• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[06.08.72, popołudnie] Out on the run from black magic

[06.08.72, popołudnie] Out on the run from black magic
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#11
21.06.2024, 14:26  ✶  
Opakowanie było ubłocone, ale jeszcze nie rozmiękłe, a w środku było pięć papierosów, więc prawdopodobnie ktoś raczej je zgubił niż wyrzucił tutaj celowo. Nie był to może najlepszy przedmiot dla widmowidza – na rzeczach i miejscach niejako osiadała ludzka energia, i Brenna podejrzewała, że to ona podsuwała wizje, tak samo, jak to nią żywiły się w domu Mildred Found widma, im dłużej miały styczność z właścicielem albo im więcej znaczyły tym lepiej – ale może jeśli nie palił dużo, miał tę paczkę przy sobie jakiś czas…
– Spróbuję, nie mam pojęcia, co mogło przylgnąć do paczki papierosów, ale warto sprawdzić.
Na skrytkę z piórem Brenna patrzyła odrobinę podejrzliwie, bo nawet jeśli teraz uszkodzone i pewnie nie działające, to chyba nie było zwykłym piórem, skoro je tu umieszczono – ktoś ewidentnie nie chciał trzymać w domu czarnomagicznych rzeczy (i wybrał miejsce na skraju nawiedzonego lasu może z nadzieją, że tu się nikt nie zbliży, jakby nie wiedział, że nadzieja to matka głupców). Pomyślała, że może trzeba będzie sprawdzić, czy czyjegoś domu ostatnio nie przeszukiwano albo kogoś nie sprawdzano, bo może usunął te przedmioty nie bez powodu…
– Można fotografować – rzuciła do fotografa, który faktycznie rzucił się robić zdjęcia papierosów i pióra, i rozstawiać przy nich oznaczenia pokazujące długości, i sama też cofnęła się, zerkając jeszcze na pracownika, który skończył pobierać próbki czarnej wody. Atreus miał rację, pozostawało poczekać, aż koroner dotrze i pozwoli zabrać ciało do Ministerstwa, a specjaliści usuną z rzeki tę paskudną czerń. I zaraz to na nim skupiła wzrok na wzmiankę o powracających wspomnieniach.
– Taaaak, jakiś czas temu jedno wróciło, a dziś… w sumie nie jestem pewna, chyba wróciło i uciekło – przyznała, zniżając odruchowo głos. Było to na swój sposób frustrujące, zwłaszcza że jeśli nawet sama pozwoliła mu umknąć, teraz czuła się tym skonfundowana i przede wszystkim nie podobało się jej to, że to mogło się powtórzyć. Co jeżeli tych utraconych wspomnień było więcej? Jeżeli były ważne? Jeśli wrócą w nieodpowiednim momencie i ulecą, zanim zdąży je zatrzymać? – To dotyczy też innych, którzy byli na tej polanie. Chyba każdego, kto spojrzał w ten cholerny ogień.
Być może Departament Tajemnic mógłby to zbadać i mądrze byłoby podzielić się z nimi tą rewelacją. Problem polegał na tym, że oprócz jednego Morpheusa, Brenna zupełnie nie ufała większości Niewymownych – za bardzo lubili zostawiać wiedzę dla siebie i do zbyt wielu rzeczy by się posunęli, aby tę wiedzę zdobyć. I teraz naprawdę wolała, aby skupili się raczej na Zimnych niż tajemnicy skradzionych odłamków pamięci.
– Tak w ogóle… może to nie jest odpowiedni moment na takie pytania… – rzuciła, pochylając się nieco w jego stronę, żeby przypadkiem reszta ekipy nie usłyszała. To na pewno nie był dobry moment, ale przynajmniej nie stali już nad ciałem, i akurat nikogo nie było obok, prawda? Nawet jeśli trochę absurdalne było przerzucanie się z rozmowy o zbrodni i utraconych wspomnieniach na takie tematy, to i tak nie zdołała ugryźć się w język. – Ale to prawda, że na środku Lammas władowałeś Philipowi Nottowi do nosa rzeźbę o em, kontrowersyjnym kształcie, i potem musieli mu ją wyciągać w Mungu? – spytała, starając się skryć tę odrobinę absolutnie nie pasującego do sytuacji rozbawienia.
Nie żeby popierała atakowanie ludzi na sabatach, ale nie była przecież jego matką, żeby tu prawić kazania odnośnie bójek albo przynajmniej odpowiedniego miejsca dla tych (zresztą znając paru Prewettów podejrzewała, że pani Prewett rzadko takie wygłaszała), ta historia brzmiała jednak tak absurdalnie, że ciężko było wspominać o niej z kamienną twarzą, poza tym podejrzewała, że trochę te plotki wyolbrzymiono.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#12
21.06.2024, 22:12  ✶  
- Hm, czyli można by założyć, że te wspomnienia to ułamek tego co mogło się stać, gdyby nie ten wasz wosk? - sam nie był pewien czy pyta ją czy może zwyczajnie stwierdza fakt. Sama powiedziała mu w Dolinie, że od tego ognia można było zwariować. Naturalnie więc nasuwało mu się, że był to efekt na tyle silny, że nawet skroplenie czoła parafiną nie było w stanie w pełni ich uchronić przed tym działaniem.

Widząc, że się do niego pochyla, założył ręce za siebie, samemu zbliżając do niej. Pewnie dla reszty wyglądali, jakby właśnie oddawali się najzwyczajniejszym plotkom, tym bardziej że kiedy tylko zadała swoje pytanie, Bulstrode parsknął krótkim śmiechem.
- Oh, chciałbym. Wizyta w Mungu w takich warunkach byłaby dla niego wspaniałym doświadczeniem. Jeszcze brakowałoby, żeby to moja siostra mu to wyjmowała, może raz w życiu by się cieszyła, że komuś przywaliłem - uśmiechnął się do swoich myśli. - Ale nie. Nie władowałem mu tego do nosa. Ale złamałem! Świeczkę znaczy. Nos w sumie też, bo nie wyglądał za dobrze - w sumie to chyba nawet nie wiedział jakich dokładnie fizycznych uszczerbków doświadczył Philip. - Wiesz co mnie tym bardziej bawi? Że sekundę po tym próbował złożyć skargę do Alastora, idealnie w momencie kiedy razem z nim rozdzielaliśmy McKinnona bijącego Alexandra Mulcibera. Lepszego momentu sobie nie mógł na to znaleźć - pokręcił głową, bo wciąż nie wierzył, że ktoś mógł być tak bardzo zaabsorbowany samym sobą że w tamtej sytuacji rzucił się pożalić, kiedy dookoła tyle się działo. - Żałuj, że tego nie widziałaś. W tym samym momencie Robert Mulciber dostał zawału, a jego córka wskoczyła na stół ich własnego stoiska i tak dobrze rzuciła zaklęcie, że dostała rykoszetem i sama padła w locie. Alexander w tym momencie słaniał się na nogach, niezdolny do powiedzenia czegokolwiek ludzką mową, zrzygał się prawie na tego Hadesa, a pośrodku tego Nott, któremu co najwyżej ego czuło się słabo.

Jak tak teraz o tym mówił, to cała ta historia brzmiała wybitnie absurdalnie. Jak do tego wszystkiego doszło - nie wiedział, ale koniec końców bawił się wręcz wybornie. Pomijając oczywiście incydent z rozszczepieniem.
- A w sumie, jeszcze jakieś ciekawe plotki słyszałaś? Na przykład dlaczego Philip Nott dostał w mordę od aurora?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#13
21.06.2024, 23:48  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.06.2024, 00:02 przez Brenna Longbottom.)  
– Tak naprawdę nie wiem – przyznała Brenna, rozkładając bezradnie ręce. Widziała, jak schwytany śmierciożerca szalał, gdy patrzył w ogień, jak próbował rzucić się w płomienie, jak łkał, oglądając w nich obrazy widoczne tylko dla niego, ale to był jedyny punkt odniesienia, jaki miała: żadne z nich nie zachowywało się wtedy w ten sposób. Czy wosk ze świec uchronił ich przed czymś gorszym? Nie umiała powiedzieć. – Limbo, magiczny ogień, zepsute rytuały, ja się na tym zupełnie nie znam.
To były sprawy, które ją przerastały i to nie tylko dlatego, że nie miała dość wiedzy i doświadczenia, aby je ogarnąć. Brenna zawsze uważała się za istotę mocno przyziemną, i nawet nigdy dotąd nie chciała myśleć o takich rzeczach – które przydarzały się bohaterom książek, a nie zwykłym ludziom, takim jak ona.
*
Brenna przypatrywała się mu przez chwilę z trochę dziwną miną, niepewna, czy auror sobie z niej żartuje, czy mówi poważnie. To był ten rzadki przypadek, gdy plotka przerastała rzeczywistość, bo chociaż wsadzenie komuś rzeźby – kutasa do nosa było zapewne dziwniejsze niż rozbicie na tymże nosie takiej świeczki, to po dodaniu całej otoczki w rodzaju bijących się McKinnona i Mulcibera, skakania po stoiskach, obrywania własnym zaklęciem i składania zgłoszeń, gdy obok ktoś doznawał zawału… wszystko stawało się wręcz surrealistyczne.
– Zastanawiałabym się, czy mnie nie wkręcasz, ale to tak dziwaczne, że musi być prawdziwe – powiedziała w końcu, postanawiając nie kwestionować ile jest prawdy w jego słowach, tak naprawdę nie tyleż ze względu na to, jak absurdalna była historyjka, ale że pomyślała o tych wszystkich razach, kiedy sama przedstawiała absolutnie szalone opowieści innym. Pokręciła tylko głową, w lekkim niedowierzaniu, chociaż sama chyba jednak nie żałowała, że tego nie widziała, bo musiałaby się pewnie wtedy wmieszać, a wtedy to zrobiłoby się trochę skomplikowane. – Nie powinnam pytać, zaraz zacznę się tu śmiać, a to miejsce zbrodni – stwierdziła, chociaż zdołała powstrzymać chichot. Nadludzkim niemal wysiłkiem. Powtarzając sobie, że nie może chichotać nad ofiara morderstwa. Nawet jak stała od niej dobre kilkanaście metrów. - Wpadłam raz na Notta. Nie sądziłam, że hm, jest jakiś zły, chociaż może zachowuje się trochę sztywno, bo był tak miły, że kupił mi kawę, jak uznał, że mnie nie stać i dał nawet parę galeonów.
A ona była tym raczej rozbawiona niż zezłoszczona, zapewne dlatego, że przywilej urodzenia w bogatej rodzinie pozwalał jej patrzeć na pewne rzeczy przez palce. Gdyby naprawdę potrzebowała tych pieniędzy, mogłaby mieć do sytuacji dużo mniej dystansu.
– Nawet kilka, na przykład, że to dlatego, że oświadczył się twojej siostrze, a tobie się to nie spodobało, ale ostatnia wersja głosi, że postanowiłeś wziąć sprawę w swoje ręce po honorowym pojedynku, i dokończyć, czego nie dał rady Louvain, bo śmiertelnie kochasz Lorettę Lestrange – wyjawiła, a potem obróciła się na dźwięk trzasku aportacji. Koroner wreszcie dotarł.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#14
22.06.2024, 01:41  ✶  
Atreus trochę chciał, żeby był to jeden wielki żart, bo kiedy wypowiadał na głos te słowa cała ta sytuacja wyglądała na jeden wielki absurd. Nie wspomniał nawet o tym, że Robert próbował zablokować całą świeczkową sprzedaż i że w związku z tym jak na komendę zaczęły się po nie zgłaszać kolejne osoby. Ba, sam kupił przecież całą skrzynkę i jeszcze nie zdecydował co takiego z tym zrobi, bo żarty żartami, ale na co mu to? Mógł co najwyżej wysłać Hadesowi, żeby obił Mulciberowi mordę kutasem, skoro był taki na niego cięty.

- Oj tam, jestem pewien, że Ted nie miałby nic przeciwko - wyprostował się nieco, zaciągając papierosem. Zmarłym raczej było wszystko jedno, a osoby które pracowały przy takich miejscach? Połowę pewnie już dopadła znieczulica. Ale z pewnym zafascynowaniem i delikatnym uśmiechem obserwował wykwit wesołości na jej aurze, kiedy próbowała nie chichotać.

- Szczerze? Niezbyt zajmował mi głowę do tej pory. Nawet niespecjalnie mnie interesowała ta cała afera z honorowym pojedynkiem, bo może i z chęcią robiłem za sekundanta, ale takie kotłowanie się? Serio? Gdyby Louvain przegrał z kretesem, pisemka zaraz by się rozwrzeszczały, zwyczajnie szydząc z niego i Loretty do żywego. Był remis, więc połowa była niepewna co w ogóle o tym myśleć, bo gdzie w tym honor jego bliźniaczki? Głupota - Atreus, wbrew pozorom, nie był przesadnym fanem głupiego nawalania się o panny. Przynajmniej nie, kiedy rzeczona kobieta miała coś przy tym do stracenia. Chociaż, czy reputacja Lotty mogła jeszcze bardziej ucierpieć?

- Myślę - powiedział powoli, bawiąc się papierosem między palcami. - że to nie Loretta zajmuje mi myśli, a ktoś inny. - odchrząknął. - W każdym razie, nasz drogi Philipek dostał w mordę, ponieważ skrzywdził Laurenta. Ale nie chcę o tym rozmawiać - uciął, nawet jeśli jego głos nawet na chwilę nie przybrał na szorstkości. Te sprawy były tylko Laurenta i tylko on miał prawo decydować o tym, jak wiele z tego powie innym. Stała się krzywda i tyle, aż tyle. - Chodź, chyba coś od nas chcą - rzucił jeszcze, podnosząc rękę i dając koronerowi znać, że już idą.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (2444), Brenna Longbottom (3129)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa