• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[01.09.1972 (noc)] Księżycowy Staw | I'm so messed up and didn't have a clue

[01.09.1972 (noc)] Księżycowy Staw | I'm so messed up and didn't have a clue
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#11
22.04.2025, 09:29  ✶  
Wciąż w jej objęciach, czuł się jakby część ciężaru spadała mu z serca. Nadal daleki był ustalenia tego co się z nim działo, dlaczego to wszystko było tak powalone i bolało, ale było lżej, kiedy mógł się podzielić z kolejną bliską osobą tym co się stało.
- Wiem o tym, nawet jeśli często zachowuje się jakbym totalnie był tego nieświadom - powiedział nie przerywając jeszcze kontaktu fizycznego, w tej jednej z niewielu chwil pozwalając sobie na egoistyczne zachowanie. Chłonął jej bliskość, która była pokrzepiająca. Zdawać by się mogło, że to taki prosty gest, jednak dla Thomasa wyrażał więcej niż długie rozmowy, nigdy nie potrafił dobrze zrozumieć słów, ale za to zawsze wiedział kiedy przytulenie jest szczere. Dlatego też rozluźnił się bardziej.
Oderwał się od niej po dłuższej chwili i posłał Brennie nieśmiały uśmiech, ale tym razem nie wymuszony, nie udawany - gdzieś tam czaiła się już szczerość. Absolutnie nadal nie wiedział dokąd zmierza, co się teraz będzie działo, ale wiedząc, że ma przy sobie innych było łatwiej mierzyć się z tym wszystkim.
- Nie wiedziałem, że o nim wiesz, ja dowiedziałem się wczoraj - odpowiedział zaskoczony, że i Brenna również ma informację o Thoranie, ale zaraz się nieomal faktycznie palnął otwartą ręką w czoło - przecież pracowała W BUMie, znała chyba trzy czwarte magicznego świata, zapewne usłyszała niejedną historię o nim.

Nie pozbędziesz się mroku z siebie

Dobrze wiedział, że głos ma rację - to co się tam czaiło, wykiełkowało intensywnie. Ale czy powinien na to narzekać? Czy teraz będzie sięgał po czarną magię nie jako ostateczność, ale coś pierwszego wyboru? Czy od teraz jeżeli przyjdzie mu z kimś walczyć to będzie od samego początku rzucał czary, których nie powstydziliby się śmierciożercy? A to wszystko dla większego dobra, tak, przecież miał być obrońcą światłości, nawet jeśli zapadał się samemu w mrok. Potrząsnął głową pozbywając się tych myśli z głowy.
- Staram się, zawsze. Jesteście dla mnie wszystkim - powiedział całkowicie poważnie, bo jednak zawsze do nich wracał, nie zawsze w jednym kawałku, nie zawsze taki sam jak wcześniej, ale wracał. Tylko czy gdzieś tam po drodze w całym tym procesie pomiędzy wyruszenim a powrotem nie zatraci siebie? Nie mógł się tym zadręczać, zawsze się starał do nich wrócić.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#12
23.04.2025, 09:20  ✶  
– Nie zachowujesz się tak, ale uznałam, że to dobry moment, żeby o tym przypomnieć, tak na wszelki wypadek – powiedziała, pozwalając, by obejmował ją tyle, ile tylko zechciał. Gdy ją puścił, cofnęła się i opadła z powrotem na krzesło. – Postanowił namieszać mi w głowie. Wsadził mi do umysłu kilka fałszywych wspomnień – wyjaśniła, palcem stukając się lekko w skroń. Ani mina, ani ton głosu nie zdradzały, jak okropnie ją to wkurwiało: to było dla niej znacznie gorsze niż gdyby zaatakował ją fizycznie. – Wrobił mnie w idiotyczny żart, ale zorientowałam się, że coś jest nie tak, dopiero kiedy okazało się, że robi problemy też mojej przyjaciółce i jeszcze jednemu znajomemu… a potem Morpheus wspomniał, że on prawdopodobnie jest demonem – uzupełniła. Thoran Yaxley był agentem chaosu i Brenna prawie cieszyła się, że okazał się demonem.
Niestety, wiedziała też, że ludzie potrafili zrobić znacznie gorsze rzeczy. Mimo wszystko… trudno było jej żałować Thorana po tym, co powiedział jej wuj: i w co uwierzyła, bo było spójne z tym, jak dziwnie czuła się w tamtej uliczce, łączyło z tym cholernym poltergeistem, problemami w New Forest, zgłoszeniem do Brygady, korespondencją z Geraldine i jej własną konfuzją, gdy próbowała ułożyć wspomnienia. Gdyby był człowiekiem, pewnie patrzyłaby na to inaczej. I może opłakiwałaby jeśli nie jego, to człowieka, za którego go miała.
– Chcesz o tym porozmawiać? – spytała, z pewnym wahaniem. – O wszystkim. O tym, co tam się stało, o Millie albo o zebraniu. Czy wolisz iść po prostu odpocząć?
Nie zamierzała mu tego narzucać: czasem wyrzucenie z siebie niektórych rzeczy było jak pozbycie się trucizny, podzielenie bólem sprawiało, że ten stawał się mniejszy. Ale czasem to czyniło wszystko tylko jeszcze trudniejszym – Brenna wiedziała o tym doskonale, i milczała w tak wielu sprawach, że mogła zrozumieć, jeśli Thomas nie chciał ani opowiadać o spotkaniu z demonem, ani o innych problemach.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#13
24.04.2025, 20:11  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 24.04.2025, 20:12 przez Thomas Figg.)  
Zamrugał intensywnie słuchając tego co opowiadał o Thoranie - poczuł przypływ gniewu i poczuł się jak jego poczucie winy w pewnym stopniu wyparowuje. Czyżby to uświadczyło go w przeczuciu, Zadobrze zrobił? Że nie powinien żałować? Na pewno, tu już nie chodziło o zemstę za siebie, ale też za swoich bliskich.
- Norze też narobił problemów, ale nie aż w takim wymiarze. Po prostu naraził jej biznes na poważny szwank. Cieszę się, ze udało się go pozbyć, po tym co mówisz - wzruszył ramionami ,bo co prawda nadal będzie musiał sobie poradzić z problemem tego wydarzenia jakie na nich spadło przez Thorana, ale to już wydawał się kaszką z mleczkiem w porównaniu z walczeniem z demonem w jego leżu. Ale zdecydowanie nieco lżej mu było na sercu wiedząc, że pozbywając się tego demona, wyświadczał przysługę też innym, a nie swojej mrocznej stronie, która w nim tkwiła od zawsze. Nie miał pewności też czy faktycznie pozbyli się Thorana na zawsze, ale to temat na inny czas.
Drgnął słysząc pytanie, a raczej pytania. Czy chce porozmawiać? Niby proste pytanie, ale niosło za sobą tak wiele dla Thomasa.
Wbrew pozorom w te jedną noc zmieniło się tak dużo i zarazem chyba nic. O niektórych zmianach nadal nie był świadom, rany te były zbyt świeże i niezrozumiałe dla Thomasa, żeby mógł o nich cokolwiek powiedzieć. Westchnął tylko i rozłożył się na stole niczym na ławce podczas Historii Magii.
- A bo ja wiem -mruknął tylko w odpowiedzi nie do końca wiedząc jak powiedzieć to co miał w głowie. - Chyba powinienem przeprosić za to spotkanie, powinienem był wtedy się bardziej skupić na sprawach Zakonu niż własnych, dałem się rozproszyć - powiedział dźwigając się na łokciach ze stołu. Faktycznie jak sięgnął wstecz pamięcią, to nie był zbyt pomocny, skupił się głównie na drobnej kobiecie zamiast na tym co omawiali. Chociaż z drugiej strony nie czuł się władny w bycia aktywnym głosem podczas tych spotkań poza deklarowaniem się, że czymś się zajmie. - Więc no, przepraszam - zakończył kulawo po chwili milczenia. Mógłby też udawać głupiego, że nie ma o czym mówić jeżeli chodzi o Millie, ale akurat próbowanie wykręcenia się w ten sposób Brennie było głupsze niż probowanie powstrzymania wschodu słońca.
- Nie wiem czemu, ale on pokazał mi ją, umierającą nie kogoś z was, nie Norę, Ciebie, Mabel czy rodziców, czy Eriką, ale ją... Dlatego skończyłem tutaj, musiałem sprawdzić czy naprawdę to była tylko ułuda. Więc no... - westchnął bujając się na krześle i patrząc w sufit. - Więc to ona widziała mnie w jaki stanie stamtąd wyszedłem, śmierdzącego czarną magią jakbym spędzał czas ze śmierciożercami. I wiesz, zdałem sobie sprawę z wielu rzeczy, jestem prawie pewien tego co do niej czuje - uśmiechnął się niewyraźnie, ale teraz nachodziły go znowu wątpliwości. Mówił sobie, że nie powinien niczego ukrywać, że powinien powiedzieć co mu leży na sercu, ale z drugiej strony. - Co jeśli następnego dnia mi się nie uda i noga się powinie? Może powinienem zostawić to jak jest, wiesz nie robić sob... jej nadziei i nie mieszać w głowie - poprawił się szybko, a mówiąc przeniósł wzrok z sufitu na Brennę. Mimo swojego wieku to w niektórych sprawach Thomas nadal zawał się tkwić w wieku owutemowym i był zupełnie bezradny.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#14
25.04.2025, 11:13  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.04.2025, 11:13 przez Brenna Longbottom.)  
Brenna nie umiała żałować Thorana. Umiałaby, gdyby była pewna, że jest człowiekiem, ale wierzyła w zapewnienia Morpheusa, a składały się całkiem ładnie z tym, jak dziwnie czuła się na spotkaniu, że niektórzy mówili, że Geraldine ma brata, inni, że nie, z tym, co stało się w mieszkaniu Victorii… Żałowała natomiast Thomasa – wolałaby, żeby nie postąpił w taki sposób, w jaki postąpił, bo go to raniło.
– Nie oczekuję, przeprosin, i nie uważam, żeby mi się należały – sprostowała, bo najwyraźniej źle pojął jej intencję. – Pytam o zebranie, bo wiem, niektórych… no, podłamało. Jeśli chcesz o tym porozmawiać, coś przedyskutować albo masz jakieś uwagi, możemy to zrobić teraz. Ale nie musimy, jeżeli nie uważasz, że jest ci to potrzebne
Zresztą, mieli tutaj znacznie bardziej skomplikowany temat niż zebranie. Czasem kwestia walki dobra ze złem, polityki czy rozłamów wewnętrznych okazywała się prostsza niż miłość, chociaż niby to ostatnie w porównaniu do poprzednich zdawało się tak błahe. W przypadku Thomasa i Millie… Brenna czuła, jak zaczyna ją boleć głowa na samą myśl. Bo nie miała pojęcia, czy ci dwoje są właściwymi osobami dla siebie nawzajem. Nie wiedziała, jak patrzy na to Moody. Nie chciała zrobić Thomasowi niepotrzebnych nadziei – nie chciała też zniechęcić go, bo mógłby przez to stracić szansę na… coś więcej. Bo co jeżeli Millie faktycznie go lubiła?
Powinna była do licha ją o to spytać.
A poza tym była naprawdę jedną z ostatnich osób, które powinny doradzać w kwestii romansów. Co zabawne, sporo osób jej o takich rzeczach wspominało i czasem o te rady nawet prosiło.
– Miles na pewno ma… luźniejsze podejście do pewnych spraw od ciebie – stwierdziła w końcu z pewnym zastanowieniem, ostrożnie dobierając słowa. – I po Beltane wciąż jeszcze nie pozbierała się w pełni. To nie będzie łatwe, Tommy – powiedziała, odchylając się lekko na krześle, na które opadła, gdy uwolnił ją z uścisku. – Nie uważam, żeby myśl o podwinięciu się nogi była powodem, żeby rezygnować. Szczerze, każdy może zginąć. Nie tylko Zakon. Beltane pokazało, że możesz być przypadkową osobą i po prostu zwieje cię wiatr. Ale powinieneś próbować tylko, jeśli poradzisz sobie, jeżeli ona nie chciałaby stałego związku. Sądzę, że tak naprawdę… Miles chciałaby, żeby ktoś się nią zaopiekował, ale nie mam pojęcia, czy jest na to gotowa Może tak, może nie. Bo jeżeli dobrze rozumiem… to tego chciałbyś ty?


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Good Boy
I've got a twisted way of making it all seem fine
wiek
30
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Wysoki na metr i dziewięćdziesiąt centymetrów co do milimetra - no więc wysoki, ale za to z drobną budową ciała. Czarne, kręcone włosy i ciemne oczy. Twarz pokryta kilkudniowym zarostem zdradza, że niezbyt dba o siebie.

Thomas Figg
#15
30.04.2025, 10:18  ✶  
- A widzisz, no trudno, bo już przeprosiłem, nieodprzeproszę już teraz, tak się nie da - pokazał jej język na znak, że żartuje i uśmiechnął się nieznacznie. Może jeszcze nie był do końca z tym wszystkim pogodzony, ale to nie przeszkadzało w tym, żeby odszedł od swoich zwykłych zachowań. - Nie rozumiem, myślałem, że zmierzamy w dobrym kierunku. Co prawda przydałoby się nam urosnąć w siłę, ale zdaje sobie sprawę, że nie możemy wszystkim ufać na ładne oczy. Dobrze wiesz, ze nic nie złamie mojego ducha walki za was - zakończył szczerząc się od ucha do ucha, jakby tym chciał dodać nieco otuchy Brennie.

Nic? Doprawdy NIC? A to ciekawe

Zignorował głos w swojej głowie i jego ciemne oczy czujnie obserwowały jej mimikę (nie żeby czytanie z cudzej twarzy dawało mu cokolwiek). - A Ty? Jesteś pewna, że nie chcesz o czymś porozmawiać w związku z tym zebraniem? - zakończył chcąc ją uważnie obserwować, ale jednak wiedziała jak rozgrywać karty. Kolejne jej słowa sprawiły, ze rozproszył się i machinalnie spojrzał na drzwi wejściowe do kuchni, jakby sprawdzał czy czasem Moody nie wchodzi teraz do pomieszczenia.
Kwestia miłości była dla niego o tym kłopotliwa, ze przez całe życie tylko raz wcześniej myślał, że się zakochał. Co prawda to była zupełnie inna miłość nita romantyczna, ale trwała do teraz i co najlepsze jej obiekt siedział i rozmawiał z nim teraz o problemach magicznego świata jak i jego serca.
Słuchał uważnie tego co mówił Brenna, próbując to sobie przeprocesować w tym samym czasie co ona mówiła. Miała racje, to samo myślał w jaskini, że każda chwila jest cenna, że nie zna co będzie za godzinę, czy on albo jego bliscy będą żywi, ze nie powinien się bać działać i powinien tak robić rzeczy, aby potem nie żałować, że czegoś nie zrobił. Łatwo powiedzieć i ciężko zrobić dla kogoś kto ucieczką salwował się jeśli chodziło o spełnianie własnych pragnień i opowiadanie o własnych uczuciach. Ale może już w końcu dorósł? Wątpił.
Czy poradzi sobie z odrzuceniem? Wydawało się straszne, wiedzieć, że nigdy nie będzie tak blisko drugiej osoby jak pragnie, ale czy nie było to lepsze niż życie w ułudzie i ukrywanie swoich prawdziwych uczuć? Zdecydowanie.
- Żyj tak, aby nie żałować, że czegoś nie zrobiłeś, wiem wiem - mruknął zbierając powoli swoje myśli. Co oznaczało, że Millie ma luźniejsze podejście do pewnych spraw? Czy to dlatego tak wtedy pytała czy chce...
Westchnął nie wiedząc co o tym myśleć. Czy był gotów zaopiekować się kimś? Czy był odpowiednią osobą, aby kimś innym się zajmować? Ze swoimi skłonnościami do rzucania się na niebezpieczeństwo?
- Nie wiem na co jestem gotowy, a na co nie, dopóki mnie to nie spotka. Myśleć o tym jak się zareaguje, a zareagować w prawdziwej sytuacji to dwie różne rzeczy - powiedział z wzrokiem utkwionym w twarzy przyjaciółki i uśmiechnął. - Ale myślę...[b] - zawahał się [b]- Myślę, że to jest warte zaryzykowania, żeby potem nie żałować, że nie zrobiło się nic w tej sprawie i pluć sobie w brodę - dokończył, był pewny tego, że chciał spróbować, niezależnie od tego co wyszłoby na samym końcu - choć sam nie wiedział jaki koniec go czeka. Jak nigdy na jego twarzy malowała się determinacja.[/b][/b]
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#16
30.04.2025, 19:51  ✶  
- Uważam, że wiele zrobiliśmy.
To było za mało, rzecz jasna. Ale też realnie rzecz biorąc, byli grupką działającą tam, gdzie Ministerstwo działać nie mogło albo nie chciało. Zniszczyli sztylet, ocalili Catherine, zgromadzili dowody na Atlasa, dowiedzieli się paru rzeczy, ocalili kilka osób... nie wiedziała, czy to coś zmieniało, ale musiała w to wierzyć.
I może nie była jakoś świetna w motywowaniu ludzi, ale też nie na tyle beznadziejna, aby tutaj dodawać „ale nie wystarczająco wiele”.
Uśmiechnęła się lekko, gdy spytał, czy może ona chce pogadać: trochę ot uspokajająco, jakby chciała zapewnić, że wszystko z nią dobrze – trochę, bo było na swój sposób miłe, że się martwił.
- Dla mnie przyjmowanie kogoś, bo jest blisko z kimś z Zakonu, gdy nie ma żadnego poza tą relacją argumentu dla reszty w rodzaju "walczył z naśladowcą", "pomógł mugolakom" I tak dalej, to za mało. Ale rozumiem, że dla was wygląda to inaczej.
Pokręciła głową na jego pytanie. Tak, dobiło ją tamto zebranie, i tak, sprawiło, że zmieniła zdanie na parę tematów. Ale teraz była już spokojna, wiedziała, w jaki sposób zamierzała od teraz działać sama i nie wątpiła, że sam Zakon doskonale da sobie radę.
- Nie, bez obaw. Dla mnie wszystko jest jasne. Będę musiała omówić parę spraw z Albusem, chciałam tylko przed tym pogadać z kilkoma osobami.
Z nim zresztą również. Jasne, że musiała zrobić to, co najlepsze dla Zakonu i poprosić o to, by rozkazy wydawał ktoś, kto będzie bardziej chętny ufać tym, których wprowadzali w struktury, bo byli dla kogoś ważni, ale najpierw wypadalo dowiedzieć się, czy za tym wszystkim nie stało coś więcej. Jak choćby to co powiedziała jej Millie, tak bardzo zagubiona - i znając powody chciała pomóc, jako przyjaciółka.
Bardzo nie chciała, aby jeszcze teraz któreś z nich zostało zranione. A bała się, że Millie ostatecznie może nie chcieć tego samego, co Thomas: sama dziś mówiła, że ciągnęło ją raczej do czystokrwistych. Mogła też bać się po prostu albo nie czuć niczego do Figga - działali razem od dwóch lat, ale do niedawna nie zdawali się jakoś bardzo sobie bliscy. Brenna nie była pewna, czy żałować, czy się cieszyć, że parę godzin temu nie wiedziała jeszcze, jak poważnie Thomas myśli o Moody - chyba rozmowa z nią bez tej wiedzy była łatwiejsza, a jednocześnie... gdyby czegoś się dowiedziała, może teraz prościej byłoby uniknąć dania mu jakiejś złej rady?
- Też tak myślę. Nawet jeśli... nie wyjdzie, przynajmniej nie będziesz na siebie zły, że nic nie zrobiłeś – przyznała, z myślą, że do licha: sprawy sercowe były czasem równie skomplikowane jak te walki na śmierć i życie.
A potem podetknęła mu jeszcze jednego tosta, zanim jakiś czas później oboje poszli złapać trochę snu.
Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (3030), Thomas Figg (3463)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa