• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 … 16 Dalej »
[luty 1967] We are the champions, my friends!

[luty 1967] We are the champions, my friends!
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#1
23.11.2024, 19:32  ✶  

Ten mecz Quidditcha był bardzo męczący. Częste i intensywne treningi przyniosły skutki, co inne drużyny również mogły zauważyć, ale nie uczyniło to meczu z Gryfonami łatwizną. Drużyna Gryffindoru nigdy nie była łatwym przeciwnikiem.

Po ostatniej porażce ze Slytherinem drużyna Ravenclaw zaczęła grać ostrzej, co z całą pewnością nie uszło niczyjej uwadze (nie, wcale nie przegrali dlatego, że ich ścigający został wepchnięty na wieżę Hufflepuff, a obrońcę pozbawiono przytomności tłuczkiem). Krukoni nie zniżali się do fauli, ale grali zdecydowanie agresywniej, niż do tej pory.

Po złapaniu znicza i zakończeniu meczu, wszyscy mogli odetchnąć. Pogodzeni z wynikiem, widzianym na tablicy, gracze zeszli na ziemię, rozeszli się do swoich szatni i przebraniu już w szkolne szaty, wrócili do zamku.

Jessie zatrzymał Electrę, zanim drużyna Gryffindoru rozeszła się, a podczas ich rozmowy można było zauważyć, że młody Kelly co jakiś czas zerkał na ich jasnowłosą ścigającą. Nie udało się ukryć, że podczas meczu, które Gryffindor rozgrywał z innymi Domami, uwagę chłopaka, poza jego przyjaciółką, przyciągała właśnie ta dziewczyna. Ścigająca Gryffindoru, która zdawała się latać na miotle o wiele lepiej i swobodniej, niż chodziła po ziemi. I Jasper zauważył, że czasami podczas treningów próbował odtwarzać sposób, w jaki starsza Gryfonka kierowała swoją miotłą w nadziei, że i jemu uda się zyskać taką kontrolę w czasie lotu.

Jessie odwrócił głowę w momencie, w którym jeden z Gryfonów zauważył, że Krukon przyglądał się ich ścigającej. Pożegnał się z Electrą i pośpiesznie wrócił do zamku. I był to jeden z wielu błędów, które popełnił, bo gdyby poczekał te kilka minut, może nie trafiłby na Irytka, który postanowił “pobawić się” zaraz przy wejściu do zamku i zrzucił trzy zbroje, przez co po podłodze walały się napierśniki, rękawice i inne części zbroi, a Irytek zwijał się ze śmiechu, jakby była to najśmieszniejsza rzecz na świecie.

-No i po co to zrobiłeś?


Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#2
26.11.2024, 21:20  ✶  
Mackenzie zawsze czuła się na miotle bardziej pewnie niż na własnych nogach. Nie była może niezdarna, kiedy poruszała się po ziemi, ale często garbiła się odruchowo i przemykała gdzieś z boku, pozbawiona tej pewności ruchów, jakimi charakteryzowała się podczas treningów i meczów. Mogłaby przysiąc, że wszystko jest łatwiejsze, gdy znajduje się w powietrzu. Nigdy nie myślała o tym, co może pójść nie tak, i to sprawiało, że latała może niekoniecznie lepiej niż cała reszta zawodników, ale na pewno znacznie bardziej szaleńczo – nie bała się tłuczków, nie bała się upadku, nie bała się wpaść na kogoś albo na coś. Ryzykowała, by schwytać kafla, potrafiła celowo z kimś się zderzyć i zdarzało się jej zaszarżować nie po to, by przejąć piłkę, a na przykład zdezorientować pałkarza: i to były szaleństwa, na które jednak większość nastolatków nie do końca była gotowa. A poza tym… umiała latać, gdy pojawiła się w Hogwarcie, a kilka lat doświadczenia w drużynie quidditcha tylko te umiejętności utrwaliło.
Dobrze, bo nie potrafiła właściwie niczego poza tym.
Do zamku skierowała się szybko, wciąż jeszcze w ubłoconej trochę szacie Gryffindoru, zostawiając za sobą resztę drużyny, zirytowana bardzo rzuconą przez jednego z kolegów z drużyny uwagą, że ktoś się na nią gapi – oczywiście że odczytała to jako przytyk wobec samej siebie, dokonując tutaj karkołomnych fikołków umysłowych, w wyniku których całkowicie niewinna uwaga w jej głowie była niewybaczalną inwektywą.
W samą porę, by stać się świadkiem tego, jak na podłogę posypały się zbroje.
Na szczęście dla samej siebie, Mackenzie była wprawiona w unikaniu tłuczków, a unik na ziemi był wprawdzie trudniejszy, ale nie niemożliwy. Umknęła w tył, unikając może nie śmierci, ale prawdopodobnie poważnych obrażeń. Złośliwy śmiech Irytka rozbrzmiewał wprawdzie w uszach, ale Mackenzie nie skojarzyła od razu, że to duch się śmieje – nie zapamiętywała cudzych głosów. Nie zapamiętywała cudzych twarzy. Chyba że ktoś akurat był zawodnikiem quidditcha i dlatego Jessiego rozpoznała od razu.
– To próba wyeliminowania gracza? – spytała, podnosząc wzrok znad walających się na podłodze zbroi na Jaspera.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#3
30.11.2024, 17:59  ✶  

Jessie na miotle czuł się tak samo pewnie, jak na ziemi, chociaż w życiu nie nazwałby się wybitnym lotnikiem. Lubił latać, a odkąd udało mu się na trzecim roku dołączyć do domowej drużyny Quidditcha (szlaban nie pozwolił mu pojawić się na naborze na drugim roku), latanie stało się o wiele przyjemniejsze. Wciąż jednak było w Hogwarcie wielu uczniów, którzy latali o wiele lepiej od niego i to właśnie na nich uwaga Jaspera skupiała się na boisku najbardziej. Nie raz dostało mu się "po głowie" od kapitana drużyny, gdy czasami odlatywał myślami podczas treningów i odtwarzał w pamięci lot któregoś z zawodników, którego obserwował.

Mackenzie był właśnie jednym z takich zawodników - odważna, może nieco szalona, gdy wsiadał na miotle. Gdyby Jessie spróbował latać tak, jak ona, spadłby z miotły.

Zbroje leżały rozczłonkowane na podłodze, jeden z hełmów zaczął podskakiwać i szukać reszty swojego "ciała", a Irytek zniknął, zostawiając młodego Krukona z całym tym bałaganem. I wizją szlabanu, jeśli któryś z nauczycieli się tu pojawi.

Z cichym westchnieniem wyciągnął różdżkę, by te zbroje posprzątać, kiedy rozległ się kolejny huk. Jessie odwrócił się, zaskoczony, i zamarł, widząc jasnowłosą Gryfonkę. Irytek zniknął im z oczu, chociaż wciąż był obecny, i śmiał się z nich, bo faktycznie mogło to wyglądać tak, jakby to właśnie Jasper poprzewracał te zbroje.

-Co? - odezwał się, czując gorąc na policzkach. -Wyeliminowania gracza?... Czekaj! To nie ja!

w jednym z obrazów pojawiła się kobietą w bogatej, ciężkiej sukni z czarnego materiału. Widząc powstały bałagan, zacmokała kilka razu i spojrzała z góry na Jaspera, zasłaniając usta wachlarzem. Widząc to, młody Kelly zacisnął usta i odwrócił się, unosząc różdżkę. Już miał wypowiedzieć inkantację, kiedy coś boleśnie uderzyło w jego ramię, wytrącając mu różdżkę z ręki. Cześć naramiennika potoczyła się po podłodze - nadleciała ze strony, z której stała Mackenzie.

-Hej! - zawołał z oburzeniem, masując ramię i odwracając się do Mackenzie. -A to za co?

Nie widząc Irytka, mógł pomyśleć, że to faktycznie dziewczyna rzuciła w niego żelastwem.


Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#4
04.12.2024, 13:49  ✶  
Po prawdzie istniała spora szansa, że nawet gdyby Irytek fruwał nad jej głową, to Mackenzie by go przegapiła. O ile podczas meczów doskonale radziła sobie z wypatrywaniem kafla, ruchów tłuczków, a nawet zdarzało się jej dostrzec znicza, o tyle jej spostrzegawczość na ziemi spadała dramatycznie, zupełnie jakby brak miotły dawał jakąś "karę" do wszystkich umiejętności.
– Trzymasz różdżkę – wytknęła, kiedy stwierdził, że to nie on. Pewnie powinna natychmiast sięgnąć po swoją, ale Mackenzie jakoś zawsze najpierw brała się do bicia, dopiero potem przypominała sobie, że właściwie to mogłaby użyć zaklęcia… tyle że najlepsza zawsze była w tych transmutacyjnych.
Poza tym był trzecioklasistą. Chyba jakoś odruchowo trochę go z tego powodu lekceważyła.
– Kto cię do tego namówił? Wasz kapitan? – spytała, marszcząc jasne brwi na wspomnienie zderzenia z kapitanem Krukonów. Był cięższy od niej, ale on z miotły spadł, a ona się na niej utrzymała, a że zderzenie było trochę, no dobrze, trochę bardzo celowe, bo zaleciała mu drogę, by nie mógł dotrzeć do piłki przed zawodnikiem Gryffindoru, podejrzewała, że mógł chować do niej urazę. Zresztą liczba uraz, jakie żywili wobec niej członkowie innych drużyn, piętrzyła się pod niebiosa. Ba, jej własna drużyna czasem ją przeklinała po treningach, ale oni wybaczali Mackenzie bardzo łatwo, gdy tylko zdobyła parę goli albo przeszkodziła w ich zdobyciu przeciwnikom.
A potem zamrugała z pewnym zdumieniem, gdy naramiennik uniósł się sam z ziemi i walnął w rękę Jessiego.
– To nie ja – odparła odruchowo, tak samo jak on ledwo chwilę temu. – Nie mam różdżki – dodała, rozkładając ręce, jakby na potwierdzenie swoich słów. – I nie atakuję dzieciaków.
Bo dla siedemnastolatki czternastoletni Kelly jawił się w gruncie rzeczy właśnie jako dzieciak. Chociaż rzecz jasna to „nie atakowanie” dotyczyło tylko sytuacji poza boiskiem. I oczywiście dopóki ktoś bardzo, bardzo Mackenzie nie wkurzył, bo wtedy zdarzało się jej stracić nad sobą kontrolę i zapomnieć, że jednak głupio dać dzieciakowi w twarz.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#5
06.12.2024, 10:46  ✶  

Z pomocą różdżki miał zamiar posprzątać bałagan, spowodowany "prześmiesznym" żartem Irytka, bo przecież nie zostawi tych zbroi tak porozrzucanych, napierśnik tu, rękawica tam, prawda? Chciał rzucić proste zaklęcie, schować różdżkę i wrócić do Pokoju Wspólnego, zanim Irytek stwierdzi, że skoro Krukon posprzątał bałagan, to najwidoczniej chce się bawić, więc porozrzucanie tych zbroi jeszcze raz będzie bardzo zabawne.

-Tak, ponieważ chciałem to posprzątać - odpowiedział powoli, jakby była to najbardziej oczywista odpowiedź na pytanie, dlaczego w tym momencie trzymał różdżkę. -Czy powinienem to tak zostawić, żeby któryś z nauczycieli albo woźny to zobaczył?

Schował różdżkę i, co jakiś czas zerkając, czy Mackenzie na niego patrzyła, zaczął zbierać części zbroi, jedna po drugiej, i odkładać na bok. Robił to bardzo powoli, aż zbyt ostrożnie, żeby Gryfonka widziała każdy jego ruch i nie miała wątpliwości, że coś kombinował.

Jedna z jego brwi uniosła się, kiedy Mackenzie wspomniała o kapitanie drużyny Krukonów. Jasper pamiętał tamto zderzenie - wyglądało to dość boleśnie i kapitan, faktycznie, klął siarczyście na Gryfonkę po meczu, ale nigdy nie planował się na niej mścić. W kółko powtarzał swojej drużynie, że powinni na nią uważać w powietrzu i że powinni być szybsi i sprytniejsi, ale nie zniżyłby się tak nisko, by się na niej mścić. Nie poza boiskiem, a tym bardziej wykorzystując do tego czwartoklasistę czy kogokolwiek innego.

-I nie masz ramienia i dłoni, które mogłyby po prostu coś podnieść i tym rzucić - mruknął, masując jeszcze ramię i schylił się, by podnieść kolejną część naramiennika.

W tym samym momencie Irytek pojawił się za Mackenzie, cichy i niezauważony, chwycił krańce jej szaty i jednym ruchem zarzucił jej materiał na głowę. Jessie odwrócił się, ale zanim zdążył cokolwiek zrobić, Irytek zebrał szczątki zbroi i zaczął nimi rzucać raz w Krukona, raz w Gryfonkę.

-Hej, przestań!


Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#6
11.12.2024, 11:00  ✶  
– Dlaczego nie? – spytała Mackenzie, przekrzywiając lekko głowę. – Jeśli nie ty nimi rzucałeś, to czemu masz to sprzątać? To jest praca woźnego.
Ten oczywiście bardzo by narzekał, na duchy i niewdzięczną młodzież, rzecz w tym, że Mackenzie Greengrass miała pewien problem z autorytetami i na pewno jako takiego nie traktowała krzykliwego woźnego.
Za każdą pracę należał się szacunek. To miała wbite do głowy bardzo mocno, bo zdarzało się jej sprzątać u kogoś czy zajmować się ogródkiem w zamian za parę knutów. Ale jeśli ktoś próbował zrzucać tę na dzieci, to nie zasługiwał na ani odrobinę poważania.
Greengrass umiała bardzo dobrze starać się nie zdenerwować matki, ale już próby unikania sprawiania przykrości czy denerwowania innych przekraczały jej umiejętności.
Obserwowała go faktycznie, dość podejrzliwie, jakby tylko czekała aż Jessie zacznie ciskać w nią częściami zbroi. Ku jej zdziwieniu faktycznie zabrał się zamiast tego za sprzątanie, i omal nie zamrugała ze zdziwienia, bo takiego zachowania spodziewałaby się raczej po Puchonach niż po Krukonach.
I miała już nawet po prostu przejść pomiędzy porozrzucanymi fragmentami zbroi, zanim faktycznie pojawią się tu jacyś nauczyciele albo woźny i zaczną oskarżać ich o stworzenie tego całego bałaganu, kiedy jej szata nagle została pociągnięta i zarzucona jej na głowę. A Mackenzie, odruchowo próbując jednocześnie zrzucić ją z siebie i się odwrócić, potknęła się o porzuconą na podłodze głowę jednej ze zbroi i runęła na podłogę, z hukiem tym głośniejszym, że hełm uciekł jej spod nogi i uderzył o ścianę.
– Irytek!!! – wściekła się Mackenzie, gdy wreszcie coś w jej głowie zaskoczyło i zrozumiała, kto był odporny za ten cały bałagan. Chwilę później rozległ się złośliwy rechot, który potwierdził wszystkie podejścia. Udało się jej odplątać z szaty w samą porę, by złapać rękawicę rycerską, którą duch próbował cisnąć prosto w jej głowę.
I bardzo wściekła Greengrass poderwała się, by odwdzięczyć się tym samym – rzuciła schwyconą rękawicą dokładnie tak, jak rzucała kaflem, w irytującego poltergeista.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#7
12.12.2024, 00:06  ✶  

-Ponieważ - zaczął równie powoli, jak przenosił części zbroi -jeżeli jakikolwiek nauczyciel, albo woźny, pojawiłby się tu w tej chwili, pomyślałby, że to ja zrobiłem ten bałagan i najpewniej dostałbym szlaban. Straciłem przez jeden pierwszy nabór do Quidditcha. Nie chcę, żeby mnie przez kolejny wyrzucili - otrzepał ręce.

Oczywiście, że Jessie był Krukonem, o czym świadczyło niebieskie podbicie szkolnej szaty, którą nosił, oraz to, jak czasami przewracał oczami, gdy ktoś zapominał, czyn było logiczne myślenie, albo nie pomyślał, że potrzebnej mu informacji mógłby poszukać w książce. Może faktycznie miał w sobie coś z Puchona - co by świadczyło, że może coś jednak od matki odziedziczył - albo odzywały się w nim geny jego ojca, który przecież takiego bałaganu by nie zostawił. Albo po prostu nie chciał, żeby ktoś go z tym bałaganem powiązał i gdyby Mackenzie nie zaczęła mu zarzucać, że planował atak na nią tylko dlatego, że trzymał różdżkę (za pomocą której miał zamiar posprzątać), bałaganu już by nie było, a on byłby już bliżej Wieży Krukonów.

Irytkowi jednak nie spodobał się jednak względny spokój, z jakim dwójka uczniów zaczęła ze sobą rozmawiać, i zanim Mackenzie faktycznie zdążyła się ulotnić, wznowił swój atak.

-Dopiero go zauważyłaś? - zawołał Jessie w odpowiedzi na okrzyk Gryfonki. -Latał nad twoją głową przez ten cały czas!

Irytek zaniósł się śmiechem i aż położył w powietrzu, machając energicznie nogami, widząc furię Mackenzie. A kiedy pierwszy hełm poleciał w jego stronę, zawołał z udawanym przerażeniem, dał nura i schował się za Jasperem, robiąc sobie z niego żywą tarczę.

-Kendzia niedobra! Buuu! Kendzia chce zrobić Irysiowi kuku! - zawołał i wystawił Gryfice język.

-Hej, nie chowaj się za mną! - Jessie odskoczył od poltergeista, ale Irytek po prostu znowu się za nim schował.

Oby tylko Mackenzie nie zaczęła celować w niego.

-Bałagan! Robią bałagan! I dokuczają Irysiowi! Naskarżę na was! Naskarżę! Hihihihihi!


Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#8
16.12.2024, 16:15  ✶  
– Nie lepiej więc szybko zniknąć? – zdziwiła się Mackenzie, chociaż zaraz pokiwała głową, z pewnym zrozumieniem. Argument obawy przed tym, że szlaban skomplikuje sprawy związane z quidditchem, trafiał jej do serca. Jeżeli coś powstrzymywało ją czasem przed złapaniem kogoś za fraki, gdy rzucił nieprzyjemny komentarz na temat jej pochodzenia, to tym czymś często była myśl o zbliżającym się meczu. Nie mogła tracić treningów z powodu szlabanów, chociaż akurat że wywalą ją z drużyny się nie obawiała – opiekunka Domu na to by nigdy nie pozwoliła.
Ale chwilę później wszystkie myśli na ten temat pierzchły, bo najpierw wylądowała na podłodze, a potem podjęła próbę ataku na Irytka, który – niestety – umknął z toru lotu pocisku.
– No przecież nie mam oczu nad głową!
Gdy latała na miotle, mogłoby się zdawać, że jest zupełnie inaczej, ale tutaj, na ziemi… działało to u niej trochę inaczej.
Zła była jak osa. Przed dalszymi atakami wcale nie powstrzymała jej obawa przed tym, że przypadkiem trafi Jessiego, a myśl o tym, że Irytego i tak jakoś umknie przed ciskanymi w niego przedmiotami. On mógł latać, ona teraz nie – gdyby miała miotłę pod ręką, to pobawiliby się inaczej.
Rozzłoszczona kopnęła najbliższą zbroję i ani trochę się nie przejęła, kiedy ta też runęła na ziemię. Wyobrażała sobie przez moment, że z hukiem na ziemię upada nie kupa bezużytecznego żelastwa, a Irytek.
Bywała przewrażliwiona na swoim punkcie i bardzo nie lubiła, gdy ktokolwiek się z niej naśmiewał. Nieważne, w której była klasie i nieważne, że naśmiewającym się była złośliwa istota utkana z chaosu.
– Każdy uwierzy Irytkowi, bo taki jest prawdomówny – prychnęła na te wszystkie groźby o naskarżeniu, a potem spojrzała na Jessiego. Drobna, blada twarz dziewczyny, była wykrzywiona ze złości. – Nie wiem, jak ty, ale ja spadam – stwierdziła, bo miała serdecznie dość, a poza tym nie chciała dać się przyłapać przy tym całym bałaganie. Nawet jeśli wątpiła, by ktoś za bardzo wierzył w szczere intencje Irytka.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#9
17.12.2024, 15:47  ✶  

-I myślisz, że nauczyciele by się nie dowiedzieli, że to my tu byliśmy, kiedy powstał ten bałagan? Hm, właściwie jest taka szansa, bo przecież nie wiszą tutaj magiczne, ruchome obrazy, które widzą, co się dzieje, słyszą, co się dzieje i potrafią opowiedzieć, co takiego widział i najczęściej wracają do swoich ram w najgorszym możliwym momencie - powiedział, spoglądając z irytacją na kobietę z wachlarzem, która cały czas mierzyła już nie tylko Jaspera, ale również Mackenzie, nieprzychylnym spojrzeniem.

Z całą pewnością nie interesował ją fakt, że bałagan powstał tak naprawdę przez Irytka, a Jessie, zamiast wzruszyć ramionami, zostawić bałagan i wrócić do Wieży Krukonów, jak z pewnością zrobiłoby wielu innych uczniów, chciał ten bałagan posprzątać. Z całą pewnością w jej małej główce, obolałej zapewne od ciężkiej, kiczowatej peruki, kreowała się barwna historyjka, którą będzie mogła podzielić się później ze swoimi przyjaciółkami z innych ram, które uwielbiały plotki tak samo, jak ona sama, i którą zapewne opowie nauczycielom i woźnemu, kiedy tylko nadarzy się ku temu okazja.

I nawet jeśli nauczyciele nie uwierzyliby Irytkowi, który "taki jest prawdomówny", to mogliby uwierzyć obrazom, szczególnie jeśli zbierze się ich kilka i każdy powie to samo. Pytanie jednak, czy uwierzyliby wtedy Jessiemu i Mackenzie.

-Widzisz kafla, który nawet nie jest blisko ciebie, albo nadlatującego tłuczka, a nie jesteś w stanie zobaczyć ducha, który lata tuż nad twoją głową? - prychnął, cofając się, w razie, gdyby Mackenzie jednak postanowiła cisnąć w Irytka hełmem albo nagolennikiem, chociaż doskonale wiedziała, że to wszystko przez ducha po prostu przeleci.

Czy to był jakiś skutek uboczny gry w Quidditcha, o którym nikt nie mówił podczas naborów? Im dłużej się grało, tym lepiej się widziało, co się dzieje na boisku podczas gry, ale po zejściu na ziemię percepcja drastycznie spadała i widziało się tylko czubek własnego nosa? Czyżby Jessiego również to czekało? I Electrę?

Podśpiewując radośnie "Naskarżę! Naskarżę!" Irytek faktycznie odleciał, robiąc jeszcze w powietrzu fikołki i chyba był to dobry moment, by się jednak ulotnić. W tym momencie decyzja Mackenzie brzmiała bardzo rozsądnie.

-Tak, to właśnie powinniśmy zrobić. Chyba słyszę czyjeś kroki.

Machnął jeszcze różdżką, by jednak użyć tego cholernego zaklęcia, i nawet już nie patrzył, czy zbroje faktycznie wróciły do wcześniejszego stanu.


Miotlara
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Jasne włosy, niebieskie oczy, niezbyt wysoki wzrost - około 166 cm, szczupła, wysportowana sylwetka. Mówi niezbyt głośno, rzadko patrzy komuś w oczy, a w tłumie nie mówi za wiele.

Mackenzie Greengrass
#10
20.12.2024, 15:46  ✶  
– Gdyby portrety się wtrącały, powiedziałyby im, że to Irytek – odparła Mackenzie z (we własnym mniemaniu przynajmniej) żelazną logiką.
Przywykła traktować wszystkie portrety w zamku jako… no cóż, martwe, bo i takie przecież były, ot czasem trochę się poruszały. Nawet Grubą Damę, do której inni Gryfoni byli zapewne do pewnego stopnia przywiązani, a chociaż ta strzegła wejścia do Wieży, nigdy w końcu żaden uczeń nie dostał szlabanu, ponieważ zbyt późno wrócił do Pokoju Wspólnego, i Greengrass podejrzewała, że postacie z obrazów albo o to nie dbały, albo miały trochę rozsądku. I wpadły na to, że uczniowie mogliby się mścić, na przykład tnąc ich na kawałki. Czy wynosząc do Świńskiego Łba – wisiał tam jeden obraz, podobno przeniesiony z Hogwartu…
– Ducha nie mam przechwycić – syknęła, spoglądając na młodego Kelly’ego z pewną irytacją, bo miała wrażenie, że Jasper sobie z niej kpił, a Mackenzie nie reagowała dobrze na kpiny ze swojej osoby. Wprawdzie niektóre z nich zupełnie jej nie poruszały, ale inne umiały wbić się głęboko pod skórę, bo Greengrass wcale nie należała do ludzi mających wobec siebie morze dystansu. A on wspominał o quidditchu, to zaś na pewno był jej czuły punkt. Oczywiście, że duch różnił się od kafla! Kafla musiała złapać albo wydrzeć, a potem jeszcze przerzucić go przez obręcz, tłuczków trzeba było unikać, co to miało wspólnego z jakimiś duchami!
– Chrzań się! – zawołała na pożegnanie do Irytka, obracając się jeszcze, już w drodze ku przejściu naprzeciwko tego, z którego dobiegały kroki. Nie po to, by naprawić jakieś zbroje, a spróbować rzucić zaklęcie w Irytka – chociaż nie sprawdziła już, czy trafiła. Zanurkowała w najbliższe przejście, potem wbiegła po schodach na piętro i zatrzymała się dopiero tam, by złapać tchu: może i w bieganiu była lepsza niż w jakiejkolwiek magii, ale jednak świeżo za sobą miała też mecz.
Jeszcze dwa lata temu pewnie byłaby skłonna uznać, że cała sytuacja to wina Jessiego, teraz na szczęście była już trochę starsza i przynajmniej odrobinę rozsądniejsza.
– Głupi poltergeist – podsumowała tylko. – Wracam do Wieży Gryffindoru.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Jessie Kelly (1852), Mackenzie Greengrass (1629)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa