06.09.2024, 19:36 ✶
- To prawda. Ale trzeba przyznać, że Jase dobrze go ukryła. Rozmawiałyśmy z nią, wiesz? - powiedziała, kiwając głową. - Z Dylanem i Jase. Dylan umarł jako pierwszy, a ponieważ nie odniósł naszyjnika na miejsce, jego duch został tu. Jase próbowała mu pomóc, ale jej się nie udało. I to ta miłość ją tu trzyma.
Powiedziała, a jej spojrzenie lekko się zamgliło. Olivia była romantyczką, a ta historia była więcej niż romantyczna. Kobieta zakochała się w duchu tak mocno, że gdy dosięgła ją klątwa naszyjnika, to jej dusza nie powędrowała do Limbo, tylko została tutaj. Wybrała życie pół-śmiertne ze swoim ukochanym.
- Tak, dobrze by było. Wiesz, jak klątwa zostanie złamana, to chciałabym oddać naszyjnik tam, gdzie powinien się znajdować, a potem przekazać Brennie odpowiednią informację - potwierdziła, dodatkowo kiwając głową. No przecież go tu kurde nie zostawi. Musiała coś odpisać Bren, bo "ej, zostawiłam tego typa i niech se radzi" to nie wchodziło w grę.
Olivia posłusznie wstała i wyszła poza krąg, który Thomas narysował. Odpaliła kolejnego papierosa, chociaż doskonale wiedziała, że on wcale jej nie uspokoi. Chciała jednak po prostu zająć czymś ręce. I przy okazji nie stać jak ten słup soli, bo zamierzała dokładnie przyglądać się Figgowi, jak będzie pozbywał się przekleństwa z naszyjnika. Coś jednak było nie tak. Olivia cofnęła się kilka kroków, gdy tylko płomienie świec zgasły, a Figg zaczął ponownie kreślić krąg. Coś było tu nie tak, ale nie zamierzała pytać co konkretnie. Cofnęła się jeszcze, tak żeby przypadkiem nie oberwać. Nawet się rozejrzała i przypadkiem zbliżyła do jakiegoś kamienia, za którym mogłaby się schować w razie czego.
Powiedziała, a jej spojrzenie lekko się zamgliło. Olivia była romantyczką, a ta historia była więcej niż romantyczna. Kobieta zakochała się w duchu tak mocno, że gdy dosięgła ją klątwa naszyjnika, to jej dusza nie powędrowała do Limbo, tylko została tutaj. Wybrała życie pół-śmiertne ze swoim ukochanym.
- Tak, dobrze by było. Wiesz, jak klątwa zostanie złamana, to chciałabym oddać naszyjnik tam, gdzie powinien się znajdować, a potem przekazać Brennie odpowiednią informację - potwierdziła, dodatkowo kiwając głową. No przecież go tu kurde nie zostawi. Musiała coś odpisać Bren, bo "ej, zostawiłam tego typa i niech se radzi" to nie wchodziło w grę.
Olivia posłusznie wstała i wyszła poza krąg, który Thomas narysował. Odpaliła kolejnego papierosa, chociaż doskonale wiedziała, że on wcale jej nie uspokoi. Chciała jednak po prostu zająć czymś ręce. I przy okazji nie stać jak ten słup soli, bo zamierzała dokładnie przyglądać się Figgowi, jak będzie pozbywał się przekleństwa z naszyjnika. Coś jednak było nie tak. Olivia cofnęła się kilka kroków, gdy tylko płomienie świec zgasły, a Figg zaczął ponownie kreślić krąg. Coś było tu nie tak, ale nie zamierzała pytać co konkretnie. Cofnęła się jeszcze, tak żeby przypadkiem nie oberwać. Nawet się rozejrzała i przypadkiem zbliżyła do jakiegoś kamienia, za którym mogłaby się schować w razie czego.