21.10.2022, 00:33 ✶
— Na pewno byliby wniebowzięci, gdyby się o tym dowiedzieli — skomentował z przekąsem, trącając dziewczynę lekko ramieniem. — Ale nie martw się, w przeciwieństwie do co poniektórych, jak zbyt często nie plotkuje. Zazwyczaj. Moje usta będą milczeć jak grób.
To, że Brenna zaliczyła kilka niepowodzeń w swoim życiu uczuciowym, nie oznaczało, że nie mogła znaleźć kogoś, przy kim będzie mogła poczuć się dobrze i komfortowo. Niektórzy trafiają na swoją drugą połówkę całkowitym przypadkiem, a inni muszą jej poszukać. Kto wie, może najbliższy rok okaże się okresem zmian w tej kwestii i wyjdzie to dziewczynie na dobre?
— Nienienienie. Pomyśl o tym z innej strony. — Uniósł palec w górę, jakby ten drobny gest mógł powstrzymać Brennę przed kontynuowaniem wywodu na temat Mabel. — Skoro tak dobrze sobie radzi z dwójką względnie dojrzałych dorosłych, to jakie sukcesy ma szanse odnieść, gdy faktycznie zacznie uczyć się prawdziwych uroków w szkole? Może wyrośnie z niej pretendentka do Orderu Merlina!
Przez krótką chwilę wyobrażał sobie, jak za dziesięć lat córka Eleanory opuszcza szkolne mury Hogwartu i wyrusza na podbój świata, aby zaprowadzić w nim ostateczny porządek i pokój. Parę sekund później Erik powrócił jednak do rzeczywistości, zdając sobie sprawę, że nie tylko była to wizja odległa, ale przy tym mogąca ulec tysiącom, jak nie milionom modyfikacji w zależności od tego, jakie zainteresowania, pasje czy talenty odkryje w sobie mała czarownica. Cóż, miał zamiar jej kibicować bez względu na wszystko, a nawet służyć pomocą w razie możliwości. O ile wcześniej nie wykończy go jego dobre serce.
Pokiwał głową, biorąc sobie komentarze siostry do serca. Mówił szybciej, niż myślał, zanim przeanalizował wszystkie konsekwencje, jednak powodem takiego postępowania było to, że był razem z Brenną. Byli rodzeństwem, więc wiedział, że może sobie pozwolić na więcej, a dziewczyna świetnie uzupełniała luki w jego toku myślenia, ubogacając go o nowe uwagi.
— Czy nie myślałaś nigdy o rzuceniu tej pracy w Ministerstwie Magii w kąt i przejściu do show-biznesu? Świetnie poradziłabyś sobie jako agentka lub menadżerka jakiejś wschodzącej gwiazdy. Naturalny talent do obracania okoliczności w taki sposób, by działały na czyjąś korzyść — odparł, przyglądając się siostrze badawczym wzrokiem.
Może właśnie dlatego była tak dobra w swoim zawodzie? Podczas pracy patrzyła na dostępne dane, izolowała elementy, które mogła wykorzystać do osiągnięcia wymarzonego efektu, a następnie stawiała je w odpowiednim świetle, dzięki czemu wszelkie problematyczne elementy oryginalnego planu odchodziły w niepamięć. Erik niemalże widział, jak trybiki w jej głowie poruszają się, gdy umysł dziewczyny przetwarzał jego pierwotny na lepszy, zacznie korzystniejszy dla nich wariant.
— Trzeba będzie się rozejrzeć za jakimś fotografem — rzucił, nie mówiąc wprost, że się zgodził na pomysł sesji zdjęciowej. W tej rodzinie każdy miał rolę do odegrania. Jego najwidoczniej polegała na wylądowaniu na ulotkach i okładce kolorowego magazynu dla czarodziejów i czarownic, to musiał to przyjąć z godnością.
Pokręcił lekko głową, zdając sobie sprawę, jak wiele spraw będą mieli do załatwienia w czasie wolnym od pracy. Schronisko, zebranie fantów, znalezienie kogoś, kto będzie miał wolny termin na sesję zdjęciową... Na pewno zaliczą parę bezsennych nocy, jeśli będą chcieli się ze wszystkim wyrobić na czas. Dobrze, że chociaż przygotowanie wystroju mogli przydzielić skrzatowi domowemu. Zawsze to jakieś odciążenie.
— Cholera. — Westchnął ciężko, powstrzymując się od cięższego przekleństwa. — Na wszelki wypadek powinna zabezpieczyć mieszkanie przed wyjazdem, gdyby temu gościowi strzeliło do głowy, żeby włamać się do środka pod jej nieobecność. Kto wie, co mógłby stamtąd wynieść.
Widząc niezdecydowanie malujące się na twarzy Brenny, przysunął bliżej niej talerz z tostami, zastanawiając się jednocześnie nad jej słowami. To nie było coś, co mogliby zmienić w swoim zachowaniu ot tak. Potrzeba pomocy innym była jedną z fundamentalnych cech ich osobowości, więc działanie wbrew naturalnemu instynktowi byłoby niczym sprzeniewierzenie się ich ludzkiej naturze. Nawet gdyby postanowili się wyprowadzić, to bez względu na rozmiar lokum, dalej przyjmowaliby wszystkich z otwartymi ramionami, licząc po prostu na pozytywny rezultat.
— Dopóki nie mamy w salonie dwudziestu łóżek polowych, myślę, że jesteśmy bezpieczni. Bądź co bądź Mave nie przyjeżdża tutaj na wieczny urlop, tylko ma faktyczny problem w obecnym lokum — mruknął. Nie wyobrażał sobie, aby rodzice do spółki z dziadkiem zignorowaliby możliwość pomocy kuzynce w tak trudnej sytuacji.
To, że Brenna zaliczyła kilka niepowodzeń w swoim życiu uczuciowym, nie oznaczało, że nie mogła znaleźć kogoś, przy kim będzie mogła poczuć się dobrze i komfortowo. Niektórzy trafiają na swoją drugą połówkę całkowitym przypadkiem, a inni muszą jej poszukać. Kto wie, może najbliższy rok okaże się okresem zmian w tej kwestii i wyjdzie to dziewczynie na dobre?
— Nienienienie. Pomyśl o tym z innej strony. — Uniósł palec w górę, jakby ten drobny gest mógł powstrzymać Brennę przed kontynuowaniem wywodu na temat Mabel. — Skoro tak dobrze sobie radzi z dwójką względnie dojrzałych dorosłych, to jakie sukcesy ma szanse odnieść, gdy faktycznie zacznie uczyć się prawdziwych uroków w szkole? Może wyrośnie z niej pretendentka do Orderu Merlina!
Przez krótką chwilę wyobrażał sobie, jak za dziesięć lat córka Eleanory opuszcza szkolne mury Hogwartu i wyrusza na podbój świata, aby zaprowadzić w nim ostateczny porządek i pokój. Parę sekund później Erik powrócił jednak do rzeczywistości, zdając sobie sprawę, że nie tylko była to wizja odległa, ale przy tym mogąca ulec tysiącom, jak nie milionom modyfikacji w zależności od tego, jakie zainteresowania, pasje czy talenty odkryje w sobie mała czarownica. Cóż, miał zamiar jej kibicować bez względu na wszystko, a nawet służyć pomocą w razie możliwości. O ile wcześniej nie wykończy go jego dobre serce.
Pokiwał głową, biorąc sobie komentarze siostry do serca. Mówił szybciej, niż myślał, zanim przeanalizował wszystkie konsekwencje, jednak powodem takiego postępowania było to, że był razem z Brenną. Byli rodzeństwem, więc wiedział, że może sobie pozwolić na więcej, a dziewczyna świetnie uzupełniała luki w jego toku myślenia, ubogacając go o nowe uwagi.
— Czy nie myślałaś nigdy o rzuceniu tej pracy w Ministerstwie Magii w kąt i przejściu do show-biznesu? Świetnie poradziłabyś sobie jako agentka lub menadżerka jakiejś wschodzącej gwiazdy. Naturalny talent do obracania okoliczności w taki sposób, by działały na czyjąś korzyść — odparł, przyglądając się siostrze badawczym wzrokiem.
Może właśnie dlatego była tak dobra w swoim zawodzie? Podczas pracy patrzyła na dostępne dane, izolowała elementy, które mogła wykorzystać do osiągnięcia wymarzonego efektu, a następnie stawiała je w odpowiednim świetle, dzięki czemu wszelkie problematyczne elementy oryginalnego planu odchodziły w niepamięć. Erik niemalże widział, jak trybiki w jej głowie poruszają się, gdy umysł dziewczyny przetwarzał jego pierwotny na lepszy, zacznie korzystniejszy dla nich wariant.
— Trzeba będzie się rozejrzeć za jakimś fotografem — rzucił, nie mówiąc wprost, że się zgodził na pomysł sesji zdjęciowej. W tej rodzinie każdy miał rolę do odegrania. Jego najwidoczniej polegała na wylądowaniu na ulotkach i okładce kolorowego magazynu dla czarodziejów i czarownic, to musiał to przyjąć z godnością.
Pokręcił lekko głową, zdając sobie sprawę, jak wiele spraw będą mieli do załatwienia w czasie wolnym od pracy. Schronisko, zebranie fantów, znalezienie kogoś, kto będzie miał wolny termin na sesję zdjęciową... Na pewno zaliczą parę bezsennych nocy, jeśli będą chcieli się ze wszystkim wyrobić na czas. Dobrze, że chociaż przygotowanie wystroju mogli przydzielić skrzatowi domowemu. Zawsze to jakieś odciążenie.
— Cholera. — Westchnął ciężko, powstrzymując się od cięższego przekleństwa. — Na wszelki wypadek powinna zabezpieczyć mieszkanie przed wyjazdem, gdyby temu gościowi strzeliło do głowy, żeby włamać się do środka pod jej nieobecność. Kto wie, co mógłby stamtąd wynieść.
Widząc niezdecydowanie malujące się na twarzy Brenny, przysunął bliżej niej talerz z tostami, zastanawiając się jednocześnie nad jej słowami. To nie było coś, co mogliby zmienić w swoim zachowaniu ot tak. Potrzeba pomocy innym była jedną z fundamentalnych cech ich osobowości, więc działanie wbrew naturalnemu instynktowi byłoby niczym sprzeniewierzenie się ich ludzkiej naturze. Nawet gdyby postanowili się wyprowadzić, to bez względu na rozmiar lokum, dalej przyjmowaliby wszystkich z otwartymi ramionami, licząc po prostu na pozytywny rezultat.
— Dopóki nie mamy w salonie dwudziestu łóżek polowych, myślę, że jesteśmy bezpieczni. Bądź co bądź Mave nie przyjeżdża tutaj na wieczny urlop, tylko ma faktyczny problem w obecnym lokum — mruknął. Nie wyobrażał sobie, aby rodzice do spółki z dziadkiem zignorowaliby możliwość pomocy kuzynce w tak trudnej sytuacji.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞