Odkąd są parą, łatwiej było im ustalić cokolwiek. Kto co załatwia, zamawia, płaci i inne pierdoły. Niż sprzeczać się i wykorzystywać dobre momenty odwrócenia uwagi. Jak już nie raz mieli w kawiarni. Tristan też nie był specjalnie bogaty, ale zarabiał wystarczająco na swoje utrzymanie, trzymając także pieniądze na inne wydatki. Skoro tutaj, Olivia nie sprzeczała się i zgodziła na to, że skoro on zapraszał, to on płaci.
Podczas pisania swojej wypowiedzi, aby przekazać informacje Olivii, Tristan skupiony był na jednym, nie mógł w chwili obecnej rozejrzeć się po okolicy. To mu jednak nie ucieknie. Lecz dostrzegł, zauważył że było tutaj w miarę spokojnie. Nie było gwarno, nawet jak na popołudniową porę obiadową. Taką, gdzie ludzie kończyli w większości swoją pracę i wracali do domu. Może zahaczali o jakieś sklepy, aby zrobić zakupy.
Gdy skończył, pokazał Quirke treść z prowizoryczną mapką. Nie mieli daleko, a to także był jakiś plus wobec jednej lokalizacji. Na jej pytanie, wzruszył lekko ramionami. Jakby nie był pewny, nie wiedział czy tak będzie.
Kiedy kelnerka podeszła, skinieniem głowy, podziękował za przyniesienie soku i przyjął informację o odczekaniu czasu na posiłek. Zostawiwszy ich ponownie samych, Tristan wsłuchał się w słowa Olivii, która wspomniała o swoich znajomych. Chciała, aby poznał jakąś Ave, z którą widocznie już miała okazję poruszać temat dotyczący sprzedaży czy wynajmu miejscówki. Sięgnął po swój notes, ale zanim postanowił udzielić pisemnej odpowiedzi, wysłuchał jej do końca. I brwi lekko zmarszczył, kiedy padło imię Brenny. Czy mówiła o tej, którą kojarzył z Brygady Uderzeniowej?
Wspomniała też o swoich urodzinach. Pamiętał o nich. Był w trakcie kończenia dla niej specjalnego prezentu, wykonanego przez siebie. Widział po niej, jak i w słowach potwierdzała, że imprez nie chce wyprawiać. Naskrobał kilka zdań:
”Chętnie poznałbym twoich znajomych. Powiedz jedno. Brenna. Masz na myśli tą Longbottom? Co pracuje w Brygadzie Uderzeniowej?Jeżeli chodzi o Twoje urodziny. Mogę je spędzić z Tobą.”
Chciał już pokazać jej odpowiedź, ale przeskoczyła temat, pytając o na drugą lokalizację. Tutaj też się uśmiechnął na jej słowa. Nim dał jej przeczytać swoje pytania, na mapce wcześniej narysowanej, zaznaczył nieco dalszą odległość od ich miejsca, gdzie siedzieli. Ponumerował lokalizacje numerami jeden i dwa. Ten drugi znajdował się już kawałek dalej od skrzyżowania z Nocturnem.
Zaś jeżeli chodziło jej o informacje o nich, chwilę się zastanowił, jak to obrać w słowa.
”Podobno oba lokale są opustoszałe. Ale nie mam pewności. Stan surowy. Właściciele oddali do użytku, kończąc swoje działalności. Jeden chyba przeniósł się gdzieś indziej. Chyba ten tutaj, w pobliżu. Podobno jest w dobrym stanie. Nie określę się, jakim chcesz być brygadzistą.”
Z uśmiechem, przysunął jej notes, aby mogła spokojnie odczytać jego wcześniejsze odpowiedzi, jak i te obecne.