—30/04/1972—
Biuro Caspiana Bonesa, Ministerstwo Magii
Erik Longbottom & MG
Nie było dla niego niespodzianką, że zebranie brygadzistów i aurorów, do którego doszło w Dolinie Godryka, a przede wszystkim to jak się ono potoczyło, przetoczy się echem po ministerialnym łańcuchu dowództwa. W końcu sam podpisał jeden z raportów Mavelle skierowany do Szefowej Biura Aurorów, co by nadać treści wiadomości dodatkowej wagi. Mogłem się zjawić wcześniej, pomyślał, przemierzając wieczorem pustoszejące korytarze Ministerstwa Magii. Po dopełnieniu obowiązków służbowych w Dolinie powinien od razu skierować się do Bonesa, jednak koniec końców trafił na przysłowiowy dywanik Pytanie tylko w jakiej roli.
— Z góry przepraszam za zwłokę. Temu dniu przydałoby się kilka dodatkowych godzin, żeby ze wszystkim wyrobić się na czas — odezwał się z niemalże cierpiętniczą miną Longbottom, kiedy już zamknął za sobą drzwi gabinetu i usiadł na wskazanym przez Caspiana krześle. Wymienili pokrótce typowe dla spotkania służbowego uprzejmości, po czym Erik został poproszony o zreferowanie, co tak właściwie zaszło w Dolinie. — Zakładam, że chodzi o sprzeczkę między aurorem Rookwoodem a innymi pracownikami departamentu?
Głupie pytanie. Cała reszta rzeczy związanych z ochroną Beltane została wyjaśniona i przekazana odpowiednim ludziom i tylko kwestia Chestera ciągnęła się za nimi, sprawiając, że współpracownicy Erika postanowili wysłać skargi do dowództwa. Widział po Bonesie, że po całym dniu jest już zmęczony; mógł tylko zgadywać, czy to znużenie miało coś wspólnego z raportami i skargami od Longbottomów. Bo to, że Brenna i Mave przekazały takowe, uznawał za pewnik.
— Cóż, z początku nie było aż tak źle. Pan Rookwood wydawał się profesjonalny, jednak dosyć szybko zaczęło mu działać na nerwy to, że inni pracownicy – przede wszystkim brygadziści – proponowali własne rozwiązania, które mogłyby zostać wcielone do planów ochrony Beltane. Wierzę, że padło stwierdzenie, iż „nie jest to spotkanie klubu dyskusyjnego”. Z tego, co rozumiem, wyszedł z założenia, że przez pełnienie funkcji liderów powinniśmy po prostu narzucić nasze plany reszcie pracowników. — Uśmiechnął się krzywo. Nie był przyzwyczajony do otwartej krytyki innych osób, jednak w tej chwili nie miał innego wyboru, jak tylko mówić samą prawdę i tylko prawdę. — Osobiście uważam to za błędną interpretację rozkazów dowództwa, brak szacunku w stosunku do brygadzistów i aurorów, a także błąd taktyczny. Tak samo, jak wielu innych, tak i ja wyszedł z założenia, że mieliśmy jedynie moderować dyskusję i zadbać o to, aby ustalone działania spełniły określone standardy, a nie narzucić wszystko od A do Z. To staż pracy sprawił, że zostaliśmy wybrani na liderów, ale wykluczenie z zebrania całej reszty, kierując się tym, że powinni się po prostu podporządkować, jest nieco... niemądre.
Głupie, poprawił się w myślach, jednak wolał używać w miarę wyważonego pod kątem emocjonalnym języka. Widząc, że Bonesa proponuje mu pączka, postanowił się poczęstować. Jeśli szef sądził, że wydusi z Erika streszczenie spotkania w dwóch-trzech zdaniach, to raczej go nie znał. Zamierzał wywlec tutaj na światło dzienne wszystko, co pamiętał i jeszcze podzielić się własnymi odczuciami. Nie miał zamiaru zostawić młodszych stażem pracowników samym sobie, jeśli mógł ich nawet nie tyle usprawiedliwić, ile nawet wybronić.
— Rookwood objawił też dosyć negatywny, żeby nie powiedzieć pogardliwy stosunek do pracowników Brygady, Heather Wood oraz Thomasa Hardwicka — Zmarszczył lekko brwi, zanim postanowił kontynuować nieco mniej pewnym głosem, gdy wracał myślami do kolejnych wspomnień. — Właściwie to nawet nie tylko ich. Heather, Brenna oraz Mavelle zostały otwarcie skrytykowane i podważono ich kompetencje, twierdząc, że nie mają upoważnienia do kwestionowania zastrzeżeń Rookwooda w kwestii organizacji spotkania oraz oceniania jego zachowania względem innych pracowników. — Skrzywił się, jakby dopiero teraz zorientował się, jak dużo problemów zostało objawionych w trakcie tak krótkiego zebrania. — Tutaj chciałbym wskazać, że sama Brenna pracuje w Brygadzie od przeszło 9 lat, a Mavelle z powodzeniem mogłaby obecnie pełnić wyższe funkcje, niż obecnie. Heather zaś może jest młoda i pełna ekhm pasji, ale ma doskonałe wzorce w jednostce. Thomas jest też moim partnerem i nie dopatrzyłem się u niego jakichkolwiek uchybień.
Chrząknął, zanim wrócił do swojej przemowy. Zaczynał czuć, że zaczyna go drapać w gardle, ale nie chciał niepotrzebnie przedłużać, żeby prosić o szklankę wody. Wolał wyrzucić z siebie wszystkie potrzebne Caspianowi informacje, a potem otrzymać werdykt. Lub przynajmniej informacje na temat tego, jak będą wyglądać najbliższe dni po tym małym incydencie.
— Jeśli chodzi o próby zażegnania konfliktu z mojej strony, postawiłem na... niedoprowadzenie do eskalacji sytuacji. Zasugerowałem Rookwoodowi złożenie zażalenia oficjalnymi kanałami, skoro uważał, że Brygada Uderzeniowa jest za mało profesjonalna w swoich działaniach. Pozwoliłem sobie także na dokładne wyznaczenie granic w kwestii łańcuchu dowodzenia — Podniósł wzrok na Caspiana, gdyż mogła to być prawdopodobnie bardziej kontrowersyjna część jego przemowy. — I poinformowałem Rookwooda, że w zasięgu jego obecnych kompetencji powinien bardziej zwrócić uwagę ku aurorom, zamiast rozporządzać Brygadą, z którą pożegnał się już dobrych parę lat temu na skutek awansu. Lucy Longbottom próbowała ratować hmm honor Biura Aurorów, więc wydaje mi się, że nawet dla nich ten wyskok był sporym zaskoczeniem.
Można było się kłócić, że Erik powinien był darować sobie ten komentarz. Hierarchia dowodzenia w Departamencie Przestrzegania Prawa Czarodziejów była dosyć jasna, jednak w wypadku współpracy między wydziałami wolał nie widzieć pomiatania pracownikami na niższych szczeblach. Zatrzymał dla siebie fakt, że z lwią częścią zespołu dzielił domostwo, a znał ich na tyle długo, że wiedział, na co stać każde z nich.
— Mam też pozytywne wieści. Udało się wprowadzić dodatkowe zabezpieczenia na czas Beltane. Ustanowiliśmy, a wręcz poszerzyliśmy drogi ewakuacyjne na wypadek pożaru lub innego incydentu, który mógłby wywołać popłoch wśród gości. Oprócz tego zadbaliśmy o to, aby stoiska handlarzy były rozstawione w stosownej odległości ułatwiającej poruszanie się tłumu. Poprawiliśmy również widoczność poprzez rozświetlenie granicy z lasem i ograniczyliśmy dostęp do ognisk, aby ułatwić prace patroli na miejscu — wyjaśnił dźwięcznym głosem, co by nie przedstawiać spotkania pracowników Departamentu Przestrzegania Praw Czarodziejów w samych czarnych barwach.
Osobiście Erik bywał na lepszych odprawach, ale zależało mu na tym, aby podkreślić, że ustalenia, do których z trudem doszli, zostały wprowadzone w życie podobnie, jak plany odnośnie do patroli na czas obchodów. Problemem nie był brak wiedzy na temat strategii, czy beznadziejne pomysły aurora Rookwooda, a zła interpretacja rozkazów z góry i aroganckie, pozbawione szacunku podejście do współpracowników z Brygady Uderzeniowej.
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞