Przewrócił oczyma, wbijając spojrzenie w jakiś martwy punkt na ścianie. Kolejny głupi żart. Żeby jeszcze był oryginalny, ale nie był, ale nie, słyszał dokładnie taki sam dziesięć minut temu od innego kolesia. Pijani ludzie powinni być kreatywni, nie mieć hamulców, a tu wszystkim zżerało szare komórki.
Podskoczył w miejscu, czując ból kiedy oberwał ścierką w bok. Od razu spiorunował wzrokiem szefa, który jak zawsze czepiał się go.
-Zachowuj się i polewaj szybciej.-fuknął na niego już drugi raz tego wieczora. Wiedział, że na pewno będzie kolejny raz, pytanie kiedy. Zmarszczył nos, ale grzecznie uśmiechnął się do kolejnego pijaka przy barze, co myślał co zamówić. Poprzednie trzy razy też się tak zastanawiał, i za każdym razem kończyło się na tym, że alkoholi zwyczajnie stał, opierał się o blat i gapił się na niego, dopóki sam mu nie zaproponował czegoś innego niż poprzednim razem pił. Mieszanie alkoholi, to nie jest najlepszy pomysł, dlatego mu ją zaproponował, licząc na słabe zakończenie jego nocy. Był creepy i gdyby miał normalnego szefa, poprosiłby go wywalenie chłopa z baru, ale nie mógł.
Chwycił szybko wszystkie brudne kufle, zaniósł na zaplecze. Nie było go może pięć dziesięć sekund i już kolejni klienci zaczęli się dobijać i domagać alkoholu z zagryzką. Piątkowe wieczory nigdy nie były łatwe, ale niedługo miał się zacząć w telewizji mecz, to powinno być nieco spokojniej, gdy wszyscy skupią swoją uwagę na pudełku z ruchomymi, kolorowymi obrazkami.