Łagodność rysów czyni go bardziej podobnym do chłopca, aniżeli mężczyzny u progu trzeciej dekady życia. Sylwetka smukła, nosząca ślady niedowagi, zaś wzrost przeciętny (zaledwie 177 centymetrów). Jasne włosy opadają miękko na czoło, a błękitne oczy patrzą ufnie na swych rozmówców. Odzienie skromne, z licznymi śladami reperowania.
Na pierwszy rzut oka — blizny po oparzeniach na twarzy. Na drugi — potężna niezręczność. Dopiero później możesz podziwiać nietypowy styl ubierania inspirowany mugolskim schyłkiem lat 60.
173cm || chuda, trochę mięśni || jasny blond || piwne
List, a raczej kartka zostawiona na stole w kuchni.
8/8/72
Jestem bardzo wdzięczna, że otworzyłeś przede mną swoje zasoby i każdy dżemik, czy soczek sprawia mi największą przyjemność.
Ale czy mogłabym prosić, żebyś następnym razem je datował?
Wczoraj miała miejsce nieprzyjemna sytuacja. Wzięłam sobie jeden taki soczek i to był na pewno soczek, nie nalewka. A przynajmniej nie było to robione w takim celu. Tak zakładam. Bo smakowało jak soczek.
Niestety obudziłam się dzisiaj rano nie pamiętając, co robiłam wczoraj. W ustach miałam niemiły posmak, a słoiczek był opróżniony. Przypomniało mi się, że faktycznie czułam się upita wieczorem, ale wiele innych wspomnień straciłam.
Na przykład to, czy wysłałam list, którego dziesiątki wersji leżało wokół mojego biurka. Wydaje mi się, że nieźle się wstawiłam i zaczęłam pisać list miłosny do mojego dawnego kolegi z Durmstrangu. Tak by wynikało z tych wersji roboczych, które odkryłam... Poza tym, nie mogę znaleźć Krzysztofika, więc zapewne faktycznie wysłałam go do Szwecji. Czuję się z tym fatalnie. Z powodu listu, ale przede wszystkim z powodu gęsiora. Mam nadzieję, że wróci cały i zdrowy.
No i dobrze, że nie wysłałam podobnych listów do nikogo, z kim mam obecnie kontakt.
Nie, żebym miała go kogo wysłać jakiekolwiek listy miłosne, oczywiście.
Wracając do tematu, soczek naprawdę smakował jak soczek. Nie był źle zamknięty, bo wtedy byłby po prostu spleśniały. Ale z jakiegoś powodu się nim upiłam.
A może to była nalewka, ale zbyt słaba, by wyczuć? Wiem, że nie robicie tutaj tak mocnych jak w Polsce, więc zakładam, że te śladowe ilości alkoholu wytworzyły się z czasem.