• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[14.08.72| Włości Lysandra] Czerwone jabłuszko, przekrojone na krzyż

[14.08.72| Włości Lysandra] Czerwone jabłuszko, przekrojone na krzyż
Poparzona
Nie prowadzę kursów wypowiadania mojego nazwiska.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka — blizny po oparzeniach na twarzy. Na drugi — potężna niezręczność. Dopiero później możesz podziwiać nietypowy styl ubierania inspirowany mugolskim schyłkiem lat 60. 173cm || chuda, trochę mięśni || jasny blond || piwne

Ula Brzęczyszczykiewicz
#31
09.05.2024, 10:56  ✶  

— Tak, dokładnie...

Skinęłam głową, gdy do Sama docierało, że ludzie bywali bardziej skomplikowani i nieprzewidywalni, niż nam się to wydaje. Wydałam ciche parsknięcie śmiechu, gdy wspomniał źle narysowany skrzyp. Rzeczywiście, totalna czerwona flaga. Ale już zmarszczyłam brwi o historii ze szczurem.

— Powiedziałabym, że bardziej niż nieuprzejme. Takie coś mogłoby bardzo popsuć jej renomę... Ale dobrze, że pan Longbottom zapewnił dobre zakończenie... Wiesz, wydaje mi się, że on jest po prostu dobrym człowiekiem, dlatego chciał usprawiedliwić zachowanie Neila.

Po tym jednym spotkaniu z nim ciężko było wnioskować cokolwiek o moralności pana Longbottoma. Z pewnością posiadał dobre maniery, ale nie wiadomo, co się może pod tym skrywać... Chociaż tak oświecony człowiek jak on z pewnością kieruje się szlachetnymi motywami. Szczególnie z takiej rodziny!

Uśmiechnęłam się na miłe słowa Sama, chociaż było to trochę niezręczne i zawstydzające. Najwyraźniej pomogłam mu trochę odsapnąć po skomplikowanych wydarzeniach z Neilem, ale przez to uwaga przeniosła się trochę na mnie... a to stresujące.

— Czyli jednak ten nieszczęśliwy maj przyniósł też jakieś dobre owoce... Wiesz, sama też nie mam dużo znajomych i nie mam potrzeby posiadania więcej... Ale to się przydaje. Moja babcia, na przykład, przez to, że zna tyle osób, była w stanie znaleźć mi miejsce, tu, u Lysandra.

Wyobraziłam sobie pana Longbottoma bez butów... na piasku... na plaży... Oświetlonego tak jak wtedy, gdy oblały go pojedyncze promienie zachodzącego słońca.

— Bez butów... Nie, ale chcia... Nie, znaczy, nie poznałam go przez Lysandra. Poznałam go na polach. Spacerował, biegał... Cóż, był nieco zmęczony w każdym razie. Ma uczulenie na szałwię. Rozmawialiśmy. O wróżbiarstwie. — Nie zdawałam sobie sprawy, że moje wewnętrzne rozmarzenie wylewa się w mowie i ekspresji. — To naprawdę niesamo... wity człowiek. — Ale powoli zaczęłam to zauważać i pilnować się w słowach. — W sensie, no wiesz, bardzo dużo wie, hm, o wróżeniu i tak dalej... Jest bardzo taki... uduchowiony.

I niesamowicie przystojny, ale tego już na głos nie powiem.

— A ty... Znasz go jakoś... lepiej niż z widzenia?

Nawet jeśli nazywał go PANEM Morpheusem to być może mieli jakiś regularny, przyjazny kontakt. Liczyłam, że tak. I że mogłabym z tego jakoś skorzystać.



???
przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#32
12.05.2024, 19:07  ✶  
– Longbottom? Co? Nie, no ja się rozmówiłem z Neilem i zabroniłem mu to robić znów, to głupie żarty są, czarodzieje czasem tak bezmyślnie ...no ten... czarują. – Próbował powrócić w głowie do swoich własnych słów, jak to się stało, że te dwie historie się ze sobą zlały, chyba zbyt płynnie przeszedł z jednego tematu do drugiego. – A ten, no, Pan Mothpeus uratował go przy zupełnie innej okazji, przynajmniej tak mówił, że tak się właśnie poznali i że Neil jest jego przyjacielem, więc no, pomyślałem, że może myliłem się do niego na początku, że wiesz ten skrzyp, szczur, to może był zły start. A teraz to sam już nie wiem. Nie chce się nikomu narzucać przecież, co nie? – wzruszył ramionami, samemu poklepując się po ramieniu, niepomny na to, że przed momentem jeszcze, póki chłopak był w jego okolicy to narzucał mu się bardzo.

– Nie wiem czy znanie ludzi to takie szczęście. W sensie no... Dni są bardzo różne. Cały czas coś się dzieje. Jestem przez to bardzo zmęczony czasami, uciekam wtedy na wrzosowisko i sobie tylko oddycham patrząc na drzewa i jest jakoś lżej. A czasem to nie działa i wtedy to już sam nie wiem...– Nie chciał mówić o najstraszniejszych rzeczach, które mu się przydarzyły przez to przebywanie wśród ludzi. Nie chciał do tego wracać myślami teraz, kiedy postanowił, że jednak da życiu drugą szansę. – No i ten w ogóle wiesz, że może będę mieć swój warsztat? Taki stolarski. Bee pokazała mi fundamenty domu przylegającego do murów Warowni i wydają się być całkiem znośne. Tak na dwa piętra, myślałem, że może na poddaszu ogarnę sobie małą sypialnie i nie wiem. – Westchnął ciężko przytłoczony kryzysem urodzaju, który dotykał go na każdym kroku. – Tego wszystkiego jest po prostu za dużo – burknął bardziej do siebie niż do Uli.

– Podoba Ci się, co? Jest takim barwnym ptakiem. Ale znalazł sobie partnerkę na ostatniej zabawie. Chyba. Nawet łóżko zepsuli, chociaż nie zdążyłem go naprawić. – opowiadał lekkim tonem znad ciągnącej się obierki, zupełnie nieświadomy tego jak nieodpowiednie było rozmawianie na ten temat w taki sposób. – Byś widziała ich taniec godowy, Neilowi się chyba nie podobał za bardzo bo aż szklankę zepsuł w dłoni, ale te kolorowe piórka, takie same, migoczące... – rozmarzył się na to wspomnienie. – Ale Ty też wywijałaś na tym całym konkursie co nie? Nie spodziewałem się po Tobie takiego animuszu! – rozpromienił się na to wspomnienie. – Odebrałaś już nagrodę? Co to w ogóle było? – Sam nie słuchał za dobrze, bo był zbyt zajęty myśleniem o Norze. Pewnie dlatego jego partnerka się do końca wieczoru już do niego nie odezwała, bo za bardzo miała podeptane nogi.
Poparzona
Nie prowadzę kursów wypowiadania mojego nazwiska.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka — blizny po oparzeniach na twarzy. Na drugi — potężna niezręczność. Dopiero później możesz podziwiać nietypowy styl ubierania inspirowany mugolskim schyłkiem lat 60. 173cm || chuda, trochę mięśni || jasny blond || piwne

Ula Brzęczyszczykiewicz
#33
14.05.2024, 18:06  ✶  

Pokręciłam głową, gdy powiedział, że "czarodzieje czasem tak bezmyślnie czarują". Roześmiałam się. Czy on teraz usprawiedliwiał Neila? Ale czemu? Poza tym, chłopak nie wyglądał na takiego, który płatał figle. Szczególnie tak kontrowersyjne i o dotkliwych skutkach.

— No, próbowałeś i nie wyszło, więc lepiej zostawić tego całego Neila w spokoju — wzruszyłam ramionami. Sama nie zwykłam robić drugiego podejścia do poznawania osób. Jak od razu poczułam, że z kimś się nie dogadam, to się wycofywałam. Jeśli los nas zetknie później, to się to stanie. Ale nie z mojej strony. Nic na siłę.

— Ojej, warsztat!? To fajno! I jeszcze tak mieszkać w nim! Bardzo wygodnie — odpowiedziałam radośnie, ale Sam westchnął i już sama nie wiedziałam, co mu teraz przeszkadzało. — Ale czego jest za dużo?

Na początku odebrałam samowe "podoba ci się, co?" jako pytanie o pana Longbottoma jako osobę. To by było bardzo w stylu Sama, pytać o człowieka w taki sposób. Ale nie. Mu chodziło o coś innego. Więc szybko przestałam potakiwać głową i szybko zaprzeczyłam.

— Co!? Nie! Nie, nie o to mi... Sam... Nie, nie mów... Y-y, nie... — starałam mu się mu wejść w słowo, by tylko przestał mówić o życiu intymnym pana Longbottoma. Zaczęłam machać rękami w jego stronę, by jeszcze dobitniej przekazać mu swoją myśl, a twarz zaczęła czerwienić się jak rumiane jabłuszko i nie odczerwieniła się nawet, jak już zmienił ten temat.

— Na zakręcony ogonek, i ty to widziałeś? Oh, proszę, zapomnij o tym... — Schowałam twarz w dłoniach (pustych — nożyk i jabłko w którymś momencie po prostu straciło kontakt z moimi rękoma). — A nagrodę, tak, byłam wczoraj. W gabinecie luster. To... To bardzo interesujące miejsce... — wybąkałam. Sam wpędzał mnie w prawdziwą Dolinę Niezręczności.



???
przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#34
15.05.2024, 19:20  ✶  
– No za dużo... za dużo zmian, za dużo możliwości. Dostaje od Longbottomów tyle dobra, ale nie czuję, żebym jakoś na nie szczególnie zasłużył czy zapracował. Mogę teraz mieszkać w ich domku ogrodnika, znaczy to jest teraz mój domek, bo zajmuje się ich ogrodem chociaż umówmy się przy tym nadwzroście jest to bardzo uciążliwe. W każdym razie wiesz dobrze było w końcu spać w jakimś łóżku, wyciągnąć nogi, bo szopa już troche mi dokuczała, ha, nawet zapomniałem jakie to miłe mieć pościel w kazdym razie no... ten warsztat to dużo planowania i dużo zasobów, ja niby mam jakieś zlecenia i pieniądze ale wiesz...

Nagle rozmowa potoczyła się w jakimś dziwacznym kierunku i TAK Sam właśnie pytał, czy Morpheus podoba się Uli. Dokładnie O TO mu chodziło. Ale choć nie rozumiał czemu ona się tak zaczęła gwałtownie krygować, to jednak zrozumiał, że to chyba znowu jakiś temat o którym nie chciała mówić. Nabrał bardzo dużo powietrza zbierając się na przeprosiny, ale ostatecznie sam też się zawstydził i zarumieniony skupił na jabłkach.

Chwile milczeli i to był Bardzo Długa chwila.

– Fajnie tam było mmm... w tym gabinecie luster? Fajnie? – bąknął w końcu przy trzecim jabłku.
Poparzona
Nie prowadzę kursów wypowiadania mojego nazwiska.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Na pierwszy rzut oka — blizny po oparzeniach na twarzy. Na drugi — potężna niezręczność. Dopiero później możesz podziwiać nietypowy styl ubierania inspirowany mugolskim schyłkiem lat 60. 173cm || chuda, trochę mięśni || jasny blond || piwne

Ula Brzęczyszczykiewicz
#35
19.05.2024, 13:15  ✶  

Nie rozumiałam jego niepokojów związanych z Longbottomami.

— Przecież pracujesz u nich. Wiedzą, że nie możesz teraz mieszkać w swoim domu. Zapewnienie zakwaterowania to naturalna kolej rzeczy... szczególnie, że mają miejsce do tego, prawda? Jesteś ich ogrodnikiem, więc mieszkasz w domku ogrodnika.

Po chwili dopiero połączyłam kropki. Mieszkał u Longbottomów. Czy jeśli bym kiedyś go odwiedziła, to istniała szansa, że zobaczyłabym pana Longbottoma? Przechadzającego się po swoim ogrodzie? Siedzącego na werandzie i pogrążonego w lekturze? Czy mogłabym udawać, że szkicuję krajobraz, podczas gdy wytężałabym wzrok kreśląc jego sylwetkę?

O tym myślałam podczas chwili milczenia. Ale jak to w życiu bywa, gdzie dwóch ludzi, tam i konwersacja.

— Oh, tak. To naprawdę interesujące miejsce... Ale trzeba stawać przed każdym z luster powoli... bo niektóre pokazują naprawdę... niepokojące rzeczy. Wiesz, patrzysz w swoje odbicie a wyglądasz zupełnie inaczej... Masz inne ubrania, albo nawet inną płeć, albo... nie żyjesz.

Zacisnęłam usta przy tym ostatnim, starając sobie nie przypominać traumatycznego widoku odpadającej skóry. Zamiast tego skupiłam się na robieniu tego z jabłkiem, czyli odcinaniu jego skóry... Ale szybko przestałam zdając sobie sprawę, co robię. Odłożyłam jabłko i nożyk, i wcisnęłam ręce pod pupę. Nie chciałam widzieć swoich paskudnych palców.

— Uhm, ciekawe kiedy Lysander wróci...

Wychyliłam się, że niby to zerkam przez okno.



???
przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#36
22.05.2024, 22:14  ✶  
– Mm... Tak, jestem ich ogrodnikiem. Tak. – Nie myślał, że to zobowiązanie padnie, nie sądził że uwikła się tak mocno w zależność pracodawca - pracownik. Bee była jego przyjaciółką i nie było mu to w smak, że teraz będzie mu dawać wypłatę. Z drugiej strony, czy wolałby być gościem w Warowni? Zdecydowanie nie! Wtedy to dopiero czułby się winny, jak pasożyt, żerujący na dobroczynności dziewczynki, która przyłapała go przed laty na byciu krogulcem.

– Może kiedyś... może kiedyś się tam wybiorę, chociaż nie lubię takich sztuczek. Wolę widzieć rzeczy takimi jakie są. Nawet dla zabawy nie czuję się z tym najlepiej – przyznał, bo przecież była to prawda. Magię używał wyjątkowo oszczędnie, samej transmutacji nie traktował jako w ogóle czarownia, a naturalne zmienianie własnej lub cudzej formy. Czasem coś przyzwał, ale tak, to ufał swoim dłoniom i rzeczom, które nimi wykonał. To było... naturalne. Nawet jeśli był czarodziejem. Tak nauczyła go proza życia w Kniei.

Podniósł się i wyciągnął z drugiego pokoju wielkie szklane baniaki do których wrzucił jabłka, którymi zajmowali się nad ranem. Ufał, że Ula ogarnie wodę, tylko ten miód.

– Prawda? Powinien już wrócić. Wiesz co... pójdę i rozejrzę się za nim, a jak wrócimy to dokończymy. – Mimo że tak powiedział, to niewyszedło do razu. Zapatrzył się na moment w te jabłka, myślał o wodzie o cukrze, o procesie fermentacji. Myślał o tym, że tak właśnie pewnie działa przyjaźń, że różne elementy razem robią coś pięknego, coś nieoczekiwanego. – Ja lubię rozmawiać z Toba wiesz? Nawet na takie tematy trudne. Dobrze się przy Tobie czuje. – przyznał, patrząc się Polce prosto w oczy, a potem położył ciężką dłoń na głowie tego zahukanego jelonka i zmierzwił jej włosy.

– Zaraz będę z powrotem. – obiecał, po czym w kilku dużych i sprężystych krokach dotarł do drzwi chatki i wyszedł. To nie był koniec pracy i koniec rozmów na ten dzień, ale z pewnością etap, który wspólnie przeszli był ważny, a słowa powiedziane przez Brzęczyszczykiewicz, jeszcze tego samego dnia miały zebrać swoje żniwo, gdy miś po południowej drzemce kichnął i zniknął. Ale o tym, żadne z nich nie wiedziało, w końcu nie mieli trzeciego oka, aby to przewidzieć.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ariel (338), Neil Enfer (2045), Samuel McGonagall (5722), Ula Brzęczyszczykiewicz (4511)


Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa