• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[05.08.72] Głębokie gardło | Gio & Ger

[05.08.72] Głębokie gardło | Gio & Ger
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#11
02.03.2024, 22:54  ✶  

Zauważyła jego zmieszanie. Zbyt długo się znali, aby tego nie dostrzegła. Wiedziała, że coś jest nie tak. Nie zachowywał się tak w stosunku do jej osoby, nigdy. Musiał żywić do niej urazę.

Maj był dla niej naprawdę okropny. Walczyła z konsekwencjami Beltane, chciała być w porządku w stosunku do tego ćpuna, który ją zostawił kilka dni później. Była ślepa, czasami. Zastanawiała się, jak to jest możliwe, że aż tak bardzo błądziła. Nie miała pojęcia, może nie wszyscy byli stworzeni do tego, aby być szczęśliwi? Nie spoglądała na Jonathana nigdy w ten sposób, po Beltane coś się zmieniło, bo ta więź była naprawdę silna. Niby Florence udało się ją zerwać, ale coś się zmieniło, już na zawsze będzie pamiętała te dziwne listy, które wymienili, czy była w nich choć odrobina prawdy, czy to wszystko było obłudą? Nie miała pojęcia. Nie znosiła niewiedzy, właśnie dlatego chciała o tym porozmawiać.

- Musimy o tym rozmawiać, bo się przyjaźnimy. - Wciągnęła do płuc ostatnią chmurę dymu, po czym przygasiła papierosa butem. Kolejne słowa, które powiedział... Zabolały, odrobinę. - Wiem, że zjebałam, to nie tak, że go wybrałam, znaczy może trochę tak, zresztą i tak mnie zostawił. Ironia losu, co? Ćpun na zawsze pozostanie ćpunem. Myślałam, że się zmieni, dla mnie, wiesz. - Zachichotała zdenerwowana. Mówiła też coraz szybciej, jak zawsze, kiedy zaczynała się stresować, nasilał się przy tym również jej walijski akcent. - Zresztą, jak miałam to wyjaśnić Giovanniemu? Nie wiem Jo, to dziwne, to było dziwne. - Próbowała wyjaśnić mu swój punkt widzenia.

- Dlaczego zawsze spychasz swoje potrzeby na drugi plan? Przecież ty również mieszkasz w tym ciele. - Nie do końca to rozumiała, znaczy zdawała sobie sprawę, że musieli wypracować jakiś wspólny pomysł na życie, tylko jej zdaniem Jonathan na tym cierpiał. - Zresztą myślałam, że to Beltane namieszało ci w głowie. Czy to nie było tylko to? - Wolała się upewnić, na czym stoją, co się właściwie dzieje, mimo, że przyjaciel niespecjalnie chciał z nią o tym rozmawiać. Yaxley jednak nie odpuszczała, nigdy.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#12
02.03.2024, 23:12  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.03.2024, 17:07 przez Giovanni Urquart.)  

Nie ukrył parsknięcia, gdy Geraldine podzieliła się swoimi zdeptanymi nadziejami. "Mogę go zmienić" — ile niewiast już tak pragnęło, a wyszło jak zawsze. Łobuz nigdy nie kocha najmocniej. Trochę go zdziwiło, że Yaxley również podążyła tym tropem, chociaż była ostatnią kobietą, którą by o to podejrzewał. O cokolwiek kobiecego tak szczerze. Ale nie mógł jej tego wytknąć. Nie podczas tej rozmowy. Nie tego wieczoru. Wszelkie "płciowe" tematy były absolutnie zakazane.

— No było dziwne, wiem. Dlatego mówię, zapomnij.

Podrapał się po głowie. Jego potrzeby. Za dużo swoich potrzeb spełniał. Więcej, niż pewnie powinien. Ale nigdy nie znalazł instrukcji czy regulaminu dla bytów jego typu, więc trudno było to określić.

— Beltane może i namieszało, ale wiesz... Eh, nie ważne... — Na chwilę przerwał, zaciągnął się końcówką papierosa. Zdecydował się dokończyć wypowiedź. I tak by zaczęła naciskać, a nie chciało mu się tego ciągnąć. — W sensie no, tak jak ci pisałem, nie ważne, jak dokładnie Beltane na nas wpłynęło, ale samo pokazanie mi innego punktu widzenia niż zazwyczaj... No samo to też trochę zmieniło. I ten atak na końcu, wiesz, takie uświadomienie kruchości życia i w ogóle... W każdym razie, dobrze wiem, że nie tylko my ześwirowaliśmy trochę po Beltane, ale nawet jak to wziąłem na logikę, to jakoś tak se pomyślałem... różne rzeczy... No, to tyle. Nie wiem co więcej powiedzieć. Że też musiałaś do tego nawiązać akurat teraz. — Pomachał oskarżycielsko w jej kierunku wygaszonym już papierosem, po czym się go pozbył. — Babskich tematów ci się zachciało, ale za grosz babskiego wyczucia sytuacji. Wszystko między nami jest po staremu i koniec tematu.

Mogła nie zrozumieć, o co mu teraz chodziło — miał to gdzieś. Liczył, że w końcu odpuści. Że nie będzie musiał wymieniać wszystkich elementów wpychających go w głębię dyskomfortu. Kopnął peta do rynsztoku i naciągnął w dół kurtkę, była denerwująco krótka.

Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#13
04.03.2024, 13:24  ✶  

Posłała mu zabójcze spojrzenie, kiedy parsknął śmiechem. Otwierała się przed nim, a on tak zareagował? Wspaniale, na pewno nigdy więcej tego nie zrobi. Będzie miała spory uraz. Wiedziała, że głupio postąpiła, nie musiał jej o tym przypominać, wyraz twarzy jej się zmienił. Widać było, że ją to rozzłościło. W przypadku Yaxley ta głupia decyzja była spowodowana tym, że jej były okazał się być dosyć mocno chory, a ona stwierdziła, że go uratuje, że pomoże mu przeżyć, miała w sobie zbyt dużo empatiii, zdecydowanie i chęć by uratować każdego. Jak to się skończyło, widać na załączonym obrazku.

- Co znowu jest nieważne, nie możesz się określić? Mówić wprost. - Nie znosiła dwuznaczności, do tego była już nieco wytrącona z równowagi, także mówiła co jej ślina na język przyniesie, niekoniecznie spokojnym tonem.

- A kiedy miałam do tego nawiązać, skoro się nie pojawiłeś? Przynajmniej nie ostatnio. Każdy moment jest dobry. Przynajmniej moim zdaniem Jo. - Ger nie znosiła takich sytuacji, wolałaby wiedzieć, o co konkretnie mu chodzi i na czym stoi. Domysły były czymś, co strasznie, ale strasznie ją irytowało.

- Babskich tematów? Bo raz w życiu próbuje rozmawiać z tobą o twoich uczuciach, to od razu twierdzisz, że to babski temat? Dobre sobie. - Nie miała problemu, aby konfrontować się z nim pod kinem, nie uważała tego za nietakt, wręcz przeciwnie, skoro już zaczęli tę rozmowę, to wypadałoby ją skończyć, aby nie musieć do tego nigdy więcej wracać.

Ger skrzyżowała sobie ręce na piersiach, co mogło sugerować, że przyjęła pozycję obronną, chociaż właściwie póki co to ona atakowała Jonathana swoimi słowami.

- Z tego, co słyszałam od Florence, to wiele było przypadków jak ten nasz, spotkało to sporo osób, mocno namieszało, ale dalej nie wyjaśnia tej reszty, której mi nie mówisz. Jakie różne rzeczy sobie pomyślałeś? Wyduś że to z siebie. - Chciała, aby się tym z nią podzielił.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#14
04.03.2024, 13:47  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.03.2024, 17:07 przez Giovanni Urquart.)  

Miał sobie za złe, że rozzłościł Geraldine. Nie chciał do tego doprowadzić. Było w porządku, jeśli to on był zirytowany, ale ze wszystkich osób nie lubił autentycznie denerwować właśnie jej. To było takie... niewygodne dla niego. Burzyło to bezpieczne i komfortowe uczucie, że od Geraldine nigdy nie zazna najmniejszego zła.

Dał jej czas na wyrzucenie z siebie wszystkiego, co chciała. Nie wchodził jej w słowo, bo też nie miał nic do powiedzenia. Niestety Yaxley kurczowo trzymała się tematu i chciała z niego wydusić absolutnie wszystko. W tym momencie chyba już przedarli się przez wszelkie granice szczerości. Postanowił więc też dopowiedzieć parę rzeczy, które zapewne chciała usłyszeć.

Kopnął sobie stojący obok znak drogowy i westchnął.

— Dobra. No więc nawet jak nadszedł czerwiec, to wciąż uważałem, że ohajtanie ciebie z nami to dobry pomysł. Starzy przestaną się pluć, my byśmy mieli do kogo odezwać gębę mieszkając razem i jakoś by to było. W sensie, no bo jak wyobrażasz sobie żebyśmy znaleźli kogoś innego, kto zaakceptuje nas tak jak jesteśmy? — Posłał jej krótkie, smutne spojrzenie. — Ale finalnie to nawet nie wspomniałem Gio o tym pomyśle. Bo pojawiła się Kim. Więc stwierdziłem, że no dobra, to jednak wybieramy ją. Skoro nie teraz, to poczekamy do końca tego cyrku i tyle. Więc no nie miałem ci po co mówić tego wszystkiego, bo plan wycofany. A poza tym, to i tak co miałem ci pisać tam w listach skoro on już wszystko co chciał to napisał? Poza tym prawie w ogóle nie było potrzeby, żebym się pojawiał. Więc u mnie się nic nie działo. — Wzruszył ramionami. — I serio nie sądziłem, że będziesz chciała omawiać to, co się zadziało po Beltane. Myślałem, że też uznasz, że było minęło, jakieś wariaty nam się w głowie odpaliły po festynie i tyle, nie ma co o tym dłużej myśleć. — Poprawił kurtkę. — A bardzo nie uśmiecha mi się rozmawiać o tym teraz, bo... — Prychnął. — Nie chodzi mi o to, że temat jest babski, w sensie, może trochę. Ale chodziło mi o to, że dopiero co obejrzeliśmy takie coś, a w dodatku ty jesteś tutaj... ubrana jak jesteś — tu gestem zarysował obszar jej odzienku — i jeszcze mu musiałaś dyszeć nad uchem w kinie... No naprawdę, spodziewałbym się, że wiesz lepiej jak faceci działają...

Absolutnie urażony tym, że musiał zdobyć się na taką szczerość, wcisnął ręce do niemal nieistniejących kieszeni, znów kopnął znak i uparcie nie patrzył na Geraldine.

Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#15
04.03.2024, 15:33  ✶  

Gerry bardzo łatwo się irytowała, nie było to nic nowego. Nigdy jednak nie zdarzyło jej się kłócić z Urquartem, w żadnej postaci. Widać, że nazbierało się w nich trochę niejasności, które eskalowały do tej drobnej kłótni. Dlatego właśnie wolała wszystko wyjaśnić od razu. Bała się, że może wyjść z tego coś większego, a tego by nie chciała. Byli jej za bardzo bliscy.

Przewróciła oczami, kiedy zobaczyła, że kopie znak drogowy, serio? Strasznie dojrzałe zachowanie. Nie ma co.

- Ach, czyli chciałeś, żebym została waszą żoną, bo tak będzie prościej, tak? - Gotowała się coraz bardziej, nie podobało jej się to, że traktował ją, jako jakąś opcję awaryjną. - No jasne, nie widzisz, że traktujesz nas trochę jak bydło? Trafiła się Kim, więc pójdziemy z nią, zajebiste podejście. Czy w ogóle myślisz o naszych uczuciach? - Warknęła, była zła. Jonathan najprawdopodobniej jeszcze nie widział jej w takim stanie, chociaż znali się od lat. - Zachowujesz się jak nasi starzy, którzy chcą nas swatać na siłę, wiesz? - Chciała mu to uświadomić, chciała, żeby otworzył oczy.

- Wydawało mi się, że jest to dobra opcja na starość, jak już nie będziemy mieli co zrobić ze swoim życiem, zamieszkać razem tak po prostu, żeby nie spędzić tego czasu w samotności. - Nie mogła przecież udawać, że sama o tym nigdy nie myślała, tak byłoby prościej. Mieliby się do kogo odezwać, z kim porozmawiać i przecież się lubili, więc każdy w tej sytuacji wygrywał. No, ale chyba jednak przegrała, bo zamierzali zostać z Kim. Trudno.

- Naprawdę, będziesz mi mówił, że jestem nieodpowiednio ubrana? Myślisz, że to planowałam, że wiedziałam, co to będzie za film?! SERIO? - Uniosła głos, zdecydowanie zmierzała do przekroczenia pewnej granicy.

- Zresztą nawet nigdy nie wspominałeś mi o tym, że to, jak wyglądam w ogóle cię obchodzi. - Od tego było warto zacząć, miała wrażenie, że traktował jak jedną z sióstr, ale chyba nie do końca tak było?

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#16
04.03.2024, 15:51  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.03.2024, 17:07 przez Giovanni Urquart.)  

— Dlatego ci o tym nie mówiłem. Zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo uprzedmiota... uprzed... przedmiotowo traktuję ciebie i Kim, ale moim priorytetem jest Giovanni. Czy tego chcę, czy nie. Ja tylko po to istnieję. — Odpowiedział zdenerwowany tym, jak lamersko to brzmi.

Chociaż obydwoje starali się prowadzić rozmowę rzeczowo i konkretnie, dochodziło do nieporozumień.

— Nie, nie, nie... Nie chodzi mi o to, że nieodpowiednio. No weź, jestem ostatnim, który by coś takiego powiedział! — Wystawił ręce na swoją obronę. Zirytował się, że go nie zrozumiała. — Jak dla mnie to byś mogła nawet nago chodzić i by mnie to nie ruszało. Znaczy no... Właśnie tu jest problem, bo od maja to akurat to by mnie zaczęło ruszać. Ja pierdolę.

Był zaskoczony i głęboko zdegustowany swoją szczerością. Przetarł dłonią twarz. Oparł się o znak. Kolejne słowa wypowiedział bez podniesionego tonu, z opuszczoną głową. Nieco ciszej, jakby z nadzieją, że jednak nie usłyszy, ale jednocześnie tak, żeby nie musiał się powtarzać.

— No i nie obchodziło mnie jak wyglądasz, ale teraz jakoś zacząłem zwracać na to uwagę, no... Miałem ci jakieś oficjalne ogłoszenie przedstawić z tego powodu, czy coś? Mówiłem — efekt Beltane się skończył, ale to nie było tylko to...

Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#17
04.03.2024, 16:37  ✶  

Chyba zaczynała powoli rozumieć, w czym był pies pogrzebany. Nie spodziewała się tego wszystkiego. - Nie wiem, wydaje mi się, że zawsze lepiej jest mówić, niżeli coś sobie myśleć i się tym nie podzielić. Tyle, że z tego, co rozumiem, a mam wrażenie, że rozumiem coraz mniej to chyba nie do końca chodzi ci o to, żeby być z kimś dla świętego spokoju. - Miała świadomość, że Gio interesował się Kim, jednak nie zdawała sobie sprawy z tego, że Jonathan mógł zacząć na nią patrzeć inaczej. Nieco wybiło ją to z rytmu.

- Niby ostatnim, ale przed chwilą dokładnie coś takiego powiedziałeś! - Od razu postanowiła odszczekać swoje zdanie. Na całe szczęście nikt obok nich nie zainteresował się tą małą kłótnią, która robiła się coraz bardziej głośna.

Udało jej się zmusić go do tego, żeby wyznał wszystko, co w nim siedziało. Nie do końca jednak wiedziała, jak powinna zareagować na te słowa. Odetchnęła głęboko, aby uspokoić myśli. Co miała mu powiedzieć? Jonathan zawsze miał specjalne miejsce wśród jej wszystkich przyjaciół. Wydawało jej się, że jako jedna z nielicznych osób traktowała go jako osobny byt, mimo, że byli jedną osobą. Sytuacja robiła się naprawdę trudna, bo to oznaczałoby, że czuł coś do niej, tylko co oni mieli z tym zrobić? Nigdy się nie zastanawiała nad tym, czy patrzy na niego w ten sposób, może teraz zaczęła. To było dziwne, brakowało jej słów, chociaż nigdy się to nie zdarzało.

Podeszła do niego, musiała coś zrobić, musiała zareagować. Powiedział jej to wszystko, otworzył się przed nią, nie mogła tak stać jak jakiś kołek. Nie potrafiła sobie nawet wyobrazić, jakie było to trudne dla Jonathana, w końcu tak naprawdę nie miał szans żyć swoim życiem, robić tego, na co miał ochotę. Nie potrafiła mu za bardzo doradzić niczego rozsądnego w tej sytuacji, bo niby jak? - Jo, pamiętaj, że zawsze będę cię wspierać, dobrze? - Musiał wiedzieć, że może na nią liczyć, w każdej sytuacji. - Coś wymyślimy, jak zawsze. - Mimo, że jeszcze nie do końca wiedziała, jak się powinna do tego odnieść, bo właśnie przyznał, że mu się podoba, to było trochę dziwne, sporo zmieniało, ale nie wydawało się, aby w jakikolwiek miało ją zrazić, może sama zastanawiała się nad sensem tego wszystkiego, może sama czuła, że coś się zmieniło.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#18
04.03.2024, 17:07  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 04.03.2024, 17:07 przez Giovanni Urquart.)  

Jonathan tylko kiwał głową na jej odpowiedzi. Absolutnie rozumiał jej frustrację i nie miał zamiaru przerywać. Niech się wykrzyczy, on nie miał zamiaru się bronić. Zepsuł fatalnie parę spraw, użył złych słów. Należało mu się. Ten jeden raz przyznawał się do porażki jak nigdy.

Ale niektórych rzeczy wolałby nie słyszeć. "Zawsze będę cię wspierać" — ile by dał, żeby to nigdy nie padło. Nie krzyczała już. Była spokojna. Podeszła bliżej i bał się, jak daleko się zatrzyma. Nieświadomie wstrzymał oddech. Ale zatrzymała się w stosownej do sytuacji odległości. Na szczęście. Na nieszczęście. Sam już nie wiedział.

Skrzywił się. Jej słowa zabolały. Zdeptały tą małą iskierkę nadziei na to, że cokolwiek mogłoby między nimi zaistnieć. Chociażby na jeden moment. Tylko tyle chciał.

— Weź no, nie mów tak. To brzmi, jakbym właśnie oznajmił, że umieram na jakąś poważną chorobę. Po prostu... zignoruj, że coś takiego wiesz. Czy coś. I ten, daj mi drugiego papierosa.

Był niesamowicie pobudzony. Dlatego kopał. Dlatego jego ręce wędrowały od twarzy do kurtki cały czas. W przypadku kurtki to nie był jedyny powód, ale papieros w dłoni rozwiązałby wiele jego problemów w tym momencie.

Wyciągnął rękę wiedząc, że zaraz dostanie upragnioną trutkę. Cały czas unikał patrzenia na nią. Na tą roznegliżowaną skórzaną sukienkę, tak dobrze opinającą jej ciało. Skąd ona w ogóle coś takiego wzięła? Czemu musiała to ubrać właśnie dzisiaj? Cały czas zastanawiał się, czy nie dać jej swojej kurtki do okrycia się pod pretekstem obniżonej temperatury. Ale w tym momencie bardziej potrzebna była jemu.

— I się nie dziw, że nie chciałem ci powiedzieć, bo czasem wiedza bywa zgubna. Im mniej się wie, tym lepiej się żyje. Moje motto życiowe.

Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#19
04.03.2024, 17:40  ✶  

To wcale nie było dla niej takie proste, bo po tym nieszczęsnym Beltane sama zaczęła się zastanawiać, czego właściwie chce od życia. Zależało jej na tym, aby zerwać tę więź, bo wiedziała, że Gio lubi Kim, bardzo lubi. Zresztą pisał jej o tym, że chce z nią wyjechać. Nie wydawało jej się, że powinna mieszać za bardzo w jego życiu. Tyle, że nadal był w tym wszystkim Jonathan, na którym zaczęło jej zależeć.

- Nie o to chodzi Jo, po prostu nie wiem, co mam zrobić, nie wiem, czy powinnam dać ci tego, czego potrzebujesz, mam wrażenie, że mogłoby to namieszać, za bardzo. - Nie myślała o swoich emocjach, uczuciach, o tym wszystkim, co zaczęło mieszać jej w głowie. Martwiła się przede wszystkim o niego. - I wcale nie jestem pewna, czy chcę to ignorować. - Dodała jeszcze, żeby miał tego świadomość. Wyciągnęła w jego kierunku paczkę fajek, sama wyciągnęła z niej jednego papierosa, po tym kiedy on to zrobił.

Zbliżyła się do mężczyzny, żeby odpalić mu tego papierosa. - Daj. - Nie miał wyboru musiał na nią spojrzeć, zbliżyła ogień do papierosa, mógł się odstresować. Sama wreszcie mogła odpalić swojego. Zaciągnęła się dymem, zdecydowanie tego potrzebowała.

Nie spodziewała się, że tak bardzo go będzie irytowała ta sukienka, którą dzisiaj na siebie założyła. Powinna chyba jednak całe życie chodzić w obdartych spodniach i skórzanym płaszczu...

Widziała, jak go miota, widziała, że nie może sobie z tym wszystkim poradzić, nie zastanawiała się więc zbyt długo, tylko złapała go wolną ręką za dłoń, aby się uspokoił.

- Czy ja wiem, nie wydaje mi się, zawsze lepiej wiedzieć, to może otworzyć oczy i zmienić spojrzenie na świat. - Ger w przeciwieństwie do niego próbowała być opanowana, chociaż jedno z nich powinno, chociaż czuła, że wcale nie jest to takie łatwe.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#20
04.03.2024, 18:03  ✶  

Niesamowicie zagotowało się w nim, gdy wspomniała o "dawaniu tego, czego chciał". Brzmiała zupełnie tak, jak gdyby nadzieja wcale nie umarła. Biczował się teraz okrutnie, żeby nie pociągnąć tej konwersacji w niepowołane miejsca. Upragnione miejsca, ale zakazane.

Była tak blisko, gdy odpalała mu papierosa. Wraz z iskrą pojawił się dym i charakterystyczny zapach. To był jej zapach. Nie znał wielu palaczy, więc instynktownie kojarzył go z Geraldine. On i Gio. I to jeszcze przed Beltane, ale teraz aromat ten nabrał nowego wyrazu. Pochłanianie kłębów dymu było jedyną możliwością Jonathana na doświadczenie jej smaku. Chociaż twarz musiał mieć zwróconą ku niej, usilnie unikał kontaktu wzrokowego.

Poczuł ciepłą dłoń wsuwającą się w jego. Niemal upuścił papierosa z drugiej dłoni. Chciała go uspokoić, ale wywołała odwrotny efekt.

— Nie, zdecydowanie nie. I co ty teraz robisz, co? Czemu mi to robisz? — Postanowił uwolnić się z dotyku jej dłoni. — Dobrze widzisz, że mnie ta sytuacja wkurza, a jeszcze mnie podburzasz.

Zaciągnął się mocno.

— A jedyna wiedza, jaką bym chciał ewentualnie zdobyć, to jak inni z tą przypadłością sobie radzą...

Ale nie mógł. Wszelki kontakt z autorami artykułów o zaburzeniu dysocjacyjnym tożsamości to jak uderzanie o ścianę. Nie mogli zdradzać tożsamości swoich pacjentów. Ogłoszenia w gazecie? Nikt nie chciał się przyznać. Giovanni co jakiś czas publikował je ponownie w mugolskich czasopismach. I za każdym razem zwierzał się Geraldine ile to jeszcze trzeba zrobić, żeby choroby psychiczne przestały być tematem tabu. Jonathan również chętnie poznałby kogoś podobnego do nich. I wciąż mieli nadzieję, że to kiedyś nastąpi.

— Może po prostu zakończmy to spotkanie i udajmy, że nic się nie wydarzyło. Nie chcę, żebyś następnym razem patrzyła na mnie ze współczuciem, czy mówiła inne teksty typu "o, będę cię wspierać". Jak chcesz mnie wspierać to następnym razem zakryj się bardziej i nie dotykaj mnie... — Westchnął. — Albo chociaż nie noś takich sukienek... Ta tutaj to chyba najgorsza możliwa opcja w tej sytuacji... Ale, hej, to nie tak, że cię o cokolwiek oskarżam, dobra? Po prostu bardzo źle się złożyło i tyle.

[a]Czuł się strasznie mówiąc takie rzeczy, ale wolał jednak ustalić pewne zasady. Teraz byli na ulicy. Ale gdyby tą rozmowę prowadzili samotnie, siedząc na jednej kanapie... Zapewne wyrzuciłby fakt istnienia Gio daleko w zapomnienie, zaraz obok całej wiedzy z Hogwartu.


« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Geraldine Greengrass-Yaxley (7975), Giovanni Urquart (7038)


Strony (6): « Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa