adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz tajemnic IV
lato 1962
rynek Doliny Godryka
rynek Doliny Godryka
Dochodziło południe, żar lał się z nieba. Wszędzie było głośno, kolorowo i śmierdząco. Jarmark zawsze był dobrą okazją dla przeróżnych drobnych i większych rzemieślników do zaprezentowania swoich wyrobów, zaś zbieraczy, rolników i hodowców do wystawiania przeróżnych dóbr ukradzionych puszczy i naturze per se. To była też świetna okazja dla ulicznych artystów, barwnych ptaków, bajarzy, muzyków i całej plejady drobnych złodziejaszków.
Wszyscy gadali, kupczyli, śpiewali, śmiali się, krzyczeli. Jedli. Zwierzęta beczały, dzieci dokazywały.
Piętnastoletni wyrostek (rocznikowo już szesnastoletni) siedział niemalże w kucki, na niewielkim pieńku obok posępnie wyglądającej kobiety ubranej w szarości i spłowiałe zielenie. Jej wychudła twarz i podkrążone oczy, usta zwieszone w kwintę i podejrzliwie zwężone oczy za każdym razem gdy ktoś podchodził... to odstraszało potencjalnych kupców, zwłaszcza dzieci, ale kto wiedział, ten przebijał się przez nieprzychylną barierę, po najsmakowitsze skarby z samego serca Kniei.
Ostatecznie wszelkich formalności dokonywał chłopak, chociaż jego oczy i serce cały czas uciekały do pięknej, haftowanej w kwiaty płóciennej torby opierającej się o jego łydkę.
W tym roku nie było drewnianych zwierzątek. Matka uznała, że to głupie i dziecinne, a interesy powinny być prowadzone poważnie. Samuelowi jednak to nie przeszkadzało, nie jeśli ledwie przed dwoma godzinami ukradł kilka minut na spotkanie z Norą Figg, najpiękniejszą z dziewcząt jakie kiedykolwiek widział, a jej prezent... był tuż, tuż obok. Uszy czerwieniły mu się na samą myśl, kręcił się nerwowo na pieńku nie wiedząc co ze sobą zrobić i jak wytrzyma do wieczora, kiedy umówili się nad jeziorem, żeby razem popływać i porozmawiać. Znów. Czekał na to cały rok, ale bał się ze wszech miar, że sroga Berenika nie wypuści go z domu. Że wie. Jej oczy patrzyły tak... Jakby wiedziała wszystko.