• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 … 16 Dalej »
[lato 1962] Dziewczyna z Doliny

[lato 1962] Dziewczyna z Doliny
przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#11
10.03.2024, 21:58  ✶  
– Wiesz dobrze, że nic mi nie grozi w Kniei. – odpowiedział, próbując bardziej pewnego, niemal szelmowskiego tonu, ale mizernie mu to wyszło. Nie dlatego jednak, że tak nie myślał – krogulczy lot miał opanowany tak dobrze, jak mistrzowie mioteł latanie. Cały czas jednak w swojej głowie zamartwiał się tym stanem rzeczy i lękiem przed nieznanym.

To, co nieznane, było najczęściej wrogie, jak Londyn, jak smród lokomotywy, jak rusznic i wszystko to, co niosła ze sobą stal. Samuel nie był lękliwym dzieckiem, ale trzymany pod zielonym kloszem puszczy miał bardzo czarno biały, czy w tym konkretnym przypadku czarno zielony świat. Brenna była trochę jak pomost, który pozwalał i zachęcał. Wciąż jednak oboje byli zbyt młodzi by wiedzieć jak przekroczyć tą barierę budowaną latami w młodym sercu, utrwaloną tylko klątwą żywiołów.

– F...funty. – poprosił, jakby był to jakiś zakazany artefakt. Nora lubiła mugolskie rzeczy, jej babcia w końcu obśługiwała też mugoli. Pomyślał, że mógłby jednak znaleźć w Dolinie, a nie na targowisku dedykowanym czarodziejom. Dwie pieczenie przy jednym ogniu – mniejsze prawdopodobieństwo, że o kupowanym podarku dowiedziałaby się matka. Sam fakt wystąpienia tak jawnie wbrew jej nakazom i zakazom sprawiał, że co jakiś czas przez plecy Samuelowi przechodził niepokojący dreszcz. Ale młodzieńcze zadurzenie było silniejsze od tego... Bezmyślne i ślepe, zakazane, a więc tym bardziej pożądane. Tak działali ludzie od zawsze, tak działał i Samuel, choć szarpiące nim wątpliwości były ogromne.

– M..moja mama mówi, że to błogosławieństwo, że Knieja o mnie dba w ten sposób. To nie są kwiatki Bee... To są ostre od kolców wici kruszące mury. Trujące rośliny owijające mnie w kokon i krzywdzące tych, którzy obok mnie stoją. Ja... – westchnął ciężko patrząc na chodnik. – ...ja przez to nie poszedłem do Hogwartu wiesz? Nawet inni magowie uznali, że to zbyt niebezpieczne, a teraz... Nie... nie powinienem... nie powinienem jej nic dawać prawda? Ktoś inny powinien ją polubić i ona jego i... – odetchnął głęboko, błękitne oczy nieco się zaczerwieniły, zagryzł policzek tak mocno, że poczuł w ustach metaliczny posmak własnej krwi.

Nasłuchiwał czy bębny przyjdą, ale nie było aż tak źle. Aż tak...

– Powiedz lepiej co u Ciebie ok? – rzucił nagle. – Chodźmy stąd na lody, muszę to rozchodzić, nie umiem myśleć totalnie gdy stoję, kto normalny w ogóle słyszałem, że niektórzy pracują siedząc. Wyobrażasz sobie? I niby wtedy myślą i pracują. Cięzko mi w to uwierzyć.

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#12
12.03.2024, 09:38  ✶  
- Sam, przecież oboje wiemy, że są w Kniei miejsca, których dotknęła czarna magia. Tam nikt nie jest bezpieczny - powiedziała Brenna łagodnie. Też wierzyła, jeszcze do niedawna, że nic nie może spotkać jej złego w Dolinie, że Knieja Godryka, tak dobrze znana, nie kryje żadnych niebezpieczeństw. Ale powoli zaczęła sobie uświadamiać, że jednak istnieją pewne zagrożenia - nawet jeśli póki co myślała o nich w kontekście raczej zagrożenia wobec innych niż wobec niej.
Bywała zbyt brawurowa i bywała hipokrytką.

- Proszę - stwierdziła, wydobywając z kieszeni banknoty. Nawet lepiej: Sam pewnie nie wiedział do końca, ile taki funt jest wart. Nie, nie zamierzała go oszukać, raczej dać trochę więcej niż takie kwiatki były warte... chociaż... z drugiej strony... wartość była przecież bardzo subiektywna, a ona kupowała prezent dla matki, prawda? - Nie kupuj niczego na stoisku starej Grety, ona zawsze próbuje ludzi naciągnąć. Może jakaś biżuteria albo chusta? Pani Horwing ma całkiem ładne u siebie i daje uczciwe ceny - oświadczyła. Było chyba w tym trochę bezczelności, pewnie skutek wychowania w domu, w którym Brenna nieco przywykła do stawiania na swoim i komenderowania kuzynkami oraz niekiedy nawet bratem.
Obserwowała Samuela uważnie, kiedy mówił o tych ostrych kolcach, o kokonie, i poza jego słowami wychwytywała też inne rzeczy - to zająknięcie, jakby się bał do tego przyznać, i echo dawnego wspomnienia, gdy na widok bogina odpychał ją od siebie i prosił, by uciekała. Nie uciekła jednak wtedy i nie wydawało się, że ucieknie i teraz - zmarszczyła tylko na moment brwi, obiecując sobie, że poszuka więcej informacji na ten temat. Jedno wiedziała jednak na pewno.

- Gdyby to było błogosławieństwo, nie bałbyś się, że skrzywdzisz nim przyjaciół. Błogosławieństwa nie ranią innych - powiedziała, a potem chwyciła go po prostu za dłoń i pociągnęła w stronę stoiska z deserami. skoro sobie tego życzył. Nie, to co opisywał nie brzmiało jak błogosławieństwo - za to jeśli było przekleństwem, istniał może sposób na to, aby je zdjąć? - Myślę, że Nora byłaby smutna, gdybyś przestał z nią rozmawiać, bo uważasz, że lepiej dla niej, aby prezenty dawał jej ktoś inny. Nieładne tak decydować za innych ludzi, nie uważasz, Sam? Ale skoro przyznałeś się mnie, powinieneś przyznać się i jej, zanim dasz jej prezent. I hm, co u mnie... zdałam kurs na teleportację na przykład? Lubię się teleportować. Mam zamiar spróbować skoczyć aż stąd do Londynu, chociaż mama kazała mi najpierw ćwiczyć po Dolinie, zanim na to pozwoli. Chcę się tam spotkać ze znajomym, który już skończył z Hogwart.



Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#13
16.03.2024, 11:04  ✶  
Odpowiedzią na jej całkiem zasadne pouczenia były kwęki, plejada min i skinień głową. Tak wiedział, że w Kniei są miejsca zakazane (tu przewrócenie oczu, bo co jak co, ale znał się na Puszczy lepiej niż Brenna, więc kogo ona chciała instruować, pff), bardzo ciekawy był fakt omijania czyjegoś straganu (zmarszczony nos i brwi na znak próby zapamiętania imienia) oraz wyraźne rozpromienienie się na wzmiankę o chuście (tu brwi szybowały wręcz przy linii włosów, ciało instynktownie zadrgało, że już chciał ją zostawić i iść wybrać chustę, och to był doskonały pomysł, sam nie miałby lepszego!).

Ciekawszy pakiet otrzymała przy rozmowie o klątwie. Tu mimo wszystko Samuel pokiwał głową z powątpiewaniem i unikał kontaktu wzrokowego z przyjaciółka, a tak było za każdym razem jak mówiła coś absolutnie odmiennego od nauk, które ofiarowywała mu matka. W domu jego klątwa była traktowana jak błogosławieństwo, pozwalała mu na spędzanie czasu z tymi, których kochał, a nie światem i Systemem, który mu zagrażał. Z drugiej strony bardzo szanował Brennę i cenił jej spojrzenie na świat, dostęp do wiedzy tajemnej jaką było wszystko poza przestrzenią noszącą imię Godryka. A więc konflikt, wewnętrzny, nieprzyjemny, taki, które człowiek chce się jak najszybciej pozbyć i pewnie pozbędzie, gdy tylko młoda Longbottomówna wyjdzie poza zasięg jego radaru.

Ciche westchnienie i zwieszona głowa, na konieczność mówienia rzeczy Norze przed prezentem. To była ważna nauka, której niestety Samuel nie wyciągnął z tej rozmowy. Mówienie rzeczy zwłaszcza Norze było szalenie trudne. Przy niej świat stawał się wyjątkowo pięknym miejscem i równie trudnym właśnie. Samuel czuł się gorszy od pięknej roześmianej księżniczki i cały czas bał się, że cokolwiek powie przekreśli ich relację. Domek w Kniei wydawał mu się za mały, klątwy zbyt przerażające, brak szkoły zbyt upokarzający, podobnie zresztą jak brak pieniędzy. Zacisnął mocniej ręce na pieniądzach, które dostał od Brenny i skupił się na nowym temacie, bezpiecznym temacie, dalszym od kłębiącego się w młodzieńczym sercu kołtuna.

– Teleportacja... Próbowałem tego, ale przy każdym przeskoku... rośliny się pojawiały. To totalnie nie dla mnie z resztą wiesz, mam inne sposoby na szybkie przemieszczanie się a tu, na Dolinę to bardzo wystarczy. Ale Ty... Cały świat będzie przed Tobą stał otworem. Co potem planujesz? Po szkole? Będziesz Bumbulilną jak Twoja rodzina? – pamięć Samuela płatała mu nie raz figle. Jak łatwo przyswajał wszystko spoza kręgu kulturowych tworów, tak nazwy własne należące do społeczności czarodziejów zbyt łatwo mu umykały.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#14
19.03.2024, 14:26  ✶  
Brenna nie wątpiła, że Samuel wie, że w Kniei są miejsca, których należy unikać.
Nie wątpiła też, że w przekonaniu, że Knieja to „jego” środowisko, może i tak na nie zawędrować, pewien, że da sobie radę. Ile razy ona sama postępowała w ten sposób? Zdecydowanie zbyt wiele.
Nie wiedziała jeszcze niczego o klątwie żywiołów – dopiero miał przyjść czas, gdy zacznie się przyglądać bliżej temu zagadnieniu. I teraz, i później, zawsze jednak miała myśleć o tym jak o przekleństwie, przydatnym może w sytuacji zagrożenia, ale właśnie odcinającym od świata. Nie było zdrowe, że Sam mieszkał w małej chatce z matką. Nie było zdrowe, że uczył się magii i teorii od niej, nie od wyspecjalizowanych nauczycieli. Nie było zdrowe, że ta patrzyła z niechęcią na każdego, kto zbliżał się do jej syna.
Klątwa ograniczyła jego świat do zieleni Kniei. Mógł ją kochać. Ale powinien wybrać ją, wiedząc, że istnieją i inne opcje.
Brenna nie powiedziała jednak tego, wędrując wraz z samemu ku stoisk z łakociami. Zamiast tego przytaknęła ze śmiechem, że tak, będzie Bumbuliliną, bo nie wyobrażała sobie dla siebie innej kariery, że teleportacja przyda się jej bardzo, bo zamierzała mieszkać w Dolinie Godryka, przynajmniej na razie, a pracować będzie przecież w Londynie. I że najpierw i tak czekają ją OWUETEMy, ostatni rok w Hogwarcie, a potem kurs i wstępne egzaminy do Ministerstwa. I plotła o tym wszystkim, póki nie przyszło się im rozstać, gdy on ruszył ku swojej ponurej matce, a ona z powrotem do Warowni w Dolinie Godryka.
Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2566), Samuel McGonagall (2642)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa