• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[03.08.72] Ochrona przed wścibskimi braćmi

[03.08.72] Ochrona przed wścibskimi braćmi
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#1
16.06.2024, 15:38  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.08.2024, 19:01 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Geraldine Yaxley - osiągnięcie Badacz Tajemnic

Tym razem Florence zapowiedziała się wcześniej z wizytą, prosząc, aby Geraldine zarezerwowała dla niej godzinę. Nie wyjaśniła wprawdzie, o co dokładnie chodzi, ale (jak zwykle zresztą) stawiła się pod drzwiami kamienicy punktualnie. Również jak zwykle, miała na sobie bardzo schludne ubranie, każdy element stylizacji był dobrze dobrany do innych, i chociaż nic nie było strojne czy zwracające uwagę, to ktoś ubierający się w lepszych sklepach mógł łatwo zauważyć, że Bulstrode stawiała może nie na stroje bardzo drogie, ale na pewno dobrej jakości.

Jedyna różnica polegała na tym, że tym razem Florence nie miała ze sobą ani jednej ze swoich eleganckich, dobranych do butów torebki, ani dużej, skórzanej torby, zabieranej na interwencje medyczne, w której nosiła pełny zestaw eliksirów i przyrządów uzdrowiciela. Zamiast tego w rękach trzymała drewnianą skrzynkę. W środku znajdowały się elementy niezbędne do złożenia mechanizmu.

Nie mogła pomóc Geraldine w próbach zrozumienia, co spotkało Thorana Yaxleya i jakie grozi jej niebezpieczeństwo. Nie była śledczą, nie była łowczynią potworów, nie była nawet dobrym pojedynkowiczem. Spojrzała w przyszłość Thorana i wiedziała, że coś jest nie tak, spojrzała w przyszłość Geraldine – i ostrzegła przed niebezpieczeństwem. Nie miała jednak jak zaangażować się w to wszystko osobiście. Za to mogła zadbać o to, aby utrudnić nieco mrocznym istotom przedostanie się do sypialni Yaxleyówny nocą i uniemożliwić wyrwanie jej serca podczas snu.

Rodzina Florence lubowała się w tajemnicach. Te rodu matki bywały mroczne, te od strony ojca z kolei były pieczołowicie kultywowane z nieco innych względów. I Florence zamierzała to teraz wykorzystać.

– Witaj, Geraldine – przywitała się, gdy drzwi się otworzyły, a potem weszła do środka i ruszyła po prostu w stronę sypialni Yaxleyówny, na razie bez większych wyjaśnień. Głównie dlatego, że skrzyneczka była dość ciężka. – Wybierz jakiś kod. Czterocyfrowy. Który zapamiętasz, ale na który będzie trudno wpaść komuś postronnemu - powiedziała, wyciągając różdżkę i zawieszając zaklęciem skrzyneczkę w powietrzu. Nie weszła do sypialni, zatrzymując się zamiast tego przed drzwiami.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#2
16.06.2024, 17:35  ✶  

Nie do końca rozumiała dlaczego Florence chciała się z nią spotkać. Zazwyczaj to ona nawiedzała ją w różnych dziwnych godzinach potrzebując pomocy. Raczej rzadko umawiały się na konkretny termin, co było całkiem miłą odmianą. Geraldine z tej okazji nawet trochę posprzątała, ba zakupiła zestaw herbat, żeby móc ugościć przyjaciółkę, bo zazwyczaj w jej kuchni można było znaleźć jedynie alkohol i kawę. Naprawdę więc przygotowała się do tego spotkania.

Yaxley nie wychodziła dzisiaj prawie nigdzie, zaliczyła tylko spacer z psami, nie wybierała się na żadne polowanie, żeby nie zniknąć na zbyt długo. W lasach traciła poczucie czasu, a wolałaby nie spóźnić się na wizytę swojej przyjaciółki, nie wypadało zbytnio.

Gerry wyglądała zwyczajnie. Włosy związała w długi warkocz, nie znosiła kiedy fruwały jej na wszystkie strony, jako, że była w domu, to miała na sobie zwykły czarny t-shirt i krótkie spodnie, może nie był to zbyt oficjalny strój, jak na przyjęcie gościa, ale przecież nigdzie się nie wybierały.

Gdy tylko usłyszała stukanie do drzwi, to od razu się przy nich znalazła, a wraz z nią Pierdoła i Cukier, którzy przywitali pannę Bulstrode merdając ogonami.

W końcu dały jej spokój i poszły położyć się w swoich legowiskach. Yaxley spoglądała na przyjaciółkę z zainteresowaniem, bo nie miała zielonego pojęcia, co to za skrzynkę ze sobą przyniosła. Nie wypytywała o to jednak, przynajmniej jak na razie.

- Cześć Florence, czymże zasłużyłam sobie na twoją wizytę? - Wolała zapytać, bo nadal nie rozumiała całej sytuacji.

Znalazły się przy sypialni Geraldine. Wtedy Bulstrodne wspomniała o kodzie. Geraldine zmrużyła oczy, wymyślenie czterech cyfr, które zapamięta nie było wcale takim prostym zadaniem. - Czy mam ci powiedzieć te cyfry? - Nie wiedziała, czy to jakaś zagadka, czy Flo chce się jej pochwalić swoimi jasnowidzkimi umiejętnościami, czy o co właściwie jej chodzi.

Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#3
16.06.2024, 18:00  ✶  
Tym razem nie przywitała się z psami. To nie tak, że nie lubiła zwierząt – nie trzymała ich, bo brudziły i wymagały czasu, którego nie mogłaby im zapewnić, ale za nimi przepadała – w rękach jednak trzymała skrzynkę i nie mogła zająć się głaskaniem ulubieńców Yaxleyówny. Dość szybko zresztą przeszła w głąb mieszkaniach.
– Przekazanie mi ich jest niezbędne, ale bez obaw, nie będę nadużywać tej wiedzy – obiecała Florence i nacisnęła na zamek skrzyneczki, otwierając ją. W środku znajdowały się różne, drobne elementy, w tym nieduża tarcza, którą Bulstrode zaklęciem wylewitowała i przystawiła do drzwi. – Zawdzięczasz tę wizytę twojemu bratu i tej dziwnej istocie, mówiącej jego głosem – wyjaśniła jednocześnie, przy tych wszystkich poczynaniach, bo jednak ona sama nie byłaby zadowolona, gdyby ktoś ot tak wpadł do jej mieszkania i zaczął robić dziwne rzeczy bez żadnych wytłumaczeń.
Nie, że ją to powstrzymało wobec wtargnięcia do domu Geraldine.
– Wspominałaś, że śniłaś, że to stworzenie zaatakowało cię w nocy i wyrwało ci serce. Mam zamiar zadbać, aby nikt nie zaskoczył cię podczas snu – dodała, a potem kolejne machnięcie różdżki sprawiło, że mechanizm przylgnął do drzwi. Florence wskazała na niego różdżką, choć tym razem nie szeptała żadnych czarów. Dopiero zaczynała pracę, ale wypadało udzielić dokładnych wyjaśnień.
– To przekładnia Bulstrodów, jedno z najlepszych zabezpieczeń, jakie można założyć na wejście do pomieszczenia – powiedziała. Ton miała bardzo rzeczowy, i chociaż niektórzy mogliby uznać, że się chełpi, to Florence według własnego mniemania jedynie stwierdzała fakt. – Bez znajomości kodu nikt nie wejdzie ani nie wyjdzie. Sposobu na ominięcie tych przekładni nie znaleźli dotąd najlepsi mistrzowie run ani numerolodzy. Żeby go ominąć, trzeba wysadzić całe drzwi, ale zgodzimy się chyba, że to będzie mało dyskretne. Skoro jak wspominałaś ostatnio zamieszkał z tobą brat i jego przyjaciółka, być może przyda ci się to i w innych okolicznościach. Oczywiście, możesz nie zamykać przekładni i zostawić drzwi otwarte.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#4
16.06.2024, 21:08  ✶  

Psy poczuł się może troszkę urażone, dlatego tak szybko zrezygnowały z domagania się pieszczot. Wiedziała, że nie zawsze znajomi Geraldine są je im w stanie zapewnić. Na pewno wybaczą to Florence, jeśli następnym razem przyniesie im jakieś smakołyki.

- Nie podejrzewałabym cię o to moja droga. Komu, jak komu, ale tobie ufam. - Nie do końca wiedziała, jak działa to magiczne urządzenie panny Bulstrode, dlatego zapytała o ten kod. Miała podać cztery cyfry, nie miała jednak pojęcia, jakie połączenie wybrać, wszak nie wiedziała czy ma to jakieś większe znaczenie. Niby każda cyfra coś oznaczała, ale z Ger był żaden numerolog, stwierdziła więc, że po prostu rzuci pierwsze, które przyjdą jej na myśl. - Zero, dziewięć, sześć, pięć. - Dlaczego tak? Sama nie miała pojęcia, ale niech już będą one.

Geraldine spoglądała na to, co robiła Flo. Ta skrzyneczka była niesamowita, nie miała pojęcia o jej magicznej mocy, znaczy powoli zaczynała zdawać sobie sprawę z tego, że nie jest to byle jaki, nic nie znaczący przedmiot.

- Myślisz, że to będzie w stanie zatrzymać tę istotę? - To by było naprawdę sporym ułatwieniem, mogłaby spać spokojnie, a przynajmniej próbować to robić, bo ze snem u niej bywało różnie. Na pewno przychodziłby łatwiej, gdyby miała świadomość, że istota, która pragnie jej śmierci nie może wejść do pomieszczenia, w którym ona przebywa. Florence jednak była naprawdę wspaniałomyślna.

Słuchała uważnie wytłumaczenia przyjaciółki. Nie miała pojęcia o tym, że jej rodzina potrafi zdziałać takie cuda. Może i dobrze, bo skoro ona o tym nie wiedziała, to pewnie mało kto zdawał sobie z tego sprawę.

- To brzmi naprawdę cudownie, faktycznie trochę brakuje mi prywatności, ale też nie sypiam ostatnio zbyt dobrze, wiesz, jak jest. Nigdy nie wiem, czy ten koszmar nie pojaw się znowu, czy to coś nie postanowi mnie pożreć właśnie dzisiaj. Może wreszcie się wyśpię. - Oczywiście, że zamierzała skorzystać z pomocnej dłoni wyciągniętej przez przyjaciółkę. Nie miała pojęcia, co poczęłaby bez Florence, na pewno już dawno by nie żyła, czy coś.

Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#5
17.06.2024, 15:43  ✶  
Florence należała do tych jednostek, które nie byłyby w stanie wybaczyć przyjaciołom i rodzinie absolutnie wszystkiego, ale już wiele owszem. Dyskrecja stanowiła część jej charakteru, wypracowaną z wielu różnych powodów: jasnowidzenia, interesów Prewettów, przywiązania do tajemnicy lekarskiej. Póki Bulstrode nie dowiedziałaby się, że Geraldine w wolnym czasie chodzi zabijać dzieci, nie było więc faktycznie żadnych obaw o to, że poda kod komuś, kto nie powinien go otrzymać.
Machnęła różdżką, zaklęcie wypowiadając w myślach. Cyfry przesunęły się na planszy, układając w podany przez Yaxleyównę kod, a potem Florence znów wykonała skomplikowany ruch nadgarstkiem, uzupełniając mechanizm. Chwilę później schowała różdżkę do kieszeni i zabrała się do manualnego ustawiana przekładni, łącząc ją z zamkiem.
– Jeżeli posiada ciało, to tak. Nie zdoła otworzyć tych drzwi – odparła Florence. Nie mogła wykluczyć, że to coś przedostało się do umysłu Geraldine, nie do pomieszczenia: w końcu nic nie wyrwało jej serca. Ani że nie da rady na przykład użyć okna. Ale gdyby ciemna istota usiłowała się tutaj zakraść w środku nocy drzwiami, mogłaby najwyżej stać na korytarzu i bezsilnie szarpać za klamkę. – Gdybyś potrzebowała, możesz którejś nocy spać u mnie. Przekładnie zabezpieczają wejście do budynku – powiedziała, rzucając Geraldine uważne spojrzenie, jakby oceniając, na ile ta jest niewyspana. Nie proponowała, by Yaxleyówna zatrzymała się u niej na stałe: obu na pewno nie byłoby z tym wygodnie. Ale nic nie stało na przeszkodzie wobec jednego noclegu. W domu pełnym jasnowidzów i aurowidzów, zabezpieczonym przez Bulstrodów, powinna móc przespać spokojnie chociaż jedną noc.
– Zastanawiałam się, czy próbowałaś kontaktować się z aurowidzem? – dodała jeszcze, wyciągając ze skrzyneczki kolejny zatrzask, aby uzupełnić przekładnię. – Przyszłość twojego brata wygląda… bardzo dziwnie i pomyślałam, że może inaczej jest z aurą. Albo z widmowidzem? W waszym domu muszą być należące do niego przedmioty.
Takie konsultacje nie były zapewne tym, co przychodziło na myśl w pierwszej kolejności większości ludzi, ale Florence dorastała w rodzinie, gdzie Trzecie Oko traktowano jako coś normalnego.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#6
19.06.2024, 04:42  ✶  

Geraldine w ciszy przyglądała się przyjaciółce która zajmowała się kodowaniem tej dziwnej przekładni. Yaxley nie miała pojęcia, jak działa to wszystko, ani na czym dokładnie to polega, jednak perspektywa tego, że nikt nie będzie mógł wejść ani wyjść z jej sypialni bez znajomości kodu brzmiała naprawdę dobrze, szczególnie w sytuacji w której się znalazła.

- Zastanawiam się tylko, czy to, to coś zawsze jest materialne, wiesz, w śnie nie było, wyglądało jak dziwna plama, ale jako Thoran tu nie wejdzie.- Mimo wszystko zabezpieczenie, które tworzyła Flo było naprawdę dobrym pomysłem, szczególnie, kiedy w jej mieszkaniu ostatnio kręciło się sporo osób. To nie tak, że nie ufała Astarothowi, no ale czasem i ona chciałaby mieć możliwość ukrycia się przed całym światem, a to było raczej trudne w mieszkaniu pełnym ludzi, którzy niekoniecznie zawsze chcieli stosować się do podstawowych zasad prywatności.

- Twoje mieszkanie to twierdza, dziękuję za zaproszenie, ale teraz to już chyba nie będzie konieczne. - Zresztą wolała nie nadużywać dobrego serca Bulstrode, i tak była dla niej wystarczającym wrzodem na tyłku z tymi swoimi ciągłymi prośbami o pomoc, które ostatnio zdecydowanie zdarzały się zbyt często.

Jasnowidzenie nie było nigdy dziedziną magii z której Geraldine korzystała jako pierwszej, raczej sceptycznie do niej podchodziła, przynajmniej do tej pory. Przejęła się słowami Florence, kiedy były w rodzinnym domu, jednak nie pomyślała o tym, że mogłaby ugryźć ten problem z innej strony. W końcu i jasnowidzowie mieli różne umiejętności, jakoś o tym nie rozważała. - Tak właściwie to nie, póki co skupiłam się na tym, żeby dowiedzieć się z czym konkretnie przyszło mi walczyć, posiadam już dosyć dużo informacji, więc jeszcze trochę i powinnam sobie poradzić z problemem, ale może twoja sugestia to dobry pomysł. - Musiała tylko nieco bardziej ruszyć głową, żeby znaleźć konkretne osoby o tych umiejętnościach, nie wszyscy jej znajomi przecież chwalili się tym, że mają dodatkowy zmysł, którym było trzecie oko. - Napijesz się herbaty? - Zapytała jeszcze, bo chyba Florence skończyła już to całe zabezpieczanie jej sypialni.

Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#7
19.06.2024, 17:34  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 19.06.2024, 17:37 przez Florence Bulstrode.)  
- Prawdopodobnie w tym śnie nie mógł zrobić ci prawdziwej krzywdy.
Nie dodała tego, co pomyślała: w takim przypadki Geraldine byłaby już martwa. Stwór wyrwałby jej serce albo dopadłby ją przy innej okazji, jeśli tak po prostu mógłby dostać się do sypialni córki rodu Yaxley bezkarnie. Albo w jakiś sposób dostał się do jej umysłu, albo był na razie zbyt słaby.
Florence nie posiadając wiedzy Geraldine, nie wiedziała na razie, że ta istota i Thoran to jedna osoba. Była jedynie pewna, że ten dziwny bliźniak o wielu niciach przyszłości, o którego istnieniu dowiedziała się niedawno, był jakoś z tym potworem związany. I z pewnością był niebezpieczny, bo w najlepszym przypadku z jakiegoś powodu wymazał pamięć Florence, a to oznaczało, że miał coś do ukrycia.
Skinęła głową na odpowiedź kobiety, niemo akceptując jej decyzję. A później jeszcze przez chwilę pracowała przy mechanizmie w milczeniu, upewniając się, że prawidłowo ustawiła przekładnię.
W końcu coś szczęknęło, a liczby przesunęły się na cztery zera. Florence nacisnęła klamkę, to jednak nie ustąpiła. Dopiero gdy Bulstrode wybrała poprawną kombicję, drzwi dało się otworzyć.
Dla niej korzystanie z trzeciego oka było naturalne, ale nie dziwiła się, że Geraldine w pierwszej kolejności uciekała się do innych metod. W końcu Yaxleyowie raczej mieli inne talenty, a i w społeczeństwie nie było aż tak wielu aurowidzów czy jasnowidzów, aby dla każdego szukanie ich pomocy było oczywistym wyborem.
- Przy zbyt dużej ilości prób wprowadzenia błędnego szyfru mechanizm może się zablokować, wtedy będziesz znowu mnie potrzebowała - uprzedziła jeszcze, i zaklęciem umieściła przedmioty z powrotem w skrzynce. To też było swego rodzaju zabezpieczenie, nawet jeśli mało dogodne. Dwie, trzy próby, nie wywołają reakcji, ale jeśli już ktoś wprowadzi piętnaście kombinacji, dowiedzą się o tych zakusach. - Mam jeszcze chwilę. Chcesz porozmawiać o tym, czego się dowiedziałaś?
Nie zamierzała jednak naciskać. Była Bulstrodówną i sekrety jej rodzina miała we krwi. Zarówno ta ze strony ojca, jak i ze strony matki, nawet jeśli były to tajemnice zupełnie innego rodzaju.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#8
19.06.2024, 20:10  ✶  

- Ten sen był strasznie realistyczny Flo, nie wiem, czy on wtedy faktycznie nie był w tym pokoju. - Nadal nie do końca rozumiała to, w jaki sposób działała ta istota. Czy chciała ją wtedy nastraszyć? Pokazać swoją przewagę, po co właściwie się ujawniła skoro mogła zeżreć ją po cichu, tak, żeby nie zdawała sobie sprawy o jej istnieniu. Nie wiedziała jeszcze wszystkiego, aczkolwiek poszerzyła swoją wiedzę o wiele faktów i informacji, dzięki czemu czuła się pewniej, dzięki czemu wydawało jej się, że jest dla niej jakaś nadzieja. Pojawiło się małe światełko, którego potrzebowała.

Z zadumy wyrwał ją dźwięk przesuwającego się mechanizmu, przeniosła więc swoje spojrzenie na drzwi. Ciekawa, w jaki sposób właściwie działa, chyba już było po wszystkim. Bulstrode udało się zrobić, to co chciała.

- Jeśli zablokuje się tutaj w środku, to stąd nie wyjdę? Czy ewentualna droga ucieczki to okno? - Oczywiście wolała tego nie sprawdzać, miała to szczęście, a może nieszczęście, że mieszkała z bratem. Zapewne zauważyłby jej nieobecność w pozostałych częściach mieszkania, ewentualnie usłyszy jej krzyk. Mimo wszystko prostszą opcją wydawała się być ta najbardziej logiczna - nie zapominać kodu. Powinna sobie poradzić z czterema cyframi.

- Tak, mogę ci powiedzieć co nieco, w sumie dużo już wiem, myślę, że niedługo będę mogła się wziąć za rozwiązanie problemu. - Zaprosiła przyjaciółkę gestem do kuchni, zamierzała faktycznie zrobić jej herbatę, bo kupiła ją specjalnie z okazji jej wizyty. Wstawiła wodę na gaz, czekała aż się zagotuje. Nie odzywała się jednak póki co, dopóki nie zaparzyła tego napoju. Postawiła kubek przed Florence, a później sama usiadła na krześle. Wyciągnęła papierosa, okno było otwarte, znajdowało się tuż przy krześle, które zajęła, nie powinno to przeszkadzać Flo, a przynajmniej miała taką nadzieję, że nie będzie miała jej za złe tego zapachu dymu tytoniowego. Zaciągnęła się głęboko dymem, po czym zaczęła mówić.

- Okazuje się, że Thoran, najprawdopodobniej nie istnieje. - Zaczęła w sumie od najważniejszej informacji. - Nie wiem, czy słyszałaś doppelgangerach, to sobowtóry, które chcą przejąć czyjeś życie. Okazuje się, że mój brat bliźniak jest właśnie takim stworzeniem i chce zabrać moje życie, chce je przejąć. - W jej głosie nie było słychać już żalu, najwyraźniej pogodziła się z tym wszystkim, miała czas, żeby to przetrawić. - Skorzystałam z pomocy kilku znajomych, zresztą twoja pomoc też wiele dla mnie znaczy. - Naprawdę była wdzięczna przyjaciółce, że też zaangażowała się w sprawę. - Ta istota próbowała złożyć jaja w jednym z moich znajomych, innemu ukradła wspomnienia, ale wiem jak się tego pozbyć, jestem bliska, żeby to zrobić, tylko czekam na odpowiedni moment. - Tak naprawdę chciała sprawdzić jeszcze jedną rzecz, żeby wreszcie móc działać.

Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#9
20.06.2024, 15:46  ✶  
– Wierzę, a właściwie wiem, że on coś oznaczał. Ale gdyby mógł wtedy cię zabić, już byś nie żyła, Geraldine – powiedziała Florence słowa, których wcześniej wypowiadać nie chciała, ale które może jednak były konieczne. Mógł być w pokoju, mógł tkwić w jej głowie, mógł wniknąć w sny – te miały swoją moc i uzdrowicielka doskonale o tym wiedziała. – Nie powinien zablokować się od środka, ale gdyby tak się stało, zawsze możesz posłać do nas choćby papierowy samolocik przez okno.
Ostatecznie mieszkali blisko siebie, a chociaż złamanie kodu nie powinno wyjść nawet jej braciom, to gdyby było to konieczne, mogliby po pewnym czasie zapewne rozbroić cały mechanizm, znając jego tajemnicę. W najgorszym razie Geraldine musiałaby poczekać aż Florence skończy dyżur, ale kod nie był tak skomplikowany, by nie dało się go zapamiętać – celowo wybrała cztery cyfry. Dość wiele, by złamanie nie było proste, nie dość dużo, aby ich zapamiętanie stało się zbyt trudne.
*
Florence Bulstrode była zasadniczo bardzo przeciętną osobą. Elementem tła, w historiach pozostającym na drugim czy na trzecim planie. Jedynym, co ją wyróżniało był bodaj dar jasnowidzenia, ale nawet on był typowy w jej rodzinie. Najwyraźniej jednak było jej pisane wysłuchiwać opowieści tego typu: zawsze znajdować się blisko, gdy działy się rzeczy wielkie albo straszne. Oto brat wracał odmieniony z Limbo, stała pod drzwiami przyjaciela poszarpanego przez wampirzycę albo przyjaciółka opowiadała jej nad filiżanką herbaty o nieistniejącym bracie, który kradnie wspomnienia znajomych oraz próbuje składać w nich jajka.
Wiele o niej mówiło, że na twarzy Florence nie drgnął ani jeden mięsień. Uniosła jedynie filiżankę i upiła łyk herbaty, jak gdyby nigdy nic.
– Nie. Nie słyszałam o tych istotach – powiedziała w końcu i odłożyła naczynie. Zastanawiała się, czy może zabrał także coś od niej: wtedy, gdy ogłuszył ją w Mungu. Sądziła, że wymazał swoje istnienie, najwyraźniej jednak nigdy nie miała go pamiętać. To nie z jej pamięcią było coś nie tak. – Być może dlatego nie mogłam zobaczyć jego przyszłości. Ona nie należy do niego.
Milczała przez chwilę, rozważając i układając sobie w głowie całą historię. Oczywiście, Yaxleyówna mogła zmyślać, ale Florence sama widziała przedziwny, zaplątany kłębek losu Thorana, i patrzyła na ciemną istotę, która pożerała Geraldine. Nie wzięła więc nawet po uwagę, że opowieść może być nieprawdziwa.
– Potrzebujesz pomocy? Nie myślałaś o zgłoszeniu tego do Ministerstwa? – spytała wprost. Geraldine była łowczynią potworów, ale tym razem potwór ewidentnie polował na nią.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#10
21.06.2024, 08:01  ✶  

Geraldine ufała Florence. Mimo tego, że były tak bardzo różne, że każda z nich żyła w zupełnie inny sposób. Bulstrode nigdy jej nie karciła, nie mówiła, w jaki sposób powinna żyć. Fakt, czasem potrafiła usadzić ją na trochę w domu, po różnych ekscesach, w których ryzykowała swoim zdrowiem, ale Yaxley uważała to za słuszne. Ona potrzebowała kogoś, kto będzie jej kotwicą, kto będzie ją zatrzymywał, gdy znajdzie się za blisko granicy, gdy ryzyko stanie się zbyt duże, bo jej samej brakowało czasem rozsądku. Chciała żyć zbyt mocno, tańczyć ze śmiercią, bo potrzebowała tego, by faktycznie coś poczuć.

Florence była pierwszą osobą, której opowiedziała dokładnie o wszystkim. Niedawno udało jej się złożyć całą historię, połączyć fakty, dojść do tego, co musi zrobić. Wiedziała, że jej opowieść może brzmieć abstrakcyjnie, jednak nie wydawało jej się, że Florence będzie osobą, która będzie wątpiła w to czym się z nią podzieliła. Zresztą, czy jej brat nie zaliczył wycieczki do Limbo? Takie historie przytrafiały się ludziom, nie było w tym nic nadzwyczajnego, że ktoś postanowił zabić Geraldine. Naraziła się przecież wielu istotom przez swój całkiem krótki, aczkolwiek intensywny żywot na tym świecie.

- Widzisz, to dzięki mnie dowiedziałaś się czegoś nowego. - Uśmiechnęła się przy tym delikatnie. Nie chciała, żeby przyjaciółka się o nią martwiła w jakikolwiek sposób. Chciała jej dać znać, że oswoiła się z tą myślą, że pogodziła się z tym, że coś na nią poluje. Może z początku nie było to wcale takie proste, bo przecież zazwyczaj to ona była drapieżnikiem polującym na zwierzynę, a tym razem role się odwróciły, jednak miała czas, mogła przeanalizować sytuację, przygotować się na to ostateczne starcie, które musiało się wydarzyć.

- Tak, wydaje mi się, że to przez to. Zapewne nie jestem też pierwszą osobą, której życie chciał przejąć. - Nadal nie do końca wiedziała, w jaki sposób te stworzenia żyją, jednak nie sądziła, żeby była pierwszą ofiarą, którą zamierzał pożreć.

Przygasiła papierosa w popielniczce, która stała na parapecie. Ostatnie pytanie, cóż niby tak oczywiste, jednak nie dla niej. Nie był to sposób jej działania, Yaxley nie udałaby się po pomoc do ministerstwa - nigdy. - Znasz mój stosunek do tej instytucji, zresztą mają na głowie Voldemorta, wolę zająć się wszystkim sama. - Miała nadzieję, że Bulstrode zrozumie dlaczego podjęła taką decyzję. - W końcu jestem łowcą potworów, chyba ta istota nie mogła gorzej trafić z wyborem swojego celu. - Próbowała nieco podbudować swoje ego, może i się bała, jednak nie chciała, żeby ktokolwiek widział jej strach.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Florence Bulstrode (2001), Geraldine Greengrass-Yaxley (1796)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa