• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9
[01/04/1972] Bar, ul. Pokątna || Erik & Nora

[01/04/1972] Bar, ul. Pokątna || Erik & Nora
viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#1
21.12.2022, 22:49  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.10.2024, 13:04 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Erik Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Rozliczono - Nora Figg - osiągnięcie Badacz Tajemnic I

—01/04/1972—
Bar, ulica Pokątna
Erik Longbottom & Nora Figg


Idzie deszcz, pomyślał z zawodem, przyglądając się pochmurnemu nocnemu niebu królującemu nad ulicami Londynu. Osobiście miał cichą nadzieję, że po hucznych obchodach Ostary, Wielka Brytania pójdzie swoim mieszkańcom na rękę i faktycznie doświadczą wiosny w pełnej krasie. Pogoda miała najwyraźniej inne plany, gdyż powszechna szarość stawała się tym bardziej monotonna po zachodzie słońca, kiedy to na zewnątrz robiło się jeszcze ciemniej i przygnębiająco.

— Jeszcze raz dziękuję, że poczekałaś w umówionym miejscu. Miałem do załatwienia pewną sprawę — powiedział z ubolewaniem, uśmiechając się krzywo do swojej towarzyszki. — W ramach zadośćuczynienia opłacę pierwszą kolejką, co ty na to?

Chociaż wiedział, że raczej nie było to najlepsze rozwiązanie, odstawił tego dnia specyfiki przepisane mu przez Castiela. Jak sam wspominał, lepiej nie było mieszać ich z alkoholem, więc zamierzał się stosować do tych zaleceń. Wprawdzie najlepiej by było, gdyby w ogóle trzymał się z daleka od napojów wysokoprocentowych, jednak jak mógł odmówić Norze? Poza tym klątwa kuchenna raczej nie zacznie działać ze zdwojoną siłą, tylko dlatego, że nie połknął paru kropelek eliksiru, prawda? Na najbliższej wizycie kontrolnej najwyżej się wszystkiego wyprze. Niektóre sprawy trzeba było traktować priorytetowo.

— A więc zaczynamy od tego lokalu? — spytał, wracając myślami do ich rozmowy sprzed paru minut, kiedy to dyskutowali, gdzie udać się na początek tego wieczoru. Dziurawy Kocioł dosyć szybko poszedł w odstawkę, gdyż był zbyt popularny i zbyt zapchany różnego rodzaju gośćmi. Nie mówiąc już o tym, że tam była o wiele wyższa szansa na to, aby paść ofiarą jakiegoś durnego dowcipu z okazji 1 kwietnia. — Prawdę mówiąc, gdy wspominałaś, że chcesz się wyszaleć, pomyślałem, że nas zaciągniesz na Nokturn.

Zaśmiał się zdawkowo, po czym poklepał się po swojej kurtce z ciemnobrązowej skóry. Wbrew pozorom odwiedzał na mieście wiele miejscówek, nie tylko wykwintne restauracje i puby, w których rozlewano piwo po pięciokrotnie wyższej cenie, niż dyktowały standardy. Wypady do pubów i barów po służbie nie były dla niego pierwszyzną, toteż wiedział, że przyjście do takowego w garniturze czy szacie służbowej mijało się z celem.

Postawił więc na coś mniej standardowego. W rodzinie Longbottomów to Brenna tkwiła po uszy w mugolskich trendach modowych, jednak Erik także co nieco z nich uszczknął, czego potwierdzeniem był szary t-shirt, dżinsy i wygodne buty. Mogli równie dobrze wybrać się do jakiejś miejscówki w niemagicznej części miasta. Padło jednak na ten bar. A może to był pub? Ciężko było stwierdzić, a różnica raczej była niewielka, tak długo, jak mieli odpowiednią kartę drinków.

— A więc zapraszam — Uśmiechnął się szeroko i otworzył przed panną Figg drzwi.

Wszedł do środka tuż za nią i momentalnie się skrzywił, gdy doszedł do niego dźwięk głośnej muzyki, jednak grymas szybko zniknął z jego twarzy. Przynajmniej nie było to nic podrzędnego, a coś, co po prostu wypełniało tło lokalu. Lawirowali wśród innych gości, starając się namierzyć wolny stolik, a Longbottoma aż zaczęło kręcić w nosie od całej masy alkoholowych nut unoszących się w powietrzu. Ktoś tu miał zakrapianą imprezą, nie ma co.

— Skoro to miał być babski wieczór, to zamierzasz wlewać we mnie kolorowe drinki z parasolką? — spytał, siadając niepewnie na stołku. W takim przypadkach często się martwił, czy przez swój wzrost, nie straci równowagi na siedzisku i nie runie na ziemię, ściągając na siebie uwagę postronnych ludzi.



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#2
22.12.2022, 21:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.12.2022, 21:41 przez Nora Figg.)  

Norka była z początku zdziwiona propozycją Brenny. Nie do końca czuła ten pomysł. Jednak zaakceptowała go, w momencie w którym uświadomiła sobie, że takie możliwości nie trafiają się często. Po chwili zastanowienia stwierdziła, że jest to idealny moment, lepszego nie będzie. Ostatnio trochę rzeczy spadło jej na głowę. Nie spodziewała się takiego ogromnego zainteresowania klubokawiarnią, a jak na razie była jedynym pracownikiem tego przybytku, do tego ta sytuacja związana z balem, a na sam koniec - na dobicie przepowiednia Szeptuchy. Namnożyło się tego wszystkiego sporo, w te dwa tygodnie miała chyba więcej problemów niż przez ostatnie pięć lat, a przecież wydawało się, że wszystko miało się już ułożyć. W końcu spełniła swoje największe marzenie. Jak widać, zawsze musiało się coś spieprzyć. Dlatego też tak entuzjastycznie podeszła do pomysłu Brenny, skorzystała z zaproponowanego dnia wolnego, zamierzała odetchnąć, może trochę przestać myśleć o tych niepowodzeniach.

Kiedy ostatnio widziała się z Erikiem na Ostarze wspomniał coś o tym, że powinna wybrać się z koleżankami na babski wieczór. Dlatego też postanowiła poprosić go o towarzystwo, nie miała w gronie swoich bliskich bardziej odpowiedniej osoby. Longbottom nie ukrywał przed nią nigdy swojego zdania - można to było zobaczyć dzień prze otwarciem cukierni, kiedy zaczął mieć wątpliwości, co do wyglądu klubokawiarni. Wiedziała też, że jej nie odmówi - zawsze przystawał na jej propozycje, nie miała pojęcia dlaczego, ale tak to już było.

Pojawiła się w umówionym miejscu punktualnie, nigdy się nie spóźniała. Ogromny uśmiech gościł na jej twarzy pomimo pogody, wydawało się, że jeszcze chwila i lunie deszczem, nie miało im to jednak w niczym przeszkodzić. Nie musiała długo czekać na przybycie Erika, przywitała go ogromnym uśmiechem i mocno przytuliła kiedy do niej podszedł. Naprawdę miała szczęście, że zawsze był gdzieś obok. Figg wyglądała promiennie jak zawsze - zwracała uwagę swoim strojem, była to zielona sukienka w białe groszki, może trochę zbyt krótka, ale to nic nowego, na ramiona narzuciła szarą kurtkę bomberkę - podobno nowy krzyk mody, nie wiedziała tylko, czy u mugoli, czy czarodziejów, nie żeby się tym specjalnie przejmowała. Buty wybrała płaskie, kto wie w jakim stanie przyjdzie jej dzisiaj wracać do domu. Włosy mogły wydawać się trochę krótsze niż ostatnio, czy udało jej się odwiedzić dziś też fryzjera? Jest takie prawdopodobieństwo. Erik jako brygadzista z doświadczeniem powinien zauważyć różnicę w jej wyglądzie.

- Strasznie długo czekałam... nie masz za co przepraszać Erik, każdemu może się zdarzyć pięciominutowe spóźnienie.- Wcale nie miała mu tego za złe. - Darmowa kolejka brzmi znakomicie.- Widać było, że Figg ni mogła się doczekać tego spotkania. Chwilę zajął im wybór miejsca - zdawała sobie sprawę, że Erik nie był anonimowy, a nie chcieli, żeby przeszkadzały im dzisiaj jego fanki, musieli dobrze to przemyśleć. - Tak, wydaje mi się, że to miejsce powinno być odpowiednie, raczej kameralne, nikt nie powinien nam przeszkadzać. Ja i Nokturn? Poraziłabym tam wszystkich swoim pozytywnym blaskiem.- Nie była częstym gościem tamtej części miasta, nie uważała, że miała po co się tam pojawiać, zresztą wyglądała jak dzieciak - na pewno by ją zaczepiali, a wolała nie ryzykować, że stanie się jej krzywda.

- Zaczynajmy ten wieczór!- Rzekła jeszcze nim weszła przed Erikiem do środka. Rozejrzała się po wnętrzu w poszukiwaniu jakiegoś stolika, najlepiej na uboczu. Muzyka, która leciała w tle była dość głośna, jednak zupełnie jej to nie przeszkadzało. Kiedy udało im się przepchnąć przez tłum, który znajdował się przy wejściu do lokalu znaleźli odpowiednie miejsce. Nikt im nie powinien tu przeszkadzać. - Hmm, kolorowe drinki kuszą.- Odparła zdejmując z siebie kurtkę, chwilę później siedziała już na przeciwko mężczyzny. - Jednak nie będę Cię do tego zmuszać, też się masz tu ze mną dobrze bawić!

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#3
25.12.2022, 00:01  ✶  

Skłonił lekko głowę w podzięce za udzielenie mu tej łaski i przyjęcie jego przeprosin. Dla niej mogło to być tylko pięć minut, jednak dla niego oznaczało to, że nie stosował się do własnych wyśrubowanych norm. A to nie było coś, wobec czego mógł przejść obojętnie.

— To też jakieś rozwiązanie. Przydałoby się tam trochę światła — parsknął cichym śmiechem, słuchając Nory.

Longbottom poszedł w ślady swojej przyjaciółki i odwiesił swoją kurtkę na oparcie. Chociaż tuż po przyjściu z ulicy było mu wciąż nieco zimno, tak wiedział, że dosyć szybko się rozgrzeje pod wpływem alkoholu, jak i samego ciepła panującego w lokalu pełnego gości. Kto wie, może obsługa narzuciła też na wnętrze jakieś zaklęcia rozgrzewające, co by uczynić to miejsce bardziej przyjaznym zbłąkanym duszom?

— Ależ ja się nie sprzeciwiam! To jest przede wszystkim Twój wieczór i masz się dobrze bawić. Jeśli widok mnie z kolorowym drinkiem ma w tym pomóc, to przełknę swoją dumę i łyknę nieco alkoholu. — Przetarł lekko oczy, jak gdyby pozbywał się z nich drobnej łezki. — Poza tym trzeba próbować nowych rzeczy, prawda? Kto wie, może nawet mi posmakuje. Nie samą ognistą człowiek żyje.

Dosyć szybko w ich ręce wpadła karta lokalu, a Erik mimowolnie zerknął na strony, na które nie zwykł zwracać zbytniej uwagi. Połowa nazw brzmiała jednak obco, a pobieżna lista składników sprawiała, że zaczynał powątpiewać, czy gdyby zamówił dany trunek, to faktycznie dostałby alkohol. Postanowił więc w pełni zdać się na swoją przyjaciółkę. Chciał wierzyć, że miała dobry gust i go nie zawiedzie.

— Ach, właśnie! Miałem Ci się pochwalić. Te wszystkie sprawy, które załatwiałem, to była jedna z nich — rozgadał się, grzebiąc po kieszeniach, aż w końcu wyciągnął z jednej małe zawiniątko, zapakowane w brązowy papier. — Byłem w porcie, pospacerowałem sobie trochę i... kupiłem łódkę. — Położył na stole miniaturowy jacht, który wyglądał jak pamiątka, jakich wiele sprzedawali mugolom spragnionych suwenirów turystom. Brakowało tam tylko podpisu „Made in China”. — Jestem pewny, że daleko nią popłynę, nie sądzisz?

Parsknął cichym śmiechem, jakby właśnie opowiedział najlepszy dowcip na świecie i obrócił zabawkę, nachylając się nad nią lekko. Czyżby Erik akurat pierwszego kwietnia odkrył w sobie zupełnie nową pasję, jaką było kolekcjonowanie modeli? Cóż, każdy miał jakieś hobby. Brenna obsesyjnie czytała książki i sprowadzała z niemagicznego Londynu kolekcjonerskie zestawy klocków, to czemu on nie miałby sobie znaleźć jakiegoś zajęcia? Uczestniczył w spotkaniach klubu pojedynków, lubił spędzać czas na świeżym powietrzu, ale jednak to było coś namacalnego. Coś, co mógł postawić na półce, pochwalić się innym i opowiedzieć historię związaną z nabyciem danego egzemplarza.

Mężczyzna zapewne uraczyłby Norę takową opowiastką, gdyby nie to, że dziewczyna z obsługi przyniosła im pierwszą kolejkę. Erikowi zabłysły oczy, gdy zobaczył, że kolorowy drink faktycznie był bardzo... barwny. Przechylił głowę w bok, przyglądając się płynowi, jakby przyszedł tu, aby skontrolować jakość wydawanych przez pracowników alkoholi.

— Muszę przyznać, że faktycznie ma swego rodzaju walory... estetyczne — skomentował, unosząc szkło i czekając, aż Figg zrobi to samo. W końcu należało wznieść toast za udany wieczór!



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#4
09.01.2023, 11:07  ✶  

Norka raczej unikała miejsc, w których mogła stać się jej krzywda. Nie kusiła losu, miała świadomość, że trudno jej będzie sobie poradzić, gdyby ktoś nieodpowiedni ją zaczepił. Nie była wojowniczką, zdawała sobie z tego sprawę. W czasach jak te, dość ryzykowne byłoby wybieranie się na Nokturn, nawet w towarzystwie Erika. - Myślę, że mogłoby się to im nie spodobać, jeszcze by myśleli, że chcę im zrobić z Nokturnu drugą Pokątną.- Uśmiechnęła się do przyjaciela.

- Nie możemy tak do tego podchodzić. To nie jest mój wieczór, nie jestem żadną gwiazdą, czy coś. Chciałam ten czas spędzić z Tobą, na równych warunkach Erik, też się masz czuć dobrze.- Nie podobało jej się takie cackanie z jej osobą. Nie czuła się nikim wyjątkowym, aby ktoś jej musiał ustępować z jakiegokolwiek powodu. - Ten argument bardziej do mnie przemawia, próbowanie nowych rzeczy jest zawsze na plus, co by to nie było. Nawet kolorowych drinków, kto wie, może całe życie żyłeś w nieświadomości, że ich nie lubisz?- Miała nadzieję, że dalsza część wieczoru przebiegnie im równie przyjemnie, co początek. Przy Eriku czuła się pewnie, wiedziała, że może sobie na wiele pozwolić, jeśliby się upiła zapewne nie miałby problemu z tym, aby zanieść ją do domu. Lepszego towarzysza nie mogła sobie wyobrazić.

Figg nie była specjalnym znawcą alkoholi. Nie pijała za dużo, jednak z racji na to, że serwowała alkohol w Norze wiedziała, jak powstają kolorowe drinki, bez problemu wybrała więc coś dla każdego z nich. Miała nadzieję, że wpasowała się w gust przyjaciela. Wiadomo, że z tym różnie bywa i nie każdemu odpowiadają wszystkie składniki drinków.

Spoglądała uważnie na Longbottoma, kiedy szukał zawiniątka. Była ciekawa, czym tym razem ją zaskoczy. Czy to była łódka? Nie znała się na takich fanaberiach bogaczy. - Kupiłeś łódkę? Taką prawdziwą?- Nie ukrywała zaskoczenia, było to dla niej coś zupełnie nowego. W końcu mało kto w jej otoczeniu mógł sobie pozwolić na coś takiego. - Ale tylko taką, czy to jakieś odwzorowanie takiej prawdziwej?- Była nieco zagubiona w tym, co do niej mówił. Odetchnęła z ulgą, słysząc, że to tylko model. - Już myślałam, że do reszty Cię powaliło, po co by Ci była taka prawdziwa.

Nie musieli czekać zbyt długo na to, żeby kelnerka pojawiła się przed nimi z drinkami. Rzeczywiście były bardzo ładne, kolory robiły wrażenie. - Taaak, one są przepiękne, czas sprawdzić, jak smakują.- Upiła łyk ze swojego szkła. Smak był słodki, taki jak lubiła. - Słodziutkie, uwielbiam słodkie drinki, nie czuć alkoholu w ogóle.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#5
10.01.2023, 01:43  ✶  

Z punktu widzenia funkcjonariusza prawa, małe przemeblowanie w okolicy Śmiertelnego Nokturnu wcale nie było takim złym pomysłem. Gdyby faktycznie właściciele okolicznych biznesów zaczęli ingerować w tę ulicę na tyle, aby nieco zmienić panujący tam porządek, to pewnie wyszłoby to na dobre wielu czarodziejom i czarownicom plątającym się na co dzień po ulicy Pokątnej. Tuż przed rozpoczęciem roku szkolnego panował tam taki gwar, że nie dało się uniknąć, aby jakieś dziecko spoza miasta lub ciekawski nastolatek wściubił nos, tam, gdzie nie powinien.

— Chcesz toczyć pojedynek na to, kto jest bardziej dobroduszny? — Uniósł rozbawiony brwi. — Nie powiem, odważna jesteś. Poza tym to jest Twój wieczór. Chcę, żebyś czuła się dobrze i mogła się zrelaksować i odpocząć. Wypicie nieznanego drinka to małe poświęcenie, naprawdę.

Walka z Erikiem o to, które z nich powinno się bardziej poświęcić na poczet drugiego, mijało się z celem. Gdyby faktycznie zaangażowali się w taką batalię i żadne z nich nie chciało odpuścić, to zapewne skończyłoby się na tym, że jedno z nich skończyłoby ze łzami w oczach. Po części z irytacji tym, że druga strona nie daje za wygraną, ale też z niedowierzania, że ktoś faktycznie jest w stanie pójść na tyle ustępstw. Longbottom i Figg miewali miękkie serca, więc ciężko było określić, jak szybko dotarliby do tak zwanego punktu wrzenia.

— Celna uwaga — przyznał z zadowoleniem, że jednak przyznała mu rację i przystała na jego warunki. — Jak faktycznie mi posmakują, to będę miał o czym rozmawiać, przy najbliższym wywiadzie. Prasa na pewno będzie drżeć z niepewności, jak się zmienił mój gust względem alkoholu.

Widząc zaskoczenie w oczach przyjaciółki, uśmiechnął się tylko tajemniczo. Cóż, na razie miał tylko model, ale kto wie, może za jakiś czas faktycznie dorobi się takiej z prawdziwego zdarzenia. Przydałoby mu się coś takiego, zwłaszcza podczas zbliżającego się wielkimi krokami lata. Podróżowanie świstoklikami może było tanie i szybkie, ale czasami chciałoby się doświadczyć czegoś bardziej tradycyjnego. Nawet jeśli ta tradycja wiązała się z tym, że magiczna łódka sama by płynęła.

— Jak możesz tak mówić? Brenna wyprawia wielki bal, ty prowadzisz kawiarnię na Pokątnej, a ja nie mógłbym sobie kupić łódki? Na pewno by się do czegoś przydała. Jako taka wiesz... Mobilna kryjówka dla Brygadzistów albo punkt przerzutowy na przystań — rozgadał się, jakby chciał usprawiedliwić swój potencjalny zakup. — Wiem, że ciężko uwierzyć w to, że coś jest w stanie przetrwać w Tamizie, ale co gdyby pojawiła się tam jakaś ławica trytonów albo syren? Przydałby się jakiś środek transportu, który nie wzbudzałby podejrzeń.

To już zboczenie zawodowe, zdał sobie sprawę Erik, kręcąc ze zgrozą głową. Już podświadomie próbował argumentować kupowanie prezentów dla samego siebie poprzez wciąganie pracy w życie prywatne. Nie, żeby w ostatnim czasie granice między jednym a drugim były jakoś wyjątkowo wyraźnie. Longbottomowie pracujący w Ministerstwie Magii chyba już dawno pogodzili się z tym, że przez swój zapał, trudno było zapomnieć o obowiązkach służbowych, minutę po skończeniu zmiany. Owszem, zakup takiej łodzi był nieco ekstrawagancki, ale czyż nie zasłużył na to, aby trochę zaszaleć?

— A więc za nas, Noro! — Uderzył lekko swoim szkłem o drinka Nory, po czym zamoczył usta w kolorowym napitku. Smak mocno go zdziwił, gdyż spodziewał się raczej, że to alkohol będzie grał pierwsze skrzypce, jednak w tym wypadku był on raczej aktorem drugiego planu. — To jest... naprawdę dobre. Prawdę mówiąc, nie spodziewałem się tego. Trzeba będzie takie załatwić, jak będziemy robić jakiegoś grilla podczas wakacji.

Upił jeszcze trochę drinka, obracając powoli naczynie, przyglądając się z zainteresowaniem temu, jak w środku napój przelewał się z jednej strony na drugą. Niedługo później podniósł spojrzenie na Norę i przechylił lekko głowę w bok, po prostu się jej przypatrując. Cieszył się, że udało im się wyrwać z rutyny, chociaż na te parę godzin. W całym tym zamieszaniu, pod którego znakiem upłynęły im ostatnie tygodnie, dobrze było znaleźć te kilka cennych chwil, aby po prostu je razem spędzić i chłonąć swoje towarzystwo.

— A więc... — zaczął z niewinnym uśmieszkiem, chowając model łódki do kieszeni. — Co jeszcze zazwyczaj robicie na takich wypadach w babskim gronie? Kolorowe drinki, tańce, karaoke?

Nie był pewny, czy dobrze się odniósł do tego ostatniego, jednak obiło mu się o uszy, że ostatnio zaczęło się to robić nieco popularne po mugolskiej stronie Londynu. Może Brenna mu coś wspomniała? Albo Thomas? A może szukając jakiejś miejscówki na szybkie zjedzenie obiadu, rzuciła mu się w oczy reklama jakiegoś niemagicznego klubu? Nie był pewny, ale śpiewanie do popularnych piosenek wydawało się całkiem... angażującą rozrywką?



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#6
11.01.2023, 14:06  ✶  

Norka nie zwiedzała miejsc pokroju Nokturnu. Była tam chyba raz z ciekawości, skutecznie ją ta wizyta zraziła do tego, aby stać się stałym bywalcem. Zdecydowanie wolała odwiedzać bezpieczniejsze, czarodziejskie dzielnice. Wolała unikać problemów, miała ich i tak wystarczająco, po co więc szukać nowych?

- Oj dobra, dobra. Znamy się na tyle, że wiemy, iż mogłoby to zająć dużo czasu, pewnie bym się na koniec rozpłakała, a Ty jak zawsze byś ustąpił.- Oparła uśmiechając się od ucha do ucha. Wiedziała, jak powinna postępować, żeby Erik przyznał jej rację. Czy czasami to wykorzystywała? Może tylko trochę, kiedy czuła, że nie ma innego wyjścia. - Dziękuję, że w ogóle zgodziłeś się spędzić ten wieczór ze mną, dziwne, że w sumie to nie mam żadnych koleżanek, a otaczam się jedynie mężczyznami.- Właściwie teraz to do niej dotarło, że poza Brenną jakoś niespecjalnie wiele kobiet miała w swoim otoczeniu, może powinno to zmienić, choć właściwie po co? Uważała, że ma najlepszych przyjaciół pod słońcem.

- Jeśli o prasę chodzi, wiesz, że pojawiła się u mnie w cukierni jedna dziennikarka, po balu?- W sumie wydawało jej się, że nie miała jeszcze okazji wspomnieć o tym Erikowi. - Nie wiem po co przyszła, rzuciła mi na blat moje zdjęcie, tuż po tym, gdy odczarowano mnie z postaci bobra, zastanawiam się, czy to była jakaś demonstracja władzy. Powiedziała, że nie zostanie ono opublikowane.- Nadal nie do końca wiedziała, jaka była motywacja Daisy, jedyne czego była pewna, to to, że nie ufała dziennikarzom, trochę się przy tym posprzeczały. - Pokłóciłam się z tą dziewczyną, mam nadzieję, że nie zalazłam jej zbyt mocno za skórę.- Wolała by nie być uwikłana w żadne konflikty, szczególnie z pismakami, bo Ci mogli chcieć się zemścić, a mieli ku temu całkiem niezłe możliwości, mogliby ją upokorzyć tak, że do najróżniejszych osób by dotarły te informacje. Trochę ją to przerażało, aczkolwiek nie zamierzała na siłę udawać, że darzy ich szacunkiem.

Uważnie słuchała dalszego tłumaczenia przyjaciela na temat zakupu łódki. Może faktycznie podeszła do tego zbyt ostro? W końcu i Erik mógł mieć marzenia, których mogła nie rozumieć. - Masz rację, przepraszam.- Odpowiedziała łagodnie. - Mobilna kryjówka brygadzistów brzmi dobrze, faktycznie może to nie taki głupi pomysł, może warto poszerzyć Waszą działalność o te miejsca mniej dostępne.- Takie wydawały jej się zbiorniki wodne. - Myślałam, że jakieś inne osoby zajmują się ściganiem magicznych stworzeń, czy to też leży w obowiązku brygadzistów?- Rzekła nieco zaskoczona. Wydawało jej się, że Erik zajmuje się łapaniem czarodziejów.

- Za nas! - Powiedziała z entuzjazmem stukając swoim szkłem o to Erika. Dobrze było być tu dzisiaj z nim. Rzeczywiście potrzebowała takiej chwili wolnego, aby złapać oddech. - Pyszne, ale też zdradliwe, wypijesz kilka, w ogóle nie czuć w smaku alkoholu, a jak wstajesz to nagle cały czas zaczyna wirować.- Nie dało się nie zauważyć, że ma doświadczenie związane ze spożywaniem takich trunków. - Od razu załatwić, potrafię takie robić, także mogę się tym zająć podczas najbliższego grilla, nie mogę się zresztą doczekać, aż wreszcie będzie ciepło.- Bardzo lubiła ten czas, kiedy co chwilę spotykali się na świeżym powietrzu.

- Nie jestem specjalistą. Moje babskie wypady to zazwyczaj wychodzenie gdzieś z Mabel, ale karaoke brzmi dobrze, choć uważam, że jesteśmy na to jeszcze trochę zbyt trzeźwi.- Nie należała do specjalnie odważnych osób, potrzebowała wypić trochę więcej, aby zdecydować się na publiczne występy. - Tańce też brzmią dobrze, ale nie wiem, czy to miejsce jest do tego odpowiednie.- Rozejrzała się po pomieszczeniu, aby zobaczyć, czy ktoś już przypadkiem nie zaczął tuptać nóżką.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#7
12.01.2023, 23:24  ✶  

Zauważalne było to, że komplikacje życiowe ostatnimi czasy spadały na stałych bywalców Londynu z większą częstotliwością niż jeszcze trzy czy cztery lata temu. A skoro problemów nie trzeba było już nawet szukać, bo same przychodziły pod drzwi i dzwoniły ponaglająco dzwonkiem, to równie dobrze można było sobie darować niepotrzebne przygody w podejrzanych dzielnicach miasta. O ile, oczywiście, nie pracowało się dla Ministerstwa Magii.

— Miło słyszeć, że jestem aż tak przewidywalna. A tak się na co dzień silę na oryginalność, co by nie zniknąć w tłumie — skomentował z udawanym przekąsem, wykonując oczami teatralny młynek. — Założę się, że wyobraziłaś sobie jeszcze całą scenerię wokół nas, sposób, w jaki cię obejmuje, żebyś przestała płakać i to ile razy poklepałbym Cię po głowie na pocieszenie.

Parsknął cicho. Nie powinien narzekać, nawet jeśli robił to w formie żartu. W gruncie rzeczy, z uwagi na przyjacielską naturę względnie innych ludzi, taka prawidłowość w jego zachowaniu nie była taka znowuż zła. Ludzie, którzy szukali u niego pomocy, wiedzieli przynajmniej, czego mogą się po nim spodziewać. A to z kolei pozwalało uniknąć całej masy niedopowiedzeń i wątpliwości. Przykładowo Nora nie musiała się martwić, że Longbottom papla na jej temat na prawo i lewo, co wynikało z obopólnego zaufania. On też wierzył, że blondynka nie plotkuje o nim zbyt często.

— A daj spokój. Po prostu wiesz co dobre — stwierdził zawadiacko, gdy wlewał w siebie kolejną porcję kolorowego drinka. Chrząknął cicho. — Jakby się tak nad tym zastanowić, to ja mam więcej znajomych wśród kobiet niż mężczyzn. Nawet w rodzinie mam więcej kobiet niż facetów. Spójrz na samo kuzynostwo: Mavelle, Lucy, Danielle, a w tym wszystkim biedny Adelard.

Na wieść o tym, że Nora pokłóciła się z jakąś dziennikarką, w jego oczach pojawiły się lekkie ogniki zazdrości. Och, ile by dał, aby zobaczyć to starcie. Cała ta banda reporterów z popularnych czasopism wywoływała w nim ambiwalentne uczucia. Z jednej strony ich rola była ważna, ale z drugiej strony ciągłe wtykania nosa w nieswoje sprawy potrafiło zmęczyć. Zwłaszcza gdy próbowali za wszelką cenę przepchnąć określoną narrację, dopasowując wypowiedzi swoich ofiar do swojej wizji przyszłego artykułu lub radiowego wydania wiadomości.

— Dosyć bezpośrednie podejście jak na nich — Uniósł zaskoczony brwi. Może z uwagi na swoją rozpoznawalność miał więcej okazji do spotykania dziennikarzy, jednak większość interakcji odbywała się listownie. Przyjście komuś do lokalu i to bez zapowiedzi... Śmierdziało mu to brawurą kogoś młodego. — Dziwne zachowanie. Chyba że oczekiwała, że zaczniesz jej za to dziękować i dzięki temu będzie mogła liczyć na najświeższe ploteczki z nowo-otwartego lokalu na Pokątnej.

Zamrugał parę razy, wciągając głośno powietrze, nie bardzo wiedząc, jak odpowiedzieć na dosyć bystrą uwagę przyjaciółki. Tak to jest, jak się zacznie gadać, zanim się pomyśli. Eh, a wmawiał sobie, że potrafi tak dobrze rozgrywać ludzi podczas rozmowy. Chyba były to jednak marzenia ściętej głowy, skoro wyłożył się w tak podstawowej sprawie, jak wiedza o tym, jak funkcjonują poszczególne departamenty.

— Emm... No... Tak... Owszem — wymamrotał pod nosem, spuszczając wzrok na stolik, niczym mały chłopiec, który właśnie został przyłapany na drobnym kłamstewku. Nie przemyślał tego wytłumaczenia, pozwalając, aby kreatywność zrobiła swoje, a logikę wykorzystał jako ozdobę. Ozdobę, która w tym przypadku nie zadziałała. — Ale może się zdarzyć, że i my będziemy potrzebni. Nie każdy jest alfą i omegą, a doświadczenie ludzi z Departamentu Kontroli Nad Magicznymi Stworzeniami, różni się od umiejętności brygadzistów, czy aurorów.

Pokiwał głową, przyjmując do wiadomości wyjaśnienia Nory. Cóż, dobrze wiedzieć. W takim miłym towarzystwie czas szybko mijał, więc pewnie nawet by nie zauważył, ile drinków zdążył już naliczyć mu barman na rachunku. Czy powrót do domu z szumiącą głową byłby jednak taki zły? Przynajmniej nie musiałby się przejmować tymi wszystkimi ciemnymi myślami, które zdawały się nękać jego podświadomość.

— Ach, rozumiem. W takim razie trzeba nam zamówić kolejną kolejkę — stwierdził niezrażony, klaskając krótko. Zaczął wodzić wzrokiem po ludziach zebranych w barze, starając się wypatrzeć jakiegoś pracownika, który mógłby przyjąć od nich zamówienie. Gdy już mu się to udało, zadał parę pytać, starając się wybadać rekomendacje względem drinków i zamówił im nowe napitki. Jak się bawić to się bawić. — No co? Nie co dzień mam okazję zobaczyć Norę Figg śpiewającą do najnowszych hitów. Pozwól mi zaznać trochę szczęścia w życiu!



the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#8
17.01.2023, 14:55  ✶  

Czasy były bardzo niebezpieczne. Każdy musiał być ostrożny, patrzeć przez ramię, czy nic mu nie grozi. Śmierciożercy przestali się czaić, zaczęli działać jawnie. Trzeba było uwazać. Norka może nie należała do osób, które znalazłyby się na liście celów Voldemorta, w końcu była praktycznie nic nie znaczącym czarodziejem. Nie była też wojowniczką, która mogła działać na jego niekorzyść. Mimo wszystko bała się, tak jak bali się wszyscy. Kto wie, kto będzie następny, może to, że w jej żyłach nie płynęła jedynie czysta krew było wystarczającym powodem.

- Oj, na pewno nie znikasz, ciężko Cię przegapić mój drogi.- Rozwiała jego wątpliwości. Zresztą Erik był ponadprzeciętnego wzrostu, już samo to powodowało, że bardzo łatwo było go wypatrzyć w tłumie, a co dopiero ten wspaniały charakter! - Może tak, może nie. Wiesz, jak jest Erik, w końcu od lat działa to tak samo.- Dosyć często dochodziło między nimi do starć, nie mieli problemów, żeby wymieniać się opiniami, czasem jednak, Norka czuła, że jest pod ścianą, a że lubiła stawiać na swoim, to korzystała z umiejetności płaczu na zawołanie, wiedziała, że Longbottomowi jej łzy nie były obojętne, wtedy też trochę zmieniał podejście i jakoś umieli się dogadać. Nie była to może najlepsza metoda, ale doprowadzała ją do celu, najwazniejsze, że działało.

Norka bardzo ceniła sobie przyjaźń z Erikiem, miała świadomość, że zawsze mówi to co myśli, dzielił się z nią swoimi obawiami, jakie by one nie były. Naprawdę wiele to dla niej znaczyło, choć czasem się z nim nie zgadzała. Wiedziała jednak, że jej nie oszukuje i jest szczery, było to ważne w takiej relacji. Do tego zawsze mogła liczyć na jego wsparcie. - Cieszę się, że Ci smakuje! Kto nie lubi słodkiego...- Nie było nic przyjemniejszego od słodkich drinków. Może ciastka... ale to od czasu do czasu, w końcu jeśli by zaczeła przesadzać ze słodyczami już niedługo mogłaby się przestać mieścić w drzwiach. - Fakt, u Was w domu... współczuję trochę, wiem, że kobiety potrafią być bardzo kłótliwe.- Sama na całe szczęście nie mieszkała już w rodzinnym domu, więc nikt nie wchodził jej w drogę.

Musiała komuś się pożalić. Nie była przyzwyczajona do zianteresowania dziennikarzy, w końcu jak na razie była raczej przezroczysta, nikt jej nie znał, teraz po balu zdecydowanie się to zmieniło. Nie darzyła dziennikarzy szacunkiem, szczególnie nie podobało jej się to, w jaki sposób chciała działać tamta dziewczyna, nie miała zielonego pojęcia po co przyszła do cukierni, wydawało jej się, że chciała ją upokorzyć. - Tak, myślę jednak, że to była pierwsza i ostatnia wizyta. Nie zakończyła się specjalnie przyjemnie.- Norka raczej rzadko kiedy bywała dla kogokolwiek niemiła, jednak w tamtym momencie zachowywała się zupełnie inaczej. Nie podobało jej się to, że Daisy szczuła ją w jej własnym lokalu. - Zdecydowanie się przeliczyła, ja wiem, że wyglądam na łatwy kąsek, ale wiesz najlepiej, że jak ktoś mnie wkurzy, to nawet ja potrafię się odezwać.- Bywały i takie momenty.

Może i Nora nie należała do osób, które były specjalnie lotnie w tym, jak wygląda praca w ministerstwie, jednak posiadała jakąś podstawową wiedzę, a Erik mógł się upewnić w tym, że naprawdę słuchała tego, co mówił. Wyłapywała nawet głupoty, które czasem zupełnie nieświadomie paplał. - Tak, na pewno macie zupełnie różne doświadczenia, czasem w sumie warto nauczyć się czegoś nowego i wymienić umiejętności.- W sumie nie było to takie głupie, mogli się od siebie sporo nauczyć.

- Dobra, dobra, chociaż moje umiejętności wokalne... kuleją, zdecydowanie.- Co najgorsze, zdawała sobie z tego sprawę. - Czego się jednak nie robi, żeby uszczęśliwić Erika Longbottoma, alee idziesz tam ze mną, prawda? - Nie zamierzała śpiewać sama, z przyjacielem nawet w takiej sytuacji czuła się dużo bezpieczniej.

viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#9
18.01.2023, 18:28  ✶  

Cóż, jeśli Nora szukała kogoś, kogo mogła bez zahamowań uraczyć historią o tym, jak sprowadza do parteru młodocianych dziennikarzy, to Erik nie miał nic przeciwko temu. Uwielbiał słuchać takich opowieści! Z uwagi na swoją pozycję w mediach, niestety nie mógł sobie pozwolić na podobne traktowanie prasy, zwłaszcza na większych wydarzeniach. Drobne, kąśliwe uwagi wciąż pozostawały w jego arsenale, ale po broń większych gabarytów nie miał zbytnio, jak sięgnąć, o ile nie zamierzał wywołać małego skandalu lub przyciągnąć do siebie niechcianej uwagi.

— Wygoniłaś ją, grożąc jej ścierą? Poszczułaś kotem? A może okazałaś litość i kazałaś więcej nie wracać? — spytał z błyskiem w oku, starając się nie roześmiać w głos odnośnie do tej drugiej sugestii. O tym rudzielcu można było powiedzieć wiele, ale było wątpliwe, aby ten faktycznie rzucił się na kogoś z zamiarem ataku. Z drugiej strony, pozory potrafiły mylić, zwłaszcza w domostwie Figgów. Skoro Nora nie była łatwym kąskiem, to może Salem był wielkim kocim wojownikiem? — I nie bądź dla siebie taka ostra, dobrze? Łatwy kąsek to jedno, ale do Ciebie bardziej by pasował 'smaczny kąsek'... Jak Twoje wypieki!

Zerknął na Norę znad szkła, popijając powoli drinka i mrugnął do niej filuternie. Komplementowanie siebie nawzajem nie było im w końcu zupełnie obce. Nierzadko któreś z nich potrzebowała dowartościowania, nawet jeśli przychodziło ono w formie drobnego komentarza. Alkohol zresztą znacznie ułatwiał sprawę i rozwiązywał język, co w przypadku Erika wychodziło na korzyść, gdyż szybciej się rozluźniał i rozgadywał na bardziej przyziemne tematy.

— Dokładnie! Do-kła-dnie! — Wycelował w nią palec wskazujący, machając nim lekko przy każdej sylabie. — Gdyby wszyscy ze sobą współpracowali i pomagali sobie nawzajem, życie byłoby spokojniejsze. Możemy do tego dążyć nawet w taki sposób.

Twarz Erika rozświetliła się, gdy kobieta zgodziła się wziąć z nim udział w karaoke. Nie był to poważny pomysł, ale przecież chodziło o dobrą zabawę i zapomnienie o tym całym bałaganie, który zostawili na te kilka godzin za drzwiami baru, czyż nie? Poza tym on też nie śpiewał zbyt dobrze, więc była całkiem spora szansa na to, że głos zacznie mu się łamać już po pierwszej zwrotce. W najgorszym razie goście lokalu nabawią się wady słuchu.

— No to chodźmy — powiedział z uśmiechem, dopijając resztki napitku dla odwagi i podniósł się ze stołka. — Mogę Panią prosić?

Podał Norze swoje prawe ramię, po czym z niemalże karykaturalnie wysoko podniesioną głową, ruszyli w stronę podwyższenia ze stanowiskiem karaoke, obsługiwanym przez goblina. Dosyć skrótowo wytłumaczono im, że mała scena jest zaczarowana w taki sposób, aby głos lepiej się roznosił po lokalu, przez co nie trzeba było zmuszać upojonych alkoholem ludzi do rzucania zaklęcie Sonorus. Dobór piosenek okazał się dosyć przypadkowy i para nie miała zbyt dużego wyboru, jak tylko wejść na scenę. Po chwili z gramofonu popłynęły dźwięki piosenki (link poniżej), a przed Norą i Erikiem pojawił się wielokolorowy tekst piosenki, a poszczególne słowa błyskały, wyznaczając tempo śpiewu.

— Summer lovin' had me a blast — zaczął Longbottom, wybałuszając oczy na dźwięk własnego głosu wzmocnionego na scenie przy pomocy magii. Zdecydowanie już na tym etapie fałszował. Oh, to będzie cudowny występ. Ręka Erika odruchowo powędrowała ku dłoni Nory, co by ją ścisnąć. Spojrzał na nią z nieco w nieco onieśmielonym uśmiechem. Musieli przejść przez to razem!


Odkryj wiadomość pozafabularną


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
Landrynka
She could make hell feel just like home.
wiek
26
sława
V
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Cukierniczka/Twórczyni eliksirów i kadzideł
Można ją przeoczyć. Mierzy 152 centymetry wzrostu, waży niecałe pięćdziesiąt kilo. Spoglądając na nią z tyłu... można myśleć, że ma się do czynienia z dzieckiem. Buzię ma okrągłą, wiecznie uśmiechnięte usta często muśnięte błyszczykiem, bystre zielone oczy. Nos obsypany piegami, które latem zwracają na siebie uwagę. Włosy w kolorze słomy, opadają jej na ramiona, kiedy słońce intensywniej świeci pojawiają się na nich jasne pasemka. Ubiera się w kolorowe rzeczy, nie znosi nudy i szarości. Głos ma przyjemny dla ucha, melodyjny. Pachnie pączkami i domem.

Nora Figg
#10
20.01.2023, 13:28  ✶  

Norka raczej rzadko kiedy zachowywała się w ten sposób, jak podczas pamiętnego spotkania z młodą dziennikarką. Erik mógł jako jedna z nielicznych osób znać ją z tej strony, bo widział ją już w różnych sytuacjach. Przy innych jednak zazwyczaj była stonowana, no chyba, że dochodziło do sytuacji, w których czuła się przystawiona do ściany, a dokładnie tak było w momencie spotkania z Daisy. - Próbowałam dowiedzieć się, co nią kierowało, wiesz? Nie do końca rozumiałam po co mi opowiadała o tym, że mogła napisać na mój temat nieprzychylny artykuł, a jednak tego nie zrobiła. W jakim celu pokazywała mi te zdjęcia. Niestety nie uzyskałam odpowiedzi. Wydaje mi się, że skutecznie całkiem udało mi się jej pozbyć. Nie korzystałam z żadnych metod o których wspomniałeś.- Norka brzydziła się przemocą, chociaż poszczucie Salemem zapamięta, może wykorzysta przy kolejnej okazji.

- Awww, jak zawsze zasypujesz mnie komplementami.- Uśmiechnęła się do niego, humor naprawdę miała wyśmienity. - Wiesz, dla obcych mogę się wydawać nieobyta, niedoświadczona, a takie osoby są łatwym celem, ale znasz mnie, jak trzeba to potrafię o siebie zadbać.- Wbrew pozorom Nora wcale nie była taka delikatna i potrafiła sama rozwiązywać swoje problemy. Przez jej dosyć krótkie życie los rzucał jej sporo kłód pod nogi, ze wszystkimi sobie radziła, co tylko budowało jej wewnętrzną siłę.

- Co nie, świat byłby piekniejszy, gdyby wszyscy mieli takie podejście Erik! Powinieneś zostać Ministrem Magii i zacząć przekazywać innym takie podejście, myślę, że miałbyś wielu zwolenników.- Norka upiła kolejny łyk drinka, który stał przed nią. Alkohol całkiekiem dobrze smakował, powoli zaczynała odczuwać jego działanie. Jakoś tak lżej się jej zrobiło

Nora nie potrafiła odmówić Erikowi. Co tu dużo mówić, potrafił ją przekonać do różnych rzeczy, jedną z nich było karaoke. Dopiła przed tym jednak swojego drinka, dla odwagi jak to mówią. - Oczywiście, nie mogłabym odmówić takiemu dżentelmenowi!- Zeszła ze swojego krzesła, skorzystała z ramienia przyjaciela i ruszyli razem w kierunku sceny. Zabawnie musieli wyglądać, bo Figg wyglądała przy nim jak dziecko, różnica wzrostu była zdecydowanie zauważalna.

Stanęli więc na scenie, Norka zupełnie nie przejmowała się tym, że ludzie na nich spoglądali. Była gotowa przejść przez to razem, zachowywali się dzisiaj, jakby wcale nie było wojny, ludzie nie umierali na ulicach, każdy potrzebował czasem zaczerpnąć głęboki oddech. Ścisnęła mocno dłoń Erika, czuła jego wsparcie. Zaczął śpiewać, jak dla niej naprawdę świetnie mu to wychodziło. -Summer loving happened so fast...- Wydobyła z siebie głos, kiedy nadeszła jej kolej. Figg nie była jakoś specjalnie uzdolniona wokalnie, co wcale jej nie przeszkadzało. Grunt, że się przy tym wyśmienicie bawiła.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (3580), Nora Figg (2608)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa