- Moje koty mają skrzydła, ale nie potrafią mówić. Jakby się tak nad tym zastanowić to może faktycznie lepiej, że posiadają tylko jedną umiejętność, więc chyba rozumiem co masz na myśli. - Dodała jeszcze z uśmiechem. W sumie to na pewno nie narzekałaby na to, że jej bracia mogą rozmawiać, tyle, że wtedy nieco mogłoby to skomplikować jej sytuację. Wolałaby jednak, aby nikt kto nie powinien nie wiedział o tym, że została rzucona na nich klątwa. Tak chyba było wygodniej.
Nie spodziewała się, że kocur może się na nią obrazić o to, że wspomni, iż jego właściciel też był całkiem zabawny. Jak widać bardzo chciał być w centrum zainteresowania, cóż, koty takie już były, a przynajmniej tak się pannie Bell wydawało. Zupełnie nie przejęła się więc jego fuknięciem, chociaż miała nadzieję, że nie będzie żywił do niej urazy. Może następnym razem przekupi go jakimś jedzeniem - to działało na wszystkich.
Nie zauważyła tego, że Thomas chował się za kubkiem herbaty, bo w tym momencie wpatrzona była w butnego kocura. W sumie to nawet podobało jej się, że miał swoje zdanie i nie bał się dyskutować, lubiła charakterne istoty, mimo że samej należała raczej do tych bardziej łagodnych, nie miała problemu aby dzielić się swoim zdaniem, jednak robiła to raczej dosyć delikatnie, nie brakowało jej ogłady, chociaż pochodziła z dosyć specyficznego środowiska, po którym nigdy nie wiadomo, czego powinno się spodziewać.
Nie mogła się nadziwić na kolejne komentarze Pazura, najwyraźniej bardzo lubił pokazywać kto tutaj rządzi, chociaż nie chciało jej się wierzyć, że Thomas był w stosunku do niego taki uległy. Przeniosła wzrok na mężczyznę, aby spróbować wyczytać z jego twarzy, czy bardzo obchodzi go to, co mówi kocur. Na pewno było to dosyć niewygodne, szczególnie, że nie była nikim specjalnie mi bliskim, a musiał sobie przy niej radzić z kotem który zachowywał się niczym rozwydrzony nastolatek.
- Nie musisz przepraszać, mam dużo młodszego rodzeństwa i oni zachowują się podobnie do niego. - Rzuciła jeszcze przy okazji sama dopiła zawartość swojego kubka. Całkiem przyjemnie jej się gawędziło z Thomasem, więc kiwnęła głową, że może dolać jej kawy. - Nie przeszkadzam ci w niczym? - Zapytała jeszcze przezornie, bo nie miała pojęcia, czy nie miał żadnych planów, a nie chciała też go niepotrzebnie kłopotać swoim towarzystwem. Na pewno zrozumie, gdyby musiał zająć się czymś innym.
- Z tego, co się orientuję do końca wakacji, ale to nigdy nie wiadomo. Właściwie to kręcimy się po całej Wielkiej Brytanii, zostajemy w różnych miejscach na chwilę i ruszamy w drogę. - Nie było to szczególnie wygodne, ale przywykła do tego, że tak wygląda jej życie. - A co, już masz dość mojego towarzystwa i czekasz aż stąd zniknę? - Dodała z rozbawieniem, chyba znowu próbowała zażartować, ale te jej żarty nie zawsze były śmieszne.