• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[05.08.72] Głębokie gardło | Gio & Ger

[05.08.72] Głębokie gardło | Gio & Ger
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#31
04.03.2024, 22:24  ✶  

Czy było jej źle z tym, co od niego usłyszała? Nie do końca, ciągle czuła, że postępują właściwie. Chciała dać Jonathanowi to czego potrzebował, swojego własnego życia. Nie widziała w tym nic złego, może była to jej chwilowa zachcianka? Sama ostatnio nie czuła się najlepiej, brakowało jej czegoś w życiu, może był to odpowiedni moment na to, żeby wykorzystać okazję, zobaczyć co się wydarzy. Sama nie miała pojęcia czego chciała i dlaczego to robiła, ale przecież podjęła decyzję, kiedy z nim tu przyszła.

- To dobrze. - Skomentowała krótko jego wypowiedź. Wolałaby nie musieć tłumaczyć się z tego wszystkiego Gio, miała gorszy okres w swoim życiu, nie sądziła jednak, że by to zrozumiał. To, nawet nie wiedziała, jak ująć to, co zaczęło się dzisiaj między nimi dziać, była to dziwna gra, która sprawiała jej przyjemność, na pewno chwilową.

Jonathan się zaczerwienił, zwróciła na to uwagę. Wiedziała, że był może mocny w słowach, jednak brakowało mu pewnego doświadczenia, może nawet bawił ją ten kontrast między nimi.

Nie zdążyła zareagować, kiedy zabrał jej papierosa. Na jej twarzy pojawił się jednak grymas, nie lubiła kiedy ktoś zabierał jej zabawki. Nie musiała się jednak o to martwić zbyt długo, bo oddał jej go po chwili. Spaliła go do końca, po czym przygasiła w popielniczce, która stała na stole. Wydawać się mogło, że nie zrobiło to na niej żadnego wrażenia, chociaż wiedziała, że zmienił swoje zachowanie, był inny w stosunku do niej.

- O ile w ogóle będzie się miał o czym dowiadywać Jo, nie wiem, co planujesz. - Chciała go trochę podjudzić, wiedziała, co próbuje jej zasugerować, jednak udawała, że jest zupełnie inaczej.

Kiedy dolał im alkoholu od razu sięgnęła po swoją szklankę i zanurzyła w niej usta, miała ochotę się nawalić, zawsze będzie mogła to wszystko zwalić na zbyt dużą ilość wypitego alkoholu, wyrzuty sumienia będą wtedy mniejsze, czyż nie?

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#32
05.03.2024, 20:49  ✶  

Na początku chciał pójść strategią alkoholową. Upić siebie i ją. Bezpieczna alternatywa, bo ewentualne konsekwencje zrzucą na stan upojenia albo w ogóle nie będą pamiętać. Bardzo wygodnie. Ale gdy wzięła kolejny łyk i wtedy żałował, że dolał jej całą szklankę. Przejął się tym bardziej, niż jej słowami, dlatego odpowiedział z opóźnieniem.

— Wiesz... Sam nie wiem co planuję — przyznał szczerze, odrywając wzrok od jej szklanki. Patrzył tak na nią chwilę z uśmiechem. Od czasu Beltane nie miał do tego okazji. Właściwie przed Beltane i nawet podczas nie miał takiej potrzeby. A teraz, po tylu tygodniach, właściwie miesiącach, gdy szał emocjonalny opadł i widział wszystko klarowniej, mógł spojrzeć na spokojnie w twarz ukochanej osoby.

Ger mogła dostrzec coś innego. Taka miła, ciepła ekspresja była domeną Giovanniego. Jonathan nigdy się tak na nią nie patrzył. Jonathan nigdy nawet nie patrzył na nią jak na kobietę! A teraz chyba to robił. I robił to bardzo intensywnie. A na tym nie chciał skończyć.

— Wiesz, może jednak wolałbym, żebyśmy dużo dzisiaj nie wypili. Chciałbym, żebyś wszystko zapamiętała — powiedział, po czym przysunął się bliżej, tak że ich uda stykały się. Jego oddech nieco przyspieszył. Wpatrując się Geraldine w oczy, wyciągnął dłoń, by ująć jej twarz. Ostrożnie, jak gdyby miał do czynienia z niebezpiecznym zwierzęciem... chociaż trochę tak było. Nie śmiał robić żadnych gwałtownych ruchów. Nie spieszył się. Obserwował jej reakcje, przecież nie chciał zrobić niczego, co wywołałoby na jej twarzy najmniejszy grymas.

Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#33
05.03.2024, 21:22  ✶  

Gerry lubiła alkohol, lubiła ten stan w który ją wprowadzał, wtedy zupełnie przestawała myśleć nad konsekwencjami swoich czynów. Bardzo chętnie się upijała, nie musiała wtedy się zastanawiać nad tym, czy to co robi jest słuszne, czy ma sens. Najwyżej drugiego dnia pojawiał się ból głowy oraz ten gorszy kac - moralny. Miewała ich już jednak tyle, że przestała się tym przejmować.

- Nie wiem, czy to dobrze, że ty nie wiesz. - Dodała rozbawiona. Jeśli on nie wiedział, to ona tym bardziej nie mogła zakładać, czego powinna się spodziewać. I zauważyła tę zmianę, spojrzenie inne od tych zazwyczaj. Było w nim więcej Gio niż Jo i nieco ją to zdziwiło. Faktycznie zmieniło się jego podejście, nie spoglądał na nią jak na kolegę do picia, czy tych wszystkich głupich żartów. Dostrzegła w tym spojrzeniu coś zupełnie innego, skłoniło ją do tego, że zaczęła się zastanawiać, czy postępuje słusznie. Sama bowiem nie wiedziała, czy to nie była w jej przypadku chwilowa zachcianka, tęsknota za byciem z kimś blisko, czy chciałaby zranić Jonathana? Na pewno nie, ale była pod tym względem w pewien sposób egoistką, potrzebowała raz na jakiś czas poczuć, że komuś na niej zależy.

- Teraz mi to mówisz, kiedy kupiłam całą butelkę? - Zdecydowanie łatwiej jej wszystko przychodziło po alkoholu, trzeźwość przynosiła wyrzuty sumienia. - Myślisz, że kilka szklanek whisky wystarczy, żebym zapomniała? - Na pewno musiałaby wypić bardzo dużo, aby uchlać się w trupa, alkohol faktycznie mógł spowodować, że pewne fakty będą niewyraźne.

Przybliżył się do niej, nigdy jeszcze nie siedzieli tak blisko siebie, a może siedzieli? Tyle, że nie było między nimi takiego napięcia. Dotknął jej twarz, jego palce były przyjemnie ciepłe. Dawno nikt nie patrzył na nią w ten sposób. Gerry chyba podjęła już decyzję, chciała dostać od kogoś chociaż chwilę uwagi, pewnie później będzie tego żałowała. Złapała go za dłoń, chciała spleść swoje palce z jego.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#34
05.03.2024, 21:43  ✶  

Tylko parsknął cicho na butelkę. Było ich stać, żeby zostawić nawet nieotwartą butelkę. Czego oczywiście zazwyczaj nie robili, oprócz momentów wyjątkowo dużego upojenia, kiedy żadne z nich nie myślało już o alkoholu i tylko marzyli o spanku.

Geraldine miała o wiele lepszą głowę od Jonathana. Aczkolwiek on czasem nie potrzebował pić, żeby się zachowywać jak ostatni żul. Na zaniki pamięci czasem cierpiał, ale nie przeszkadzało mu to. Gdyby zrobił coś nie tak, matka obudziłaby go z samego ranka z jego twarzą na okładce Proroka.

Ale tym razem bardzo byłby smutny, gdyby zapomniał o tym wieczorze.

Gdy poczuł palce Geraldine, na początku sądził, że chce w jakiś sposób zaprzestać kontaktu, ale wykazała wręcz przeciwną reakcję. Wtedy odkrył, jak bardzo nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Nie sądził, że jednak będzie musiał dokonać tego odważnego czynu.

Dodał sobie otuchy w myślach, chociaż w głowie zaczęło już się kręcić. Pochylił się ku niej, jedną dłonią kierując jej twarz ku sobie, drugą ściskając jej dłoń. Był bardzo zdenerwowany. Ale nie mógł teraz uciec. To jego wielka szansa.

Przymknął oczy i złożył na ustach Geraldine delikatny pocałunek. W porównaniu z jego paskudnym charakterem, całował niczym pierwszoroczny student, który pierwszy raz miał spędzić noc poza domem. Zawsze ochoczy do wygadywania zbereźności, sam nie doświadczył jeszcze najprostszego kontaktu z ukochaną kobietą.

Odsunął się po kilku sekundach. Chociaż chciał więcej, pragnął najpierw spojrzeć jej prosto w oczy i wniknąć w jej duszę. Musiał mieć pewność, że zrozumie, że nie chodzi mu tylko o cielesne aspekty.

— Wiesz, że nawet jak będziesz z innym facetem, z tysiącem innych facetów, to i tak będziesz moja. Bo nikt cię tak nie kocha jak ja. Jak ja i Gio.

Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#35
05.03.2024, 22:13  ✶  

Może i było ich stać, Yaxley jednak nie znosiła bycia rozrzutną, mimo swojego bogactwa. Nie bez powodu nadal udawało jej się utrzymywać ten status. Nieotwartej butelki na pewno nie zapomniałaby zabrać ze sobą, aby móc ją w siebie wlać o poranku, by wyleczyć kaca.

Miała świadomość, że jej doświadczenie związane z ilością alkoholu, który w siebie wlewała było zdecydowanie większe od Jonathana. Z racji na swój zawód dosyć szybko nauczyła się pić. Przebywała w męskim towarzystwie, musiała im dorównywać, jak w każdej innej dziedzinie życia. Udowodnić, że jest kimś więcej niż tylko delikatną kobietą.

W tej chwili nie chciała zaprzestać kontaktu, potrzebowała bliskości, bo ostatnio czuła się okropnie samotna. Miała wrażenie, że świat rozsypał jej się między palcami i potrzebowała jeszcze coś poczuć. Będzie się za to smażyła w piekle z tymi potworami na które polowała. Na pewno, ale w tym momencie nie było to istotne. Liczyło się tylko to, że znalazł się ktoś, kto chciał jej to dać, nie było ważne nawet to, że był jej przyjacielem. Skorzystała z okazji, która się przytrafiła.

Ona nie zamknęła oczu, nie wydawało jej się to być potrzebne. Pocałunek, który złożył na jej ustach nie był taki, jak się spodziewała. Zdecydowanie delikatniejszy niż zakładała, jakby Jonathan nie do końca wiedział co robi. Nie wypytywała go nigdy o jego doświadczenie, podejrzewała jednak, że nie jest tak bogate jak jej. Ona co chwilę się w kimś zakochiwała, szukała kogoś, kto by ją docenił chociaż przez chwilę, kto da jej ciepło, którego potrzebowała.

Odwzajemniła jego pocałunek, najdelikatniej jak potrafiła, nie chciała go wystraszyć, chciała, żeby czuł się z nią dobrze. Po chwili jednak się odsunął, czy zrobiła coś nie tak? Bardzo szybko jednak zrozumiała dlaczego. - Ja też was kocham. - Powiedziała niemalże od razu i nie uważała, nawet, że było to kłamstwem, bo przecież nigdy nie ukrywała, że wiele dla niej znaczą, tylko to nie do końca była miłość romantyczna.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#36
06.03.2024, 18:56  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.03.2024, 18:57 przez Giovanni Urquart.)  

Jonathan miał niezły helikopter w głowie. Był zadowolony z tego, co się stało. Z tego, że zdobył się na taką odwagę. Z tego, że Geraldine się zgodziła. Z tego, że nie czuł się po tym dziwnie. Przynajmniej na razie.

Odpowiedzi Yaxley się nie spodziewał. Wiedział, jak ważni są dla niej, ale wyrażenie tego w słowach było czymś wielkim. Zdawał sobie sprawę z platoniczności jej uczuć, w końcu mówiła też o Giovannim, ale nadinterpretował słowa ukochanej w najlepszym dla siebie znaczeniu.

Nie zdawał sobie sprawy, jak głupkowaty wyraz twarzy miał teraz. Był jakby rozmarzony, trochę uśmiechnięty, a może nawet rozbawiony. Zdecydowanie nie w pełni kontaktu z otaczającym go światem. Już nie musiał pić. Nie musiał też jeść. Nie musiał nic innego, bo chciał tylko... sam nie wiedział co.

— Bardzo dobrze — odpowiedział, żeby odpowiedzieć. Następnie znów się przysunął i spróbował ją pocałować jeszcze raz. Tym razem dłużej. Geraldine mogła czuć jego niepewność. Jonathan często przechwalał się swoimi podbojami, chociaż przyjaciółce kilka razy przyznał się, że to tylko kłamstwa. Ciężko było uwierzyć, aby ktoś taki jak Jo nie miał żadnego doświadczenia z kobietami, ale jego pocałunki sugerowały, że być może faktycznie tak było.

Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#37
06.03.2024, 19:57  ✶  

Tuż po odpowiedzi na jego pytanie sięgnęła po szklankę, która stała na stoliku. Upiła z niej niewielki łyk. Nie umiała się powstrzymać przed umoczeniem ust w alkoholu. Stało się, podjęła decyzję, której pewnie będzie żałowała. Nie był to jednak odpowiedni moment na myślenie o konsekwencjach.

W jej odpowiedzi nie było niczego nie naturalnego, w końcu byli od zawsze blisko niej, mało kto był dla niej taki ważny. Miłość w końcu miała wiele postaci. Spoglądała na niego z poczuciem winy, widziała, jak zareagował na to, co się między nimi wydarzyło, na jej słowa. Mydliła mu oczy, ale czy w tej chwili nie był szczęśliwy? To było chyba dość istotne.

Usta drgnęły jej w uśmiechu, kiedy stwierdził, że to bardzo dobrze. Nie ukrywała przed nim też tego, że wspomniała o ich dwójce, więc miał świadomość, jak się sprawy mają. Nie oszukiwała go, ciągle uważała, że jedynie trochę nagina prawdę.

Wszystkie myśli uciekły, kiedy zbliżył się do niej ponownie. Nadal czuła niepewność, wiedziała, że Jo był bajkopisarzem, a te czyny tylko to potwierdzały. Zastanawiała się tylko, czy faktycznie była pierwszą, do której się tak bardzo zbliżył, czy będzie też pierwszą, która go zrani? Mimo tych wewnętrznych rozważań odwzajemniła jego pocałunek, starała się być bardzo delikatna, wbrew swoim przyzwyczajeniom. W końcu to był Jonathan, nie kolejny obcy typ z baru. Jej usta musiały smakować tą tanią whisky, którą przed chwilą wypiła. Nie towarzyszyły tej chwili motyle w brzuchu, było tylko chwilowe pragnienie poczucia się dla kogoś ważnym. Deficyt związany z tym w jaki sposób została wychowana. Nie przestawała go całować, jej pocałunki stawały się coraz bardziej zachłanne, dawała się ponieść chwili.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#38
06.03.2024, 20:11  ✶  


Podczas gdy Geraldine toczyła wewnętrzną bitwę z wyrzutami sumienia, Jonathan od razu cieszył się chwilą. Nie był typem refleksyjnym. Wykorzystywał maksymalnie każdą sekundę posiadania ciała. Może nie maksymalnie. Raczej na tyle, na ile mógł, żeby nie wyrządzić szkód dla Giovanniego.

Naprawdę się starał.

Jonathan był onieśmielony wprawą Geraldine. O ile łatwiej by mu było z dziewoją równie świeżą jak on. Ale teraz niespecjalnie przejmował się konkurowaniem z jakimkolwiek doświadczeniem, z jakim Yaxley miała styczność. Starał się uczyć na bieżąco i powtarzał za nią.

W którymś momencie oderwał się, by zaczerpnąć powietrza. Zupełnie jakby zmęczył się po maratonie.

— Ej, ale to tylko na na dzisiaj, co nie? W sensie, nie będę ci wysyłać wierszy ani przynosić kwiatów na każde spotkanie, co nie? — Rzucił w typowym dla siebie tonie, chociaż jeszcze przed chwilą sprawiał wrażenie poważnego romantyka. — Znaczy no nie musi być tylko dzisiaj, ale wiesz o co mi chodzi.

Nie ważne, jakiego rodzaju uczucia żywił do Geraldine — był realistyczny i nie miał zamiaru nawet sugerować żadnego wiązania się z nią. Na jego szczęście Yaxley traktowała go jak chwilową przygodę, ale nie był tego w pełni świadom. Domyślał się tylko, że raczej na pewno związek między nimi nie mógłby istnieć również z jej perspektywy. Chciał się jednak upewnić. To była dość istotna sprawa.

— I ani słowa Giovanniemu. Nikomu. Nigdy. Już to mówiłem, ale powtarzam na wszelki wypadek, dobra?

Nie chciał nawet myśleć o reakcji Giovanniego na to, co się teraz działo. Byłby zdewastowany, załamany, zaskoczony, zawstydzony, zły, zdegustowany i zamknąłby się w jakiejś piwnicy na końcu świata na zawsze.

Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#39
06.03.2024, 20:55  ✶  

Gerry po prostu bała się, że go zrani, szczególnie, że był taki niedoświadczony. Ona nie przywiązywała zbyt wielkiej wagi to takich rzeczy, zbyt wiele bowiem podobnych sytuacji się jej przydarzało. Tyle, że nigdy nie odważyła się zrobić czegoś podobnego z kimś na tyle bliskim. Bała się, że może to popsuć to, co dotychczas między sobą zbudowali, nie chciała go stracić przez jeden głupi wybryk.

Odsunęli się od siebie na chwilę, spoglądała na niego niepewnie, zastanawiając się, czy wszystko jest w porządku. Jego słowa spowodowały, że odetchnęła z ulgą. - Tylko na dzisiaj. Nie wrócimy do tego nigdy więcej. - Cieszyła się, że sobie to wyjaśnili. Naprawdę. Martwiło ją jedynie nieco to, o czym mówił wcześniej, ale nie był to czas, żeby się tym przejmować. - Żadnych kwiatów, żadnych wierszy, będzie jak wcześniej. - Łudziła się, że nic się między nimi nie zmieni.

Miała ochotę rzucić, żeby się w niej nie zakochiwał, ale przecież już jej o tym powiedział, na to było zbyt późno. Nie był to bowiem najlepszy okres w jej życiu, jakby kiedykolwiek była gotowa na to, aby związać się z kimś na stałe. Zazwyczaj uciekała przed odpowiedzialnością, znikała, traciła kontakt, tak było jej wygodniej.

- Nikomu nic nie powiem. - Chyba, że poczucie winy zeżre ją od środka, wtedy pewnie pójdzie do kogoś ze swoich przyjaciół, może do Florence, ona nigdy nie oceniała jej wyborów, ale była przy tym szczera i mówiła co myśli, przy niej pewnie wróciłby jej rozum.

- Skoro już sobie wszystko wyjaśniliśmy, to idziemy stąd? - Właściwie to nie miała pojęcia dokąd lepiej byłoby się udać. U niej mieszkał jej wampirzy brat i jego dziewczyna, chociaż nie powinni niczego zauważyć, Ger nieraz przyprowadzała kogoś na noc do domu.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#40
08.03.2024, 20:53  ✶  

Zawiódł się słowami "nigdy więcej", jako że sam podkreślił o swojej dyspozycji w przyszłości. Ale nie przywiązywał się do jej wypowiedzi. Mówiła to teraz, następnym razem może powiedzieć coś innego. Był dobrej myśli.

— Bardzo dobrze. — Pokiwał głową, gdy potwierdziła "zasady", jakie sobie ustalili. Właściwie Geraldine mogła sobie o tym mówić komu chciała. Jonathan Urquart istniał dla mniej niż dziesięciu osób. Najgorzej oczywiście, gdyby informacje dotarły do właściciela ciała... Ale no pozamiatane. Gio mógłby się wściekać ile chciał, ale niczego by z tym nie mógł zrobić. Czasu się nie cofnie, a Jonathana nie odcałuje.

— Stąd w sensie do innego baru, czy chcesz się zbierać do domu?

Właściwie zdziwiłby się, gdyby chciała już iść. Było dość późno, ale też późno zaczęli swoje imprezowanie. A ta miejscówka nie była aż taka zła... A może jej chodziło o coś innego? O przeniesienie się do miejsca, w którym mieliby więcej prywatności? Umysł Jonathana obracał się na najwyższych obrotach, ale cierpliwie czekał na odpowiedź czarownicy. Nie zdawali sobie z tego sprawy, ale Geraldine wzbogaciła się dzisiaj o nowego, wiernego psa (czyt. "sfriendzonowała go").

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Geraldine Greengrass-Yaxley (7975), Giovanni Urquart (7038)


Strony (6): « Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa