• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6
29.04.1972 | Dama w opałach

29.04.1972 | Dama w opałach
Dama z Lumos
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Kasztanowe włosy zwykle ma ciasno spięte, odsłaniając bladą, trochę piegowatą twarz. Oczy ma jasne, o uważnym spojrzeniu. Około metr sześćdziesiąt dziewięć wzrostu.

Florence Bulstrode
#11
17.02.2023, 00:22  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 06.07.2023, 13:23 przez Florence Bulstrode.)  
- Liście trzeba spalić. Nie dotykajcie ich, przeszła na nie klątwa - ostrzegła Florence. Wciąż w rękawiczce machnęła różdżką, unosząc w powietrzu liście i łodygi zioła, których sama przed chwilą użyła do przełamania klątw. Straciły swój dawny kolor. W tej chwili były pokryte ciemnymi plamami, takimi samymi, jakie niedawno pokrywały ciało Arabelli.
Kolejny gest i cichy szept, i rośliny zajęły się ogniem, znikając bez śladu.
Bulstrode obserwowała dłonie i stopy Arabelli w napięciu, póki nie znikły z nich ostatnie plamy, a powieki kobiety nie drgnęły wreszcie. Dopiero wtedy z uzdrowicielki spadł ciężar, który przygniatał ją do tej pory. Za bardzo martwiła się o krewną, aby myśleć o czymkolwiek innym. Zsunęła rękawiczki z dłoni i delikatnie pogłaskała kobietę po włosach.
Teraz w jej głowie znów zaczęło krążyć pytanie, jak do tego wszystkiego doszło. Odpowiedź Lupina, że "podczas pracy", zdawała się wątpliwa. To była czarnomagiczna klątwa, a Arabella zamiast do szpitala trafiła tutaj, do jakiegoś ukrytego domu, i na pomoc do niej wezwano całą gromadę, której pozornie nic nie łączyło. W dodatku wiedzieli, jak przełamać klątwę. Zdobyli jakoś czyśćduszę, a z tego, co Bulstrode słyszała, nie było tak łatwo to zioło kupić. Florence nie wiedziała tego, co dano znać Zakonowi: że zrobili to śmierciożercy, że Arabella wciąż była w niebezpieczeństwie, że wszyscy byli właściwie w niebezpieczeństwie...
...ale mogła się domyślać, że sprawa ma drugie dno.
Przez moment obserwowała Lucy - niczym sęp krążący nad ofiarą - gdy ta zaoferowała, że pomoże nieprzytomnej zażyć miksturę. Florence chciała się upewnić, że przypadkiem nie spróbuje po prostu wlać do ust Arabelli zawartości. Gdy już wiedziała, że nie dojdzie tutaj do zakrztuszenia, podniosła się wreszcie z kolan.
- Wygląda na to, że nic jej nie będzie. Nie będę o nic pytać - powiedziała w końcu, spoglądając na Cedrica. "Na razie", dodała w myślach, bo być może powinna potem wypytać Arabellę i jej syna. Jeżeli oni zdecydują się milczeć, przyjdzie jej uszanować ich decyzję... Chociaż była więcej niż pewna, że od tej chwili będzie nieco uważniej obserwować krewnych, może podpyta o Arabellę ojca, postara się dowiedzieć więcej o tym, czym kobieta się zajmowała. Nie obchodziłoby jej to wszystko, gdyby to był ktoś obcy: wtedy jej rola ograniczałby się do zdjęcia klątwy. Ale Arabella była rodziną.- I muszę wracać do Munga, zanim uznają, że nie żyję. - Jej dyżur zaczynał się za równo minutę, więc i tak przyjdzie odrobinę spóźniona. Bodaj pierwszy raz od pięciu lat. Praktycznie zawsze była przed czasem, nawet nie ze względu na pracoholizm, a perfekcjonizm oraz wysokie ambicje. Florence chciała być najlepsza i marzyła o awansie. - Jeśli ktoś zabierze mnie do Londynu z powrotem, będę wdzięczna. Cedric, poinformuj mnie proszę... kiedy się obudzi - poprosiła, powoli dźwigając się z kolan. Chciałaby zostać tutaj, u boku krewnej, póki ta w pełni nie dojdzie do siebie, ale coś podpowiadało jej, że nie powinna.  Nie tylko ze względu na to, że nie mogła pozwolić sobie na zignorowanie szpitalnego dyżuru. Nie wiedziała, czy to po prostu rozsądek, czy intuicja jasnowidza, postanowiła jednak pozostawić tę sprawę, przynajmniej póki co.
Jeszcze raz upewniła się, że druga Bulstrode wydaje się cała i zdrowa - a potem cofnęła.
Była gotowa wracać do Londynu. I jeżeli Nicholas, jako jedyny z nich posiadający teleportację łączną, nie miał nic przeciwko, kobieta wyszła za nim z pomieszczenia, aby poprosić o transport do poczekali Munga lub przynajmniej w okolice Dziurawego Kotła, gdzie mogła skorzystać z Sieci Fiuu.
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Nicholas Figg
#12
21.02.2023, 01:22  ✶  
Jeszcze ostatnie fluktuacje rozpraszającej magii i klątwa została całkowicie zneutralizowana, zatrzymując się w liściach czyśćduszy. Ostatnie, używane przez Nicholasa podczas klątwołamania zioło przeszło czernią, a młodzieniec dorzucił je do kolekcji pozostałych i skutecznie spalił prostym zaklęciem Incendio. Zrobił to - co wcale nie musiało być takie oczywiste w jego przypadku - w powietrzu, aby ogniem nie zajął się budynek ani czyjaś szata. Miał już z pożarami dość przygód w swoim życiu, niespecjalnie chciał się z własnej winy pakować w kolejne.
- Wygląda już dużo lepiej. Dobra robota. - nachylił się najpierw nieznacznie nad pacjentką, badając wprawnym wzrokiem nie-medyka skórę kobiety, po czym pochwalił wszystkich za dobrze wykonane zadanie. Jak na zbieraninę prawie przypadkowych ludzi, spisali się wyśmienicie, a Nicholas stracił gdzieś nawet po drodze poczucie dyskrecji tego spotkania. Zdawało mu się, jakby to było kolejne zwykłe zlecenie, jakich nieco już w swoim krótkim życiu przyjął. Być może wszystko to było kwestią otoczenia ludzi, któzy zdawali się mieć czyste intencje i nie wzbudzali w nim niepokoju. Oby jego intuicja okazała się słuszna.
- Cóż, jeśli to wszystko, to na mnie już czas. Nie znam się na całym uzdrowicielskim procesie więc pozwolicie, że się ulotnię. Sytuacja wydaje się być ustabilizowana. - powiedział spokojnie i skinął każdemu z osobna głową na pożegnanie. Niedługo po tym skierował swój krok w stronę wyjścia, gdzie przy drzwiach przypomniała mu się jeszcze jedna rzecz. Zatrzymał się i odwrócił w ich stronę ze szczerym uśmiechem.
- Jeśli ktoś potrzebuje, mogę go zabrać z powrotem. Będę czekał na zewnątrz. - zaproponował i skierował się dokładnie w to miejsce, o którym wspominał. Mijając strażników i chwilowo wyłączając magiczne zabezpieczenia, z poczuciem spełnienia z dobrze wykonanego zadania i świadomością czynienia świata lepszym, czekał na pozostałych aby się z nimi przenieść w umówione miejsce.

[z/t wszyscy]
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cedric Lupin (1314), Florence Bulstrode (1793), Lucy Longbottom (718), Nicholas Figg (1043)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa