12.07.2024, 16:35 ✶
12.08
Alek,
nie wybrałam się na wesele Blacków: uznałam, że towarzystwo tylu Rookwoodów i Blacków mogłoby mnie przerosnąć, ale było tam kilka osób, które znam, więc słyszałam, że wpadli tam i ludzie, których absolutnie bym się nie spodziewała. Na zabawie gościli nie tylko czystokrwiści, ale też niektórzy pojawili się w towarzystwie osób półkrwi (nie żebym nie pochwalała, ale faktycznie spodziewałabym się tego na naszym grillu, nie weselu Blacków), doszło do bójek i faktycznie byli tam cyrkowcy.
Drinki były odważniejsze od moich, obawiam się. Najgorsze, co mogło się przydarzyć u nas, to zaśpiewanie na scenie albo zmyślenie jakiejś historyjki, nawet to latanie pod sufitem zdarzyło się tylko dlatego, że mój brat wypił jednym haustem podwójną porcję, to miało tylko ułatwić taniec... tymczasem Blackowie zafundowali gościom prawdziwą huśtawkę emocji. I nikt nie wiedział, że te drinki mają takie efekty.
Mówiąc szczerze? Zakładałabym, że za pomocą tych drinków ktoś chciał zepsuć wesele, jakoś nie widzę Vespery Rookwood podsuwające komuś z radosną miną szklaneczkę amortencji na własnym ślubie, gdy to ona ma być główną bohaterką. Mogą sobie wyobrazić najmniej kilka osób, które nie były zadowolone z tego mariażu.
Jeśli sprawa Cię niepokoi, popytam gości, którzy widzieli wszystko na własne oczy, ale podejrzewam, że nasz ulubiony dzbanek nie uczyni Perseusa celem nr 1 z powodu cyrku. Za to mam pewne obawy, że Bellowie mogli zwrócić na siebie uwagę kogo nie trzeba, mam tam kontakt i myślałam, że dobrze do niego uderzyć i dowiedzieć się, co i jak. Ukaranie Perseusa za zaproszenie Bellów mogłoby mieć konsekwencje, których nie każdy by chciał, ale ukaranie Bellów za przyjęcie tego zaproszenia...
PS. Podziel się z Miles.
Alek,
nie wybrałam się na wesele Blacków: uznałam, że towarzystwo tylu Rookwoodów i Blacków mogłoby mnie przerosnąć, ale było tam kilka osób, które znam, więc słyszałam, że wpadli tam i ludzie, których absolutnie bym się nie spodziewała. Na zabawie gościli nie tylko czystokrwiści, ale też niektórzy pojawili się w towarzystwie osób półkrwi (nie żebym nie pochwalała, ale faktycznie spodziewałabym się tego na naszym grillu, nie weselu Blacków), doszło do bójek i faktycznie byli tam cyrkowcy.
Drinki były odważniejsze od moich, obawiam się. Najgorsze, co mogło się przydarzyć u nas, to zaśpiewanie na scenie albo zmyślenie jakiejś historyjki, nawet to latanie pod sufitem zdarzyło się tylko dlatego, że mój brat wypił jednym haustem podwójną porcję, to miało tylko ułatwić taniec... tymczasem Blackowie zafundowali gościom prawdziwą huśtawkę emocji. I nikt nie wiedział, że te drinki mają takie efekty.
Mówiąc szczerze? Zakładałabym, że za pomocą tych drinków ktoś chciał zepsuć wesele, jakoś nie widzę Vespery Rookwood podsuwające komuś z radosną miną szklaneczkę amortencji na własnym ślubie, gdy to ona ma być główną bohaterką. Mogą sobie wyobrazić najmniej kilka osób, które nie były zadowolone z tego mariażu.
Jeśli sprawa Cię niepokoi, popytam gości, którzy widzieli wszystko na własne oczy, ale podejrzewam, że nasz ulubiony dzbanek nie uczyni Perseusa celem nr 1 z powodu cyrku. Za to mam pewne obawy, że Bellowie mogli zwrócić na siebie uwagę kogo nie trzeba, mam tam kontakt i myślałam, że dobrze do niego uderzyć i dowiedzieć się, co i jak. Ukaranie Perseusa za zaproszenie Bellów mogłoby mieć konsekwencje, których nie każdy by chciał, ale ukaranie Bellów za przyjęcie tego zaproszenia...
PS. Podziel się z Miles.
Atrament znikł jakiś czas po przeczytaniu, za to pudełko z sałatką z indykiem zostało.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.