• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
« Wstecz 1 2
[5.04.1972] Amanda & Florence

[5.04.1972] Amanda & Florence
Widmo
You never know how strong you are, until being strong is your only choice
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Amanda ma około 172 centymetry wzrostu. Włosy sięgają jej do łopatek i nie są zbyt gęste. Paznokcie są słabe i łamliwe. Dziewczyna wysławia się niezbyt szybko, ale bardzo wyraźnie. Lubi przemyśleć swoje odpowiedzi.

Amanda Lestrange
#1
14.01.2023, 23:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.02.2023, 22:30 przez Morgana le Fay.)  
Rozliczono - Florence Bulstrode - osiągnięcie "Piszę, więc jestem".

Minął już miesiąc od mojego powrotu z Paryża. Trudno było mi się zaadaptować. 7 lat nieobecności zrobiło swoje, czuję się jak obca i bez wątpienia tak traktuje mnie otoczenie. Najgorsze jest w tym wszystkim to, że we Francji czułam się identycznie, każdego dnia od mojego wyjazdu. Miałam nadzieję, że wreszcie poczuję, że jestem w domu. Nawet w Dolinie Godryka nie byłam w stanie się odnaleźć, dlatego zdecydowałam się na Londyn. Miałam nadzieję, że w stolicy uda mi się zarobić na moich wywarach alchemicznych, ale bardzo brakowało mi kontaktów. W Paryżu może też nie miałam ich za wiele, ale wystarczały na moje utrzymywanie się, a 25-letnia czarownica z dobrym wykształceniem, ale bezrobotna i utrzymywana przez rodziców była niewątpliwie czymś niecodziennym. Musiałam znaleźć alternatywę.
Wpatrywałam się w nieruchomego manekina i zastanawiałam się, czy praca w Mungu to na pewno ścieżka, której chcę się podjąć. Jeszcze kilka lat temu powiedziałabym, że tak, ale ostatnimi laty chyba bardziej zaczęło ciągnąć mnie w kierunku alchemii, dlatego moje aktualne działania były tak niepewne. Musiałam pomimo wszystkiego spróbować, potrzebowałam pilnie galeonów, a z moich produktów medycznych nie uda mi się wyżywić. Jest mi też głupio ciągnąć kolejny rok pieniądze od rodziców, szczególnie że jestem w stanie sama się utrzymać. Zdecydowałam się wreszcie odezwać:
- Jestem uzdrowicielką i szukam pracy. - Nie byłam pewna, czy mają jakieś wakaty, ale kukła kiwnęła swoją sztuczną głową, dlatego chwilę potem przeszłam przez lustro i znalazłam się na terenie kliniki.
Zgodnie z tablicą informacyjną skierowałam się do windy, która zabrała mnie na IV piętro - oddział urazów pozaklęciowych. Z tego, co pamiętam pracowała tam moja kuzynka - Florence. Było między nami 7 lat różnicy, przez co byłam często zostawiana u Florence pod opieką. Nie widziałam jej od czasu wyprowadzki, ale zdecydowałam udać się najpierw do niej. Moja matka wspominała, że odgrywa ważną rolę w życiu oddziału, ale gdyby się nie udało, udam się do babki, choć tę opcję traktuję jak ostateczność.
Spytałam się personelu, gdzie mogę znaleźć gabinet krewnej, a następnie pognałam w jego kierunku. Zapukałam pewnie, ale w środku wcale się tak nie czułam. Zdawałam sobie sprawę, że kobieta może mnie nie poznać, tak samo, jak ja jej. Niczym nie przypominałam siebie z czasów Hogwartu, cała moja aparycja się zmieniła. Mimo wszystko zapamiętałam ją jako ciepłą dziewczynę, dlatego nie byłam pewna skąd ten stres. Może podświadomie bałam się, co mogło przez ostatnie 7 lat się w niej zmienić? Nie tylko ja szłam do przodu przez ten czas. Gdy usłyszałam pozwolenie na wejście, weszłam do środka.
- Dzień Dobry... - Nie byłam pewna, jak to wszystko zacząć. Cześć kuzynko, nie widziałyśmy się od 7 lat, ale załatw mi pracę? - Jestem córką Alice. Przepraszam, że nie wysłałam sowy z zapowiedzią, ale chciałam pilnie porozmawiać - Odezwałam się ponownie i powołałam na swoją matkę, gdyby nadal mnie nie poznała, choć na pewno jestem teraz do swojej rodzicielki o wiele bardziej podobna niż kiedykolwiek wcześniej. Wiedziałam też, że zachowałam się zbyt formalnie, ale obawiałam się skrócić ten dystans już na samym początku rozmowy.
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#2
15.01.2023, 00:07  ✶  
Florence miała za sobą kilka godzin dyżuru, podczas którego przysyłano do niej pacjentów, zrobiła obchód po salach, w których leżały osoby potrzebujące dłuższej kuracji i wreszcie wróciła z powrotem do gabinetu. W teorii godziny jej pracy zakończyły się dziesięć minut. W praktyce miała zamiar poświęcić jeszcze pół godzinki na uporządkowanie papierów i kolejne parę chwil na zapoznanie się z kartą jednego z pacjentów. Klątwa, którą go obłożono, wprawdzie została zdjęta, ale pozostawiła po sobie paskudne skutki uboczne i Bulstrode była zdecydowana znaleźć sposób na ich zniwelowanie.
Kiedy ktoś zapukał, nawet nie uniosła wzroku znad karty. Jeżeli chodziłoby o jakiś absolutnie nie mogący czekać przypadek w rodzaju „przywożą brydadzistów z akcji, na wszystkich ciążą klątwy”, nie pukano by.
- Proszę! Nie mówcie tylko, że znowu chodzi o Tobiego Evansa? – rzuciła, podnosząc głowę dopiero, kiedy Lestrange przekroczyła próg.
Gabinet Florence był sterylnie wręcz czysty. Idealnie uporządkowany. Inne sale w Mungu nie zawsze były dokładnie wyczyszczone, a czasem sprawiały wręcz odrobinę obskurne wrażenie, ale tutaj Bulstrode sama o wszystko zadbała. Nawet gdyby ktoś otworzył szafki i zajrzał do podręcznego składziku z podstawowymi eliksirami, odkryłby, że ustawiono je wręcz pod linijkę. Umiłowanie porządku towarzyszyło zresztą Florence od dawna: właściwie od dzieciństwa, kiedy nawet zabawki układała bardzo równo. Ona sama zresztą też miała na sobie idealnie gładką i czystą szatę, jakby dopiero ją wyprano i wyprasowano, a jej ciasny kok potraktowano chyba magią, bo nie wymknął się z niego żaden kosmyk.
Spojrzenie jasnych oczu stało się jednak jakby trochę cieplejsze, kiedy rozpoznała w kobiecie, stojącej na progu, swoją kuzynkę. W szpitalu Florence uchodziła za surową, ba, nie mającą wręcz serca, ale to istniało i czaiły się w nim duże pokłady słabości wobec krewnych. Zwłaszcza takich jak Amanda – bliskie kuzynostwo dość często kończyło pod opieką Florence, jednej z najstarszych z „młodego pokolenia” w rodzinie. Pewnie zresztą po części to właśnie ukształtowało jej charakter.
- Amanda? No proszę, ledwo cię poznałam. – Dziewczyna wydoroślała, bardzo też schudła. Być może wiele osób by ją za to pochwaliło, ale oczyma uzdrowicielki Florence widziała coś, co wcale się jej nie podobało. - Twoja matka wspominała, że wracasz, ale nie miałam pojęcia, że jesteś już w kraju. Mam nadzieję, że ta pilna sprawa nie oznacza, że masz problem z jakąś klątwą?
Zmierzyła pannę Lestrange uważnym spojrzeniem, jakby chcąc dostrzec ewentualne ślady po magii, która mogłaby sprawiać jej problemy. Może faktycznie klątwa i objawem była ta niepokojąca chudość? Nie powiedziała jednak tego na głos, na wypadek, gdyby się myliła, zamiast tego wskazała Amandzie krzesło naprzeciwko siebie.
Widmo
You never know how strong you are, until being strong is your only choice
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Amanda ma około 172 centymetry wzrostu. Włosy sięgają jej do łopatek i nie są zbyt gęste. Paznokcie są słabe i łamliwe. Dziewczyna wysławia się niezbyt szybko, ale bardzo wyraźnie. Lubi przemyśleć swoje odpowiedzi.

Amanda Lestrange
#3
15.01.2023, 03:31  ✶  
Szpital w Londynie zdecydowanie różnił się od tego francuskiego. W Paryżu panował o wiele większy luz, uzdrowiciele raczej się nie śpieszyli i byli bardziej rozluźnieni. Bardzo mnie to dziwiło, szczególnie w momentach, kiedy czas się liczył. Jako praktykantka wydawało mi się, że stresowałam się za aktualnego prowadzącego i siebie jednocześnie. O dziwo jeden z moich prowadzących okazał się Brytyjczykiem jak ja. Była to przemiła odmiana. Francuzi potrafią być naprawdę nieznośni, a ich mowa czasami potrafiła zaplątać mi język w supeł.
Gabinet Florence był niepokojąco idealny, wręcz surrealistyczny. Czułam się, jakby moja osoba zaburzała perfekcyjność tego miejsca. Za to moja kuzynka wydawała się sercem tego obrazu. Jej gładka szata i ścisły kok idealnie dopasowywały się do tego porządku, jakby były dla siebie wprost stworzone. Jak zza mgły pamiętam, że już jako młoda dziewczyna dbała o porządki. Ja pomimo nawet największych starań nie byłabym w stanie dojść do takiego poziomu, dlatego szatynka mi szczerze zaimponowała. Nie przypominam sobie, żebym w Paryżu widziała jakiekolwiek miejsce bardziej schludne od tego, a Francuzi o to naprawdę dbali. Uśmiechnęłam się w odpowiedzi na komentarz Florence, choć jej następne pytanie lekko mnie wybiło z rytmu.
- Z klątwą? Nie, nie... może zabrzmiałam na początku trochę zbyt poważnie, ale przychodzę w innej, lżejszej sprawie. - Może ta przesadna formalność to nie był dobry pomysł. Mam nadzieję, że kuzynka nie odebrała mnie źle. Usiadłam w wyznaczonym przez kobietę miejscu, wciąż trochę spięta, ale miałam nadzieję, że nie daję tego po sobie poznać.
- Jestem tutaj, żeby się spytać, czy może nie macie wakatu dla uzdrowiciela..? - Zaczęłam wreszcie właściwy temat. Sięgnęłam do swojej skórzanej torby i wyciągnęłam z niej kawałek pergaminu, który był dyplomem Paryskiego Instytutu Magimedycznego. Całość była oficjalnie przełożona na język angielski. Potwierdzał on ukończenie kursu magimedycznego, w którego skład wchodziły umiejętności teoretyczne i praktyka na oddziale uraz pozaklęciowych. Położyłam go na biurku przed kobietą, żeby ta mogła go przeczytać, jeżeli oczywiście ma na to ochotę. Zdecydowałam się na razie nie wspominać o kursie z ziołolecznictwa, choć go w formie fizycznej również miałam przy sobie. Nie wydawał mi się być on w tym momencie ważny, a nie chciałabym też nachalnie napierać na kobietę niepotrzebnymi informacjami.
- Jestem dyspozycyjna dosłownie od zaraz, mogę zacząć nawet dzisiaj. Oczywiście zmiany nocne mi nie przeszkadzają. - Dodałam pewnie, żeby przerwać przedłużającą się ciszę. Miałam szczerą nadzieję, że starsza kuzynka będzie miała coś w zanadrzu, nawet na pół etatu. Siedząc w tym wynajmowanym mieszkaniu na Pokątnej, czuję się jak w letargu. Raz na jakiś czas uwarzenie eliksiru, nie daje mi aktualnie żadnej satysfakcji. Muszę się wreszcie czymś zająć dla własnego komfortu i ambicji.
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#4
15.01.2023, 16:30  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.01.2023, 16:31 przez Florence Bulstrode.)  
Amanda pewnie musiałaby się bardzo postarać, aby Florence odebrała ją źle. Ewentualnie być jej stażystką i zaniedbywać obowiązki. Na oddziale Bulstrode była twarda niczym stal i równie jak ona chłodna, krewni jednak – nawet jeżeli i wobec nich niekoniecznie była najbardziej otwartą i wesołą osobą pod słońcem – mogli liczyć na olbrzymią taryfę ulgową.
Może to z jej powodu Florence nie przyszło do głowy zezłościć się na Lestrange, gdy okazało się, że przyszła poszukując pracy. Chociaż niewykluczone, że Flo i tak by się nie zezłościła. To nie było tak, że utalentowani uzdrowiciele rośli na drzewach. Przesiew pośród kandydatów i stażystów był spory, a czarodzieje umieli być bardzo kreatywni, gdy szło o wypadki.
- Pokaż dyplom, proszę – powiedziała, jak się okazało nawet niepotrzebnie się o niego upominając, bo Amanda wyciągnęła odpowiednie papiery. Tych francuskich Florence nie przeglądała. Mimo spędzenia czterech miesięcy na stażu we Francji nie nauczyła się tego języka i głównie dlatego go nie przedłużyła: bariera językowa między nią a pacjentami była zbyt duża, Florence znała podstawowe zwroty, ale miała problemy z czytaniem po francusku. Przestudiowała bardzo dokładnie całość papierów, milcząc w tym czasie, skupiona na sprawdzaniu odbytych kursów i ocen. Wyglądało na to, że Amanda nie miała doświadczenia w samym szpitalu zbyt dużego, za to wykształcenie zdobyła dużo bardziej wszechstronne niż wielu magomedyków z Munga.
- Interesuje cię konkretnie wydział urazów pomagicznych i klątwołamania czy jakakolwiek praca? – spytała w końcu, oddając Amandzie papiery. Dopiero, kiedy upewniła się, że ta ma dobre noty i wszystkie niezbędne egzaminy, odpowiedziała, bo rodzina nie rodzina, nie kiwnęłaby palcem, gdyby uznała, że oceny Lestrange pozostawiają wiele do życzenia. – Na moim oddziale prawdopodobnie znalazłoby się coś przynajmniej na pół etatu, bo… od listopada 1970 mamy znacznie więcej pracy niż wcześniej, a uzdrowicieli nie przybyło, ale muszę porozmawiać o tym z ordynatorem i oczywiście musiałabyś odbyć z nim rozmowę. Chociaż patrząc po tych wszystkich kursach, może byłabyś bardziej zainteresowania zatruciami eliksirami albo pracą na stanowisku naszego alchemika. Musiałabym dowiedzieć się, czy to wykonalne. I w przypadku alchemika na pewno czekałby cię wewnętrzny test.
W przypadku zatruć eliksirami raczej nie mieli dużo większego oblężenia niż kiedy, ale Florence mogła się zorientować, czy kogoś nie poszukują. Jeśli szło o przygotowywanie eliksirów na potrzeby szpitala, to tutaj potrzeby były już duże i coś jej dzwoniło, że chyba jedna osoba wybierała się wkrótce na emeryturę. Niemniej zanim zacznie to sprawdzać, chciała dowiedzieć się, w czym Amanda czuje się najlepiej. W przypadku urazów pomagicznych… cóż, tu sama wiedziała: nie wyrabiają. Odkąd Voldemort i śmierciożercy zaczęli się panoszyć, częściej niż kiedyś mieli nagłe wezwania.
Widmo
You never know how strong you are, until being strong is your only choice
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Amanda ma około 172 centymetry wzrostu. Włosy sięgają jej do łopatek i nie są zbyt gęste. Paznokcie są słabe i łamliwe. Dziewczyna wysławia się niezbyt szybko, ale bardzo wyraźnie. Lubi przemyśleć swoje odpowiedzi.

Amanda Lestrange
#5
16.01.2023, 00:23  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.01.2023, 00:26 przez Amanda Lestrange.)  
Prawdą było to, że ilość godzin praktyk nie była tak duża, jak absolwentów akademii Munga. Różnicą była organizacja tych dwóch różnych placówek. W Instytucie w Paryżu skupiali się oni bardzo na tym, żeby każdy z ich kursantów miał rozległą wiedzę na temat chorób, zatruć i zaklęć medycznych oraz wiele innych. Staż też odbywał się często między zajęciami, więc nie mógł być też zbyt długi. Miałam jednak nadzieję, że to nie rzutuje na ogólną ocenę mojego dyplomu w Anglii. Wcześniej też się tym nie przejmowałam, bo mój powrót nie był zaplanowany, a gdybym wiedziała wtedy, że będę wracać, to przemęczyłabym się i dorobiłabym więcej godzin tego stażu.
Nie sądziłam, że kuzynka spyta się mnie, czy mam predyspozycje do jakiegoś innego oddziału. Nie chciałam o to pytać, bo nie byłoby to zbyt profesjonalne, szczególnie że przyszłam tutaj bez żadnej zapowiedzi. We Francji docierały do mnie wiadomości o toczącym się problemie za Kanałem La Manche, ale dopiero przyjazd tutaj uświadomił mnie, że to jest naprawdę poważna sprawa. Musiałam zdecydować, czy wolałabym raczej spokojniejszą pracę w pracowni alchemicznej, czy bardziej dynamiczne dyżury na tym oddziale. Oczywiście nie byłam pewna, czy krewnej uda mi się załatwić cokolwiek, bo przecież głównym problemem mogła być sama różnica w dyplomie, ale chyba moja moralność nie pozwoliłaby mi zaszyć się aktualnie przy eliksirach, gdy będę mogła naprawdę się przydać tutaj.
- Szczerze? Stanowisko alchemika byłoby dla mnie najbardziej odpowiednie - Zaczęłam trochę cicho, przyznając się, że jestem bardziej wykwalifikowana na ten wakat, jednak podjęłam już decyzję.  - ...ale wolałabym pracę uzdrowiciela na tym oddziale. Wiem, że w Wielkiej Brytanii nie dzieje się teraz dobrze, a jeżeli mam szansę pomóc czynnie tutaj, to nie wybaczyłabym sobie, gdybym tego nie zrobiła. - Dodałam stanowczo po chwili.
Nie ukrywam, że na początku przyszłam tutaj tylko po to, żeby zarobić. Teraz nie ma to dla mnie większego znaczenia. Nawet przez tę niedługą chwilę na oddziale zauważyłam, ile pracy mają tutejsi uzdrowiciele z różnymi ofiarami zaklęć i klątw. Ton głosu Florence, gdy mówiła o listopadzie 1970 roku, tylko to potwierdził. We Francji zawsze były wolne łóżka na oddziale, tutaj nie byłam pewna, czy takie widziałam. Oczywiście nawet za morzem są poplecznicy Czarnego Pana i zwolennicy czystej krwi, ale nie ma ich tam tak dużo, jak tutaj i również nie mają takiej władzy, przynajmniej nie w tym momencie. Mogę później tej decyzji żałować, ale wiem, że z moimi umiejętnościami mogę się efektywnie dołożyć do niesienia nadziei poszkodowanym pacjentom. W wojnach nie cierpią przywódcy, czy ich kukiełki, ale zwykli obywatele, którzy dostają rykoszetem. Wierzę, że możemy się zjednoczyć i pokonać mroczne siły.
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#6
16.01.2023, 02:09  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.01.2023, 22:34 przez Florence Bulstrode.)  
Florence wychodziła z założenia, że jeśli coś robisz, powinieneś dążyć w tym do perfekcji. Może nie dotyczyło to każdej dziedziny życia, ale na pewno wrzucała w tę szufladkę pracę w szpitalu. Pytała Amandę o jej odczucia, umiejętności i samoocenę w kwestiach medycznych głównie dlatego, że idealną sytuacją byłaby taka, w której mieliby szansę znaleźć dla niej pracę, w której ta naprawdę się sprawdzi. Jeżeli Lestrange rzucała się mocniej w innej dziedzinie niż urazy pozaklęciowe, w opinii Florence powinna właśnie na niej się się skupić: przynajmniej jeżeli pojawi się taka możliwość, bo jednak z etatami szpitalnymi bywało różnie.
- To nie tak, że praca alchemika nam nie pomaga. W szpitalu codziennie zużywamy duże ilości mikstur – podkreśliła Florence. Posada twórców eliksirów była więc czymś absolutnie niezbędnym dla prawidłowego funkcjonowania Munga. Kupowanie ich wszystkich w aptece byłoby problematyczne. Chociaż owszem, to ich oddział zawsze uważała za najbardziej szalony. Może nie patrzyła obiektywnie, niemniej trafiali tu nagminnie ludzie, którzy padli ofiarą niewłaściwego użycia magii. Po pojedynkach, głupich żartach, emanacji mocy dziecka, które nie umiało nad sobą zapanować. Nawet po tylu latach zdarzało się, że była zdziwiona, co potrafią wymyśleć czarodzieje.
A teraz jeszcze dochodzili do tego śmierciożercy. Florence szacowała, że przyjmowali o dziesięć procent pacjentów więcej niż jeszcze parę lat temu, a liczba obsady się nie zwiększyła.
- Jeżeli wolisz ten oddział… Nie mogę ci obiecać, że zostaniesz przyjęta, ale porozmawiam z ordynatorem wydziału i zasugeruję mu przyjęcie cię na okres próbny – powiedziała. I nie chodziło nawet o to, że Amanda była jej kuzynką, bo Florence nigdy nie zarekomendowałaby kogoś, kto w jej ocenie mógłby sobie nie poradzić. Po prostu papiery wskazywały na to, że faktycznie mogłaby się przydać. – Zostaw mi proszę swój adres, poślę ci sowę, gdy tylko dowiem się więcej.
Przypatrywała się Lestrange z odrobiną namysłu. Gdy odezwała się znowu, jej ton – dotąd, gdy mówiła o alchemii i oddziale bardzo rzeczowy, bo w sprawach służbowych Florence już taka była, bardzo konkretna, niemal surowa – trochę złagodniał.
- Jest coś jeszcze, o czym chciałabyś porozmawiać, Amando? A może mogę ci w czymś pomóc po przeprowadzce? – zapytała. Miała wrażenie, że Lestrange jest zbyt blada, zbyt szczupła, i chociaż brała poprawkę na to, że nie widziały się od długiego czasu, więc jej ocena mogła być absolutnie niezgodna z prawdą, to trochę się zmartwiła. Choć tego rzecz jasna po sobie nie pokazywała: rzadko demonstrowała takie emocje. Obawiała się jednak, że albo powrót do Anglii był dla Amandy trudny, albo ta wróciła tu, bo przed czymś umykała.
Widmo
You never know how strong you are, until being strong is your only choice
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Amanda ma około 172 centymetry wzrostu. Włosy sięgają jej do łopatek i nie są zbyt gęste. Paznokcie są słabe i łamliwe. Dziewczyna wysławia się niezbyt szybko, ale bardzo wyraźnie. Lubi przemyśleć swoje odpowiedzi.

Amanda Lestrange
#7
16.01.2023, 22:27  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.01.2023, 22:30 przez Amanda Lestrange.)  
Już za czasów szkolnych zainteresowałam się alchemią i magią medyczną. Wiedzę zielarską wyniosłam z rodzinnego biznesu mojego ojca, ale także udało mi się dzięki niemu zobaczyć wiele gatunków rzadkich i egzotycznych magicznych stworzeń, których moi rówieśnicy prawdopodobnie nadal nie spotkali. Nigdy nie zapomnę, jak pierwszy raz zobaczyłam feniksa, a niedługo po tym jego śmierć i ponowne narodzenie z popiołów. Było to naprawdę bezcenne doświadczenie, ale mimo wszystko nigdy nie poczułam chęci pójścia w tym kierunku. Wystarczało mi pełnienie asystentki mojego ojca w jego pracowni alchemicznej. Jeszcze jako dziewczynka podawałam mu potrzebne składniki, jednocześnie ucząc się je rozróżniać. Bycie świadkiem warzenia mikstur i innych produktów medycznych dawało mi niesamowitą dozę endorfin. Z prostych składników, tworzyło się potężne wywary o niesamowitych właściwościach. Jednak magia lecznicza nie była w tym wszystkim gorsza. Umiejętność regeneracji tkanek, nastawianie kości, przywracanie funkcji życiowych, czy terapia pacjentów, którzy zostali ofiarami klątw, często jedną inkantacją można było naprawić tyle szkód. Jednak wszystko ma też drugą stronę medalu - czasami pomimo włożenia całego swojego serca i wielkiego wysiłku nie udawało się kogoś uratować. Nie raz byłam świadkiem, jak mój prowadzący musiał przekazywać te smutne nowiny rodzinie. Niestety jest to najgorszy moment tej pracy. Ludziom pod wpływem tych silnych negatywnych emocji potrafią szukać winnych w nas - uzdrowicielach, żeby dać upust swojemu cierpieniu.
Florence sprawiła, że znowu się zawahałam, sprawiając, że wybór stawał się dla mnie coraz trudniejszy. Może powinnam zmienić decyzję? Stanowiska alchemika rzeczywiście byłoby mniej stresujące, ale czy na pewno chciałam zrezygnować z czynnej służby uzdrowiciela?
- Obiecuję, że nie pożałujecie zatrudnienia mnie, jako uzdrowicielki - Odpowiedziałam pewnie z lekkim uśmiechem, zostając przy tym, co postanowiłam. Następnie wyjęłam z torby kawałek pergaminu i pożyczyłam od krewnej pióro i atrament, a następnie zaczęłam zapisywać adres wynajmowanego mieszkania na Pokątnej. - Dziękuję, za wszystko. - Dodałam, jeszcze pisząc, a następnie podsunęłam kobiecie materiał i oddałam pióro z kałamarzem.
Łagodny ton głosu krewnej przypomniał mi znowu nastoletnią Florence. Byłam pełna podziwu jej profesjonalizmu i autorytetu, który bił mocno z jej gabinetu. Bez wątpienia ciężko pracowała, żeby siedzieć teraz w tym miejscu, ale nie wydaję mi się, że spoczęła na laurach.
- Mam załatwione zakwaterowanie na Pokątnej, ale poradziłam sobie już ze wszystkim sama. - Uśmiechnęłam się równie ciepło, jak moja kuzynka. - Mimo że mój pobyt we Francji nie należał do najlżejszych, to nie planowałam wracać do Anglii. Wszystko było nieplanowane, ale staram się tutaj ponownie zaaklimatyzować. - Mój uśmiech trochę zesmutniał, gdy przypomniałam sobie, jak ciężko było mi samej w Paryżu, ale nie chciałam obarczać tym kobiety. - Wiem, że bardzo długo nie miałyśmy kontaktu, ale chciałam Ci jeszcze pogratulować. Widzę, że dużo osiągnęłaś i jesteś w tym miejscu, w którym powinnaś być. Słyszałam też, że prowadzisz zajęcia w tutejszej akademii? - Ciepło znów zaczęło pojawiać się na mojej twarzy. Gdy zaczęłam dorastać, nie widziałam już Florence tak często, jak przed moim jedenastym rokiem życia. Dzieliła nas wtedy też duża przepaść wiekowa - ona zdała OWUTEMy i ukończyła szkołę, a ja zaczynałam Hogwart w następnym roku szkolnym. Teraz ten wiek nie miał takiego znaczenia. Obie jesteśmy dorosłe, więc może udałoby się nam częściej spotkać i odbudować kontakt?
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#8
16.01.2023, 23:22  ✶  
Florence kochała swoją pracę, a jej charakter znosił ją niebezpiecznie ku pracoholizmowi. Nie chodziło tylko o oddanie pacjentom, czy świadomość tego, że od niej zależy cudze życie. Były też perfekcjonizm, ambicje i skłonność do odruchowego komenderowania innymi. Wkładała wiele wysiłku w to, co robiła i jej celem niewątpliwie było awansowanie w szpitalnej hierarchii. Nie kryła tego nawet, choć bez wątpienia niektórzy nie byli z tego zadowoleni.
- Nie dziękuj na razie, jeszcze nie wiem, czy coś uda się załatwić. Decyzja nie należy do mnie – podkreśliła Florence. Pracowała na oddziale dostatecznie długo, by jej słowo coś znaczyło. Ale w tym przypadku to „coś” oznaczało tyle, że ordynator raczej przejrzy papiery, które pokaże mu Bulstrode i być może zechce spotkać się z Amandą, skoro jego klatwołamaczka to zaproponowała. Ewentualnie zatrudnienie zależało od tego, czy w budżecie szpitalnym znajdą się środki na jeszcze jednego uzdrowiciela oraz rzecz jasna – w jaki sposób Amanda zaprezentuje się podczas rozmowy z przełożonym. O jej umiejętności Florence jakoś szczególnie się nie martwiła. Pamiętała, że kuzynka w Hogwarcie miała dobre oceny, zwłaszcza z zielarstwa, a jej dyplomaty też wyglądały dobrze, więc istniała spora szansa, że umie wystarczająco, aby zacząć karierę w Mungu.
Poza tym nazwisko Lestrange coś tutaj znaczyło. Uzdrowicielka nie zastanawiała się nad tym, czy się jej to podoba, czy nie. Wychowana w rodzie czystej krwi wiedziała po prostu, że pewne rzeczy tak już działają.
Podała Amandzie pióro i atrament. Gdy ta skończyła, Florence za pomocą różdżki najpierw starannie oczyściła pióro, a potem odłożyła przybory na dokładnie to samo miejsce, w którym stały wcześniej. Zaklęciem osuszyła atrament na kartce, starannie złożyła ją na cztery i wsunęła do jednej z teczek ułożonych równiutko na blacie.
- Spróbuję porozmawiać z ordynatorem dzisiaj, ale nie jestem pewna, czy jest jeszcze w pracy – uprzedziła. Istniała możliwość, że uda się jej go złapać dopiero jutro albo nawet pojutrze. Ich godziny pracy musiały być zbieżne, no i oczywiście: oboje musieli akurat mieć czas. A istniała szansa, że ten będzie Florence zbywał albo ona sama będzie musiała zająć się akurat jakimś pilnym przypadkiem w rodzaju „mój brat przysłał mi buty, które próbują zeżreć moje nogi”.
- Nie jestem pewna, czy można to nazwać wielkim osiągnięciem – powiedziała Florence, uśmiechając się lekko do Amandy, gdy ta złożyła jej gratulacje. – Ale lubię to, co robię. – A to już było coś, z czego mogła się cieszyć. – Mam wykłady z klątwołamania i opiekuję się praktykantami. Lepiej się im nie przyznawaj, że jesteś moją krewną, mogą uznać, że brak serca jest dziedziczny w naszej rodzinie – stwierdziła żartobliwie, bo pośród części młodych uzdrowicieli właśnie taką opinią się cieszyła. I może faktycznie, dla przyszłych kontaktów Amandy ze świeżo upieczonymi uzdrowicielami było lepiej, aby pozostali nieświadomi na początku, jak bliskie są więzi rodzinne pomiędzy panną Lestrangea Bulstrode.
- Jeżeli znajdziesz czas, wpadnij do mnie i chłopców. Mieszkamy przy Alei Horyzontalnej, to całkiem blisko. – Chociaż będzie ciężko zgrać trzy dyżury, jeden uzdrowicielski i dwa aurorskie, istniała więc całkiem duża szansa, że zastanie całej trójki Bulstrodów na raz w kamienicy będzie niemożliwe. Niemniej Florence złożyła propozycję bez namysłu, bo słowa o zaklimatyzowaniu sugerowały, że powrót jednak wcale nie był dla Amandy łatwy. Musiała albo odnowić stare znajomości, albo zawrzeć nowe. A chociaż Flo zapewne zignorowałaby taki problem u kogoś, kogo nie znała, to wyjście naprzeciw komuś z rodziny, było u niej odruchem.
Może odziedziczyła to po matce. Prewettowie nie należeli do najmilszych rodów czystej krwi, ale uczono ich, aby trzymali się razem. Nawet przeciwko całemu światu.
- A jeżeli wolisz wybrać się na miasto, może uda mi się wyrwać do jakiejś kawiarni albo jeszcze gdzieś indziej – dodała jeszcze. Mogły porozmawiać o Francji i o tym, co zmieniło się w Londynie pod nieobecność dziewczyny. Florence wprawdzie na takie wyjścia pozwalała sobie stosunkowo rzadko, ale „rzadko” nie oznaczało przecież nigdy. – Możemy ustalić datę, gdy napiszę w sprawie pracy – stwierdziła, zerkając odruchowo na zegarek. Jej własny dyżur skończył się jakiś czas temu, ale istniała możliwość, że ordynator był gdzieś na oddziale, więc miała zamiar spróbować go złapać. – Jeżeli masz kopię dyplomu, to mi ją tutaj zostaw, pokażę ją od razu kierownikowi naszego wydziału.
 
Widmo
You never know how strong you are, until being strong is your only choice
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Amanda ma około 172 centymetry wzrostu. Włosy sięgają jej do łopatek i nie są zbyt gęste. Paznokcie są słabe i łamliwe. Dziewczyna wysławia się niezbyt szybko, ale bardzo wyraźnie. Lubi przemyśleć swoje odpowiedzi.

Amanda Lestrange
#9
17.01.2023, 01:59  ✶  
Zrobiłam wszystko, co mogłam. Teraz wszystko będzie zależeć od ordynatora oddziału, jak to nie pomoże, to pozostanie mi spotkanie z babką lub inną częścią kuzynostwa, która pracuje w Mungu. Nie zamierzam też myśleć pesymistycznie, ponieważ mój dyplom kursu magimedycznego jest bardziej niż przyzwoity. Postanowiłam się więc nie martwić na zapas i poczekać na informację. W najgorszym razie poszukam pracy gdzie indziej. Może powinnam poszukać szczęścia gdzie indziej. Nie byłam nigdy w Quebecu, może tam by mi się wreszcie udało?
Miałam nadzieję, że ordynator tego oddziału oceni mnie pozytywnie, ale nie ze względu na nazwisko. Z godnością się urodziłam, a na umiejętności pracowałam, więc wolałabym, żebym została doceniona ze względu na to drugie.
- Zapamiętam. Napiszę do Ciebie sowę, jak będę mieć trochę wolnego czasu i się umówimy. - Uśmiechnęłam się do krewnej. Wracając do Anglii, wiedziałam, że muszę zacząć odnawiać stare więzi. Żałuję, że nie utrzymywałam z nikim kontaktu, gdy przebywałam w Paryżu, ale momentami mój stan był co najmniej tragiczny, żebym była w stanie o tym myśleć, a w pisaniu listów też nie byłam nigdy za najlepsza. - Dobrze, to zostawiam kopię i również będę czekać na sowę z wieściami. - Zabrałam oryginał dokumentów i podałam kobiecie plik kopii.
Nagle do gabinetu szybko wpadł jeden z uzdrowicieli. Coś musiało się stać, dlatego gestem pożegnałam Florence i wyszłam prędko z gabinetu, a następnie skierowałam się do wyjścia z kliniki. Pozostało mi tylko czekać.
Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Amanda Lestrange (2115), Florence Bulstrode (1944)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa