20.05.2024, 09:38 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.09.2025, 12:08 przez Król Likaon.)
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Życie to przygody lub pustka
Rozliczono - Millie Moody - osiągnięcie Badacz Tajemnic
Rozliczono - Millie Moody - osiągnięcie Badacz Tajemnic
O czymś zapomniała.
Ta myśl tłukła się Brennie po głowie od chwili, w której wstała - o absurdalnie wczesnej porze, zwłaszcza po tym, jak wczoraj poszła spać absurdalnie późno. Coś jej uciekło. Ta myśl towarzyszyła jej, gdy się ogarniała, kiedy szybko robiła śniadanie i wreszcie prześladowała ją też teraz, gdy wyszła na zewnątrz i przysiadła na werandzie, z kubkiem gorącego kakao w ręku, zapatrzona na czereśniowe drzewa.
Świt wstał dopiero niedawno, niebo było jeszcze blade, jakby wyssane z kolorów, tym najjaśniejszym rodzajem błękitu. W promieniach wschodzącego słońca iskrzyła się rosa na trawniku, który ledwo wczoraj wycięto niemal do zera, a który zdążył znów wybujać ponad miarę. Ptaki ćwierkały głośno pomiędzy gałęziami drzew w sadzie, a Brenna robiła nerwowy przegląd wszystkiego, co miała załatwić.
Ciastka? Zamówione. Dekoracje? Czekały w pudłach w przedpokoju, na wyładowanie i ułożenie pomiędzy drzewami. Lustro na imprezę? Dostarczone wczoraj. Koordynaty wyspy, która pojawia się i znika? Wyuczone na pamięć. Łódź, której mieli jutro użyć? Tak, potwierdzała to jeszcze wczoraj, zanim poleciała do Olivii... Może więc chodziło o coś w pracy? Wzięła w sierpniu trzy dni wolnego (drugi raz tego lata, skandal, wykorzystała w ciągu tych ośmiu miesięcy aż pięć dni wolnego, wprawdzie z zeszłego roku, ale i tak), i poprzestawiała trochę grafik w pracy, by znaleźć miejsce na zorganizowanie potańcówki i sprawę wyspy. Może czegoś nie ogarnęła? Raport o sprawie morderczy mugolaczek zdany Caspianowi, sprawa kłusowników chwilowo czekała na jeden nakaz, porwane pisklaki wciąż ją gryzły w metaforycznym sensie, ale tutaj musiała czekać na pewną informację...
A może nie zapakowała ładnie prezentu dla Millie?!
Odwróciła się gwałtownie, i omal nie wylała kakao na bluzkę Mildred, która najwyraźniej też wpadła na pomysł, aby rankiem wyjść na zewnątrz, korzystając z pięknej pogody, ewentualnie chciała zabrać się do szykowania dekoracji.
- Przepraszam! - powiedziała Brenna, cofając się. Omal przy okazji nie spadła ze schodka, prowadzącego na ganek. - Jak się spało solenizantce? - spytała, odzyskawszy równowagę. I przy okazji przypomniała sobie, że przecież zamówiła dla Mildred płótna, która były opakowane w ochronne papiery, i ona wczoraj dołożyła do nich czarne wstążeczki. Nie, to jednak nie to jej uciekało... - Jadłaś już śniadanie?
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.