Otto R. Degenhardt
Koncepcja postaci
Urodzony 1936 roku Otto Degenhardt, od zawsze odznaczał się niezwykłą ambicją, sprytem i....co tu dużo mówić, czystym cwaniactwem. Spłodzony w czystokrwistej, acz nie najbogatszej rodzinie, od dziecka borykał się z głębokimi kompleksami, które koniec końców, stały się podwaliną pod jego narcystyczne tendencje.Jego edukację kształtował słynny Durmstrang, szkoła znana z surowości, konserwatyzmu oraz dosyć tolerancyjnego podejścia do użytkowania czarnej magii. Na samym początku, w porównaniu do swych utalentowanych rówieśników nie wybijał się wielkimi talentami, nauczyciele zaś nie zawracając sobie nawet głowy nauką jego imienia, popchnęli młodego chłopca w sidła zabójczej, obsesyjnej determinacji. Poskutkowało to zainteresowaniem ciemniejszymi aspektami magii, wykazując nie tylko predyspozycje, ale i niepokojącą fascynację czarną magią oraz technikami psychologicznej manipulacji.
W rodzinie Degenhardtów, Otto jest środkowym dzieckiem. Starszy brat, Umbriel, oraz młodsza siostra, Persephona, również posiadali wachlarz różnorakich talentów, ale to Otto wykazywał największą determinację w dążeniu do władzy i ogólnego uznania.
Po ukończeniu szkoły, podążył śladami rodzeństwa do Londynu, gdzie szybko zyskał sławę jako archeolog i poszukiwacz magicznych artefaktów. Jednak za jego błyskotliwymi osiągnięciami kryła się mroczna, mało wygodna prawda. Mężczyzna stał się wybitnym krętaczem, mistrzem oszustwa, przypisującym sobie sukcesy innych, manipulujący świadkami, a nawet nie wahającym się przed morderstwem, draniem - wszystko to, by tylko osiągnąć swój cel. Jego nieetyczne działania przyniosły mu bogactwo i renomę, ale też nieuchronnie sprowadziły na ścieżkę moralnego zepsucia.
Degenhardt, po osiedleniu się w Londynie, szybko stał się rozpoznawalną postacią w świecie magii, szczególnie za sprawą "swoich" spektakularnych odkryć i rzekomych wykopalisk. Jego sława była częściowo efektem jego umiejętności w manipulowaniu opinią publiczną, jak i również zdolności do tworzenia fascynujących opowieści wokół swoich "odkryć".
Jego renoma wzrosła jeszcze bardziej po wydaniu serii książek, w których opisywał swoje przygody w poszukiwaniu magicznych artefaktów. Książki te, napisane z werwą i odpowiednim dramatyzmem, szybko stały się bestsellerami. Zawierały zarówno szczegółowe opisy wypraw, jak i pełne napięcia relacje z niebezpiecznych ekspedycji, które, jak się później okazało, były często mocno przesadzone, jeśli nie całkowicie fikcyjne.
Degenhardt stał się także mistrzem autopromocji. Jego imię często pojawiało się w magicznych czasopismach, a on sam bywał zapraszany na ekskluzywne wydarzenia i przyjęcia w londyńskiej śmietance towarzyskiej. Otto potrafił znakomicie wykorzystać te okazje do budowania swojego wizerunku jako czarującego, światowego eksploratora i intelektualisty. Z czasem, stał się stałym bywalcem na salonach, gdzie jego opowieści fascynowały słuchaczy, a jego charyzmatyczna osobowość przyciągała uwagę wielu poważanych jegomości.
Otto, choć otoczony aurą sławy i poważania, w rzeczywistości coraz bardziej oddalał się od prawdy. Jego książki, choć cenione i popularne, stanowiły jedynie fasadę maskującą mroczne tajemnice i nieuczciwość, które kryły się za jego publicznym wizerunkiem. Jego udział w towarzyskim życiu Londynu był jedynie częścią większej gry, mającej na celu utrzymanie pozycji i wpływów, które zdobył na przestrzeni lat.
W ostatnich latach Otto zdawał się oddalić od świata archeologii, a na salonach mówi się, że przytłoczony sławą, zaczął szukać pojednania w powierzchownej duchowości i medytacji. Założył tajemnicze stowarzyszenie, rzekomo wspierające "młode talenty", które w rzeczywistości stało się podejrzanym klubem zrzeszającym głównie młode i atrakcyjne kobiety. Z jakiegoś powodu łączy je więcej niż młode ciała oraz piękne buźki... i jest to zamiłowanie do przystojnych wampirów (nie wnikajmy!).
Jest despotą, nieznoszącym sprzeciwu. Jest cwaniakiem, który zawsze knuje. Jest hedonistą, z upodobaniem do rzeczy pięknych, nieswoich, niedostępnych.
I z jakiegoś niezrozumiałego powodu, wielu ludzi naprawdę go polubiło. A nawet pokochało.