• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[05.08.1972 wieczór] Musztarda po obiedzie, znów w warowni są niedźwiedzie

[05.08.1972 wieczór] Musztarda po obiedzie, znów w warowni są niedźwiedzie
przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#11
14.04.2024, 18:15  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.04.2024, 18:18 przez Samuel McGonagall.)  
No tak Erik znał, Erik znał wszystkich, wszędzie, Erik mógł załatwić. Tak jak Brenna mogła, prawda, to było takie oczywiste. Można mieć gorący temperament i świetnie sobie z klątwą, szkoda, że on jest taki beznadziejny, że sobie z tym nie radzi. A nie... zaraz, radził sobie, radził sobie doskonale dopóki nie zmuszono go, żeby opuścił swoją ziemię, a potem, pomimo obietnicy, że z tą sprawą się szybko urzędnicy ministeriali rozprawią... Tak... Jego przyjaciele byli tymi urzędnikami, może jednak nie mogli wszystkiego, wszędzie załatwić.

Tak jak rano czuł wszechogarniające upodlenie, tak teraz zacisnął się mocno w środku, na swym uporze, na braku narzędzi by ten patowy problem jakkolwiek rozwiązać.

– Ja... ja nie pamiętam co dokładnie mówiła, poza tym, że podjąłem decyzję za nią, że nie powiedziałem jej dlaczego muszę zostać w Kniei. Nie powiedziałem, jej że moja matka ma maledictusa, nie powiedziałem że ojciec leży na łożu śmierci i w każdej chwili... – nagle zdał sobie sprawę z tego co powiedział i poderwał się na równe nogi, bo dotknął tajemnicy, tak starej, tak zapiekłej, a jednak, stary mechanizm ruszył, a on nie przywykł do kłamstwa, do lawirowania, topienia się w półsłówkach. Poderwał się i zaczął nerwowo krążyć po kuchni, zdając sobie sprawę, że nagle przytulne ściany są tak na prawdę czterema ścianami pułapki, w którą tak ochoczo wszedł. Nie był w stanie patrzeć na Brennę, a słowa toczyły się dalej w nagłym przypływie, niezdarnej próbie ukrycia prawdy, która zawisła między nimi przed chwilą.

– Nic jej nie powiedziałem wtedy, na Knieje, wyobrażasz sobie Norę w puszczy? Przecież ona chciała jeździć, zwiedzać świat, robić kursy, mieć w Londynie najwspanialszą cukiernię! To były jakieś... to były, to były jakieś dziecięce urojenia, że mogłem tam jechać razem z nią, przecież ja najdalej stąd byłem tylko w Londynie raz jeden i obiecałem sobie, że nigdy więcej! Byłbym jej wtedy kulą u nogi i jestem tą kulą najwidoczniej teraz! Wstyd jest wstydem Bee, ja... ja nawet nie wiem jak mogłem sądzić przez moment, że ona chciałaby być ze mną... – zatopił dłonie we włosach, pociągnął je lekko, jakby chciał naciągnąć sobie twarz, zrozumieć w tym gąszczu wątpliwości o co w tym wszystkim chodziło – Mogę się ogolić, mogę założyć koszulę Morpheusa i udawać, że wiem cokolwiek na temat tańczenia, ale dalej jestem nikim! Jakim byłbym dla niej partnerem? Mówisz o tej małej dziewczynce, o tej... o tej małej Mabel z kotem, przecież... – dyszał ciężko, a kropki łączyły się, chociaż może niekoniecznie te związane z matematyką – kto chciałby kogoś takiego na ojca dla niej, kto chciałby dla niej takiego ojca? – zapytał nagle żałośnie, a głos z krzyku zastygł w nagłym złamaniu zaciśniętego gardła. Niebieskie oczy zatrzymały się na drżących dłoniach. Prostował palce i zginał je, zbierając myśli, otwierając i zamykając usta jak ryba wyrzucona z jeziora.

– Erik powinien być dla niej ojcem, Erik jest dla niej ojcem. Może... może to z nim powinnaś porozmawiać, żeby nie miał w sercu kogoś innego, hmm? Tak byłoby najlepiej. On może dać im wszystko to, czego ja nigdy... czego ja... – jego ręce drżały i głos, i szyby w gablotach również zaczęły dzwonić, a Sam wiedział że mimo zmęczenia, mimo rozładowania się i oddania hołdu Kniei, wiedział, że ona zna jego myśli i serce. Doskoczył więc do okna i rozwarł je szeroko na oścież. Nie zdążył usłyszeć jakiejkolwiek odpowiedzi bo już go nie było, już w skoku czmychnął ku ciemnemu, nocnemu niebu, pozostawiając za sobą pojedynczą paskowaną płowo-błękitną lotkę.

To najprawdopodobniej oznaczało, że obejrzenie domku na obrzeżach warowni musiało odbyć się w innym terminie...

Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#12
15.04.2024, 14:48  ✶  
W miarę jak w Samuelu wzbierała złość i gorycz wobec ludzi, wobec urzędników, którzy nie poradzili sobie z widmami, wobec osób z Doliny i wobec niej samej, gdzieś w Brennie znów płonął gniew na matkę McGonagalla. Na tę samolubną kobietę, która sprawiła, że jej syn był w pewien sposób okaleczony - nie umiał poradzić sobie z własnymi emocjami i z zetknięciem z zewnętrznym światem.
Być może ten mąż, który leżał swego czasu na łożu śmierci, też nie zmarłby, gdyby trafił do Munga.
Ale matka Samuela była tematem tabu. Kochał ją i nie było możliwości, aby uświadomił sobie, jak była okrutna, ile w jej miłości było egoizmu, i jak toksyczną stała się osobą. Dlatego owszem, miał rację, Nora nie mogła wtedy zamieszkać w Kniei - nie tylko dlatego, że miała marzenia i nie należała do lasu, ale też z powodu tej kobiety. A on nie mógł odejść, choć tak naprawdę wyłącznie dlatego, że matka nie wypuściłaby go ze swoich szponów.
- Nic z tego, co mówisz, nie sugeruje, że nie, nie tęskniła - powiedziała Brenna jednak jedynie, a potem mocniej zacisnęła palce na kubku. Przełknęła te wszystkie słowa, których nie mogła wypowiedzieć. Wszystkie przekleństwa, jakimi chciałaby obrzuć matkę Samuela. Wszystkie ostre uwagi, które cisnęły się teraz na usta także wobec niego. – To nie działa w ten sposób. Nikogo nie możesz zmusić do miłości. I nie rozmawiam z tobą po to, żebyś ty się z nią związał.
Erik był dla Mabel ojcem, owszem, ale tylko chrzestnym. Mógł się nią opiekować, dawać jej prezenty, gdyby była taka potrzeba, bez wahania przyjęliby ją pod swój dach i dali wszystko, czego tylko by potrzebowała. Ale Erik Longbottom nie chciał i nie mógł być partnerem dla Nory – gdyby mieli być razem, z pewnością doszłoby do tego już całe lata temu.
– Sam? Jesteś człowiekiem, nie jastrzębiem albo niedźwiedziem. Wiem, że to niełatwe, bo rodzice cię tego nie nauczyli, ale tego nauczyć się musisz: stawiać czoła trudnym sprawom. Nie przed nimi uciekać albo atakować – mruknęła jeszcze, ale wcale nie była pewna czy ją usłyszał. Nie próbowała go zatrzymywać – nie było sensu w chwytaniu kogoś, kto rozmawiać nie chciał. Problem polegał jednak na tym, że Samuel wcale nie uciekał tylko przed tą rozmową. Uciekał przed wszystkim, co było bardziej skomplikowane emocjonalnie, a przecież to było częścią dorosłego życia. Uciec przed tym mógł naprawdę jedynie wracając na stałe do lasu, pytanie tylko…
…czy naprawdę to tego chciał?
Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2777), Samuel McGonagall (2684)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa