• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[06.08.1972r.] Zabrali pieskowi patyk

[06.08.1972r.] Zabrali pieskowi patyk
Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#11
07.03.2024, 18:02  ✶  
Podskoczył w miejscu słysząc głos za sobą i to głos którego się nie spodziewał. Mniej by się wystraszył faceta, ale kobieta... Nie to, że się bał dziewczyn, ale jeśli była w takim towarzystwie to znaczyło, że zdecydowanie umiała w nim przetrwać i się rządzić, skoro chłopaki nie przerywali jej.
Otworzył i zamknął usta chcąc zaprzeczyć, potwierdzić, przeprosić, cokolwiek, ale dziewczyna dalej mówiła.
-Szczać?-wydukał ledwo słyszalnie na ten zarzut. Spojrzał zdezorientowany na chłopaków, na dziewczynę, na koniec alejki.-Jakie Gady? Przepraszam, ale nie wiem o czym mówicie.-spróbował się obronić, coraz bardziej burząc się w głosie, a może to była narastająca panika.-Naprawdę, po prostu mieszkam w okolicy.-dodał, przestępując z nogi na nogę. Mógłby walczyć, ale miał rzeczy w rękach, do tego nie chciał walczyć, dalej liczył w dyplomację, no i nie był typem wojownika, co zaczyna rzucać zaklęciami, zazwyczaj czeka, aż ktoś inny zacznie, a później i tak to jego oskarżają o zaczynanie bójki i o to, że zamiast się bronić, to powinien zawołać pomoc, nauczyciela, kogoś dorosłego. Tylko teraz to on był tym dorosłym, a dalej sobie z życiem ewidentnie nie radził. Dopiero zaczynał dorosłość, a jakoś los nie przejmował się jego krótkim stażem i brakiem doświadczenia.
-Więc.... Mogę iść? Mam ciężkie zakupy?-nawet nie do końca miał jak sięgnąć szybko po różdżkę. Tam pomarańcze i mąka, tam szkło. Wypuści wszystko, to coś się zepsuje. Nie wypuści nic, to oni zepsują jego. Spokój i opanowanie, jak go mama uczyła. Postawił nawet pacyfistyczny krok w stronę wyjścia z alejki, licząc, że może się odsunął, albo uda mi się ich jakoś wyminąć.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#12
07.03.2024, 21:33  ✶  
Spokój i opanowanie, nie jest w stanie niestety wytworzyć ochronnej tarczy, czy rozproszyć ciskanych w siebie zaklęć. Uzbrojeni przeciwnicy nie zamierzali czekać.

– Aresto momentum! – krzyknęła ruda niemal natychmiast gdy skończył. Czas dla Neila stał się w odbiorze bardzo bardzo bardzo szybki. Jak we śnie, w którym chce się komuś przywalić, albo gdzieś uciec, a tymczasem cała rzeczywistość jest jak przezroczysta galaretka, która nie, nie pozwala ruszyć się z miejsca i uratować swojej skóry. Tylko że na zewnątrz tej galaretki czas biegł i to bardzo, bardzo szybko. Szefowa bandy cały czas miała go na muszce, ustami licząc czas trwania zaklęcia, odmierzając każdą sekundę skrupulatnie, aby być pewną, że ofiara będzie tak trwać dostatecznie długo.

Dwóch wyrostków natomiast doskoczyło do młodzika gdy tylko ten zastygł. Swoje różdżki schowali i zaczęli go obmacywać w poszukiwaniu czegoś wartościowego. Pieniędzy... Na pewno wezmą pieniądze. No bo przecież nie słoiki?

Tylko, że nie. Ich parszywe brudne dłonie padły na coś innego.

– Proszę proszę jaka malusieńka, cydrowa, ciekawe czy jebie jabłkami? – zakpił szczerbaty, wyciągając znalezisko z parszywym uśmiechem satysfakcji. Znalezisko było warte kilka galeonów, a taki mag bez różdżki... to jak bez ręki, nie miał szans, by zrobić im cokolwiek.

– CEDROWA młotku. – piegus na odlew walnął go po głowie i zabrał łup. Przez moment pomierzył jej wyważenie w ręku, zupełnie jakby był znawcą, Ollivanderem co najmniej, ale fakty były takie, że tylko się zgrywał.

– Spierdalać mi stąd kretyni, zaraz... dziewiętnaście, osiemnaście... przestanie działać! – ryknęła hersztka i blondas zreflektował się momentalnie i puścił się biegiem w kierunku z którego przyszedł Neil. Jego niższy kolega nie zamierzał jednak tak łatwo odpuścić i podszedł do Neila tylko po to, żeby zasadzić mu własną pięść w brzuchu. Tępy ból rozchodził się bardzo powoli, gdy do uszu dotarł śmierdzące tygodniami niemycia zębów: – I moja była dłuższa cwelu – zaraz potem kolejny cios walnął Neila w tył karku, zamykając mu oczy i świadomość, ciskając impetem ciało uwolnione z zaklęcia o chodnik.

Zapadła ciemność.

Gdy otworzył oczy, nie miał początkowo świadomości gdzie leży, jaka jest godzina, ani co to za kot obwąchuje mu nos. Zwierze zauważywszy, że jego potencjalny obiad się obudził, z sykiem oddalił się pospiesznie. Dookoła panowała cisza, gdzieś w oddali miasto żyło dalej. Nikt nie przejął się pobitym chłopakiem, nikt nie przejął się brakiem jego różdżki. Ani też nikt nie przejął się losem zakupów, które przy upadku, podobnie jak ich właściciel, doznały nieprzyjemnego spotkania z twardą i zimną rzeczywistością londyńskiego przesmyku.
Kolorowy ptak
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Neil Enfer
#13
07.03.2024, 21:44  ✶  
Znał to zaklęcie, całkiem dobrze, ktoś inny używał go w jego towarzystwie. Nigdy nie spodziewał się jednak, że zostanie ono użyte na nim samym w takich okolicznościach. Czas przyspieszył, ale sam czuł się, jak mucha w smole, niezdolna do reakcji, obrony, do zrobienia czegokolwiek bardziej ambitnego niż obserwacja otoczenia. Nie lubił być obmacywany przez obcych w ten sposób, ale chyba nie ma osoby na świecie jaka by to szczerze lubiła. Pieniądze miał, nie dużo, ale jednak.
Widział, jak biorą jego różdżkę i nic nie mógł z tym zrobić, jedynie słuchać przyspieszonych słów. Uciekali, tak po prostu. To było takie łatwe go złapać, jedno zaklęcie i było po nim. Lata nauki, lata praktyk, wie jak otruć kogoś, ale gdy przychodzi co do czego, nie był w stanie palcem ruszyć. I na co mu komin do teleportacji, jak na ulicy go kiedyż zabiją, w ciemnej alejce, tylko dzisiaj miał szczęście, że oberwał w brzuch pięścią, nie nożem. Choć pewna nadzieja przemyła jego umysł gdy zapadła ciemność.
Chłód chodnika, piach i syf na policzku przylegającym do brudnego chodnika, który w swoim życiu był podkładem nie tylko butów, ale i masy innych bardziej paskudnych rzeczy. Jęknął, podnosząc się do klęku. Potrząsnął głową próbując wrócić bardziej do rzeczywistości, wyłapać gdzie podział się kot, jego zakupy oraz szkło które wypuścił z ręki gdy upadał. Wszystko na ziemi w nieładzie otoczone rozpryśniętą na kawałki szybą. Wiedział, że ta pozytywka coś oznacza i wiedział, że to dopiero początek tego co los zaplanował dla niego.
Tło narracyjne
koniecpsot1972
zasady korzystania
rzuty kością
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Czarodziej nieznanego statusu krwi, będący baśniopisarzem oraz autorem książki Baśnie Barda Beedle'a. Żył w XV wieku, ale większość jego życia pozostaje dla nas tajemnicą.

Bard Beedle
#14
07.03.2024, 21:56  ✶  
Skrót okazał się drogą tak niebezpieczną, jak i zdecydowanie dłuższą. Znów wybrał źle, znów coś pokrzyżowało mu plany. Los był jak dotąd nieprzychylny dla Neila, świat zdawał się kpić z jego świeżego angielskiego startu, z jego starań, by po prostu normalnie żyć. Nie było w nim teraz nadziei, nie było muzyki, która rozjaśniłaby nadchodzącą bezwzględnie gorycz bezradności i kroków, które powinien podjąć, aby móc normalnie funkcjonować. W jego mieszkaniu nie czekał nikt, kto by mógł go wesprzeć, czy pocieszyć.

Być może potrzebował zmiany. Potrzebował wskazówki, drogowskazu. Może jakiś wróżbita pomógłby odnaleźć się w tym gąszczu zasadzek?

Być może potrzebował oddechu, życzliwego słowa, poczucia jakiegokolwiek bezpieczeństwa i kontroli nad własnym życiem. Być może zmiana scenerii, ucieczka z miasta, otwarta przestrzeń, dałaby mu miejsce by sobie to wszystko poukładać.

Być może potrzebował po prostu butelki ognistej whisky.

Cokolwiek postanowił, z czegokolwiek wybrał, jedno było pewne: potrzebował nowej różdżki.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Bard Beedle (1581), Neil Enfer (1767)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa