tajemnica za plecami wujka była zbyt długo ukrywana.
- co tam masz? kupiłeś mi coś? pokaż proszę, będę grzeczna, ale co tam masz?
To było wierutne kłamstwo, bo Meg i bycie w 100% grzecznym to coś, co nie może egzystować razem; bywała grzeczna, nawet bardzo często, ale to były wyjątki i zazwyczaj miały miejsce, gdy była gdzieś z mamą. Bo jednak trochę się jej bała, a raczej tego, że może dostać to coś zwane „szlabanem”. Usłyszała to słowo od Mabel i podobno nie jest to nic dobrego...

@Stanley Andrew Borgin
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#3
26.02.2024, 20:50  ✶  

Na całe szczęście to Meg była osobą dowodzącą z tej ich dwójki, a nie Nessie. Nadal pozostawało to jedną, wielką nie wiadomo jaki wpływ miała ta lalka na młodą McKinnon, lecz Borgin nie był chętnym do tego, aby to on musiał się tego dowiedzieć. Dopóki nie działa mu się krzywda i przede wszystkim nie działa się krzywda młodej - mogła sobie robić co chciała z tą laleczką.

Kiedy zagadka została rozwiązana, a on otrzymał to co zostało mu zapisane w momencie zostania wujkiem, uśmiechnął się. Sam wyciągnał jedną dłoń, aby przejechać po jej plecach. Mogli być źli. Mogli nie lubić niektórych ludzi ale byli rodziną - musieli się szanować i wspierać.

- Oczywiście, że tak. Zrobimy dla każdego kogo tylko chcesz dziecko złote - zapewnił, wszak nie miał pojęcia, że obiecuje jej trochę niespełnione marzenia - Będą z czym tylko wymarzysz. Trochę tego przyniosłem - zauważył, mając z tyłu głowy swoje ostatnie zakupy - Tak. Każdy lubi słodycze. Jeżeli ktoś mówi, że nie lubi słodyczy to najpewniej kłamie - dodał. To nie podlegało żadnej dyskusji, a nawet jeśli podlegało - Stanley nie miał zamiaru udowadniać tego Megajrze. Mieli się dobrze bawić i miło spędzić czas.

Uniósł kącik ust w zawadiackim uśmieszku, kiedy Persephona Junior zauważyła, że coś dla niej rzeczywiście miał - Jak najbardziej. Damy lubią swoja kwiatki, a przecież jesteś jedną z nich - rzekł, wyciągając zza swoich pleców niedużą, czarną różę - Jesteś grzeczna, więc i to jest dla Ciebie - wręczył kwiatka ich nowej właścicielce. Borgin nie był jej matką i nie miał zamiaru jej karać. On był tutaj od tego, aby ją rozpieszczać i wraz z Rosie, bronić jej przed złem świata codziennego.

- Włożymy ją może do wody bo będzie nam odrobinę przeszkadzać. Co Ty na to? - zapytał, wstając z przyklęku, a następnie ruszył powolnym krokiem do kuchni. Jeżeli Megajra zgodziła się na odłożenie kwiatka w bezpieczne miejsce, zrobili to. Równie dobrze mogła chcieć paradować z nim po mieszkaniu Stanleya i szczycić się przed Nessie, że to właśnie ona dostała taki piękny kwiat.

- Zanim przystąpimy do pracy w kuchni... - zaczął tłumaczyć, biorąc jeden, większy fartuch w dłonie, który przewiązał sobie w talii - Musimy się odpowiednio przygotować. Tak, aby Persephona nas nie zabiła za to wszystko - pokiwał głową z niedowierzaniem, a następnie pomógł McKinnon ubrać jej odzież ochronną. Stanley naprawdę wolał uniknąć odpowiedzialności za to, że córka jego kuzynki jest uwalona od stóp do głów w mące.


@Megajra McKinnon


"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
Mały Diabełek
„When you're hurt and scared for so long, the fear and pain turn to hate and the hate starts to change the world”
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Dziewczę o długich prostych włosach o czarnej barwie, które spogląda na innych swoimi niebieskimi oczętami. Drobna, zwinna, ale pełna gracji, często nosząca w dłoniach małą drewnianą laleczkę o koszmarnej aparycji.

Megajra McKinnon
#4
26.02.2024, 21:59  ✶  
Nie rozumiała obaw co do Nessie; czuła się z nią bardzo dobrze, często o wiele lepiej się jej z nią rozmawiało niż z innymi dziećmi, które spotkała w szkole. Wyjątkiem była Mabel, ale w sumie sama nie wiedziała, dlaczego lubi z nią przebywać. Co do samej drewnianej laleczki, często widziała dziwne spojrzenia członków rodziny na lalkę, ale ona ją kochała i nie pozwoli na to, by ktoś ją jej zabrał. Zresztą to chyba nie jest możliwe, bo mama próbowała i ta zawsze rano pojawiała się przy jej łóżku. Pewnie Nessie kochała ją tak samo mocno, jak mała McKinnon kochała ją. Dorośli bywali dziwni, ale nie jej wujek Stanley, który stanął na wysokości zadania i zakupił tak sporo dodatków do ich babeczek. Dodatkowo dostała od niego cudowny prezent. Najchętniej wpięłaby swojego kwiatka we włosy, lecz miał on trochę racji i oddała mu go, bo przecież nie chciała zniszczyć tak cennego prezentu. Po tym, jak jej kwiatek wylądował w wodzie, pozwoliła wujaszkowi na ubranie jej fartuszka. Rozbawiło ją to, że ten głuptasek myślał, że mama by na nich krzyczała za ubrudzeniu ciuchów wszystkim, co tutaj jest. Och głuptasek tak bardzo się mylił, bo jeśli by mama krzyczała to tylko na niego, a nie na małą Megajrę. Bo przecież pieczenie babeczek i uwalenie jej ładnych ubranek to tylko wina wujka Stanleya.
- wiesz, czytałam trochę o babeczkach. Widziałam też przepis, więc będzie dobrze! Tylko nie mogę dotykać piekarnika, mama nie pozwala mi go dotykać. Nie wiem czemu, Niessie mi powiedziała, jak się go używa.
Wzruszyła ramionkami i podbiegła do stołu, gdzie będzie odbywać się cała ta „magia”. Czy to będzie biała magia, czy czarna to już zależy od tego, czy nie spalą ich zbyt mocno. Oczywiście na stole spoczęła również Nessie, która w łapki dostała niemagiczną różdżkę Meg.
Sama Nessie nie była zadowolona z faktu, że została usadowiona w miejscu, gdzie najprawdopodobniej skończy cała w mące lub w czekoladowych dodatkach. Pokazując to przez małe tupnięcie nogą i złożenie rąk na klatce piersiowej; mimika na twarzy również mogła zasugerować, że nie jest zadowolona.
- chcesz bym z lalki, zrobiła się duchem? Weź, zanieś mnie w jakieś lepsze miejsce, no weź Meg… pokażę ci, jak używa się piekarnika… No weź, bo będę brudna! Meg! Nie ignoruj mnie! Hallo Meg!
Tyrada małej laleczki została przerwana przez Meg, która najpierw spojrzała na nią trochę zła, że jej przerwała przedstawianie planu pieczenia babeczek. Poczuła napływ gniewu, więc rzuciła szmatką w Nessie, która wylądowała na jej twarz i przechyliła ją do tyłu, powodując upadek na ziemię.
- Me…ciemność! Co jest Meg! Oślepłam! Aaaa… Megajra! Spadam!
Oczy Megajry zrobiły się większe, a sama dziewczynka zeskoczyła z krzesełka i podbiegła do swojej laleczki, która leżała aktualnie na podłodze.
- przepraszam Nessie, bardzo przepraszam.
- ekhem, ekhem… umieram Meg… widzę ciemność, Meg to już koniec...
- masz szmatkę na twarzy...oj głuptasku, głuptasku
Zdjęła jej szmatkę z buzi i podniosła ją z podłogi; szybkie oględziny co do stanu, czy aby nie została uszkodzona i ponowne wylądowanie przy stole tylko tym razem na miejscu, gdzie jeszcze chwilę temu siedziała mała Megajra. Ona sama stanęła obok wujka, który prawdopodobnie po ogarnięciu co tu się właśnie odwaliło, zaczął przygotowywać składniki.
- widzisz wujek, Nessie czasami jest głupiutka. A masz może coś do picia dobrego? Trochę pić mi się chce.
Spojrzała swoimi niebieskimi oczkami na wujka, po czym podbiegła do miejsca, gdzie ostatnio jej tymczasowy opiekun trzymał napoje. Dziewczynka może nie bywała u niego w domu aż tak często, potrafiła nawet po pierwszej wizycie zapamiętać prawie cały układ mieszkania, czy też takie drobnostki jak miejsce, gdzie trzyma dobre napoje. Sama nie wie, czemu tak się dzieje i czemu zapamiętuje wszystko ta dobrze, ale nie chce mówić i wypytywać mamy o to, bo może to coś strasznego i wyląduje w tym dziwnym szpitalu. Nie chce zostawić mamy, a raczej nie chce być pozostawiona przez nią.

@Stanley Andrew Borgin
Ogórkowy Baron
Świat nie ma sensu. Trzeba mu go nadać samemu
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stanley mierzy około metra dziewięćdziesięciu wzrostu i jest atletycznej budowy ciała. Jego krótko ścięte, zaczesane na bok ciemnobrązowe włosy okalają owalną twarz, która zrobią piwne oczy. Zawsze ma lekki, kilkudniowy zarost w postaci wąsa i brody. Na co dzień można go spotkać noszącego mundur brygadzisty. Jeżeli jednak uda się komuś go wyciągnąć na jakąś aktywność niedotyczącą pracy to przybędzie w długim, ciemnym płaszczu, a pod spodem będzie miał koszulę i najprawdopodobniej krawat. Wypowiada się w sposób spokojny dopóki nie zostanie wyprowadzony z równowagi.

Stanley Andrew Borgin
#5
11.03.2024, 22:23  ✶  

We dwójkę byli pozytywnie nastawieni do wspólnej współpracy. Ciężko było powiedzieć, że we trójkę, wszak Nessie miała odrobinę inne poglądy od nich. Tak długo jak tego nie słyszał albo nie rozumiał, tak długo było w porządku. Po co zajmować sobie głowę czymś na co nie miało się wpływu?

Czy Persephona nakrzyczałaby na Stanleya? Być może. Z drugiej zaś strony był jej ulubionym kuzynem, więc miał de facto taryfę ulgową. Mogli na sobie polegać, zwłaszcza kiedy zniknął Hades, a Borgin był na prawie każde zawołanie. W końcu w rodzinie była siła.

- No i bardzo dobrze. Gdyby to było w szkole to dostałabyś plusa do dzienniczka - skwitował, doceniając postawę Megajry. Przynajmniej jedna osoba była mniej, więcej przygotowana do tego zajęcia. McKinnon będzie mówiła co robić, a Stanley będzie starał się jej dotrzymać tempa. W głowie jednak zrodziło mu się jedno pytanie - jak Nessie potrafiła obsługiwać piekarnik? Nie wnikał - Dobrze. Ja się tym zajmę. Powinienem sobie poradzić - zapewnił. Z tych wszystkich rzeczy do zrobienia, operowanie piekarnikiem nie wydawało się tak trudne. Kiedyś nawet pomagał swojej mamie w tym jakże ciężkim zadaniu.

Borgin nie zamierzał się wtrącać. Wojna pomiędzy Megajrą, a Nessie to nie była jego sprawa. Wolał wykorzystać ten czas do wyjęcia i przygotowania całego asortymentu produktów. Jakieś masło, mleko czy inne jajka. Z dwie miski, jakaś łyżka i widelec. Wyjął wszystko co wydawało mu się pomocne, a kategoryczna większość dawała mu takie odczucie. Trochę w imię zasady - wszystko może się przydać.

Kiedy tylko młoda Persephona powróciła do niego swoją uwagą i zainteresowaniem, podstawił jej mały stołek, aby miała możliwość sięgania po całym blacie. Jako osoba decyzyjna i wydająca polecenia, musiała mieć ogląd na cały plac boju.

- Coś na pewno mam. Zależy co rozumiesz przez coś dobrego? - zapytał powietrze, ponieważ tego małego Demona już nie było. Współczuję Persy... westchnął, a następnie powędrował wzrokiem za swoją podopieczną. Najciekawsze było to, że dopadła do szafki w której stał alkohol. Fakt, były to rzeczy bardzo dobre ale nie do końca dla niej - Oj, obawiam się, że jeszcze jesteś odrobinę za mała, aby móc się rozkoszować tymi rzeczami - stwierdził. W teorii mógłby dać jej naparstek jakiegoś słabego wina czy nalewki... ale nie chciał się narażać na gniew swojej kuzynki.

- Mogę Ci zrobić wody z sokiem albo znaleźć jakiś kompot czy coś... - zaoferował, zdając sobie sprawę, że mogły to nie być do końca uczciwe alternatywy. Nie bardzo jednak mieli możliwość jakiejś pertraktacji, ponieważ granica musiała być postawiona jasno i nawet jej błagające oczy mogłyby tutaj niczego nie zwojować. Prawda też była taka, że im dłużej rozwodzili się nad wyborem picia, tym mniej czasu mieli na przygotowanie babeczek.

Sam Stanley wyjął dwie szklanki, sobie nalał odrobinę rudawego trunku, a drugą pozostawił, czekając na werdykt w tej sprawie.



"Riddikulus!"
- Danielle Longbottom na widok Stanleya Bo[r]gina

"Jestem dumna, że pomagałeś podczas zamachu."
- Stella Avery na wieści o udziale Stanley w walkach podczas Beltane 1972
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Megajra McKinnon (1234), Stanley Andrew Borgin (1363)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa