• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
1 2 Dalej »
[21.07.72, wieczór] I've been working overtime but I can't get you off my mind

[21.07.72, wieczór] I've been working overtime but I can't get you off my mind
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#1
23.09.2024, 12:13  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.01.2025, 23:59 przez Król Likaon.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz Tajemnic VI
Rozliczono - Atreus Bulstrode - osiągnięcie Badacz Tajemnic I

Nieprzyjemne sensacje związane z Beltane – najpierw dość często te dotyczące kobiet w życiu aurora, potem od czasu do czasu te związane z jego pracą i innymi wybrykami – nie były nowością. Ignorowała je zwykle, zakładając, że Atreus ma własne życie i niezbyt bezpieczną pracę, a ona musi żyć z dzwonkiem w głowie (już niedługo, Crouch potwierdziła jej bytność w Londynie, i z jednej strony wywoływało to ogromną ulgę, z drugiej pewną nerwowość), choć parę dni temu, kiedy trwało to godzinami, Brenna zgrzytała ze złości zębami i zastanawiała się, czy to jakaś zemsta za nieprzyjemną i wczesną pobudkę.
Tym razem sprawa była bardziej intensywna, bardziej wkurzająca, zważywszy na to, że akurat ogarniali bałagan po pojawieniu się naśladowcy w New Forest, gdy więź zaczęła szarpać, i bardziej niepokojąca, bo kiedy Brenna uporała się i z rozglądaniem po terenie rezerwatu, i potem z uprzątnięciem góry papierów w Biurze, usłyszała, że Caina i Atreusa podobno wysadziło w powietrze. Nikt nie znał szczegółów, informacje o zamachu w Irlandii zaczynały już jednak krążyć po korytarzach Ministerstwa – ten i ów mówił, że to IRA, ktoś inny, że śmierciożercy, jeszcze ktoś inny snuł absurdalne teorie spiskowe o tym, że to zamach mugolski na świat czarodziejów, ale powtarzały się wieści o wybuchach, ofiarach i rannych aurorach w Mungu.
Pobiegłaby tam po służbie i tak, choćby po to, by upewnić się, że Bletchley żyje i ma wszystkie kończyny na swoim miejscu. Był bliskim znajomym ze szkoły, współpracownikiem z Departamentu i przede wszystkim: towarzyszem z Zakonu Feniksa. Ale zdecydowanie drugi auror był równie dobrą motywacją, bo ciężko się nie martwić, kiedy najpierw czujesz, że komuś na pewno, ale to na pewno coś grozi, a potem to już prawie że wymiotujesz z nerwów, tak było paskudnie przez parę sekund.
Na miejscu udało się jej wyciągnąć ze znajomego uzdrowiciela, że Cain żył, miał wszystkie ręce i nogi tam, gdzie trzeba, chociaż podobno bardzo oberwał. Atreus też żył, też wyszedł z tego cało i nawet chyba stał dalej niż Bletchley, kiedy samochód wybuchł mu w twarz – Brenna nie była pewna, jak mugole coś takiego załatwili, ale najwyraźniej tak jak czarodzieje mieli swoich śmierciożerców, tak i w mugolskim świecie istniały podobne problemy.
Wpakowała się do skrzydła, gdzie leżały doskonale jej znane sale – często kładziono tutaj właśnie aurorów i Brygadzistów, którzy ucierpieli podczas akcji – tak tylko, żeby się upewnić. I trochę dlatego, że miała w torbie książkę, i uznała, że jest mu winna jedną dostawę czegoś do czytania, gdyby planowali go zatrzymać do rana. A pewnie tak właśnie zrobią. Poza tym i tak miała zamiar posłać wiadomość o Lecie, równie dobrze mogła przekazać informację osobiście, skoro już tutaj była.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#2
24.09.2024, 05:40  ✶  
W sumie to nic mu nie było.

A przynajmniej tak myślał, kiedy znajoma twarz mrugała mu światłem po oczach, sprawdzając jego stan, kiedy wreszcie znalazł się w szpitalu. Był oszołomiony i poobijany, do tego miał problemy z oddychaniem, ale pod koniec dnia nie było to nic, czego nie załatwiłby dobrze zaaplikowany eliksir. Pewnie też wypuściliby go o wiele wcześniej do domu, gdyby nie fakt że pojawiła się Florence i kazała go zatrzymać dłużej. A potem pojawił się Basilius i zrobił dokładnie to samo.

Zawsze go trochę fascynowało to, jak siostra i kuzyn mieli obcykane wszelkie sprawy, które aktualnie działy się z Mungu. Miał wrażenie, że nie mijało pięć minut, kiedy trafiał na oddział, żeby któreś z nich nie wychynęło z któregoś korytarza i zaraz się nim zajęło, oczywiście serwując mu zalecaną porcję pouczeń, krzywych spojrzeń i protekcjonalności.

Oczywiście też, obydwoje skomentowali jego wąsa. Ten przekrzywił się w wyniku wybuchu, tak że żałośnie zwisał nad jedną wargą, ale w szoku w ogóle tego nie ogarnął. Zerwał go z siebie gdy wspomniała o nim siostra i żałował, że nie może go doprawić na czole Basiliusowi, kiedy ten cały uchachany wspomniał o nim, bo powiedziała mu pielęgniarka. Był więc absolutnie oburzony wszystkim, co go do tej pory spotkało w szpitalu, począwszy od podwójnego kazania, przez podśmiechujki, a na fakcie że musiał tu siedzieć do rana kończąc.

I prawdę powiedziawszy, kiedy usłyszał skrzypnięcie drzwi i kroki w swoim pokoju, pomyślał że to znowu któreś z nich, przyszło złośliwie sprawdzić czy wszystko było z nim w porządku i czy niczego nie potrzebował.
- NIE BĘDĘ tego znowu słuchać! Mam was dość, bo wszystko co robicie to mnie bezprawnie tutaj trzymacie i oceniacie mojego wąsa! - oznajmił głośno i wyraźnie, nieco zirytowanym tonem, w ogóle nawet nie patrząc w stronę wejścia, bo nawiązanie kontaktu wzrokowego tylko by ich zachęciło do podjęcia dyskusji, a on nie miał zamiaru słuchać, jak ktoś podważa jego jedność z wąsem, nawet jeśli nie miał go już doklejonego.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#3
24.09.2024, 09:00  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.09.2024, 09:04 przez Brenna Longbottom.)  
To że Atreus zaczął krzyczeć na nią od progu, nie było jakoś specjalnie zaskakujące - zdarzyło się im już na siebie nawzajem wściekać, czasem wrzeszczeć, sugerować zamiany na mózgi z kozami, kierować do tego drugiego groźby karalne i tak dalej. Wprawdzie gdy rytuał stracił na intensywności trochę mniej, ale czasem dalej miewała ochotę go zamordować, i była pewna, że on też nie raz chciał ją udusić. Można było wręcz uznać, że ta reakcja na jej pojawienie jest normalna i do pewnego stopnia nawet pokrzepiająca, bo oznaczała, że auror ma się już co najmniej nieźle, skoro ma siłę, żeby na dzień dobry pokrzykiwać z takim zapałem. I absolutnie rozumiała, że miał jej dość – też miała go okropnie dość, a tego że i tak tu przyszła, to miała dość podwójnie.
Ale jako żywo, nie za bardzo rozumiała oskarżenia o obrażanie jego wąsa. Może i by kiedyś tego obraziła, gdyby jakiegoś miał. Zakładając, że wydzierał się tak sądząc, że do środka weszli uzdrowiciele, wciąż coś było nie tak, bo chyba nie obrażaliby nieistniejącego zarostu?
– Cholera, gorzej z tobą niż myślałam – stwierdziła, przestępując przez próg. – Wiem, że to może być absolutny szok, ale ktoś musi cię uświadomić. Atreus, ty nie masz wąsa – oświadczyła, zatrzymując się parę kroków od łóżka i mierząc go spojrzeniem w poszukiwaniu siniaków, ran ciętych, klutych i szarpanych, opatrunków i ewentualnie przegapionych dotąd wąsów. Żadnych wąsów jednak nie odnotowała. Znaczy się jak nic musiał oberwać w głowę. – Ale jest taki niszowy produkt Potterów, który kiedyś dla zabawy opracował dziadek, hoduje brodę i wąsy, w trochę losowych kolorach, gdyby to miało ci poprawić humor.
Prawie mu współczuła tego, że tutaj tkwił i to jeszcze w dodatku, kiedy najwyraźniej czuł się w miarę nieźle. Przebywanie w klinice mogło doprowadzić człowieka do szału.
– Niech zgadnę, uzdrowiciele zmówili się przeciwko tobie i uznali, że powinieneś leżeć w łóżku, chociaż nie ma do tego absolutnie żadnych, logicznych powodów, poza jakimś drobnym pęknięciem żeber czy coś takiego?
Rodzina w szpitalu potrafiła być przydatna, ale czasem dawała też w kość (chociaż Brenna podejrzewała, że w tym wypadku jednak Atreusowi "coś" było i że wcale nie zatrzymano go w szpitalu tak zupełnie bez powodu, bo jednak jak ktoś był zdrowy, to z Kliniki szybko go wykopywano). Może Brenna powinna się cieszyć, że Danielle już nie pracowała w szpitalu, bo właściwie to pewnie widząc tutaj kuzynkę, próbowałaby ją przebadać tak z rozpędu, na wszelki wypadek.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#4
29.09.2024, 00:24  ✶  
Coś mu się tutaj nie zgadzało, bo głos który dźwięczał w uszach nie należał do Florence, Basiliusa, ani nawet tej uroczej pielęgniarki, która mu ostatnio krew pobierała. Gorzej, ten głos należał do Brenny. Atreus wyburczał coś pod nosem, bo go chyba nagle głowa bardziej rozbolała, kiedy uświadomił sobie że no przecież powinien już wcześniej pod uwagę, że mogła się tutaj pojawić. Jakoś tylko w tym całym zamieszaniu i oszołomieniu nie pomyślał o szarpiącej nimi więzi, ale teraz kiedy już to zrobił, to absolutnie nie było mu szkoda że chociaż raz był w pełni świadomy że czuła jak się prawie wywrócił na drugi świat.

Ale coś w jej słowach było też niepokojącego co z jakimś oporem przedarło się do jego świadomości. Nie miał wąsa. Niby prosty komunikat, którego był świadomy, bo nie czuł zarostu od paru dobrych godzin - ten zdarła mu Florence - ale mimowolnie sięgnął teraz dłonią do górnej wargi.
- Przecież wiem - burknął, czując jak jedność z wąsem powoli się rozpływa.

Miał takiego jednego wielkiego siniaka, który zaczynał się rozlewać po klatce piersiowej, a który i tak został nieco spacyfikowany podanymi mu eliksirami. Twarz jednak wydawała się jako taka, przede wszystkim zmęczona i może odrobinę podrapana, ale miał wrażenie że na całe szczęście odłamki ją ominęły. Chociaż specjalnie by się nie burzył na jakąś ładna bliznę.

- Nie, dziękuję - skrzywił się, bo chyba troszkę sobie właśnie z niego żartowała, a on był zdania że wąsa to powinno się szanować, a po drugie to leżał właśnie w szpitalu i był obłożnie chory, ledwo przeżył i w ogóle. - Absolutnie tak - kiwnął głową, wyrzucając chwilowo przez okno argument, że ledwo żył. - Nawet gorzej, bo to nie uzdrowiciele a moja siostra i Basilius, co się sprzeniewierzyli przeciwko mnie, bo niestety się zdarzyło że mieli obydwoje dzisiaj dyżur. A może wciąż mają? - w sumie obydwoje mieli to do siebie, że spędzali w Mungu o wiele za dużo czasu. - Tylko mnie trochę zmiotło i sponiewierało. Powiedziałem im że eliksir wystarczy, ale kazali mi zostać do rana. Tak na wszelki wypadek - wyrzucił z siebie zmienionym, prześmiewczym głosem, który miał pokracznie naśladować ni to Basiliusa ni to Florence. Bardziej ton, którym mu to zakomunikowali. - A ty co? Ktoś cię tu siłą zaciągnął czy postanowiłaś odwiedzić Caina? Słyszałem że go mocno trzepnęło, ale się wyliże.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#5
29.09.2024, 08:49  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.09.2024, 09:12 przez Brenna Longbottom.)  
No nie była pewna, czy wiedział, skoro ktoś mu tego wąsa oceniał, ale pomyślała, że może naćpali go taką ilością mikstur, że coś mu się przyśniło. Siniaków nie widziała, ale wyglądał za to na zmęczonego – i zadrapania dopiero znikały, pewnie po zaaplikowaniu eliksirów oraz maści. Miała takie dziwne wrażenie, że faktycznie powinien tkwić tej nocy w szpitalu, bo jeden eliksir to trochę za mało na takie obrażenia, potwierdzenie jednak niezbyt ją zdziwiło, bo sama też by stąd uciekała, gdy tylko rany podleczyłyby się na tyle, że dałoby się już wstawać bez problemów z łóżka…
Ale nie było aż tak źle, jak się bała, gdy usłyszała o wysadzaniu w powietrze.
– Okrutni – zgodziła się. – Nie żeby Dani nie zrobiła mi tego samego, gdyby wciąż tu pracowała. Basilius ma dyżur? Cholera, muszę omijać jego gabinet.
Dostanie biedak zawału, jak ją tutaj zobaczyć, i zacznie nerwowo sprawdzać daty, a przecież to był piątek, ale nie piątek trzynastego. Nie chciała go konfundować.
– Przyszłam sprawdzić, czy żyjecie, bo w Biurze opowiadają o wylatywaniu w powietrze, mugolskim terroryzmie, śmierciożercach i supermarketach zawalających się na głowy. Do Caina na razie i tak mnie nie wpuszczą, jest względnie cały, ale chyba stał bliżej niż ty – stwierdziła. Brenna umiała wykręcać się od odpowiedzi, jeżeli miała na to ochotę, ale nie zamierzała udawać, że się nie przejęła, czując, jak to był na skraju śmierci – przecież niezależnie od wszelkich więzi, ruszyłoby ją to, gdyby chodziło o kogoś, kogo znała. Nawet jak czasem Atreus ogromnie ją wkurzał, nie planowała teraz odgrywać nagle szopki, że w sumie to chciała dostać się do Caina w sali obok, ale pomyliła drzwi.
– A tak poza tym, to pewnie się tu nudzisz, a ja jestem ci winna jedną dostawę książki – dodała, wsuwając dłoń do torby, by wydobyć stamtąd… „Ojca chrzestnego”, a potem położyła ją na szafce obok łóżka. – Pomyślałam, że będzie idealna dla kogoś z matką od Prewettów – oświadczyła niewinnym tonem. Niby to Prewettowie teraz zajmowali się głównie kasynami i Brenna sądziła, że nie podrzucą nigdy nikomu głowy konia, ale to tylko dlatego, że naprawdę lubili konie. Z głową jakiegoś człowieka mogliby już nie mieć oporów. Większości czystokrwistych nie przynosiłaby mugolskiej literatury, ale wydało się jej trochę zabawne, Atreus i tak tutaj był uziemiony i mógł tylko krzyczeć, jak zajrzy jakiś uzdrowiciel, a poza tym nawet jak się mu nie spodoba, jakoś wątpiła, by się szczególnie oburzał, że napisał do mugol, więc on tego nie dotknie.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#6
29.09.2024, 19:15  ✶  
- To nawet miłe, ale jakbyś była aurorem to bym z miejsca podejrzewał, ze tak naprawdę wysłała cię Harper - uśmiechnął się kwaśno, bo nawet jeśli faktycznie było coś pokrzepiającego w fakcie, że ktoś się o niego martwił, to nigdy nie lubił prezentować się innym w takim stanie. W momentach słabości, kiedy coś poszło nie tak i nagle okazywało się że wcale nie był tak niezniszczalny jak mogło mu się wydawać i jego ciało potrzebowało chociaż odrobiny odpoczynku i spokoju. - Śmierciożerców akurat tam nie było, a szkoda, jakkolwiek by to nie brzmiało, bo bez nich ta cała sytuacja wygląda na jeszcze bardziej pojebaną niż z nimi.

Wciąż troszkę nie docierało do niego co tam się działo i dlaczego. Otaczający Belfast ludzki zamęt mieszał się zapachem dymu i niemal nieustającym wyciem syren. Ale może powinien właśnie spodziewać się takiego stanu sytuacji; bezsensownych zniszczeń i cierpienia, bo wszędzie gdzie ludzie rzucali się na siebie wyglądało to tak samo, a mugole podczas wojny zdążyli udowodnić do czego są zdolni.

- Jak diabli - zamarudził, ale zaraz się skrzywił bo czytanie książek nigdy nie było jego ulubionym hobby. Ale wolał chyba to, niż żeby wpadł tutaj na przykład jego wujo i zostawił mu jakąś pokrętną zagadkę, która go capnie przy najmniejszym błędzie i ktoś będzie musiał to z niego zdejmować. Przyjął więc podaną mu lekturę, zabierając ją z szafki obok łóżka i oglądając okładkę z jednej i drugiej strony. Przekartkował ją nawet, ale sam nie wiedział po co. - O czym to jest? W innych rodzinach nie macie funkcji chrzestnego? - zapytał, wykrzywiając kąciki ust w odrobinę złośliwym uśmiechu. To nie tak, że nie wiedział do czego słowo chrzestny mogło się odnosić w świecie Prewettów, ale ani tytuł ani okładka nie mówiły wiele, jeśli chodziło o kierunek w którym mogła się ta historia udać. Równie dobrze Brenna mogła być największym śmieszkiem pod słońcem i ta pozycja okazałaby się opowiadać o naprawdę drogich chrzcinach, albo być wzruszającą opowieścią o tym jak sierota zostaje przygarnięta przez ojca chrzestnego którego nigdy do tej pory na oczy nie widziała. Jakby to miał być jakiś wyciskacz łez to już chyba wolał krzyczeć do samego rana w tym pokoju, zamiast kartkować tę książkę.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#7
29.09.2024, 19:32  ✶  
– Myślę, że gdyby Harper kogoś tutaj wysłała, to by tego nie ukrywała, tylko kazała ci z tym żyć – powiedziała, i jej uśmiech był całkiem wesoły, w przeciwieństwie do tego, który wymalował się na jego twarzy, choć przybladł zaraz, kiedy Atreus odpowiedział na kolejne słowa. Jakkolwiek nie zdawała sobie w pełni sprawy z grozy sytuacji, bo w Ministerstwie na razie krążyły tylko plotki, a mugolska praca dopiero jutro miała w pełni podchwycić temat, mogła się domyślać, że nie było dobrze. – Ale to nie ona, więc nie będę prosiła cię o raport. Przypomina to, że nie mamy monopolu na wybijanie ludzi o nic – przytaknęła. – W Irlandii chyba zawsze się gotuje.
A konflikty religijne i traktowania protestantów nie pomagały sprawie, ale Brenna, wychowana w Anglii i w czystokrwistej rodzinie, nie potrafiła w pełni pojąć istoty tego konfliktu i zupełnie nie rozumiała, jak wysadzanie samochodów na ulicach miało w czymkolwiek pomóc.
Była przez moment bliska spytania, czy chce o tym pogadać – ale zmieniła zdanie, bo ostatecznie uznała, że pewnie nie miał, a na pewno nie z nią. Zamiast tego skierowała więc wzrok na książkę, po którą sięgnął.
– Mogłabym przynieść ci tutaj jeszcze karty, ale bez kogoś do rozgrywki, to co najwyżej ułożyłbyś sobie pasjansa.
Ostatecznie lepszy rydz niż nic, a Brenna nawet nie wpadła na to, że mogłaby przyjść tutaj z jakimiś skomplikowanymi zagadkami. Z jednej strony Bulstrodów kojarzono głównie z nimi, z Trzecim Okiem i z Departamentem Tajemnic, z drugiej dla niej rodzina na tyle mocno zrosła się z Orionem i Atreusem, zajmujących się aurorską robotą, że jakoś o tym aspekcie naukowym trochę zapominała.
– O miłości, nienawiści, zemście… a tak na serio… to o rodzinie włoskiej mafii w sercu Nowego Jorku – odparła. – I o paskudnych ludziach, o których dobrze się czyta. Kusiło mnie przez chwilę, żeby przynieść ci tutaj „Magię i uprzedzenie”, a dopiero potem wyciągnąć tę książkę, jak już tamtą we mnie rzucisz, ale jeszcze trafiłbyś w nos czy coś.
Chociaż kto wie? Może Atreus zaczytywał się w takich romans, gdy nikt nie widział, tak jak jego kuzyn? Brenna wciąż żywiła święte przekonanie, że Basilius Prewett był wielkim fanem książek romantycznych, odkąd zasnęła w jego mieszkaniu i znalazła koło łóżka całą kolekcję historycznych romansów. Zwłaszcza że wspominał przecież, że Lorraine zmusiła go do lektury jakiegoś romansidła lata temu.
– Naśladowca wpadł dziś do New Forest – powiedziała, przenosząc spojrzenie z książki na twarz Atreusa. – Nic nie zrobił i był tylko jeden, więc pewnie miał co najwyżej coś podpalić i przynieść ostrzeżenie… ale Laurent znalazł się na celowniku. Prawdopodobnie sprawę dostanie Victoria.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#8
29.09.2024, 20:18  ✶  
- A kto ją tam wie. Od czerwca, albo raczej maja, jest dość... nerwowa - rzucił niby to swobodnie, ale trochę zanim zorientował się, że chyba w ogóle nie powinien. Sprawa Stanleya i uciętej głowy definitywnie wpływała na Moody. Bulstrode westchnął i pokręcił głową, dając kobiecie znać, żeby udała że tego nie słyszała.

- O widzisz i to jest bardzo dobry pomysł. Basil zwykle w kieszeniach nosi przynajmniej dziesieć paczek, każda na inny dzień tygodnia, jedną szczęśliwą, jedną do grania przy piwie i jedną zapasową, ale z jakiegoś powodu postanowił że mi zadnej nie odstąpi. Może nie chce, żebym wygrał sam ze sobą w pasjansa, albo zastąpił go kimś innym - dokładnie tak było i absolutnie nie zmyślał. W sumie to nie był pewien ile dokładnie Basilius nosił ze sobą kart, ale było ich zdecydowanie więcej niż było potrzebnych do porządnej rozgrywki. Jakby go odwrócić do góry nogami i potrząsnąć to pewnie wypadłyby przynajmniej z trzy zestawy.

- To by już było znęcanie się - westchnął zbolały, słysząc o tej Magii i uprzedzeniu. Tego typu literatura nigdy do niego nie trafiała, a kiedy już to robiła to tylko gdy był z Lorraine i ta paplała o niej, jakoś mimowolnie wtłaczając Atreusowi do głowy różne zabiegi fabularne. Wolał akcje, ta nienawiść i zemsta też mogły być, a w sumie już ten obszerniejszy opis dany przez Brennę brzmiał całkiem okej. - A to nos jest jakoś poza zasięgiem i nigdy przenigdy ci w niego nie celować? - parsknął, odkładając książkę na szafkę. - Ale ogólnie brzmi całkiem dobrze? Zdecydowanie lepiej niż Magia i uprzedzenie. I masz rację, ona zdecydowanie latałaby po tym pokoju.

- Oh - mruknął, bo chyba przez to wszystko zapomniał, ze Laurentowi faktycznie coś mogło tego dnia grozić. Że nieszczęścia zwykle chodziły parami. - Ale nic wam nie jest? - upewnił się, przyglądając się jej czujnie. W sumie to nie czuł wcześniej szarpania więzi, ale może trafiło to na moment kiedy był ledwo żywy i nie zwrócił na to uwagi. O Laurenta nawet nie pytał, bo kuzyna w New Forest nawet nie było i jak się okazało - bardzo dobrze. - Udało się wam go złapać?
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#9
29.09.2024, 20:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.09.2024, 20:45 przez Brenna Longbottom.)  
Nie była zdziwiona spostrzeżeniem Atreusa. Jeśli coś ją w tym dziwiło, to chyba tylko to, że ten fakt zauważył, bo podejrzewała, że Moody umiała bronić swojej głowy. Wzmianka o stanie Harper sprowadzała na nią raczej zmartwienie: podwójne, bo osoby, która z szefową Biura Aurorów od dwóch lat współpracowała poza gmachem Ministerstwa, i kogoś, kto – o ironio – był za Harper Moody w pewnym sensie odpowiedzialny.
To Harper dowodziła aurorami, ale była też jednym z „ich” ludzi, a to oznaczało, że Brenna powinna coś z jej rozsypaniem zrobić.
I nie miała pojęcia co.
– Tak. Jest – powiedziała bardzo krótko, z ulgą przyjmując zmianę tematu. Ona doskonale wiedziała, że Basilius Prewett nosi przy sobie nie więcej niż trzy komplety kart – tyle miał ze sobą, kiedy został naćpany (nie wiedziała, że jeden świeżo kupił i zwykle to jednak były dwa komplety kart). – Może jest z każdym kompletem związany emocjonalnie? Ale ja przy sobie żadnego zestawu nie mam, więc musisz zadowolić się książką.
Gdzieś tam w pokoju miała komplet kart, bo kiedyś grywała ot dla zabawy w różne głupie gierki z kuzynkami. Znalazłby się i komplet tarota, podarowany jej wieki temu przez babkę, chociaż Brenna nigdy nie nauczyła się porządnie interpretować rozkładów – znała znaczenie paru kart i to wszystko, a ten podarek trzymała z czystego sentymentu. O książki w jej pokoju było znacznie łatwiej.
– Hm… znęcanie się mówisz? Przegapiona okazja, mogłabym taką przynieść i poczytać na głos, skoro jesteś teraz mało mobilny – stwierdziła niby to z żalem, chociaż ostatnio nie wkurzył jej na tyle, żeby faktycznie chciała go torturować. – Jak złamiesz mi nos, to zrastanie potrwa ze dwa dni i mogliby próbować wrąbać mi na jutro zwolnienie z pracy, a poza tym szkiele – wzro jest naprawdę paskudne – wyjaśniła cierpliwie. Liczyła, że uda się zamknąć jedno śledztwo, a po pracy obiecała Heather, że wpadną do Dziurawego Kotła, to zaś oznaczyła, że musiała stawiać się w biurze skoro świt, żeby faktycznie wyjść o czasie… – Nic nikomu się nie stało, Vinc wypatrzył drania z daleka, a ten chyba nie spodziewał się, że ktoś tam będzie, bo nawet się specjalnie nie ukrywał. Deportował się, niestety.
Największym obrażeniem, do jakiego tam doszło, to było to, że Brenna rozbiła sobie głupi pysk, próbując rzucić się na mężczyznę, a on akurat rozpłynął się w powietrzu w chwili, w której ona była już w locie. Zabrakło jej cholernego pół sekundy, by go dorwać i do tej pory była trochę na siebie zła o to spóźnienie.
– W każdym razie poprosiłyśmy Laurenta, żeby na razie nie wracał do New Forest, sprawdziłam teren, Victoria powiadomiła Harper. Wątpię, żeby spróbowali znowu, skoro zastali tam komitet powitalny, a chyba chcieli go nastraszyć, nie…
Nie dokończyła. „Nie zamordować” – to trochę zawisło w powietrzu. Być może obawiali się, że zabicie ot tak kogoś czystej krwi, zwłaszcza po Beltane obróci nawet te konserwatywne, ale nie bardzo radykalne, rody przeciwko nim?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
hold me like a grudge
and what an ugly thing
– to have someone see you.
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
auror
Stosunkowo wysoki mężczyzna, mierzący sobie 183 centymetry wzrostu. Posiada włosy barwy ciemnego blondu i jasne, błękitne oczy. Budowa jego ciała jest atletyczna, a na twarzy często widnieje lekki, szelmowski uśmieszek. Porusza się z nonszalancją i pewną niedbałością. Jest nienaturalnie zimny w dotyku.

Atreus Bulstrode
#10
30.09.2024, 00:16  ✶  
Może i był emocjonalnie związany z każdą tą talią, w sumie to Atreus tej opcji nie odrzucał. Ludzie bywali różni, niektórzy bardziej inni mniej przesądni i może Basilius zaliczał się właśnie do tej pierwszej kategorii. Nie wiedział, bo jakoś nigdy go to nie obchodziło aż tak bardzo, uważając te wszystkie zestawy, pochowane po Prewettowskich kieszeniach, za coś zwyczajnie naturalnego. Jego matka też miała przecież różne talie w dziwnych miejscach, a u Prewettów na obiedzie nie można było spokojnie zjeść zupy, żeby nie wyleciała skądś komuś przypadkowo karta.

Utkwił w nią spojrzenie na dłuższą chwilę, mrużąc z pewnym zniesmaczeniem oczy. Deklamacja byłaby jeszcze gorsza niż gdyby miał to sam czytać i Longbottom sobie najwyraźniej aż za dobrze zdawała z tego sprawę.
- Wiesz, czasem sobie tak myślę, że gdyby nasza więź miała materialną formę to bym wziął i cię nią udusił - oznajmił, ściągając na moment usta w ciasnym, wymuszonym uśmiechu. Nie działała mu może w tym momencie na nerwy tak, jak czasem jej się to zdarzało, ale stąpała po cienkim lodzie.

- Ale to nie mój nos, więc w sumie wszystko jedno, ale niech ci będzie. Bez łamania nosów - powinien sprecyzować, że chodziło także o jego nos, to może wtedy by mu w niego nie przywaliła za tych parę dni. - Eh, szkoda, że go nie złapaliście. Ale dobrze, że nic wam się nie stało - był bardziej rozczarowany jak ucieszony tymi rewelacjami, to pewne. Żałował, że musiał włóczyć się pół dnia po tym zakichanym Belfaście i do tego dostać jakąś bombą, zamiast być razem z nimi New Forest. Może wtedy udałoby im się złapać mężczyznę o którym wspominała, a który miał narobić w rezerwacie szumu. Bo teraz trochę się obawiał, że nawet jeśli zaleciły Prewettowi, by przez jakiś czas nie wracał do siebie, to i tak niebezpieczeństwo nie minęło i w końcu ktoś znowu się o niego upomni.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Atreus Bulstrode (1744), Brenna Longbottom (2540)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa