-Przygoda, whoo-hoo! - zaintonował bez entuzjazmu.
Stwierdzenia, że jest miły, już nie komentował, bo w gruncie rzeczy nie chciał wyjść na gbura (o ile już nie wyszedł), uparcie twierdząc, że jest wredny, złośliwy i takie tam. No i może, ale tylko może, jakaś mała cząstka entuzjazmu Electry spłynęła na niego, bo w jego głowie pojawiła się myśl, że "w sumie to dlaczego nie?" i może nawet jakaś mała cząstka jego właściwie chciała iść do tej łazienki, poznać tę okrytą nieprzychylną sławą Martę i, w duchu krukońskiej ciekawości, poznać, chociaż część jej historii.
Szeptami mówiono między sobą, że był to jakiś tragiczny wypadek, ale nikt nie znał szczegółów. Niewiele osób chciało zagłębiać się w tę historię, a ci, którzy mogli wiedzieć coś więcej, dawno już zakończyli swoją edukację w Hogwarcie i najpewniej zapomnieli już o tym, albo życie wyrzuciło ich za daleko, by do nich dotrzeć i zadać pytania. A może Jasper mógłby spytać o to matkę? Chociaż, czy Charlotte w czasie swojej nauki w szkole była zainteresowana takimi historiami? W sumie chyba nigdy jej o to nie pytał... A może wuj Jonathan będzie coś wiedział? Albo wuj Anthony lub wuj Morpheus?
-Nie, niestety nie kojarzę nikogo takiego - więc ten Basil, starszy brat Electry, musiał być znacznie starszy od niego. -Z jakiego jest rocznika? A skoro to twój "najstarszy" brat, to pewnie masz jeszcze drugiego starszego brata, albo siostrę, tak? Też już skończyli Hogwart?
Mała była szansa, żeby Electra usłyszała z jego słów słowo "szlama", którego Ślizgoni używali, jego skromnym zdaniem, zdecydowanie za często, aż zrobiło się to bardziej żałosne, niż obraźliwe. Jakby była to ich jedyna linia obrony w kłótni "kto jest lepszy?". Bo co z tego, że potrafili czarować, latać na miotle i warzyć eliksiry, skoro dzieciaki mugolskiego pochodzenia również mogły się tego nauczyć i nierzadko osiągały podobne, a nawet takie same rezultaty, co dzieciaki czystej krwi. Więc obrażanie ich od "brudnej krwi" było właściwie jedynym argumentem, jaki mieli w tej bitwie. Plus, ojciec Jaspera był mugolakiem. Z tego względu młody Kelly nie byłby w stanie wypowiedzieć tego słowa.
-Hm... Możliwe. Nie jestem pewien - wiedział, że istnieją takie kamienie i wiedział, że potrafią mieć ten ohydny kolor, który Gryfoni nosili na podbiciach swoich szat, więc po prostu o tym nie myślał. -"Bursztyn" z greckiego? Nie znam greki, ale jesteś pewna? - jakoś mu to nie pasowało.
W ten sposób dotarli do drzwi, strzegących spokoju korytarza przed lamentem łazienkowego ducha, na sam dźwięk imienia, którego uczniowie starszych roczników krzywili się na twarzy. Z drugiej strony dało się słyszeć cichy szum wody, która wkrótce zaczęła wylewać się spod drzwi i wkrótce miała sięgnąć ich butów.
-Szlag, nienawidzę tego - mruknął Jessie, odwracając wzrok. Zaraz jednak zwrócił się do Electry. -Zdaje się, że to tutaj. Znasz magiczne zaklęcie?