• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[30.07.72, oceanarium Shackleboltów] Mama wie lepiej niż chrzestny

[30.07.72, oceanarium Shackleboltów] Mama wie lepiej niż chrzestny
Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#1
30.07.2024, 14:38  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.11.2024, 17:21 przez Mirabella Plunkett.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - osiągnięcie Piszę więc jestem - Jessie Kelly

[Obrazek: 7d8MAnk.png]

- Gdybyś chciał wyjść, po prostu wyjdź. Nie musisz się tłumaczyć ani zostawać - powiedziała Charlotte, kiedy wchodzili do oceanarium Shackleboltów. Bo tak, doskonale pamiętała, że Jessie bał się pływać, ale z tego, co wiedziała, Shackleboltowie nie trzymali tutaj żadnych utopców, a chociaż sami podobno lubili pływać pod wodą, nie zmuszali do tego odwiedzających. Ci spoglądali na wodę, rośliny, ryby, delfiny oraz egzotyczne okazy z dalekich mórz i oceanów przed grube, zaklęte szyby, z korytarzy wypełnionych mdławym, błękitnym światłem. To znaczy mogli wejść i do specjalnej sali, gdzie za pomocą czarów tworzono taką iluzję, jakby spacerowało się po dnie oceanu, ale tam Charlotte nie zamierzała syna wlec. Nigdzie zresztą nie planowała go wlec: sama nawykła robić to, na co ma ochotę, więc chociaż oczywiście ona zawsze wiedziała najlepiej, i znacznie lepiej niż Jonathan, to jej dzieci też miały prawo decydować.
Była tutaj po próbki.
Ku wielkiej rozpaczy Shackleboltów, i wielkiemu podekscytowaniu Charlotte, zmarł ostatnio jeden z magicznych, egzotycznych, długowiecznych okazów. I zgodzili się przekazać parę próbek Departamentowi Tajemnic. Charlotte nie była specjalistką odnośnie okazów magicznej fauny, a nawet odnośnie okazów zwykłej fauny, za to była bardzo zainteresowana tematem śmierci, długowieczności i tym, jaka cholerna magia sprawiała, że ten potwór żył tak długo. Na całe szczęście - w Departamencie była specjalistka od wiedzy przyrodniczej, razem więc być może mogły dojść do jakichś sensownych wniosków.
Ponieważ musiała poczekać aż pojawi się jeden z Shackleboltów, bo podobno jakiegoś rekina bolały zęby (to znaczy mówili coś innego, ale Charlotte rozumiała piąte przez dziesiąte, i chociaż uśmiechała się miło, kiwając głową, to wywnioskowała z tego, że robi jakiś przegląd dentystyczny), postanowiła wykorzystać ten czas na pokręcenie się po słynnym kompleksie. A Jessie mógł iść z nią, jeśli tylko miał ochotę popatrzeć na te wszystkie żółwie i rafy koralowe, bez nurkowania na dnach oceanów.
– Podobno mają tutaj specjalną salę, gdzie imitują warunki z Arktyki. I taką, gdzie trzymają okazy, które w naturze wyginęły kilkaset lat temu. A przynajmniej tak mi się chwalono, nie żebym potrafiła odróżnić.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#2
01.08.2024, 17:32  ✶  

-Nie martw się, nawet nie będę się zastanawiał. Pamiętam, gdzie jest wyjście - powiedział, powoli rozglądając się po sali.

Szedł obok Charlotte, z rękoma wsuniętymi w spodnie kieszeni, żeby nikt nie widział, jak powoli zaczynały mu drżeć. Policzki miał już lekko blade, ale nie było z nim jeszcze tak źle, by musiał już, w tej chwili, jak najszybciej stąd wyjść i by miał dostać ataku paniki.

Górująca nad nimi woda, w której pływały sobie rybki, delfiny, jakieś egzotyczne okazy i rosły sobie podwodne roślinki, wywoływała lekki dyskomfort, ale chroniło ich przecież wzmocnione magią szkło i tak naprawdę był to jedyny sposób, by Jessie mógł poznać ten świat. Dlatego też zdecydował się wejść z matką do oceanarium i śledził oczami te wszystkie żyjątka, odpędzając od siebie wizję pęknięcia, pojawiającego się na szkle i pędzącego przez całą długość szklanego korytarza, przez które woda przedarłaby się do środka, zniszczyła szklane sklepienie i potopiła ich wszystkich. Oczywiście, gdyby jego mama chciała wejść do tej sali, gdzie, dzięki iluzji, chodziło się po dnie oceanu, ale tak już weszłaby sama, a Jessie poczekałby na nią gdzieś na zewnątrz. Krótki śmiech wyrwał się z jego ust, gdy podążał wzrokiem za płaszczką, której pyszczek układał się jakby w uśmiech, po czym otwierał się i zamykał.

Wystarczyło oddychać i nie myśleć o nieprzyjemnych możliwych wypadkach. Wdech i wydech.

-Kilkaset lat temu, hm? Może moglibyśmy tam wejść. Nie chciałaś nigdy pogłaskać mamuta? Trąba słonia jest podobno bardzo gładka, więc może u mamuta jest tak samo? No i mają futro. I długie kły.

Myślenie o głupotach - idealne odwrócenie uwagi.

A skoro mieli tu salę, imitującą warunki arktyczne, to może powinien podpytać któregoś pracownika o kilka rzeczy?

Ciekawe, czy Rita albo któryś z ich wujów chciałby pingwina? A może mama by takiego chciała?

-Możesz mi przypomnieć, co to za długowieczne zwierzę tu mieli?

Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#3
02.08.2024, 10:35  ✶  
Charlotte nie była na tyle troskliwą czy może nadopiekuńczą matką, aby zakazywać mu wchodzenia do oceanarium czy nawet go do niego zniechęcać. I to mimo tego, że widziała, że był blady i ręce mu lekko drżały. Uważała, że z lękami należy walczyć, a on tutaj nie musiał pływać ani wchodzić do wody, a jedynie obserwować, co dzieje się za grubymi, zaklętymi szybami. Nie była jednak na tyle obojętna czy bezlitosna, aby go do tego zmuszać czy choćby nalegać, aby pozostał w środku, jeżeli strach okaże się zbyt przytłaczający.
Na Kelly ciężko było zrobić wrażenie, ale przystanęła przy jednej z szyb, obserwując pływające po drugiej stronie okazy i kolorową rafę koralową, zaścielającą dno. Praca wielu ludzi, magia oraz szczera pasja i ambicja stworzyły niesamowite wrażenie – a co jak co, ale ambicję i pracowitość Charlotte potrafiła docenić. Musiała przyznać, że imponujący jest i widok, i ogrom pracy, jaki bez wątpienia włożono w urządzenie tego miejsca.
– Niech mi ktoś powie, że Shackleboltowie to nie szaleni ludzie – powiedziała i zacmokała, kiedy pośród barwnych ryb dostrzegła pływającego człowieka. Nie miał na sobie stroju do nurkowania, jedynie obcisły, ciemny kostium, składający się z sięgających kolan spodek i koszulki, być może zaczarowany, nie używał butli, jego brązowa skóra lśniła w błękitnawym świetle. Bez wątpienia jeden z członków rodziny – bąblogłowa albo skrzeloziele bywały zawodne. – Jestem pewna, że mamuty miały w sierści mnóstwo pasożytów. I obawiam się, że w tej Sali mają raczej podwodne rośliny, które już nie występują naturalnie, nie mamuty – skwitowała, przemieszczając się powoli wzdłuż zbiornika, a potem przechodząc do kolejnego pomieszczenia.
O ile w poprzednim trzymano okazy lubujące się w ciepłym, łagodnym klimacie, o tyle tutaj było zupełnie inaczej. Gdy zadarło się głowę, dało się dostrzec lód, skuwający powierzchnię wody. Same okazy roślinne nie były możliwe przez Charlotte do rozpoznania i wydawały się jej mniej robiące wrażenie niż rafy.
– Magiczny żółw. Podobno te zwykłe, słoniwate, mogą wyżyć i trzysta lat. A ten żył siedemset. Zastanawia mnie, jak to się stało, że ich gatunek omal nie wyginął, skoro są tak długowieczne… chyba powinnam trochę podciągnąć się z fauny – westchnęła.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#4
03.08.2024, 20:04  ✶  

Kącik jego ust uniósł się lekko i krótki śmiech wyrwał się z jego gardła, bo przecież oczywiście, że nie mieli tu mamutów. Mina mu jednak zrzedła, gdy i jego oczy odnalazły pływającego wśród tych wszystkich wodnych stworzeń człowieka, i to bez sprzętu do nurkowania.

-Każdy ma w sobie trochę szaleńca, ale to - zatoczył w powietrzu niewielki okrąg, w którego centrum był jedynie pływak - to przechodzi granice - więc odwrócił głowę, by na szaleńca nie patrzeć.

Oczywiście, każdy miał jakieś hobby. Jedni kolekcjonowali stare monety, drudzy głowy dwóch wrogów. Ktoś lubował się w podróżach, ktoś piekł ciasta jedno po drugim, jak najęty, a ktoś jeszcze urządzał walki skrzatów domowych, matagotów albo kogutów.

Hobby bywały różne i te legalne, które nie raniły nikogo z żaden sposób, należało szanować, ale Jessie nie był w stanie uszanować hobby, które wymagały bliskiego kontaktu z wodą. Dla niego otwarta woda kojarzyła się z niebezpieczeństwem. Z uczucie ciężkości, gdy ubrania ciągnęły cię w dół, chociaż próbujesz płynąć do góry, chociaż nie wiesz, jak ruszać nogami i rękoma. Z niepokojącą głuchotą, gdy woda zatyka ci uszy i wszystko brzmi dziwnie. Z rosnącą paniką, gdy płuca zaczynają boleć, ponieważ nie dostarczasz im powietrza. Z paniką, bo zaczyna brakować ci tlenu, ale nie możesz wziąć wdechu. A nie możesz wziąć wdechu, bo jest pod wodą. A ludzie nie oddychają w wodzie. Nie możesz wziąć wdechu, ponieważ twoje usta nie napełnią się powietrzem, a wodą. Nie możesz nawet krzyknąć. Nie możesz wydać z siebie głosu na tyle donośnego, by kogoś zaalarmować. Woda wszystko zagłuszy. Nie możesz nikogo zawołać. Jesteś zdany tylko na siebie.

Otwarta woda kojarzyła mu się z topielcem. Z potworną kreaturą, która omal go nie dopadła, gdy był dzieckiem. Napęczniałym od wody ciałem, zalanymi białkiem oczami, poskręcanymi włosami, w których zaplątały się rośliny, martwe ryby i małe zwierzątka, pomarszczonymi rękoma, zakończonymi połamanymi, gnijącymi paznokciami.

-Siedemset lat? - powtórzył, przechodząc z matulą do następnej sali. -To imponujące. Interesuje cię tylko to, dlaczego omal nie wyginęły, czy chcesz się też dowiedzieć, jakim cudem żyją tak długo, żeby stworzyć sobie Eliksir Życia?

Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#5
04.08.2024, 19:42  ✶  
- Uważam, że jestem osobą perfekcyjnie zdrową na umyśle – odparła Charlotte. Owszem, byłaby gotowa do dokonania morderstwa z zimną krwią, ale przecież tylko gdyby miała do tego bardzo mocne powody, jak to że taka osoba stanowiłaby zagrożenie dla jej bliskich i wszystko starannie by zaplanowała. Uważała, że to świadczy o pragmatyczności, zapobiegliwości i może braku litości, ale ani trochę o obłędzie. – Choć w ich przypadku może jestem odrobinkę niesprawiedliwa. W końcu to sprawa magii, która płynie w ich krwi.
Oni nie mogli się udusić pod wodą, tak samo jak jej nie mógł skrzywdzić ogień.
Złe wiedźmy nie płonęły na stosach.
Charlotte czasem, z pewnym rozbawieniem, zastanawiała się, czy to dlatego, że w żyłach mają lód.
Teraz obserwowała członka rodziny Shackleboltów, pływającego pod wodą, a na jej twarzy pojawil się namysł naukowca. Po raz kolejny pomyślała, że musi poświęcić nieco więcej uwagi naukom przyrodniczym, nawet jeżeli obszar jej zainteresowań leżał nieco gdzieś indziej.
– To żeglarze. Podobno wiele lat temu kilku z nich zakochało się w syrenach, trytonach i selkie. Kochają morze tak bardzo, że łatwo im było oddawać serca i morskim istotom, łatwiej niż kobietom i mężczyznom, którzy przykuliby ich do lądów. Oddychają pod wodą, ale i jeśli wierzyć historiom, niektórzy z nich nie mogą już nawet żyć z dala od niej – powiedziała, po czym wreszcie ruszyła dalej. Przemieszczali się pomiędzy salami, niezbyt śpiesznie, bo Charlotte czasem przystawało, aby przyjrzeć się jakiemuś okazowi fauny lub flory, nie poganiała też Jessiego, jeżeli coś zaintrygowało jego. Zerkała też co pewien czas kontrolnie na syna, jakby chcąc się upewnić, że bladość nie pokryła jego policzków, że dłonie nie zaczęły drżeć bardziej, że nie zbliża się atak paniki.
– Interesuje mnie, dlaczego tak długo żył i co dokładnie spowodowało jego śmierć. A właściwie interesuje to „nas”, będę współpracować ze specjalistą z dziedziny nauk przyrodniczych – wyjaśniła Charlotte, zadzierając głowę, spoglądając na wodę ponad nimi, gdy szli tunelem, z każdej strony otoczonym przezroczystym szkłem. Salę jednak, w której za sprawą iluzji zdawało ci się, że kroczysz po dnie oceanu, ze względu na syna pominęła, nawet nie spoglądając w jej kierunku. – Och, to zależy. Bardziej interesowałby mnie eliksir młodości. Po co komuś nieśmiertelność, jeżeli miałby się starzeć?
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#6
06.08.2024, 17:18  ✶  

Bladość policzków się nie pogłębiła, dłonie nie drżały wcale mocniej. Otaczała ich zdradziecka woda, ale chroniło ich szkło, i to chroniło Jessiego przed atakiem paniki.

-Jak my wszyscy - skitował, ale nie droczył się już z mamą na temat, czy była osobą szaloną, czy może jednak była tym "wyjątkiem od reguły".

Na pływaka nie chciał już nawet patrzeć, przystanął się z drugiej strony szklanego korytarza i zawiesił wzrok na roślince, kołyszącej się w mule, między kamieniami, i na glonojada, przyssanego do szyby.

A potem Charlotte zaczęła mówić o żeglarzach, którzy podarowali swoje serca istotom wody i nierzadko nie potrafili już wrócić na ląd. Było to dość smutne, bo nawet jeśli mogli żyć pod wodą, w przeciwieństwie do innych ludzi, to przecież na świat przyszli właśnie na lądzie i na nim spędzili zapewne większość swojej młodości. Porzucając ląd dla syren, trytonów i selkie, czy nie porzucali jakichś swoich bliskich? Przyjaciół, kompanów? Czy nie łamali czyichś serc, wybierając morze?

-Nie było podobnych historyjek dla dzieci? - spytał, bo nie był pewien, czy przypadkiem za dziecka nie słyszał takich historii i żeglarzach, których piękne syreny wciągały w wodne otchłanie.

I niech ktoś mu powie, że otwarte wody nie są niebezpieczne.

-Hm... Kojarzę tego specjalistę? - nawet go zaciekawiło, kto taki miał współpracować z jego mamą podczas badań nad tym wyjątkowym okazem. -Za te kilkaset lat mogliby przeprowadzać badania na tobie. Stałabyś się niezwykłym źródłem informacji dla przyszłych naukowców.

"Po co komu nieśmiertelność"? W sumie było to dobre pytanie. A jednak byli tacy, którzy do tej nieśmiertelności dążyli.

A może właśnie powinno się im pozwolić ją osiągnąć? Zacisnąć zęby, odsunąć się najdalej, jak tylko można, i tylko zostawić wiadomość swoim prapraprawnukom, że istniał taki czarodziei, co go znaleźć mogą pewnie gdzieś tam i żeby postarali się go odnaleźć. I wtedy zastaliby ledwo oddychający szkielet, na który ktoś naciągnął skórę i włosy, który ledwo mówił, nic nie widział, nic już nie słyszał, nie jadł, ale ciągle żył.

-Można powiedzieć, że chyba go już masz, bo specyfiki Potterów działają nie najgorzej.

Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#7
08.08.2024, 16:41  ✶  
- Nie jestem pewna, czy mogłabym się zgodzić. Jonathan i Morpheus są do pewnego stopnia obłąkani.
Shafiqa za to już nie podejrzewałaby o szaleństwo. Nieco nadmierny romantyzm, skłonność do ulegania emocjom, nadmierne przywiązywanie się do ludzi, owszem, ale na pewno nie o szaleństwo
- W greckiej mitologii, owszem. Morphy na pewno wiedziałby o tym więcej. Jeśli dobrze pamiętam, Odyseusz kazał przywiązać się do masztu, by usłyszeć syreni śpiew i nie rzucić się za nim w morskie odmęty. Najwyraźniej jednak prawdziwe syreny niekoniecznie topiły rybaków, chociaż to prawdy nie wiem, co ciągnęło Shackleboltów do półryb.
Poglądy Charlotte w pewnych kwestiach były ogromnie liberalne, w innych zapewne doskonale wpisywały się w te najbardziej konserwatywne nurty. Za żadne skarby nie pojmowała, jak ktoś mógł zakochać się w trytonie. Krzyżowanie się z selkie miała za dziwaczne, ale one przynajmniej potrafiły przyjmować w pełni ludzką postać.
- Jeśli mówisz o bajkach dla dzieci, może chodzi ci o małą syrenkę? Postanowiła wyjść na ląd z miłości dla człowieka, on oczywiście jej nie chciał, a głupia dziewczyna wolała zamienić się w morską pianę niż go zabić.
Charlotte wiedziała najlepiej, jak głupie rzeczy ludzie robią niekiedy targani porywami romantyzmu. I zrozumiałaby nawet tę syrenę, co dla miłości porzuciła morze, ale w przypadku tej oryginalnej wersji baśni problem polegał na tym, że była nazbyt... życiowa. Jaki książę poślubiłby dziewczynę - przybłędę znikąd? Po co nie tylko opuszczać własny lud i pozycję księżniczki, jeśli nie dostawało się w zamian niczego - tylko wieczny ból, samotność i stratę głosu? Gdybyż chociaż według tej baśni syrenka miała jakąś okropną matkę!
Głupia dziewczyna.
- Wątpię. Czasem podejrzewam, że zamieszkał w Komnacie Śmierci, w jakimś kącie z artefaktami, którego nikt nie sprawdza - powiedziała, i po jej ustach przemknął lekki uśmiech. Nie żeby ją to zaskakiwało. W Wielkiej Brytanii ludzie i tak mieli znacznie mniejszą obsesję na punkcie pracy niż w Stanach. Jeśli szło o nią... sprawa była skomplikowana, bo Charlotte lubiła swoje badania, ale bardzo lubiła też się bawić. - Dobre geny. Macie szczęście, że jestem waszą matką - odparła z niezachwianą pewnością siebie.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#8
08.08.2024, 18:51  ✶  

-Użyłbym raczej słowa "oryginalni" niż "obłąkani". Poza tym, jak to mówią mugole, "Z kim przystajesz, takim się stajesz", a przecież przyjaźnią się z tobą, mamo. Jednego nawet wybrałaś na mojego ojca chrzestnego.

Tak więc czy to oni byli "szaleni", ponieważ przyjaźnili się z Charlotte, czy może to Charlotte zaraziła ich swoim szaleństwem, do którego przyznać się nie chciała, a teraz zrzucała winę na nich?

Samo imię "Odyseusz" zapaliło mu lampkę w głowie, że chyba coś tam o tym kojarzył. Nie pamiętał, kim dokładnie był ten Odyseusz, ale z pewnością kojarzył świra (oczywiście, głośno by nie użył tego określenia przy wuju Morpheusie), który wypłynął na morze, coś tam porobił, i tak, było coś o syrenach.

-To ta, co oddała głos, żeby dostać nogi? Miała jakąś umowę ze złą wiedźmą, dobrze kojarzę?

Tutaj akurat mógłby w pełni zgodzić się z matką, bo miłość miłością, ale jakiś rozsądek wypadałoby mieć. Przecież takie wychodzenie na nieznany ląd, kiedy wszyscy ci mówią, żeby tego nie robić, bo to niebezpieczne, zgadzanie się na jakieś umowy ze złymi wiedźmami (i do tego brzydkimi!) i oddawanie swojego głowy - to już wchodziło na nowy poziom głupoty. To tak, jakby wszyscy ci mówili, żebyś nie wchodził do ogniska, bo ogień jest gorący, ogień pali i się poparzysz, a ty i tak wchodzić, bo Ja go znam. On taki nie jest.

-Gdyby chciała go zabić, bo chyba by już nie mogła to być bajka dla dzieci, ale fakt, rozumem najwidoczniej nie grzeszyła.

Uniósł brew i mruknął cicho, wyobrażając sobie takiego człowieka-gargulca, chowającego się między wysokimi regałami. Oczywiście, nie wiedział, jak wyglądała Komnata Śmierci, ani inna Komnata z Departamentu Tajemnic, ale nie przeszkadzało mu to w imaginowaniu sobie w głowie głupot.

-Tak, jesteśmy ogromnymi szczęściarzami.

Evil Queen
Kill them with success and bury them with a smile
wiek
sława
V
krew
zdrajca krwi
genetyka
—
zawód
Niewymowna
Ma jasne włosy, jasne oczy i 177 centymetrów wzrostu. Chętnie chodzi w butach na obcasach, mimo wysokiego wzrostu. Potrafi uśmiechać się bardzo pięknie i ciepło, ale zwykle uśmiech ten jest absolutnie fałszywy.

Charlotte Kelly
#9
11.08.2024, 13:42  ✶  
– Wybrałam? Kazałam im to rozstrzygnąć w pojedynku na śmierć i życie – odparła Charlotte z kamiennym wyrazem twarzy, i jednocześnie całkowicie zgodnie z prawdą, bo przecież naprawdę napisała Jonathanowi, aby zdecydowali, kto zostanie chrzestnym w zwyczajowy sposób… Podejrzewała, że mogło dojść tam równie dobrze do gorącej dyskusji, gry w papier – kamień – nożyce, jak i niechętnej decyzji, że Selwynowi należy się pierwszeństwo z racji na to, że odegrał szczególną rolę w przedstawieniu pt. Wielka Ucieczka Charlotte Crouch. (Chociaż on z pewnością uważał, że tytuł przedstawienia brzmiał Ślub Jonathana Selwyna.)
– Tak. Była naiwna. Nie zdawała sobie sprawy z tego, że takie wiedźmy zawsze oszukują. Nigdy nie miała szans zdobyć książęcego serca – stwierdziła Kelly bez śladu współczucia, bo za naiwność zawsze się płaciło. Ta bajka była dla niej prawdziwsza niż cokolwiek innego, bo naiwna księżniczka skończyła tak, jak stałoby się to w prawdziwym życiu.
Księżniczki, których nikt nie uratował, ginęły lub ratowały się same – i w tym drugim przypadku zamieniały się w złe królowe.
– Dawne baśnie, zarówno te mugolskie, jak i czarodziejskie, bywają bardzo brutalne. Miały pokazywać pewne uniwersalne prawdy. Na przykład tę, że świat rzadko bywa miłym miejscem. Pamiętasz chyba tę o włochatym sercu czarodzieja? – spytała, wędrując wzdłuż kolejnych szyb, spoglądając na pływające za nimi okazy, na bogactwo podmorskiej roślinności. Dziewczyna, która poślubiła czarnoksiężnika, wierzyła, że zdoła poruszyć jego serce, przywrócić mu człowieczeństwo: a zamiast tego ten wyrwał jej serce z piersi, licząc, że dzięki niemu wreszcie coś poczuje. – Doskonale, że zdajesz sobie z tego sprawę – powiedziała, posyłając synowi promienny uśmiech, a potem poklepała go lekko po ramieniu. – Nie żebym ja mogła na was narzekać, chociaż wciąż nie rozumiem, dlaczego postanowiłeś pracować dla tych paskudnych goblinów.
Co gorsza w tak niebezpiecznym zawodzie, który będzie wiązał się z koniecznością licznych podróży. Charlotte nie była pewna, co nie podobało się jej bardziej – gobliny w roli zatrudniających (tak, bywała rasistką), czy też stosunkowo duża umieralność klątwołamaczy…
– Wydaje mi się, że możemy wracać na górę – dodała, zerkając na zegarek.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#10
11.08.2024, 14:23  ✶  

-Dlaczego mnie to wcale nie dziwi? - mruknął, kręcąc głową.

Walka na śmierć i życie... Oczywiście, nie wierzył, że jego wujowie faktycznie mogliby walczyć ze sobą tak na poważnie tylko po to, by zdecydować, kto zostanie ojcem chrzestnym którego dziecka ich przyjaciółki. Przynajmniej tak mu się wydawało, bo chociaż jego wujowie potrafili mieć różne pomysły, to żadnemu z nich nie brakowało żadnej kończyny, nie chodzili z opaskami na oku, ani nie skarżyli się na żadne doskwierające rany, na co dzień osłaniane przez ubrania. No i, przede wszystkim, wszyscy trzej żyli. Może faktycznie grali w papier-kamień-nożyce?

Bajka o małej syrence dla niego była tak bardzo rzeczywista nie tylko dlatego, że koniec podwodnej księżniczki wyglądał tak, jak wyglądałby w prawdziwym świecie. Pokazywała również, jak łatwo było złamać swoje lub czyjeś serce. Kiedy młodzieńcze serce zabije mocniej dla drugiej osoby, czasami ciężko było dostrzec prawdę, nawet gdy ta rzucała nam się prosto w twarz. A gdy pojawiał się jeszcze ktoś, taka "zła wiedźma", która zachęca do zrobienia kroku, zanim wcześniej zbierze się potrzebne informacje, można porządnie się zawieść. I wtedy ten ideał, do którego wzdychało się nocami, nagle okazuje się zupełnym przeciwieństwem wyobrażenia, albo, tak zwyczajnie, nie odwzajemni uczuć. A potem albo wszyscy pójdzie w niepamięć, albo dowie się ktoś inny, potem ktoś jeszcze inny, każdy doda od siebie słowo albo dwa i nagle powstanie niestworzona historia, w którą wszyscy uwierzą. Wtedy, oprócz złamanego serca, dojdzie jeszcze wstyd. Tak samo właśnie było z syrenką - uratowała człowieka, zakochała się w nim, ale wcale go nie znała, a on nie znał jej. Takie historie po prostu nie mogły zakończyć się dobrze. Nie w prawdziwym świecie. Dlatego coraz częściej martwił się o Ritę. Jego siostra nie była głupia, potrafiła o siebie zadbać i nie dałaby się zbałamucić, ale serce czasami działało wbrew rozumowi. Dlatego bał się, że pewnego dnia pojawi się ktoś, kto złamie jej serce.

-Tak, pamiętam.

Na chwilę pochylił się, by bliżej przyjrzeć się jednej z kolorowych ryb, a kiedy znowu się odwrócił, jego mama była obok niego.

-Nie rozumiem, o co ci chodzi. Gobliny potrafią być nawet miłe, kiedy nie zrzędzą.

Niestety, najczęściej zrzędzą cały czas...

-Tak, myślę, że to dobry pomysł.

Te wszystkie rybki i roślinki były ładne i w ogóle, ale całego dnia przecież nie mieli i może akurat zakończono przegląd dentystyczny paszczy rekina.

Szklany korytarz zostawili za sobą i wspięli się schodami na górę, by odebrać w końcu te próbki, po które właściwie tu przyszli.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Charlotte Kelly (1734), Jessie Kelly (1669)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa