Na tyle ile udało mu się stwierdzić, nie była gwiazdą quidditcha, bo po pierwsze, gdyby była to nie musiałby się zastanawiać, po drugie, jej budowa ciała na to nie wskazywała. Pierwsze dostanie tłuczkiem i prawdopodobnie leżałaby w Św. Mungu jak nie na cmentarzu.
Musiał więc szukać w innych zakamarkach swojej głowy. I to szybko, bo kobieta chyba zaczęła zauważać, że ktoś się w nią wgapia jak ciele w malowane wrota, powodując u Tomasza lekkie speszenie. Które sprawiło, że w końcu nie wytrzymując, postanowił do ciemnowłosej podejść.
- Ja wiem, że to głupie i w ogóle, ale ja cię skądś znam - zaczął, gdy był już bliżej, poprawiając torbę z zakupami. - Jesteś piosenkarką, nie? - rzucił pierwsze, co mu przyszło na myśl, w duchu licząc, że trafił. Bo kogo innego sławnego jeszcze by znał? W najlepszym wypadku rozróżniał przecież czterech najpopularniejszych aktorów, nie żeby miał ostatnio okazję oglądać jakiś film. U czarodziejów wiele rzeczy w końcu nie działało tak, jak powinno.