Dobrze było widzieć Mabel taką zadowoloną. Wakacje zawsze przynosiły radość, może dzieciakom bardziej, bo mogły odpocząć od tych nudnych obowiązków, jakimi było przedszkole, czy szkoła. Szczególnie, jeśli nie musiały spędzać całego wolnego czasu zamknięte w czterech ścianach. Mab miała możliwość udania się na wieś, poza Doliną pewnie czeka ją jeszcze jakiś tydzień, czy dwa w Little Whinging, domu rodzinnym Figgów. Nie, żeby Norka jakoś bardzo cieszyła się z tego, że nie będzie jej obok, wiedziała, jednak, że takie rozłąki były całkiem zdrowe. Ona będzie mogła w pełni poświęcić się klubokawiarni, a Młoda na pewno będzie się świetnie bawić, w towarzystwie osób, które bardzo ją kochały.
- To tylko propozycja, nie musisz wiesz na siłę kombinować. - Tak głupio rzuciła po prostu, miała świadomość, że SPA dla pluszaków było zdecydowanie łatwiejszym przedsięwzięciem.
- Tyle osób tam mieszka, każdy pewnie coś znosi, reszta o tym nie wie, i tak już mają. - Dodała jeszcze słysząc kolejne słowa Mab. Sama czasem gubiła się w tym, kto faktycznie mieszkał w Warowni, a kto ją tylko odwiedzał.
- Możemy, mamy dużo truskawek, trzeba je umyć i odciąć szypułki. - Nie zwlekała, tylko przyniosła wielką siatkę, w której znajdowały się owoce. Wrzuciła je do metalowego sitka, a następnie umyła. Po chwili znalazła się przed córką z truskawkami. - Teraz tylko ostrożnie, uważaj na palce. - Wręczyła jej niewielki nożyk, aby mogła sama pozbyć się tych zielonych końcówek.