• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 11 12 13 14 15 16 Dalej »
[1960, Hogwart] Jęcząca Marta || Theodore & Alice

[1960, Hogwart] Jęcząca Marta || Theodore & Alice
Lekkoduch
Wszystko jest możliwe, kiedy kłamiesz.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Theodore Lovegood
#1
04.02.2023, 19:33  ✶  
Historia magii według zegarków trwała tyle, co przeciętna lekcja, jednak monotonne smęcenie profesora Binnsa zdaniem Theodore’a wytwarzało czasoprzestrzenną anomalię, przez którą upływała ona kilka razy wolniej. Chłopak, biorąc to pod uwagę, po przeanalizowaniu swojej sytuacji, doszedł do wniosku, że nie zdoła przetrzymać godziny tortur z duchem w swoim stanie. Potrzebował pilnie łazienki. I to na szybko, bo do rozpoczęcia zajęć zostało niecałe kilka minut.
Opuścił grupę uczniów czekających pod salą i pospiesznym krokiem udał się na spacer wzdłuż korytarza. Nie znał dobrze tej części zamku. Wciąż jeszcze nie był przyzwyczajony do jego ogromu. Wielokrotnie myliły mu się kierunki, podobnie wyglądające gargulce albo portrety dezorientowały go. Nie czuł się jeszcze na tyle pewnie w Hogwarcie i zazwyczaj poruszał się dobrze znanymi, utartymi ścieżkami, tym razem jednak musiał zrobić wyjątek. Najbliższa łazienka, do której znał drogę, była na wyższym piętrze. Za daleko, by zdążył pójść, zrobić co trzeba i wrócić na czas.
Skręcił na rozwidleniu i szybko przebierając drobnymi nóżkami minął grupkę uczennic. Miał dużo szczęścia, gdyż po krótkiej wędrówce natrafił na uchylone drzwi, przez które mógł dostrzec rząd umywalek. Nie zastanawiając się nad tym, czy był tam mile widzianym gościem, wdarł się do środka. Łazienki, w przeciwieństwie do tych mugolskich, w Hogwarcie nie były oznaczone, a na ich straży nie stały portrety pilnujące, by nie dostał się do nich nikt niepowołany, tak jak było to przy dormitoriach. Skąd więc mógł wiedzieć, że trafił do damskiej ubikacji?
Zatrzymał się na chwilę i rozdziawił usta, gdy ujrzał łazienkę w pełnej swojej krasie. Była ogromna! W dodatku taka ładna i pachnąca. Była nie do porównania z innymi łazienkami, jeśli chodziło o styl, to przewodziła w klasyfikacji tych najlepszych z ogromną przewagą. Theodore cieszący się ze swojego szczęścia ruszył do przodu, odnalazł suchy kawałek płaskiej powierzchni przy umywalce i obrócił się w kierunku kabin toaletowych, myśląc o biznesie, który miał do załatwienia.
Dziennikarka
let me tell you a story...
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Alice zdecydowanie wyróżnia się z tłumu swoją aparycją. Jej karnacja jest jaśniejsza niż większości czarodziejów, dodatkowo jej czoło zdobi biała plama, umiejscowiona tuż u nasady włosów. We włosach ma białe pasmo, które bez względu na użyte zaklęcia transmutacyjne, zawsze pozostaje w tym kolorze. Jest szczupła, niektórzy mogą wręcz powiedzieć, że za szczupła. Raczej spokojna i unikająca konfliktów. Ponadto, jest pół wilą

Alice Jackson
#2
05.02.2023, 12:59  ✶  
Ten dzień nie był dla Alice najlepszym dniem w jej życiu. Wiele rzeczy poszło nie tak, jak pójść powinno, toteż młoda półwila była w iście paskudnym nastroju. Naprawdę starała się na dzisiejszej klasówce pokazać z jak najlepszej strony. Tyle że eliksiry wciąż pozostawały dla niej tematem, którego nie była w stanie należycie zgłębić. Naprawdę się starała. Siedziała nad książkami do późnych godzin nocnych, a kiedy rankiem przyszło co do czego, wiedziała, że poświeciła na to zbyt mało czasu, o czym profesor dał jej wyraźnie znać. Eliksir, który mieli uwarzyć był cholernie skomplikowany. W swojej krótkiej, szkolnej karierze, nie spotkała się jeszcze z tak skomplikowaną recepturą. W tamtym momencie bardzo żałowała, że nie mogła wrócić do zwykłej, mugolskiej szkoły. Tam życie wydawało jej się być zdecydowanie łatwiejszym.
Od razu po lekcji uciekła do jednej z łazienek. Zamknęła się w jednej z kabin i rozpłakała rzewnie. Jakby jej problemów było mało, okazało się, że na jej przedramionach ponownie wyrosły pierwsze harpie pióra. Po kilku minutach Alice nie była już pewna, czy jej łzy zostały wywołane przez niepowodzenie na dzisiejszej lekcji eliksirów, czy przez ból jaki powodowały wyrastające znów na jej ciele pióra. Wiedziała, że nie obędzie się bez wizyty w skrzydle szpitalnym, czego chciałaby uniknąć. Tyle że los chciał inaczej.
Nie była pewna, ile czasu minęło od kiedy tutaj przyszła, jednak wiedziała, że musi się uspokoić. Zajęło jej to kilka minut, ale wiedziała, że to nie jest wystarczający czas na pozbycie się zaczerwienionych oczu. Niemniej, kolejnych zajęć nie mogła ominąć. Weź się w garść, Alice powtarzała sobie, co niewiele pomagało.
Zamaszyście otworzyła drzwi od kabiny i prawdopodobnie był to błąd. Usłyszała odgłos uderzenia i od razu domyśliła się, że trafiła w kogoś. Wyszła z kabiny, gotowa od razu przepraszać uczennicę, którą zaatakowała w tak haniebny sposób, ale głos ugrzązł jej w gardle, gdy dostrzegła, że ma przed sobą chłopaka...
- To jest damska toaleta! - skarciła go od razu, kompletnie zapominając o swojej nie najlepszej prezencji. Bo przecież jak on śmiał tutaj wchodzić?!
Lekkoduch
Wszystko jest możliwe, kiedy kłamiesz.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Theodore Lovegood
#3
05.02.2023, 20:51  ✶  
Drzwi niespodziewanie na niego napadły. Atak był na tyle podstępny i niespodziewany, że nie zdążył zasłonić się przed ciosem. Oberwał głównie w ramię, choć wystająca klamka wbiła się mu też porządnie pod żebra, odbierając na chwilę dech.
- Auć! - wyrzucił z siebie z grymasem bólu na twarzy. Instynktownie odskoczył do tyłu i złapał się za bolące miejsce. Nim zdążył jednak pozbierać się po uderzeniu i rozmasować ramię, jego myśli zajęły coś zupełnie innego: ujrzał wyłaniającą się zza drzwi winowajczynię zderzenia. Theodore rozdziawił usta, jakby pierwszy raz w życiu spotkał na żywo przedstawicielkę płci przeciwnej. Rozpoznał ją, była krukonką z tego samego rocznika i choć prezentowała się trochę mizernie, jakby była bardzo zmęczona, to nie to było powodem jego zdumienia. Jego szczere zaskoczenie było efektem realizacji, że pomylił toalety i zwiedzał te przeznaczone dla dziewczyn. Co za wtopa! Jeśli jego koledzy się dowiedzą, że w czasie wolnym odwiedza kobiece łazienki, to nie dadzą mu spokoju aż do końca świata!
- Nie wiedziałem, że to… - zaczął się tłumaczyć pokornym tonem, ale nie było dane mu dokończyć swojej myśli. Przerwał mu dźwięk bulgoczącej wody z pobliskiej toalety, z której po chwili wyskoczył głośny duch okularnicy. Jęcząca Marta zawisła wysoko w powietrzu i zlustrowała parę dzieciaków z miną równie zdziwioną co ta należąca do puchona. Jej zaskoczenie jednak szybko przemieniło się w złość.
- To damska toaleta! - krzyknęła głośnym, piskliwym tonem – Niewychowany gumochłonie! Czy nikt cię nie nauczył, że to nie ładnie podglądać? - Podleciała do niego w bardzo agresywny sposób, zatrzymała się tuż przed jego twarzą, patrząc na niego surowo, wyzywająco, jakby miała do czynienia z kryminalistą. Chłopak aż się cofnął o krok.
- To nie tak! Ja tylko usłyszałem jakieś hałasy. Chciałem sprawdzić, czy coś się nie stało – skłamał pospiesznie, niemal instynktownie, gdyż otoczony przez dwie nieprzychylnie na niego patrzące damy, zmuszony do odpierania nieprawdziwych oskarżeń, czuł się jak w pułapce. Tak naprawdę nie słyszał nic podejrzanego, a w łazience znalazł się przez czystą pomyłkę.
Dziennikarka
let me tell you a story...
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Alice zdecydowanie wyróżnia się z tłumu swoją aparycją. Jej karnacja jest jaśniejsza niż większości czarodziejów, dodatkowo jej czoło zdobi biała plama, umiejscowiona tuż u nasady włosów. We włosach ma białe pasmo, które bez względu na użyte zaklęcia transmutacyjne, zawsze pozostaje w tym kolorze. Jest szczupła, niektórzy mogą wręcz powiedzieć, że za szczupła. Raczej spokojna i unikająca konfliktów. Ponadto, jest pół wilą

Alice Jackson
#4
06.02.2023, 21:31  ✶  
Nie bardzo przejmowała się tym, że właśnie o mało co nie znokautowała kogoś drzwiami. Bardziej przejmował ją fakt, że ten chłopak przebywał w damskiej toalecie! Na Merlina, czy świat już zupełnie zwariował?! Dziewczyna nie mogła już spokojnie wypłakać się w łazience, żeby zaraz nie być podglądaną przez jakiegoś chłopaka?! W głowie jej się to nie mieściło zwyczajnie.
Już miała mu to wszystko powiedzieć i zapewne jeszcze o wiele więcej, tyle że ich nierozpoczęty nawet dialog, został raptownie przerwany przez ducha jakiejś dziewczyny. Zaskoczona Alice otworzyła szeroko oczy i bez najmniejszego skrępowania wpatrywała się w nią, gdy ta używała obelżywych uwag w kierunku nieznanego jej chłopaka. A trzeba przyznać, że duch wyglądał naprawdę specyficznie. Dziewczyna mogła być niewiele starsza od Krukonki, miała ogromne okulary i dużo pryszczy na twarzy, doskonale widocznych nawet na tak przejrzystej postaci. Alice po prostu na chwilę zatkało i dopiero po kilku sekundach przypomniała sobie plotki na temat tego, kim ona jest.
- Ej, ja wiem, kim jesteś! - zawołała jakże rezolutnie, niepomna na słowa, które skierował w stronę ducha obecny tutaj chłopak. - Marta, prawda? Wiele o Tobie słyszałam.
Alice w swoich słowach niewiele skłamała. O duchu Jęczącej Marty mówiło się każdemu nowemu uczniowi w Hogwarcie, więc i do niej dotarły plotki na temat tego, co tutaj robiła ta dziewczyna.
-Taaak... - odpowiedziała niepewnie, marszcząc nieco brwi. Alice szybko spojrzała na chłopaka, sama nie do końca pewna, co mu chciała przekazać tym spojrzeniem. - Ale ty pewnie jesteś kolejną, która chce się ze mnie nabijać! A może ja ponabijam się z ciebie, jak przed chwilą ryczałaś?!
Purpura wypłynęła na policzki Krukonki, co wyraźnie sprawiło Marcie uciechę, bo zaśmiała się głośno z własnego, nie do końca udanego żartu. Łzy ponownie wezbrały w oczach Alice, jednak teraz nie były one spowodowane bólem jaki towarzyszył wyrastającym piórom, czy niepowodzeniu na klasówce. Tylko zwykłej, mocno obelżywej uwadze, jaką usłyszała od nieprzyjemnej dziewczyny... Nie ma to jak początek dobrej znajomości, co?
Lekkoduch
Wszystko jest możliwe, kiedy kłamiesz.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Theodore Lovegood
#5
07.02.2023, 18:42  ✶  
Wyłapał spojrzenie Alice i odpowiedział podobnym, choć trochę bardziej skruszonym, bo czuł się winny temu, że przez niego krukonka natrafiła na Martę. Słyszał opowieści o niej. Była na szczycie każdej listy duchów, których należało unikać, razem z Irytkiem i Krwawym Baronem. Nie spotkał jej nigdy wcześniej osobiście, ale budziła większy postrach niż nudny do bólu profesor Binns, a to już było nie lada osiągnięcie. Theodore nie miał wesołej miny.
Powinien się cieszyć. Uczennice, była i obecna, zaczęły rozmawiać ze sobą, dając mu okazję do tego, by się wywinąć i niepostrzeżenie uciec z miejsca zbrodni. Zrobiło mu się jednak trochę żal blondynki i to mimo tego, że chwilę wcześniej staranowała go drzwiami. Duch trochę jego zdaniem przesadził. Jęcząca Marta była słynna z depresyjnego nastroju, powinna więc lepiej zrozumieć stan smutnej krukonki. Theodore musiał stanąć w obronie dziewczyny, która zazwyczaj zdawała się błyszczeć, a tego dnia z jakiegoś powodu zmizerniała. Nic złego nie zrobiła, nie zasłużyła sobie na dodatkowy stres. Skoro już okularnica miała kogoś atakować, to niech lepiej będzie to on. Zasłużył sobie, wchodząc nie do tej toalety, co trzeba.
- Ach, tak, też o tobie słyszałem. Jęcząca Marta! - krzyknął przedrzeźniającym tonem, skupiając na sobie jej uwagę – Nie powinnaś ryczeć gdzieś w kącie, zamiast napadać słownie na porządne uczennice? - spytał, utrzymując niepoważny ton, nie zostawiając wątpliwości co do tego, że chciał się z niej nabijać.
Marta krzyknęła jakby ktoś wbił jej ostrze prosto w serce. Jej prześwitujące ciało wygięło się w łuk, obróciła się do góry nogami i zanurkowała w pobliskiej toalecie. Woda z niej wzniosła się w powietrze i oblała nogawkę spodni Lovegooda. Gdy chłopak pomachał na wpół mokrą nogą i westchnął pod nosem krukonka wyłoniła się spod podłogi, patrząc na nich oceniająco.
- Jesteś zupełnie jak Oliwia Hornby. Wstrętny. Puchoński. Podglądaczu! - wysyczała Marta, akcentując każde słowo z osobna.
- Przyganiał kocioł kotłowi – zrewanżował się niemal natychmiast Theodor. Nie wiedział, kim była ta cała Oliwia, ale nie miał wątpliwości co do tego, że wcześniejsze zachowanie Marty było trochę wredne.
Dziennikarka
let me tell you a story...
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Alice zdecydowanie wyróżnia się z tłumu swoją aparycją. Jej karnacja jest jaśniejsza niż większości czarodziejów, dodatkowo jej czoło zdobi biała plama, umiejscowiona tuż u nasady włosów. We włosach ma białe pasmo, które bez względu na użyte zaklęcia transmutacyjne, zawsze pozostaje w tym kolorze. Jest szczupła, niektórzy mogą wręcz powiedzieć, że za szczupła. Raczej spokojna i unikająca konfliktów. Ponadto, jest pół wilą

Alice Jackson
#6
13.02.2023, 21:26  ✶  
Kompletnie nie przejmowała się Jęczącą Martą i jej obecnością w tym miejscu. Zamiast tego, jej uwaga wciąż pozostawała skupiona na chłopaku, który nie powinien znajdować się w damskiej toalecie. A przynajmniej do momentu, kiedy Marta nie wzięła sobie za cel obrazić ją, w zasadzie nie wiadomo za co. Wtedy to młoda Krukonka zapałała naprawdę nienawiścią względem ducha dziewczyny, tyle że jej głos ugrzązł w gardle, zduszony przez szloch, który Alice kontrolowała resztkami swoich sił. Nie chciała znów się rozpłakać. Naprawdę się starała, ale mimo to łzy popłynęły po jej policzkach. Starła je niedbałym ruchem nadgarstka, ale w ich miejsce zaraz pojawiły się nowe.
Nie spodziewała się, że chłopak stanie w jej obronie, tym bardziej, że w zasadzie nie miał ku temu żadnych podstaw. Jeszcze chwilę temu Alice rugała go za to, że się znalazł w tym miejscu, a teraz on wziął sobie za cel obronić ją przed tym wstrętnym duchem. Poczuła, jak robi jej się cieplej na sercu, choć ciężko było to przyznać głośno. I musiała otwarcie przyznać, że widok Marty wpadającej w szał i nurkującej nagle w odpływie sprawił jej niemałą satysfakcję. Uśmiechnęła się nawet pod nosem, co mogło wyglądać kuriozalnie w połączeniu z łzami na jej policzkach, ale Alice nie przejmowała się tym w tamtym momencie.
- Ty za to jesteś nie miłą, pryszczatą brzydulką, która wyżywa się na wszystkich! - krzyknęła za nią Alice, napawając się każdym, wypowiadanym przez nią słowem. Miała nadzieję, że urazi Martę równie mocno, jak ona uraziła ją. Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.
Alice obróciła się w stronę chłopaka, ścierając resztki łez, które popłynęły po jej policzkach. Wciąż daleko było jej do swojego najlepszego wydania, ale i tak, musiała podziękować mu.
- Dziękuję. Nie musiałeś tego robić. Szczególnie, że jeszcze chwilę temu byłam dla Ciebie nie miła - powiedziała cicho, starając się utrzymać kontakt wzrokowy, ale nie szło jej to nader dobrze. Wciąż czuła się dziwnie ze świadomością, że tak go potraktowała.
Lekkoduch
Wszystko jest możliwe, kiedy kłamiesz.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Theodore Lovegood
#7
16.02.2023, 12:57  ✶  
Poczuł się nieswojo. Widok dziewczęcych łez sprawiły, że miał nieodparte wrażenie, jakby to była wyłącznie jego wina. Wiedział, że było to głupie, bo szczere pomylenie łazienek jeszcze nigdy nie doprowadziło nikogo do płaczu, nie powiedział też nic złego w stronę krukonki. Z drugiej strony miał też świadomość, że gdyby nie on, to cała ta przykra konfrontacja z duchem nie miałaby miejsca.
- Jasne, nie ma sprawy. To drobiazg – odparł bez przejęcia, naturalnym tonem i schował ręce do kieszeni. Nie chciał, żeby ktoś w jego towarzystwie był smutny i jeśli mógł coś zrobić, by poprawić czyiś humor, to robił to. Podniesienie na niego głosu ani trochę na to nie wpłynęło.
- Trochę sobie zasłużyłem, nie powinienem tu wchodzić. Spieszyłem się, by zdążyć na Historię Magii i nie zauważyłem, że to damska ubikacja – usprawiedliwił jej atak bez żadnych pretensji w głosie. Rozumiał jej zachowanie, sam pewnie na jej miejscu zachowałby się w podobny sposób. Rozejrzał się szybko wokół: nie ujrzał Jęczącej Marty, która obrażona komentarzami pierwszoroczniaków gdzieś odfrunęła. Był jednak przekonany, że niedługo wróci, z nową serią wyzwisk, jeśli nie uciekną w porę z jej królestwa.
- Nie przejmuj się. Każdemu od czasu do czasu dokuczają duchy. Ja niedawno w drodze na zajęcia z winy ruchomych schodów znalazłem się na niewłaściwym piętrze i dorwał mnie Irytek. Obrzucił mnie balonami z wodą i potem całą lekcję przesiedziałem mokry od stóp do głów – podjął próbę pocieszenia jej, przekazując swoją opowieść wesołym, nieżywiącym urazy tonem. Wskazał otwartą dłonią na mokrą po starciu z Martą nogawkę, a następnie kiwnął tę samą ręką w stronę swojego ciała, próbując w ten sposób sprawić, by spróbowała sobie wyobrazić na całym jego mundurku to, co działo się na jego nogawce. Uśmiechnął się do niej ciepło, na znak, że nie musi się już zamartwiać niemiłą strażniczką łazienki, bo każdemu zdarzają się takie przygody.
- A czy wszystko w porządku, nie licząc tego jęczącego ducha? - spytał się dla pewności, bo przypomniał sobie, że Marta wspominała o tym, że półwila była smutna jeszcze zanim Theodore wbił do ubikacji.
Dziennikarka
let me tell you a story...
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Alice zdecydowanie wyróżnia się z tłumu swoją aparycją. Jej karnacja jest jaśniejsza niż większości czarodziejów, dodatkowo jej czoło zdobi biała plama, umiejscowiona tuż u nasady włosów. We włosach ma białe pasmo, które bez względu na użyte zaklęcia transmutacyjne, zawsze pozostaje w tym kolorze. Jest szczupła, niektórzy mogą wręcz powiedzieć, że za szczupła. Raczej spokojna i unikająca konfliktów. Ponadto, jest pół wilą

Alice Jackson
#8
25.02.2023, 13:41  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 25.02.2023, 13:50 przez Alice Jackson.)  
Chociaż atmosfera nieco się uspokoiła, to samej Alice było daleko do stania się ucieleśnieniem spokoju. Wciąż tak wiele emocji buzowało w jej ciele, na które niewiele mogła poradzić. Tego dnia nic nie szło zgodnie z jej planem i choćby właśnie to spotkanie w łazience było potwierdzeniem. Nie lubiła, gdy ktokolwiek oglądał ją w takim stanie. Tymczasem teraz musiała na to pozwolić, bo nie mogła tak po prostu uciec.
- W zasadzie, to każdy mógł się bez problemu pomylić - przyznała w końcu cicho, pozwalając sobie na delikatny uśmiech. Prawdopodobnie jej reakcja na nagłe pojawienie się chłopaka w damskiej toalecie byłaby zgoła inna, gdyby nie okoliczności, w których obecnie się znajdowała. Alice dopiero teraz zrozumiała nietakt, jaki sunął za jej zachowaniem, co dodatkowo ją nieco deprymowało.
Słuchała go z uwagą, kiedy opowiadał o duchach i Iryktu, który nie jednemu uczniowi dotychczas napsuł krwi. Sama Alice była niestety obiektem jego żartów, czego nie wspominała szczególnie dobrze. Niemniej, tego typu przeżycia pozwalały się mocniej wczuć w punkt widzenia drugiej osoby, jak i w tym właśnie przypadku. Wspólne narzekanie na duchy... czy może być coś lepszego? Nawet uśmiechnęła się nieco, kiedy próbował zademonstrować, jak bardzo został wtedy obryzgany wodą. Nawet jeśli ten incydent był dla niego nie miły, to musiał wyglądać śmiesznie z biegiem czasu.
- Irytek jest po prostu okropny - oznajmiła z zaciętością, która nie pasowała do stanu ducha, który prezentowała przed momentem. - Jednego razu, kiedy spieszyłam się na lekcję eliksirów, Irytek buszował nieopodal. Zgadnij, kto przewrócił się i pogniótł swój kociołek, kiedy jego sznurówki nagle się związały ze sobą nawzajem. - Alice prychnęła, oburzona na samo wspomnienie tego incydentu. I na to, jak bardzo bolały ją kolana po tym upadku.
Kiedy zapytał ją o to, czy aby na pewno wszystko w porządku, zawiesiła się nieco. Nie była pewna, czy powinna mówić mu o tym, co właśnie miało miejsce, czy nie. Wiedziała, że jej choroba nie jest najlepiej postrzegana w czarodziejskim społeczeństwie, przez co jej rozterki jedynie nabrały na sile. W końcu pokręciła przecząco głową, nieco przygryzając dolną wargę. Wciąż niepewna, czy mogła mu powiedzieć o tym, co ją gnębiło, podwinęła lekko rękaw jej szaty. Chłopak mógł zauważyć na jej przedramieniu kilka czarnych, dużych piór, których nie powinno tam być.
- Znowu muszę udać się do skrzydła szpitalnego - powiedziała, opuszczając znów rękaw. Może tym razem pielęgniarka znajdzie lepsze rozwiązanie na jej dolegliwości.
Lekkoduch
Wszystko jest możliwe, kiedy kłamiesz.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Theodore Lovegood
#9
05.03.2023, 12:39  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.03.2023, 12:41 przez Theodore Lovegood.)  
- Dyrektor powinien coś z nim zrobić – zaproponował po wysłuchaniu jej historii. Słyszał wiele podobnych opowieści o Irytku, wszystkie były negatywne i wypowiadane z żalem, złością lub zawstydzeniem. Nie rozumiał, czemu pozwalano mu dalej siać terror. Wprawdzie słyszał od starszego ucznia, że poltergeist czepiał się głównie najmłodszych uczniów, a innym dawał więcej luzu, ale nadal uważał, że kazanie im tyle czekać, by mieć odrobinę spokoju, było bardzo nie w porządku.
Zerknął na jej ramię najpierw z zaciekawieniem, które momentalnie zamieniło się w zniesmaczenie. Wyglądało to tak, jakby jej ręka miała w planie zmienić się w skrzydło. Chłopak się skrzywił, jakby przez ostatnią godzinę kazano mu jeść cytrynę. Nie wiedział, czy było to bolesne, ale na takie wyglądało.
- To jest… - „Obrzydliwe, straszne, wstrętne, wzbudzające wymioty, odpychające”. Wiele przymiotników przeszło mu przez myśl, ale powstrzymał się przed ich użyciem. Nie chciał zamienić się w Martę i zasmucać niepotrzebnie krukonkę. - nietypowe. Nigdy nie widziałem czegoś podobnego. Nie transmutujesz się chyba w ptaka? - spytał się dla spokoju ducha. Nie chciałby, żeby się zmieniła i mu odleciała, bo jak ją wtedy złapie i zabierze do skrzydła szpitalnego? Zadając pytanie, próbował opanować swoje usta, złożyć je w przyjazny uśmiech i przestać wyglądać na zniesmaczonego.
- Tak, pielęgniarka powinna to jak najszybciej zobaczyć. To nie jest pierwszy raz, kiedy to się dzieje? – zgodził się z nią i westchnął głośno z ulgą, gdy opuściła rękaw. Wiedział jedno, za żadne skarby nie chciał być w przyszłości medykiem i zajmować się takimi przypadkami. Jak takie pióra się w ogóle leczyło? Wyrywało się je, a może przycinało za każdym razem, gdy odrastały, jak włosy na głowie? Theodorowi od samego wyobrażania sobie tego robiło się niedobrze.
Usłyszeli głośny, piskliwy chichot, tak dokuczliwy i donośny, że puchon miał wrażenie, że aż ściany się od niego zatrzęsły. To Jęcząca Marta powróciła. A raczej nigdy ich nie opuściła, gdyż w ukryciu przysłuchiwała się ich rozmowie. Po dowiedzeniu się sekretu Alice wyleciała zza ściany z satysfakcją wypisaną na twarzy.
- Na Merlina, uciekamy? - spytał szeptem koleżankę, nim jeszcze okularnica zdążyła stłumić chichot i coś powiedzieć. Byli zbyt naiwni, zakładając, że Marta tak po prostu odpuści walkę o swoją łazienkę. Theodore nie miał ochoty się z nią konfrontować ponownie, chętnie wybiegłby jak najdalej od przeklętej łazienki. Wstrzymał się jednak i poczekał na decyzję dziewczyny, gotów zostać i jej pomóc w wypadku, gdyby chciała zmierzyć się na słowa z duchem.
Dziennikarka
let me tell you a story...
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Alice zdecydowanie wyróżnia się z tłumu swoją aparycją. Jej karnacja jest jaśniejsza niż większości czarodziejów, dodatkowo jej czoło zdobi biała plama, umiejscowiona tuż u nasady włosów. We włosach ma białe pasmo, które bez względu na użyte zaklęcia transmutacyjne, zawsze pozostaje w tym kolorze. Jest szczupła, niektórzy mogą wręcz powiedzieć, że za szczupła. Raczej spokojna i unikająca konfliktów. Ponadto, jest pół wilą

Alice Jackson
#10
14.03.2023, 20:52  ✶  
- Zdecydowanie powinien coś z nim zrobić - przyznała mu rację. Nie potrafiła zrozumieć, dlaczego dyrektor nie podjął żadnych środków w związku z tym problemem. Irytek nękał uczniów od nie wiadomo jak długiego czasu i wszystkie dziwne zagrania uchodziły mu płazem. Dlaczego? To wciąż pozostawało dla Alice niesamowicie dziwną zagadką, której rozwiązania po dziś dzień nie znajdowała.
Przyglądała się jego twarzy, kiedy pokazywała mu swoje przedramię. I dobrze zrobiła, bo dzięki temu wiedziała, że czym prędzej musi je zakryć. Wiedziała doskonale, jak to wygląda. Rozumiała jego wstręt bo sama nienawidziła tego w sobie.
- Paskudnie? - podpowiedziała mu, pozornie niedbale, choć w jej głosie była wyraźnie wyczuwalna nuta wstrętu względem samej siebie. Sama nie potrafiła pogodzić się z tą przypadłością, więc nic dziwnego, że dla chłopaka było to nie lada wyzwaniem, gdy widział to po raz pierwszy. Ona obcowała z tym od dłuższego czasu a dalej nie potrafiła do tego przywyknąć. - Nie, nie transmutuję. Po prostu, jeśli nic z tym nie zrobię, to pokryje... no większe obszary - dodała po chwili, znużonym głosem. Nienawidziła tego. Nie zamierzała się z tym pogodzić. Tyle że dotychczas nie znalazła żadnego, trwałego rozwiązania na swój problem. Może kiedyś, w przyszłości, kiedy będzie wiedziała więcej na ten temat...
Już miała odpowiedzieć na kolejne zadane przez niego pytanie, kiedy do łazienki powróciła Jęcząca Marta. Odpowiedź Alice ugrzęzła w jej gardle, a sama dziewczyna nie była pewna, co zrobić w tej sytuacji. Mogła razem z Theo uciec stąd, a mogła... no właśnie, co jeszcze mogła?
Wtedy przypomniała sobie o tym, jakie plotki słyszała na temat Jęczącej Marty. A może uda im się z niej coś wyciągnąć? Pokazała dłonią Theodorowi, aby ten wstrzymał się nieco ze swoją chęcią ucieczki.
- Um... Marto? - powiedziała cicho. Gdy upewniła się, że duch spojrzał w jej kierunku, kontynuowała. - Wiesz, chciałam cię przeprosić, za nasze wcześniejsze zachowanie. To nie było miłe i teraz to wiem. - Obserwowała ją uważnie. Widziała zmiany, jakie zachodziły na jej twarzy i naprawdę musiała się bardzo dobrze kontrolować, aby nie wybałuszyć ze zdziwienia oczu.
- Nie wy pierwsi jesteście dla mnie nie mili - burknęła w ich stronę, zdjęła z nosa okulary i wytarła je o skraj szaty. - Wszyscy nic, tylko sobie ze mnie kpią. "Oh, Jęcząca Marta! Mieszka w łazience, bo nigdzie jej nie chcą!" A może ja nie mogę odejść?! - Marta przedrzeźniała nieistniejących uczniów, którzy dotychczas niewątpliwie ją obrazili. Trzeba było przyznać, że szło jej to nad wyraz dobrze, co nieco niepokoiło Alice.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alice Jackson (1776), Theodore Lovegood (2111)


Strony (2): 1 2 Dalej »


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa