1966
peregrin mcgonagall & ida moody
biuro brygady uderzeniowej
Odrzuciła głowę do tyłu z jęknięciem w gardle, prawie wywracając się z chybotliwego krzesła. Nie pamiętała już nic ani swojego imienia, ani tego, kiedy ostatni raz jadła, ani wyglądu prawdziwego światła słonecznego, gdyż aktualnie stanowiło ono jedynie dalekie wspomnienie. Raz na miesiąc aktach wszystkich spraw, które zazwyczaj porozrzucane były na biurkach brygadzistów w artystycznym nieładzie, zbierane były do samopchającego się wózka i podrzucane na biurko tego z nieszczęśników, kto przegrał spontaniczną grę w gargulki. Ida była fatalnym graczem gargulkowym i z perspektywy czasu, doszła do wniosku, że jej koledzy doskonale o tym wiedzieli.
Przesunęła ścierpniętą dłoń w bok, przypadkowo zrzucając z krańca niewielkiego biurka stos plików dokumentów. Tak musiał wyglądać ten sławetny chrzest bojowy starszych brygadzistów, nic gorszego nie mogła sobie wyobrazić. Nawet nie podniosła wzroku znad oświetlonego drgającą lampką pisma, z jakiegoś powodu ułożonego zupełnie nie po kolei, gdy usłyszała skrzypnięcie otwieranych drzwi biura.
— Dyżur się skończył, proszę przyjść jutro i być umówionym na spotkanie z konkretnym brygadzistą dobrz… — Wreszcie podniosła ciemne tęczówki na nowoprzybyłego, a spojrzenie rozbłysnęło znajomością owej postaci. — O Peregrin, to ty. — Prawie by wstała z krzesła, ale nie przywykłe do ruchu od wielu godzin ciało, zamarło w proteście. McGonagall od zawsze kojarzył się Idzie ze spokojem i uprzejmością, co w jego linii pracy na pewno służyło skutecznym interwencją. Niestety, chociaż sama obecność znajomego mogła być nawet przyjemna, to już powód z którym tu przybywał, nie wróżył zapewne nic dobrego.
Ida zmarszczyła brwi w zaniepokojeniu. - Tylko mi nie mów, że to znowu coś Leachem. Mam w tych sprawach tyle raportów do przeglądnięcia, że równie dobrze mogę napisać Ministrowi nową biografię z nich. - Czy byłaby ona prawdziwa w informację, to stanowiło kwestię odrębną.
Czarownica przywykła do interwencji w różnych sprawach, ale ich ostatnia monotematyczność stanowiła niespotykany ewenement. Czy ludzie się tym interesowali, czy nie, wszyscy dziś mówili o Nobbym Leachu. W większości tego typu spraw Ida zachowywała wskazaną dla funkcjonariuszy prawa obojętności, ale nie w tej. Nobby Leach był dobrym człowiekiem, wierzyła w to całym sercem. Jego wybór na Ministerstwa Magii stanowił przełom w historii tego urzędu, na który czekało naprawdę wielu. Niestety, z drugiej strony obudził on i tych, których postać mugolaka u władzy była na wskroś niemile widziana. W świecie czarodziejów, jeśli nie wiadomo było, o co dokładnie chodzi, mogło chodzić tylko o dwie rzeczy. O władzę i chociaż niewielu przyznawało to na głos, czystość krwi.
give me a bitter glory.